Reklama

Aniołowie dobra

2019-03-06 10:19

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 10/2019, str. VII

Andeo
Alicja Chmielewska na planie nowego teledysku

Zapragnęli być na ziemi aniołami dobra. Stąd zrodził się pomysł na założenie zespołu, który będzie mówił o rzeczach trudnych, jakich nie porusza się w świecie show biznesu. Dwoje działaczy pro-life z Bielska-Białej – Alicja Chmielewska i Michał Guzdek – założyło zespół Anđeo i już nagrali pierwszy teledysk

Nazwa zespołu wywodzi się z języka chorwackiego i poprawnie pisze się Anđeo. Oznacza słowo „anioł”. Wybraliśmy taką nazwę, ponieważ chcemy być „aniołami dobra” na tej ziemi, a swoimi pomysłami na muzykę – poruszać tematy przemilczane, trudne i niewygodne, jak np. apele antyaborcyjne, a także tematy bliskie sercu każdego człowieka: miłość, przyjaźń, małżeństwo, wdzięczność – wyjaśnia Alicja Chmielewska, wokalistka zespołu, dodając że dlatego skorzystali z chorwackiej nazwy, ponieważ w literze „đ” jest krzyżyk, co jeszcze bardziej ma na celu podkreślić chrześcijańskie przesłanie ich muzyki.

Nie tylko muzyka

Wraz z managerem zespołu Michałem Guzdkiem wcześniej angażowali się aktywnie w akcje pro-life Fundacji Życie i Rodzina, czyli m.in. brali udział w pikietach antyaborcyjnych na ulicach polskich miejscowości, zwłaszcza w diecezji bielsko-żywieckiej. Oprócz tego zbierali artykuły higieniczne dla domów samotnych matek. Angażowali się również w działania Stowarzyszenia Aktywnych Polaków, do którego oboje należą.

W lipcu ub.r. założyli zespół, w skład którego wchodzi jeszcze Dominik Kowalewski – gitarzysta, klawiszowiec oraz Maksymilian Bednarz – kamerzysta. W tym składzie wystąpili 1 września w Bielsku-Białej na wydarzeniu rozwinięcia 100-metrowej flagi. Kolędowali również na styczniowym spotkaniu opłatkowym Kół Radia Maryja w Bielsku-Białej Komorowicach. Dzięki współpracy z różnymi ludźmi nagrali debiutancki utwór pt. „Przez Ciemność”. Jego premiera miała miejsce 30 listopada 2018 r. – w rok od złożenia w Sejmie projektu ustawy „Zatrzymaj aborcję”.

Reklama

Trudne tematy

– Chcemy być tutaj na ziemi aniołami stróżami przede wszystkim dla dzieci nienarodzonych, dlatego nagraliśmy piosenkę „Przez Ciemność”. Ona mówi o kobiecie, która boryka się z syndromem postaborcyjnym. Utwór jest upomnieniem się o projekt, a przede wszystkim o dzieci nienarodzone, które na mocy prawa nadal giną w polskich szpitalach. Teledysk przedstawia kobietę borykającą się z syndromem postaborcyjnym, którą prześladuje wizja pięknego aniołka. Kobieta myśli o samobójstwie, ale przychodzi do niej Miłosierny Jezus, przebacza jej, a ona przebacza sama sobie, prosząc: „zetrzyj z mej pamięci przeszłość, naucz mnie wybaczać sobie samej, sobie samej…” – mówi Alicja Chmielewska. Wokalistka napisała tekst do piosenki, ale wcześniej rozmawiała z psychologiem, by lepiej poznać, z czym zmagają się kobiety po dokonaniu aborcji. Zapoznała się z ich świadectwami. Poprzez to chciała w piosence jeszcze dobitniej ukazać dramat takich osób.

Dla Alfiego Evansa

Utwór odbił się szerokim echem w mediach katolickich, a wykonawcy już kręcą teledysk do nowej piosenki o tematyce pro-life. – Nagraliśmy piosenkę o nienarodzonej dziewczynce, która kieruje do swojej mamy konkretne pytania: „Zapomniałaś o mnie mamo? Zapomniałeś o mnie tato? gdy cichutko życie mi dano i zbyt prędko oddano je katom...” – informuje Alicja. Premierę nowego utworu artyści ogłoszą wcześniej na Facebooku zespołu Anđeo i będzie dostępny na kanale You Tube. Tam też można posłuchać otwór „Przez Ciemność”. Warto dodać, że wokalistka nagrała również utwór „Wyblakłe Anioły” – tym razem w duecie z Sovą. Piosenkę dedykowali śp. Alfiemu Evansowi – nieuleczalnie choremu dwulatkowi, którego lekarze wbrew woli rodziców skazali na eutanazję za przyzwoleniem brytyjskiego sądu. Chłopiec zmarł w sobotę 28 kwietnia 2018 r.

Tagi:
zespół

Reklama

Międzywojewódzki Sejmik Teatrów w Tarnogrodzie

2019-02-20 11:36

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2019, str. VI-VII

Już po raz 44. w Tarnogrodzkim Ośrodku Kultury odbył się Międzywojewódzki Sejmik Wiejskich Zespołów Teatralnych

Joanna Ferens
Artur Sępoch i Lech Śliwonik

W tegorocznej edycji sejmiku zaprezentowały się zespoły obrzędowe z Lubelszczyzny, Podkarpacia i województwa świętokrzyskiego. Sejmik to przede wszystkim wehikuł czasu, dzięki któremu możemy poznać obrzędy i zwyczaje, które już nie istnieją – podkreślał dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie, Artur Sępoch. – To wydarzenie, które dziś przeżywamy to wizytówka Lubelszczyzny. Teatr obrzędowy to nic innego jak odtwarzanie scen, które na co dzień towarzyszyły mieszkańcom naszych wsi i miasteczek. Teraz to bardzo ważny element naszej tradycji. Dziś tego nie zobaczymy w domu, dziś to odtwarzanie dawnych obyczajów, zwyczajów, wierzeń, rytuałów, które pokryła patyna czasu. Podziwiać możemy je już tylko na deskach teatru – wskazał.

Bardzo ważną wartością sejmiku jest łączność międzypokoleniowa – podkreślała w rozmowie dyrektor TOK, Renata Ćwik. – To jedne z pięciu międzywojewódzkich sejmików, które odbywają się w całej Polsce, i z których – decyzją Rady Artystycznej – najlepsze spektakle prezentowane będę jesienią na Ogólnopolskim Sejmiku. Zobaczyć możemy obyczaje, dawne pieśni, dawne zwyczaje i codzienne życie polskiej wsi sprzed lat. To jakby podróż w czasie – podkreśliła.

By żyła tradycja

O tym, co wyjątkowego można zobaczyć podczas sejmiku, wyjaśniała prof. Katarzyna Smyk z Instytutu Kulturoznawstwa UMCS w Lublinie. – Warto przyjechać do Tarnogrodu, gdyż tu można zobaczyć coś niezwykłego, teatry obrzędowe, które przygotowują istniejące od dziesięcioleci wiejskie, amatorskie zespoły teatralne. A jest co oglądać, bo to i zwyczaje, i zachowania i relacje międzyludzkie, które już odeszły. Obok gry aktorskiej i samych aktorów warto także zobaczyć scenografię, którą niejednokrotnie stanowią przedmioty przed lat, będące w codziennym użytku, a dziś dostępne tylko w wybranych muzeach lub skansenach. Te przedmioty także grają i sprawiają, że to, co dzieje się na scenie staje się bardziej wiarygodne. Warto więc wstąpić i pocieszyć się teatrem, sztuka i kulturą tradycyjną – mówiła.

Na scenie coraz częściej pojawia się również młodzież. Młodzi ludzie już nie tylko towarzyszą swym dziadkom czy rodzicom na scenie, ale sami tworzą spektakle obrzędowe i je odgrywają. – Teatrem interesuję się od zawsze, grałam w szkolnych przedstawienia, gdy przyszłam do szkoły średniej i okazało się, że działa koło obrzędowe od razu się zapisałam. Kultywujemy to, co robili nasi dziadkowie i babcie, cały czas mamy próby i wystawiamy spektakle, takie jak chrzciny, wesele czy andrzejki. Robimy to wszystko, by ta tradycja nie zaginęła – przyznaje jedna z aktorek, Izabela Brzezicka.

Otwarcie Sejmiku

Oficjalnego otwarcia Sejmiku i powitania gości dokonał burmistrz Tarnogrodu Paweł Dec. – To dla mnie i dla mieszkańców Tarnogrodu ogromny zaszczyt, że możemy Państwa gościć. Tarnogród z teatrów wiejskich słynie i robimy wszystko, by tak było nadal. Z przyjemnością wypowiadam formułę, iż 44. Międzywojewódzki Sejmik Wiejskich Zespołów Teatralnych uważam za otwarty – wskazał włodarz miasta. Na wydarzeniu obecni byli przedstawiciele Towarzystwa Kultury Teatralnej, dyrektorzy domów kultury, z dyrektorem Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie na czele, działacze kultury i samorządowcy. – Ja jako kulturoznawca i folklorysta z wykształcenia doceniam to, co Państwo robią. Dziękuję za czterdzieści cztery lata tej pięknej inicjatywy. Kultura ludowa to nośnik tego, co najlepsze w narodzie polskim, nośnik wartości, pięknych tradycji i serca narodu. Dziękuję za organizację i podtrzymywanie tych tradycji, życzę sukcesów i satysfakcji – mówił starosta biłgorajski Andrzej Szarlip.

Sejmiki nie mają charakteru konkursowego. Zadaniem organizatorów i gospodarzy przeglądów jest stworzenie warunków do prezentacji widowisk oraz klimatu sprzyjającego wymianie opinii i podnoszeniu kompetencji. W ramach sejmiku odbyły się również warsztaty i spotkania z Radą Artystyczną oraz wystawy fotografii i publikacji.

Podczas otwarcia Sejmiku poinformowano także o planowanym remoncie Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury, który ma odbyć się w ramach rewitalizacji Tarnogrodu. Umowę na dofinansowanie podpisano właśnie z Urzędem Marszałkowskim.

Sejmik organizowany był przez Towarzystwo Kultury Teatralnej w Warszawie, Towarzystwo Kultury Teatralnej Ziemi Lubelskiej, Wojewódzki Ośrodek Kultury, Tarnogrodzkie Towarzystwo Regionalne i Tarnogrodzki Ośrodek Kultury. Sejmik odbył się również pod patronatem honorowym i wsparciem finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Całodzienna spowiedź w Warszawie

PIOTR CHMIELIŃSKI
Edycja warszawska (st.) 30/2002

Wojciech Łączyński

Tylko w kilku kościołach warszawskich można skorzystać z całodziennej posługi w konfesjonale. Są to głównie świątynie prowadzone przez zgromadzenia zakonne: jezuitów, kapucynów, pallotynów oraz misjonarzy.

Kościół usilnie zachęca proboszczów do wprowadzenia codziennej praktyki słuchania spowiedzi poza godzinami sprawowania Eucharystii. " Tak jak we wszystkich parafiach istnieje ustalony porządek Mszy św., tak też powinny być podawane do publicznej wiadomości godziny dyżurów w konfesjonale. Z tych samych racji, zwłaszcza w większych ośrodkach miejskich, należy pomnażać liczbę miejsc, w których sakrament pokuty jest sprawowany cały dzień" - czytamy w dokumentach II Polskiego Synodu Plenarnego.

Jednak miejsc, gdzie trwa całodzienna spowiedź, jest w Warszawie bardzo mało. "Spowiedź podczas Mszy św." - taką informację można przeczytać na tablicach ogłoszeń większości świątyń w Warszawie. Najlepiej sytuacja wygląda na Starym i Nowym Mieście. Tutaj większość kościołów jest w ciągu dnia otwarta, w niektórych trwa całodzienna spowiedź, a także adoracja Najświętszego Sakramentu. Często odprawiane są także Msze św.

Chyba najbardziej znanym w Warszawie miejscem, gdzie przez cały dzień można skorzystać z sakramentu pokuty, jest sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Świętojańskiej. Spowiedź trwa tam w dni powszednie w godzinach: 6.30-12.45, 15.00-18.45 i 20.00-20.15. W niedziele kapłani spowiadają od 7.00 do 13.50 oraz od 20.00 do 20.50. Przez cały ten czas trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy adoracyjnej. Spowiedź odbywa się właśnie w tej kaplicy. Ustawiono tam ogromny konfesjonał, z zewnątrz przypominający nieco szafę. Penitent otwiera drzwiczki i wchodzi do niewielkiego pomieszczenia z klęcznikiem i kratką. Umieszczona na zewnątrz lampka informuje, czy konfesjonał jest zajęty, czy nie. A zajęty jest praktycznie cały czas. - Codziennie mamy bardzo dużo penitentów - twierdzą jezuici ze Świętojańskiej.

Całodzienna spowiedź trwa również w kościele Przemienienia Pańskiego Braci Mniejszych Kapucynów przy ul. Miodowej. Posługa sakramentu pokuty to szczególny charyzmat kapucynów. Wśród wielu wybitnych spowiedników pochodzących z tego zakonu można wymienić chociażby bł. o. Honorata Koźmińskiego czy św. o. Pio. Na Miodowej spowiedź trwa w godz. 6.30-12.00 i 15.30-19.00. Tutaj także przychodzi bardzo dużo ludzi. Niektórzy wstępują przypadkowo i widząc kapłana w konfesjonale decydują się na spowiedź. Większość jednak doskonale wie, że w kapucyńskiej świątyni jest możliwość wyspowiadania się przez cały dzień. Zdarzają się nawrócenia po wielu latach trwania w grzechu. - Spowiedź wtedy odbywa się często z wielkim żalem, bólem, płaczem. Zdarzyło mi się nieraz, że chłop jak dąb, którego nie można podejrzewać, że jest mięczakiem, ryczy jak bóbr u kratek konfesjonału podczas właśnie takiej spowiedzi. Nie ma w tym nic udawanego, jest to autentyczna spowiedź nawrócenia - opowiada o. Dariusz Sosnowski.

Od godz. od 6.00 do 12.00 oraz od 16.30 do 19.30 można skorzystać z sakramentu pokuty w Bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Tę świątynię, położoną w ścisłym centrum miasta, odwiedza szczególnie wiele osób, wśród których dużą część stanowią studenci pobliskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Studenci chętnie też korzystają z posługi duszpasterzy akademickich w kościele św. Anny przy pl. Zamkowym. Tutaj ze spowiedzi można skorzystać codziennie w godz. 15.00-18.00. W pozostałym czasie o sakrament pokuty można zawsze poprosić dyżurującego w rektoracie świątyni kapłana. Jak podkreśla rektor kościoła ks. Bogdan Bartołd, bardzo wielu penitentów to, oprócz studentów, narzeczeni przygotowujący się do sakramentu małżeństwa. - W naszej świątyni odbywa się bardzo wiele ślubów, po prostu młodym parom podoba się to miejsce. Może także decyduje to, że św. Anna jest patronką małżeństw - wyjaśnia ksiądz rektor. Dodaje, że w posłudze duszpasterskiej w kościele św. Anny pomaga wielu zaprzyjaźnionych kapłanów, w tym np. z Opus Dei.

W kościele św. Marcina na Piwnej co prawda nie ma całodziennej spowiedzi, ale na dwóch konfesjonałach wiszą kartki z dokładnymi godzinami dyżurów spowiedników. Są tam nawet ich nazwiska. Jest to więc doskonała okazja, żeby praktykować regularną spowiedź u tego samego kapłana. Jak podkreślają duszpasterze, jest to bardzo ważne dla rozwoju życia duchowego. U św. Marcina z sakramentu pokuty można skorzystać np. w soboty od godz. 19.30 do 20.30.

W kościołach na Starym i Nowym Mieście Msze św. odprawiane są bardzo często, nie tylko rano i wieczorem. To także dobra okazja do spowiedzi. I tak np. u franciszkanów konwentualnych na Zakroczymskiej spowiednicy posługują w konfesjonale podczas Mszy św. o godz. 10.00, a u dominikanów na Freta - o 12.00.

Na terenie diecezji warszawsko-praskiej całodzienna spowiedź odbywa się w kościele św. Wincentego Pallottiego przy ul. Skaryszewskiej. Posługują tu pallotyni. Z sakramentu pokuty można skorzystać codziennie w godz. 8.00-12.30 i 15.00-17.30. Spowiedź odbywa się w specjalnym pomieszczeniu połączonym z kaplicą adoracyjną, gdzie przez cały dzień wystawiony jest Najświętszy Sakrament. - Przyjeżdżają do nas ludzie z całej Warszawy. Wielu ma stałych spowiedników. Sporo jest także podróżnych, gdyż w pobliżu znajduje się Dworzec Warszawa Wschodnia - mówi ks. Edmund Robek, proboszcz parafii.

Szkoda, że miejsc w Warszawie, gdzie trwa całodzienna spowiedź, jest tak mało. W dodatku większość z nich znajduje się na terenie Starego Miasta i okolic, gdzie dominują kościoły zakonne. Praktycznie nie zdarza się, żeby całodzienna spowiedź odbywała się w świątyni prowadzonej przez księży diecezjalnych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. W klasztorach jest więcej kapłanów. - Na plebaniach diecezjalnych zwykle jest ich mało i w dodatku mają różne czasochłonne zajęcia, jak np. katechezę - wyjaśnia ks. Bartołd.

Wydaje się jednak, że w wielu parafiach diecezjalnych, zwłaszcza tam, gdzie świątynie szczycą się tytułami sanktuariów, wprowadzenie spowiedzi w ciągu dnia, choćby przez 2-3 godziny, byłoby możliwe bez uszczerbku dla innych obowiązków księży. Potrzeba może jedynie trochę dobrej woli. Doświadczenie pokazuje bowiem, że kiedy się naprawdę chce usłużyć drugiemu człowiekowi, czas zawsze się znajdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież przewodniczył Drodze Krzyżowej w rzymskim Koloseum

2019-04-20 07:21

Beata Zajączkowska/Vaticannews

Mówił on o współczesnych krzyżach ludzi spragnionych chleba i miłości, porzuconych przez własne dzieci; krzyżach migrantów znajdujących zamknięte drzwi i krzyżach maluczkich, zranionych w swej niewinności i czystości; krzyżu Kościoła atakowanego od wewnątrz i z zewnątrz. Tekst wielkopiątkowych rozważań przygotowała włoska misjonarka s. Eugenia Bonetti. Przy jednej ze stacji krzyż nieśli Polacy.

Vatican Media

Podczas kolejnych stacji krzyż nieśli m.in. papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej kardynał Agostino Vallini, włoska rodzina, niepełnosprawny mężczyzna na wózku inwalidzkim wraz z przedstawicielami stowarzyszenia UNITALSI zajmującego się transportem chorych do sanktuariów maryjnych, migrantka z Nigerii wraz córką, dwójka młodych Polaków oraz siostra zakonna i podopieczna z Domu Rut w Casercie, w którym ofiary handlarzy ludźmi odzyskują godność i próbują wrócić do normalnego życia, franciszkanin z Syrii. W centrum tegorocznych rozważań Drogi Krzyżowej stały kobiety i współcześni niewolnicy. Mowa była o afrykańskich kobietach zmuszanych do prostytucji w Europie.

Franciszek powierzył napisanie rozważań 80-letniej s. Eugenii Bonetti. Jako Misjonarka Matki Bożej Pocieszenia przez ćwierć wieku posługiwała w Kenii. Jednak, jak mówi, dopiero po powrocie do Włoch rozpoczęła swą najtrudniejszą misję. „W kraju, który definiuje się jako chrześcijański odkryłam wielki deficyt człowieczeństwa. Zobaczyłam, że dobrobyt i kariera zabijają ludzkie serca. Nic już nas nie dotyka, trudno nam nawet we współczesnych niewolnikach zobaczyć ludzi takich samych jak my. Stąd temat handlu ludźmi znalazł się w centrum moich rozważań” – powiedziała Radiu Watykańskiemu włoska misjonarka. Od 20 lat, najpierw w Turynie, a obecnie w Rzymie organizuje ona i koordynuje pomoc dla młodych kobiet sprowadzonych do Włoch z Afryki i zmuszonych do prostytucji. W tym celu założyła fundację „Nigdy więcej niewolnicą”. Mówi, że w pracy nad tekstem rozważań kierowała się wrażliwością serca matki, która cierpi z powodu bólu zadawanego jej dziecku.

Na zakończenie Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum Papież Franciszek modlił się, byśmy w krzyżu Jezusa zobaczyli wszystkie krzyże współczesnego świata.

Panie Jezu, pomóż nam zobaczyć w Twoim Krzyżu wszystkie krzyże świata:

krzyż ludzi zgłodniałych chleba i miłości;

krzyż ludzi samotnych i porzuconych nawet przez własne dzieci i krewnych;

krzyż ludzi spragnionych sprawiedliwości i pokoju;

krzyż ludzi, którzy nie zaznają pociechy płynącej z wiary;

krzyż osób starszych, uginających się pod ciężarem lat i samotności;

krzyż migrantów, znajdujących drzwi zamknięte z powodu lęku i serc „opancerzonych” politycznymi kalkulacjami;

krzyż maluczkich, zranionych w swej niewinności i czystości;

krzyż ludzkości, błądzącej w ciemnościach niepewności i w morkach kultury tego, co chwilowe;

krzyż rodzin rozdartych przez zdradę, przez pokusy złego ducha lub przez zabójczą lekkomyślność i egoizm;

krzyż osób konsekrowanych, które niestrudzenie starają się nieść Twoje światło w świat, a czują się odrzucone, wyszydzone i upokorzone;

krzyż osób konsekrowanych, które po drodze zapomniały o swojej pierwszej miłości;

krzyż twoich dzieci, które wierząc w Ciebie i starając się żyć zgodnie z Twoim słowem, są usuwane na margines i odrzucane nawet przez swoich krewnych i rówieśników;

krzyż naszych słabości, naszej obłudy, naszych zdrad, naszych grzechów i naszych licznych złamanych obietnic;

krzyż Twego Kościoła, który wierny Twojej Ewangelii, stara się wnieść Twoją miłość nawet pomiędzy ochrzczonych;

krzyż Kościoła, Twojej oblubienicy, która czuje się nieustannie atakowana od wewnątrz i z zewnątrz;

krzyż naszego wspólnego domu, który poważnie usycha na naszych samolubnych oczach, zaślepionych chciwością i władzą.

Panie Jezu, ożyw w nas nadzieję zmartwychwstania i Twego ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem i wszelką śmiercią. Amen!

Photogallery

Papież przewodniczył Drodze Krzyżowej w rzymskim Koloseum

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem