Reklama

Spiski – ukryta mechanika zdarzeń

2019-03-13 10:56

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 36-37

Peter Hermes Furian/fotolia.com

Żyjemy w świecie tyranii medialnego rozsądku. Ma on zastąpić zdrowy rozsądek, a więc umiejętność własnego oceniania i sądzenia o rzeczach

Spisek, teoria spisku – czy znają Państwo bardziej stygmatyzujące, odstraszające hasła? Dlaczego poszukiwanie sensu w rozwichrzonym świecie stało się dziś tak napiętnowane? Czyżby poszukiwanie źródeł, mechanizmów sterujących było zajęciem pozbawionym racjonalnych podstaw, urągającym zdrowemu rozsądkowi?

Jak Państwo widzą – same pytania. Zastanówmy się jednak wspólnie: Czy bardziej racjonalna jest wizja świata, w którym zachodzą jedynie niepowiązane ze sobą zdarzenia, a wszystko należy tłumaczyć mitycznymi procesami demokratyzacji, globalizacji i upowszechniania się reguł powszechnie znanego i stosowanego kapitalizmu? Czy takie wyjaśnienie zmian w świecie jest bardziej trzeźwe?

Według najbardziej modnych komentatorów, w istocie tak właśnie jest, a wszelkie poszukiwanie ukrytych znaczeń, mechanizmów i osób, które – działając w cieniu – dzierżą dziś coraz większą władzę, jest jedynie umysłową aberracją, którą – niedługo już – przymusowo będzie się hospitalizować i leczyć.

Reklama

Wszelkie próby narzucenia ludzkości totalitarnych uregulowań są oparte na zakazie własnogłowego myślenia. Nie wolno swoimi oczyma spoglądać na rzeczywistość, a mówienie o tajnych sprzysiężeniach i zakulisowych działaniach jest niepożądane i musi być piętnowane. Edukatorzy od politycznej poprawności starają się – wszelkimi jawnymi i niejawnymi metodami – wpoić nam przekonanie, że każdy, kto poszukuje ukrytych mechanizmów, tknięty jest chorobą psychiczną, napiętnowany paranoją i jego miejsce niechybnie jest w zamkniętym zakładzie dla psychicznie i nerwowo chorych.

Kiedyś, w czasach dominacji Związku Sowieckiego (nad znaczną częścią świata), osobnicy, którym nie podobał się „najlepszy z ustrojów świata”, byli przymusowo zamykani w psychuszkach i poddawani „resocjalizacyjnej” procedurze przywracania ich do „zdrowego społeczeństwa”. Czasami wracali stamtąd nieświadomi już niczego, co ich otaczało, ale sukces przecież był osiągnięty – wtrącano ich w milczenie.

Dziś żandarmeria poprawności działa już inaczej, nie wyszukuje dysydentów – raczej stara się ośmieszać i wyszydzać wszelkie próby własnej oceny świata. Obowiązuje generalny ton, w mediach popularnych lansuje się kilka dziwnie ze sobą zbieżnych tez i uczy się ludzi tego, aby przestali się interesować głębiej – niż newsowy flesz – jakimikolwiek zjawiskami.

Jeżeli główne media orzekły, że Iran jest państwem bandyckim i terrorystycznym, to na tym macie poprzestać i wara wam od własnego badania tego, jaki w istocie ten Iran jest. Jeżeli dyktator Syrii jest uznany za okrutnego i krwiożerczego potwora, to macie taką wizję przyjąć „in extenso” i niech nikomu nie umyśli się dociekać, kim tak naprawdę ten Al-Asad jest, jak został dyktatorem, kto chciał mu zdmuchnąć sprzed nosa władzę.

Żyjemy w świecie tyranii medialnego rozsądku. Ma on zastąpić zdrowy rozsądek, a więc umiejętność własnego oceniania i sądzenia o rzeczach. Ludzie pozbawieni własnego rozsądku stają się uzależnieni od „rozsądków podręcznych”, serwowanych im przez zestawy coraz bardziej wyrafinowanych technologicznie urządzeń. Wiedza zaczyna mieścić się w niewielkim ekranie smartfonu, rzadko już kto odwiedza biblioteki i z mozołem szuka dzieł podstawowych. Mało komu zdarza się osobiście ustalać fakty, szukać świadków zdarzeń, czytać dokumenty – wystarcza podana autorytatywnie, aczkolwiek przeważnie anonimowa, wykładnia serwowana w Wikipedii i podawana przez sprytnie pozycjonującą wiedzę firmę Google. Coraz więcej prac „naukowych” pisanych jest w oparciu o internetowe źródła. Cywilizacja medialna znacznie uprościła totalitarystom zadanie. Już nie muszą wyprowadzać na ulicę szwadronów policji, już nie muszą otwierać masowych obozów i więzień. Wystarczy, że sprawią, iż świat bez laptopa i smartfonu stanie się pozbawiony sensu, groźny i obcy. Żyjemy w czasach, gdy realny świat – nawet ten tuż przy naszych nosach – poznajemy za pomocą filtrów naszych elektronicznych interfejsów do wirtualnego świata. Dziecko częściej już zobaczy pszczołę na ekranie, niż przyjrzy się jej życiu na pobliskiej łące. Wiele spraw – dzięki elektronice – załatwiamy szybciej i sprawniej. Czy jednak mamy z tego powodu więcej czasu dla siebie, dla własnych myśli? Przecież w ogóle nie mamy czasu, jesteśmy rozbici i przemęczeni. Wszystko stało się łatwiejsze i prostsze, tylko nam coraz trudniej jest żyć i dogadywać się między sobą. Kiedyś dzieci na podwórku uczyły się podstawowych reguł życia w społeczeństwie, teraz mamy do czynienia z coraz bardziej wyalienowanymi młodymi ludźmi, którzy nawet przy obiedzie mają problem z trafieniem łyżką do ust – tak zapatrzeni są w ekrany swoich przewodników po wszystkim, swoich elektronicznych mózgów, swoich...elektronicznych żandarmów poprawności myślenia.

Kiedy zatem siadam do stołu – w restauracji „Pod Gruszką” w Krakowie – i ogłaszam zbiorowy namysł nad tym: Kto jest wrogiem? – moi znajomi, poza kilkorgiem, wpadają w wyraźny popłoch. – O, sfiksował zupełnie, szuka spisków? – słyszę szept za plecami. Na szczęście pozostaje tych kilku: neurobiolog i fechmistrz iaid?, specjalista od sztuki wojny w jednej osobie, filozof, obieżyświat, filozofujący policjant – „mól książkowy”, były dyplomata w krajach arabskich i znakomity malarz. Przez wiele dni staramy się odpowiedzieć sobie na pytanie: Co zagraża naszej wolności, ku czemu zmierza świat i czy zmiany, które w nim zachodzą, są przez kogoś sterowane?

Biedziliśmy się długo, aby wyjść poza obiegowe opinie, aby nie ugrzęznąć na etapie przypisywania wszystkiego masonerii, tronowi Anglii, międzynarodowemu kapitałowi czy też służbom specjalnym. Wbrew pozorom takie wyjaśnienia – choć wszechogarniające – nie wyjaśniają niczego. Od czasów mętnego Hegla nikt nie posunął myślenia o historii wprzód. Ciągle obracamy się wokół niemieckiego konstruktu: „ducha czasu”, co sugeruje, że ludzie poruszani są przez globalną nieuświadomioną do końca maszynę.

Jeśli jednak zgodzimy się na katolickie aksjomaty, to rychło się okaże, że nie ma wyjątkowych czasów – czasy zawsze są takie same i zawsze mechanizmem sprawczym jest walka między dążeniem do czystej wolności, realizującej się w zakorzenieniu w absolutnym dobru, a ideą wszechwładzy i wszechmiary człowieka, którego należy wreszcie wyzwolić „z niewoli krępujących go przesądów”. W naszym improwizowanym miniseminarium doszliśmy do wniosku, że wrogami naszej wolności są – nieliczne w świecie – kręgi tych, dla których kapitał nie stanowi już żadnego ograniczenia. Oni mają większość dóbr świata i są tym znudzeni, upaja ich jednak pokusa sprawczości i dalszego pomnażania bajońskich bogactw. Pieniądze są dla nich absolutnym bożkiem, nie dlatego jednak, że o nich marzą. Są świadomi ich ziemskiej siły i tego, jak pieniądze mogą robić z ludzi niewolników. To właściwie dzisiejsi właściciele milionów niewolników.

Tak więc wrogowie są zawsze ci sami – to ci, którzy wierzą, że człowieka można zniewolić, a dzieje są nieustannym powtarzaniem mniej lub bardziej zakamuflowanych zmów, złudzeń, oszustw i chęci dominacji za pomocą niejawnych machinacji. Kto zatem odwodzi was od chęci zrozumienia podskórnego mechanizmu zdarzeń, jest w istocie na służbie tych, którzy zdarzeniami usiłują sterować.

Oczywiście, odpowiecie: Ale przecież jest Pan Bóg! No i...dzięki Bogu.

Tagi:
opinie

Czy jesteśmy bezbronni w internecie?

2019-03-20 09:25

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 40

Media społecznościowe stały się naturalną platformą komunikacji.

geralt/pixabay
Papirus

Nowe technologie informacyjne to przede wszystkim telefonia komórkowa oraz Internet, które zaczęły się dynamicznie rozwijać na początku lat 90. XX wieku. Dziś telefonia komórkowa i Internet przenikają się wzajemnie.

Od lat 90. trwa niezwykle dynamiczny rozwój mediów społecznościowych. W 1995 r. powstał portal classmates.com, który pomógł odnawiać kontakty ze znajomymi z ławki szkolnej. W 2006 r. w Polsce powstał portal Nasza Klasa, na którym w 2010 r. istniało ok. 14 mln aktywnych kont użytkowników. W 2000 r. Jimmy Wales oraz Larry Sanger uruchomili Wikipedię, bez której trudno sobie wyobrazić współczesny świat. Znamienne, że od 2012 r. najbardziej znana na świecie encyklopedia – „Encyklopedia Britannica” przestała się ukazywać w wersji papierowej i jest dostępna wyłącznie on-line.

Nasz wiek to również niezwykle dynamiczny czas rozwoju portali i mediów społecznościowych służących tworzeniu interaktywnych sieci społecznych osób, które łączą podobne zainteresowania, pasje, styl życia, poglądy czy sposób spędzania czasu.

Trudno nie zauważyć, że rozwój technologii cyfrowej spowodował jej wszechobecną dostępność i demokratyzację. Niezwykle atrakcyjna formuła multimedialności i fakt, że każdy człowiek może być nie tylko odbiorcą informacji, ale – dzięki skalowaniu technik komunikacyjnych – jej nadawcą, spowodowały natomiast, że media społecznościowe stały się naturalną platformą komunikacji oraz diametralnie zmieniły sposób myślenia i styl życia współczesnego człowieka. Facebook, Google+, Instagram, Snapchat, Twitter czy portal Flickr (serwis internetowy stworzony do gromadzenia i udostępniania zdjęć cyfrowych on-line) to platformy komunikacyjne łączące dziś miliardy ludzi na całym świecie.

Media społecznościowe mają zatem istotny wpływ na rzeczywistość. Mogą w nich być zamieszczone treści pozytywne, dobre, ale mogą być również treści oraz przekazy negatywne, złe, które niekiedy bywają wykorzystywane do propagandy i dezinformacji, szerzenia niechęci czy nienawiści. Należy podkreślić, że polskie prawo zakazuje nawoływania do nienawiści, a tego typu zachowania są penalizowane. W  art. 256 ust. 1 Kodeksu karnego czytamy: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Co więcej, z innych zapisów Kodeksu karnego jasno wynika, że zakazane są nie tylko nawoływanie do popełnienia zbrodni, ale także grożenie innym osobom – niezależnie od powodu pogróżek. W Polsce mamy zatem przepisy chroniące przed przemocą, agresją i wszelkiego rodzaju przestępstwami i dotyczą one wszystkich – niezależnie od pochodzenia, wyznawanej religii oraz jakichkolwiek „odmienności”. Prawo przewiduje jednakową karę za przestępstwa, niezależnie od cech, zachowań i wyborów życiowych ofiary. Warto o tym pamiętać, bo coraz częściej w Internecie pojawiają się nienawistne ataki i groźby pod adresem ludzi i osób broniących zbudowaną na fundamencie chrześcijaństwa tradycję polskiej kultury.

Jan Maria Jackowski
Publicysta i pisarz, eseista, senator RP www.jmjackowski.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: 24 marca Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 11:31

pra / Warszawa (KAI)

Prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, konieczność ochrony i wsparcia dla naturalnej rodziny, oraz prawo rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci, to postulaty Narodowego Marszu Życia, który przejdzie ulicami Warszawy 24 marca, w Narodowym Dniu Życia. Organizatorem marszu jest Chrześcijański Kongres Społeczny.

Łukasz Krzysztofka

Chrześcijański Kongres Społeczny w trakcie Narodowego Marszu Życia chce dać wyraz swoim marzeniom, nadziejom, ale także determinacji. „Marzeniom o lepszym świecie bez zabijania, także tych jeszcze nienarodzonych, bez przemocy i nienawiści. Nadziejom, że jest to możliwe tu i teraz, chociaż na pewno nie wszystko od razu” - zapowiadają organizatorzy.

W trakcie Marszu organizatorzy przypomną o prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, o konieczności ochrony i wsparcia dla naturalnej rodziny, oraz prawie rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci.

„Będziemy także wprost upominać się o konkretne działania władz, obiecane i deklarowane, a obecnie zaniechane, które stanowią bardzo ważne elementy budowania w naszym kraju sprawiedliwego ładu społecznego, w którego centrum jest godność człowieka i prawa rodziny” - zapowiada Chrześcijański Kongres Społeczny. Chodzi m.in. o jak najszybsze przyjęcie przez Sejm w formie ustawy obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”, pod którym podpisało się ponad 800 tysięcy obywateli, oraz wypowiedzenie przez Polskę genderowej Konwencji Stambulskiej i zaproponowanie Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny.

Chrześcijański Kongres Społeczny wierzy, że ten rok może być kluczowy dla realizacji postulatu ochrony życia od poczęcia, a szczególnie w przypadku eugenicznym. Podstawą tej wiary, jak wskazują organizatorzy Narodowego Marszu Życia, jest fakt, że rządzący dziś Polską mają wszystkie instrumenty, aby ochronę życia zagwarantować prawem.

„Mają większość w Sejmie i Senacie, mają większość przekonanych w sprawie ochrony życia posłów i senatorów, mają w Parlamencie gotowy do dalszego procedowania obywatelski projekt ustawy, mają gotowy projekt stanowiska w Trybunale Konstytucyjnym, mają media publiczne” - wylicza Chrześcijański Kongres Społeczny.

„Narodowy Dzień Życia, który obchodzimy 24 marca, to ostatni moment, aby jeszcze raz z pełną mocą zaapelować do rządzących o wypełnienie obietnic i powinności, ale przede wszystkim o realizację tego wielkiego dobra, które jest w ich zasięgu” - podkreślają organizatorzy Narodowego Marszu Życia.

Marsz rozpocznie się o godzinie 13.30 na Placu Zamkowym w Warszawie. Organizatorzy zapraszają wcześniej do uczestniczenia we Mszy św. o godz. 12.00 w kościele Św. Anny.

Organizatorem Narodowego Marszu Życia jest Chrześcijański Kongres Społeczny, którego inicjatorem jest poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Jurek. Patronat nad wydarzeniem objęła m.in. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem