Reklama

Prezentacje

Drabina Jakuba jako krzyż

2019-03-20 09:26

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 12/2019, str. VII

©Romolo Tavani - stock.adobe.com

Krzyż Chrystusa zapowiadały w Starym Testamencie figury. Figura lub typ w egzegezie biblijnej to osoba, rzecz lub wydarzenie, które poza sensem wyrazowym w Piśmie Świętym może mieć jeszcze inne znaczenie i wyrażać jakąś wyższą prawdę. Wśród symboli biblijnych duże znaczenie miał znak drabiny Jakuba, o której jest mowa w Księdze Rodzaju.

Jakub, uciekając przed swym bratem Ezawem, zatrzymał się na spoczynek pod gołym niebem. Podczas snu „ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Pan stał na jej szczycie” (Rdz 28,12-13). Wizja ta jest potocznie określana mianem drabiny Jakubowej lub snu Jakuba. Sam Chrystus nawiązał do tej figury słowami: „Zaprawdę, zaprawdę, mówię wam: Ujrzycie niebo otwarte i Aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego” (J 1,51).

W Nowym Testamencie drabina Jakuba stała się typem krzyża Chrystusa. Wielu Ojców Kościoła dostrzegało podobieństwo drabiny i krzyża Chrystusa łączącego niebo z ziemią, dzięki któremu ludzie podźwignięci zostali z grzechu i dostąpili życia wiecznego w niebie. Do motywu krzyża jako drabiny nawiązał św. Ireneusz z Lyonu (zm. ok. 202 r.): „Jego (Jezusa) męka jest naszym wstąpieniem”, przez Chrystusa wierzący wchodzą do nieba. Pseudo-Hipolit w „Homilii paschalnej” zauważył: „To drzewo [krzyża] jest dla mnie wiecznym zbawieniem, nim się karmię, nim się żywię… Gdy lękam się Boga, ono jest dla mnie ochroną, wsparciem, gdy toczę walkę, trofeum wojennym, gdy odnoszę zwycięstwo. Ono jest dla mnie wąską ścieżką, ono jest ciernistą drogą, jest drabiną Jakubową i drogą aniołów, na szczycie której naprawdę wsparł się Pan”. Natomiast biskup Jakub z Sarug (zm. 521 r.), poeta syryjski, pytał: „Do czego była potrzebna drabina, czyżby do tego, żeby po niej mogli wstępować aniołowie?”. Następnie dodał: „Duchy niebieskie wszak nie potrzebują schodów. W tym kryje się wyjaśnienie samej tajemnicy, a w obrazie drabiny objawia się droga Syna (...). On podniósł się na ziemi i wyprostował, aby wszyscy mieszkańcy ziemi mogli przez Niego być podniesieni. Krzyż swoją mocą skruszył mur wrogiego podziału i, będąc podniesiony, połączył to, co niebieskie, z tym, co ziemskie. Krzyż dźwigał i podnosił ludzi, aby mogli osiągnąć wyżyny; pozwolił też, jako że dosięgał ziemi, aniołom zstąpić na niziny, aby tu mogły wielbić Boga (...) i oglądać cud, który był ukryty przed zastępami niebieskimi. Ku krzyżowi kierują wzrok ludy i pokolenia, aby wstąpić na wyżyny niebieskie (...). Takie jest więc widzenie Jakuba i dane mu objawienie. W drabinie oglądał w rzeczywistości Ukrzyżowanego!”.

Reklama

Dostrzegano też podobieństwo między dwiema belkami łączącymi szczeble drabiny a dwiema belkami krzyża wskazującymi na dwa Testamenty, natomiast szczeble na przykazania, po których człowiek wierzący może wznieść się do nieba.

Zwracano również uwagę na podobieństwo krzyża i drabiny używanej przy zdobywaniu fortyfikacji obronnych. Myśl tę znajdujemy w „Kazaniu na Podwyższenie Krzyża Świętego”, w którym Peregryn z Opola (zm. ok. 1333 r.), dominikanin, pisał: „Bóg, pragnąc odzyskać swój obóz, uzbroił się w ciało wzięte z Dziewicy i przystąpił do obozu, który szatan otoczył już siedmioma murami, to jest śmiertelnymi wadami, i podniósł drabinę, to jest Święty Krzyż, i tak dzielnie walczył, że otrzymał liczne i ciężkie rany. [...] I po tak stoczonej walce, stojąc na tej drabinie, padł martwy, a z Nim dwunastu książąt, mianowicie apostołów. [...] I w ten sposób odzyskał obóz, mianowicie wtedy, gdy powstał z martwych i wywiódł świętych Ojców. Ta jest właśnie drabina Jakuba, której koniec sięgnął nieba i Pan oparł się na niej, aby wszyscy, którzy się jej uchwycą, zostali wzięci do nieba”.

Tagi:
krzyż Drabina Jakuba

Przez krzyż do nieba

2019-04-03 10:09

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 14/2019, str. I

TZ
Stacja XI namalowana przez Zofię i Stanisława Wywiołów

Do podejmowania trudnej drogi krzyża, która ma nas doprowadzić do życia wiecznego, Jezus Chrystus zachęca słowami: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 23) . Aby tą drogą podążać, każdy z nas musi wziąć swój krzyż, swoje cierpienia fizyczne lub duchowe, grzechy, słabości, nałogi i wszelkie negatywne treści, które nas zdominowały i przejść swoją drogę krzyżową. Jeśli chcemy z nich powstać, to musimy wybrać drogę, którą pokazał nam Pan Jezus. To pozwoli nam zrozumieć sens Jego cierpień i upokorzeń. Ona prowadzi przez to, co trudne, do tego, co wartościowe. Nie byłoby dojścia do nieba, gdyby nie ofiara krzyża. Tam innej drogi nie ma do zmartwychwstania. – To właśnie zmartwychwstanie objawia prawdziwą wartość krzyża, ku któremu zmierzamy w okresie Wielkiego Postu. Krzyż nie jest znakiem śmierci, ale życia, nie rozczarowania, ale nadziei, nie klęski, ale zwycięstwa. Jak głosi starożytny hymn liturgiczny, krzyż Chrystusa jest wręcz „jedyną nadzieją”, ponieważ wszelkie inne obietnice zbawienia są złudne, nie rozwiązują bowiem fundamentalnego problemu człowieka: problemu zła i śmierci – mówił św. Jan Paweł II przed modlitwą „Anioł Pański” 14 marca 1999 r.

Z krzyżem zmartwychwstanie Chrystusa łączy się nierozerwalnie. W planie Bożym krzyż Chrystusa stanowi prawdziwe narzędzie zbawienia dla całej ludzkości. Bez niego tajemnica życia wciąż byłaby nierozwiązywalną zagadką. Wskazuje, że pomimo tego, iż na nim dokonała się śmierć, krzyż jest znakiem oczyszczenia, nowego życia i kluczem do nieba.

Dla chrześcijan znak krzyża to świętość. Naznaczenie nim na chrzcie wskazuje nam drogę życia, jest źródłem mocy i nadziei. Symbolizuje cierpienie i śmierć, ale przede wszystkim ogromną miłość i poświęcenie. Mamy tu do czynienia ze zmianą wcześniejszej symboliki krzyża. Przed ukrzyżowaniem Chrystusa śmierć poniesiona w taki sposób uznawana była za haniebną. Po tym wydarzeniu krzyż stał się znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią. Jest utożsamiany z miejscem chwały, triumfu i zmartwychwstaniem.

Przeżywanie co roku Triduum Paschalnego ma nam wciąż przypominać, że za Jego ukrzyżowaniem idzie nadzieja na ofiarowane nam przez Boga nowe życie. Obyśmy tej nadziei nie stracili. Bo jak powiedział św. Paweł: „Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara” (por. 1 Kor 15, 14).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. P. Poupard: we Francji coś się dzieje, Bóg powraca z mocą

2019-04-17 18:07

(KAI/VaticanNews) / Watykan

We Francji coś się ruszyło. W świecie, w którym wiara wydawała się już martwa, Bóg powraca z wielką mocą. Jak dawniej przemawia przez kamienie katedry Notre Dame – uważa kard. Paul Poupard, wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury.

Włodzimierz Rędzioch
kard. Paul Poupard

Rozważając tragedię, która rozegrała się w Paryżu, francuski purpurat przyznaje, że nieodparcie nasuwają mu się słowa św. Augustyna, który uważał, że Bóg jest w stanie wyciągnąć ze zła większe dobro. "Pod wpływem tego wydarzenia w wielu Francuzach budzi się przygasły już płomień wiary" – powiedział kardynał w Radiu Watykańskim.

"Myślimy niekiedy, że wszystko już w ludziach wygasło, ale to nieprawda. Pozostała mała iskra, z której wszystko może się rozpalić. Bóg, który wydawał się niemal nieobecny w tej postmodernistycznej kulturze, powraca z wielką mocą. I nie da się już wymazać z pamięci milionów ludzi tego obrazu płonącej katedry Notre Dame. Wszyscy zostali tym dotknięci, również niewierzący. I w sercu każdego człowieka coś się przebudziło, jakiś płomień" – jest przekonany były kardynał kurialny.

Podkreślił, że wstrząs z tego powodu "jest tak głęboki, że choć tak wiele nas różni, wszyscy nagle powracają do tego, co najistotniejsze". Jego zdaniem "Notre Dame to Biblia wybita w kamieniu, w której to, co niewidzialne, staje się dostępne dla naszych oczu. A ci, którzy na to patrzą, choć dalecy od Kościoła, powracają do tego, co najważniejsze. I jest to cud katedry Notre Dame".

89-letni hierarcha przyznał, że to, co teraz dzieje się we Francji, może porównać tylko z tym, co widział w Paryżu podczas II wojny światowej. Wtedy również wszyscy Francuzi spieszyli do katedry Notre Dame, nawet niewierzący i antykatoliccy socjaliści. "W chwili próby wszyscy szukali pomocy u Naszej Pani" – wspomina były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp K. Nitkiewicz do księży: nie przystępujcie do ołtarza „z biegu”

2019-04-18 17:30

apis / Stalowa Wola (KAI)

Nie przystępujcie do ołtarza „z biegu”, między jednym a drugim zajęciem, bez duchowego przygotowania – zaapelował do księży biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz podczas Mszy Krzyżma 18 kwietnia w bazylice konkatedralnej w Stalowej Woli. Zgromadzeni księża odnowili swoje kapłańskie przyrzeczenia.

Fot. E. Bartkiewicz/www.episkopat.pl/photo
Bp Krzysztof Nitkiewicz

W liturgii wraz ze swym biskupem i biskupem seniorem Edwardem Frankowskim duchowni dziękowali Bogu za dar powołania i kapłaństwa, prosząc równocześnie o wierność złożonym przyrzeczeniom. Na wspólnej modlitwie zgromadzili się również ministranci, lektorzy i scholanki, którzy przybyli wraz ze swoimi duszpasterzami w ramach Diecezjalnej Pielgrzymki Liturgicznej Służby Ołtarza.

Ordynariusz wskazał w homilii, że Msza Krzyżma ma dla duchownych szczególną wymowę, gdyż podczas niej przypominają oni sobie obietnice złożone Bogu i Kościołowi, odnawiając je uroczyście na potwierdzenie przymierza zawartego z Jezusem Chrystusem – Kapłanem wiecznego i nowego przymierza oraz Głową Kościoła.

"On je przypieczętował swoją krwią, a my? Mamy przecież wypełniać Jego polecenie: «To czyńcie na moją pamiątkę», które powtarzamy w liturgii Eucharystycznej, starając się myśleć, mówić oraz czynić wszystko na sposób Chrystusa, na Jego pamiątkę. Być dla Ludu Bożego obrazem i obecnością naszego Zbawiciela. Istnieje bowiem ścisła więź między poziomem życia duchowego nas kapłanów, powiem wprost: między naszą wiarą a wiarą ludzi, którzy zostali nam powierzeni. Moje zaniedbania i grzechy są powodem zgorszenia świeckich, prowadząc do osłabienia ich wiary" – napominał kaznodzieja.

Zwrócił uwagę, że to właśnie świeccy ratują duchownego w trudnościach. Czynią to z miłości do pasterza, który się pogubił, a także w poczuciu odpowiedzialności za Kościół. Kapłani wiele mogą nauczyć się od wiernych, którzy często ich zawstydzają swoją pobożnością, gorliwością, ofiarnością - podkreślił biskup.

Zaznaczył zarazem, że zdecydowana większość kapłanów diecezji i posługujących w niej zakonników, wypełnia wiernie swoją pasterską misję. Dziękując za to, skierował słowa szczególnej wdzięczności za solidarność w trudnych momentach biskupiej posługi.

"Przez wasze «sentire cum Ecclesia», gdyż w gruncie rzeczy chodzi o cały Kościół, jesteście dla mnie bezcennym darem i ja również pragnę stawać się jeszcze w większym stopniu darem dla każdego. Bycie razem, tym bardziej jeśli łączy nas Chrystusowe kapłaństwo, święcenia i inkardynacja, nie może ograniczać się do okazjonalnych spotkań, do obchodzenia imienin czy uczestnictwa w pogrzebach, chociaż i to ma swoje znaczenie. Mamy czuć się odpowiedzialni jeden za drugiego, modlić się za siebie, dzielić się tym, co posiadamy, czuwać nad sobą, dodawać sobie odwagi, jeśli trzeba upominać i oczywiście współpracować, każdy zgodnie z własnym charyzmatem, ale też posłuszni swoim przełożonym. W ten sposób będziemy pasterzami dla siebie nawzajem" – wskazał mówca.

Nawiązując do Listu do Rzymian, zachęcił księży, aby żyli według Ducha a nie według ciała, aby zastanawiali się w codziennym rachunku sumienia, czy mieszka w nich Duch Jezusa Chrystusa.

"Do kogo należę: do Niego czy do świata, który Chrystusa nienawidzi? Nas zresztą też, dopóki nie przejdziemy na jego stronę. W gruncie rzeczy chodzi o sprawę najważniejszą: o moją wiarę. Benedykt XVI ostrzega nas, kapłanów, przed stawaniem się «panami wiary», którzy mówią o Bogu przy pomocy «uczonych słów i myśli», lecz nie idą dalej. Zachęca w związku z tym, abyśmy pozwolili opanować się wierze, żyjąc «według Boga i ku Niemu»” – przypomniał pasterz sandomierski.

Wskazał, by Msze św. celebrować pobożnie, w najuroczystszej formie, z uwagą, bez pośpiechu, przestrzegając ściśle prawa liturgicznego. Zachęcił do wychowywania w tym duchu ministrantów i służby kościelnej, do troski o chóry i schole, do wielbienia Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. "To jest pierwsza droga do umocnienia naszej wiary i wiary całego Ludu Bożego. Nie traćmy energii na rzeczy drugorzędne, gdyż one nas absorbują, odsuwając od tego, co najważniejsze" – przestrzegł bp Nitkiewicz.

W czasie liturgii poświęcił oleje święte (chorych, krzyżma i katechumenów), które przez kolejny rok służyć będą przy udzielaniu sakramentów chrztu, namaszczenia chorych i święceń kapłańskich oraz przy poświęceniu kościoła i ołtarzy.

Przedstawiciele Liturgicznej Służby Ołtarza złożyli biskupom i duchownym życzenia i podziękowania za posługę duszpasterską. Po liturgii mieli okazję zwiedzić Muzeum Jana Pawła II. Spotkanie zwieńczyła wspólna agapa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem