Reklama

O. Koprowski: Jan Paweł II był i pozostał gigantem

2015-04-03 15:07

O. Andrzej Koprowski / Rzym / KAI

Podczas długiego i bardzo dynamicznego pontyfikatu Jana Pawła II widać było Giganta, jakim był i jakim pozostał - mówił o. Andrzej Koprowski SJ podczas wczorajszej, rzymskiej prezentacji polskiego wydania książki Włodzimierza Rędziocha: "Niezapomniany". Książka zawiera 22 wywiady z osobami z najbliższego otoczenia papieża Wojtyły, w tym unikatowy wywiad z papieżem seniorem Benedyktem XVI.

A oto tekst prezentacji o. Andrzeja Koprowskiego, dyrektora programowego Radia Watykańskiego:

Wywiady Włodzimierza Rędziocha pozwalają nie tylko odświeżyć pamięć pontyfikatu Karola Wojtyły, ale i „osadzić pontyfikat w szerszej dynamice życia Kościoła”, zrozumieć choć trochę to, co Pan Bóg chce zrobić poprzez kolejne pontyfikaty; zobaczyć jak Pontyfikat Jana Pawła II stał się znaczącym punktem w „drodze Kościoła” i jego misji we współczesnym świecie.

Odpowiada to zresztą optyce jaką miał Jan Paweł II. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz zauważył to w swojej relacji, którą przytacza Rędzioch: Karol Wojtyła po śmierci Jana Pawła I zareagował: „Cały świat, cały Kościół zadaje sobie pytanie: dlaczego? Nie wiemy, jaki ma być sens tej śmierci dla Stolicy św. Piotra. Nie wiemy, co Chrystus chce przez to powiedzieć Kościołowi i światu”. Dodam od siebie: jesteśmy w czasie wielkich przemian w świecie, ale i „aktywności Jezusa Chrystusa”, który prowadzi swój Kościół. Podobne pytanie zadawaliśmy i zadajemy sobie odnośnie rezygnacji z urzędu Benedykta XVI...

Reklama

Wywiady W. Rędziocha odnotowują sporo takich punktów. Navarro Valls spotkał Jana Pawła II dzień po jego wyborze na papieża, w Poliklinice Gemelli u abp. Deskura.”Nie mówił wiele, ale jego gesty mówiły same za siebie. W oczy rzucała się jego młodzieńczość. Również spontaniczność i naturalność. Żadnych rytualnych gestów dostosowanych do okoliczności. Wszystko w nim było autentyczne, normalne. Intuicyjnie pojąłem, że z tym papieżem wszystko jest możliwe. Coś radykalnie nowego pojawiło się na szczytach hierarchii Kościoła. Przyszłość wydawała się być otwarta”.

Gian Franco Swidercoschi zauważa, że początek pontyfikatu Jana Pawła II przypadł na czas znaczących podziałów w Kościele po Vaticanum II. Pierwszą rzeczą, jaką papież uczynił było „zrelatywizowanie” tych wszystkich konfliktów i prowadzenie Kościoła w kierunku wielkiego zamierzenia ewangelizacji.

Ewangelizacja dotyczyła dwóch poziomów. Pierwszy był skierowany na zewnątrz, to znaczy ku ludziom nie znającym jeszcze Chrystusa, szczególnie na Wschodzie i w Azji. Ojciec św. uważał, że przyszłość Kościoła rozegra się właśnie w Azji. "Drugi poziom skierowany był do wewnątrz". To tak zwana „nowa ewangelizacja” – wiara Kościoła, w szczególności na Zachodzie, osłabła; dlatego należało na nowo ewangelizować Kościół od wewnątrz. Innym rozpoczętym przez Papieża procesem jest deklerykalizacja Kościoła. Uważam, zauważa Swidercoschi, że od czasów Soboru Trydenckiego nie było nigdy tak stanowczej próby deklerykalizacji Kościoła, to znaczy – zgodnie ze słowami Ojca Świętego – obalenia muru klerykalnej jednostronności, która uformowała się wraz z Soborem Trydenckim w odpowiedzi na protestancką reformację. Papież uczynił to, przywiązując coraz większą wagę do aspektów komunii, bardziej świeckich, bardziej charyzmatycznych w stosunku do aspektów hierarchicznych i instytucjonalnych.

Jest znaczące, że Papież senior, Benedykt XVI w swoim wywiadzie do książki podkreśla m. in. znaczenie encykliki "Redemptoris missio" Jana Pawła II i nieprzemijające znaczenie i zadanie Kościoła, szczególnie w odniesieniu do problematyki chrześcijaństwa w Azji. W tym kontekście łatwiej nam odczytać też sens akcentu, jakie obecny papież, Franciszek kładzie na sprawy Azji. Skomasowane wizyty apostolskie na tym kontynencie nie są przypadkowe. Istotne dla „uruchomienia” całego procesu Kościół – Azja – chrześcijaństwo było – jak to formułuje Sviderchowski – przekonanie Jana Pawła II, że „przyszłość Kościoła rozegra się w Azji”.

Ważny wątek podejmuje w swoim wywiadzie kard. Ruini – Jan Paweł II miał świadomość doniosłości Rzymu i jego uniwersalnego charakteru, odpowiadającego uniwersalnemu charakterowi pontyfikatu biskupa Rzymu. Podkreślał, że tytuł biskupa Rzymu stanowi fundament jego uniwersalnej roli. Uważał, że Kościół włoski nie zdaje sobie dostatecznie sprawy ze swego wielkiego bogactwa, ale i odpowiedzialności. W liście do biskupów włoskich podkreślał, że Włochom powierzone jest zadanie zachowania i podtrzymywania skarbu wiary i kultury, który został przekazany Rzymowi przez Apostołów Piotra i Pawła.

Kard. Ruini mówi o znaczeniu jakie Jan Paweł II wiązał z narodem jako wspólnotą kultury, w obrębie której wzrastają ludzie, rodziny, cywilizacje. Nigdy nie myślał, że pojęcie narodu stanie się przestarzałe i zostanie odrzucone. I znów patrząc z dzisiejszej perspektywy – zauważamy jak komplikuje się sytuacja, jak kolejni papieże muszą szukać nowych dróg dla realizacji misji Kościoła. Benedykt XVI i Franciszek mówią o narastającej dominacji skrajnego indywidualizmu, który rozbija tkankę społeczną. W czasie konferencji prasowej w samolocie z Rzymu do Portugalii Benedykt XVI przestrzegał, że odrzucając chrześcijaństwo Europa traci zdolność kontaktu z innymi kontynentami, które są wrażliwe na wymiar religijny ludzkiego istnienia. Franciszek rozmawiając z dziennikarzami w drodze powrotnej z Filipin mówił o panującej dziś nowej formie kolonizacji, „kolonizacji ideologicznej”, narzucaniu europejskich standardów społeczeństwom innych kultur, zwłaszcza w postaci tego, co skrótowo określa się jako ideologię gender.

Kard. S. Dziwisz zwraca uwagę na to, że „Jan Paweł II swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnej ludzkiej wrażliwości, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię”. Navarro Valls w swoim wywiadzie mówi o tym, co Jan Paweł II zrobił dla nawiązania przez Kościół wspólnego języka z młodzieżą, światem kultury, ze światem kobiet, dla ożywienia laikatu i ruchów kościelnych, w dziedzinie ekumenizmu, dialogu międzyreligijnego, zbliżenia do Żydów, dla relacji z islamem. Dzięki Janowi Pawłowi II Kościół odzyskał przestrzenie, które Kościół i chrześcijaństwo utraciło na przestrzeni wieków. Odzyskał obszary zajmowane przez lewicę; odzyskał intelektualistów z kręgów kultury laickiej, odzyskał młodych, którzy nie muszą się lękać wyznawania wiary. Uwaga Navarro Vallsa naprowadza na refleksję o dalszej ewolucji sytuacji świata, rozsypywania się tkanki społecznej, o kryzysie fundamentów od których zależy dynamika rozwoju społeczeństw. To daje szersze tło dla dostrzeżenia wysiłków obecnego pontyfikatu. Szpital polowy, sprzeciw wobec kultury obojętności i odrzucenia. Akcent na rolę rodziny i społeczeństwa w których jest miejsce i szacunek dla wszystkich, dla młodych i starych, dla dzieci i dla dziadków; a mechanizmy społeczne nie są zdominowane przez bożka w postaci pieniądza, nie wyrzucają poza margines.

Tom Wlodzimierza Rędziocha pokazuje nie tylko aktywność apostolską Jana Pawła II, ale i jego osobowość. Są one zresztą ściśle ze sobą powiązane. Benedykt XVI szczególne znaczenie przypisuje trzem, a właściwie czterem encyklikom Papieża Wojtyły. Doskonale odzwierciedlają one całą osobowość autora. "Redemptor hominis" – osobista synteza wiary chrześcijańskiej; encyklika o której mówił: tę było mi najłatwiej napisać, całą przywiozłem w głowie z Krakowa. Wyraża sposób myślenia, widzenia spraw świata polskiego Papieża. "Redemptoris missio" – jak mówi Benedykt XVI: nieprzemijające znaczenie i zadanie Kościoła; szczególnie problematyka chrześcijaństwa w Azji; relacje między dialogiem międzyreligijnym a zadaniem misyjnym Kościoła; Osoba Jezusa Chrystusa w centrum wszystkiego. "Veritatis splendor" – akcentuje Benedykt XVI – encyklika w linii Vaticanum II, „w przeciwieństwie do dawnej teologii moralnej, opartej głównie na zasadach prawa naturalnego, domaga się biblijnego oparcia katolickiej nauki moralnej na postaci Chrystusa i Jego Orędziu”. Wielkim zadaniem, jakie papież sobie wyznaczył w tej encyklice było znalezienie zarówno metafizycznego oparcia na antropologii, jak też na chrześcijańskiej konkretyzacji w nowym obrazie człowieka w Piśmie św.” I wreszcie "Evangelium Vitae" podstawowy temat całego pontyfikatu Jana Pawła II: nienaruszalna godność życia ludzkiego od momentu poczęcia.

Chrześcijaństwo nie jest „przybudówką”, ale istotnym punktem odniesienia, który formuje całość sposobu myślenia, widzenia spraw człowieka przez Papieża Wojtyłę. Zasygnalizowane przez Benedykta XVI 4 encykliki wyrażają to dobrze. Ale też osobowość człowieka wyraża się w szczegółach codziennego stylu życia. Książka ukazuje to obficie... Kilka przykładów: Stanisław Grygiel wspomina czasy i środowisko krakowskie. „Pietraszko i Wojtyła pokazali, że kultura polega na umiejętności uprawiania ziemi, na której rośnie człowiek, dojrzewa, aby zmartwychwstać” (Norwid). Że kultura to nie erudycja. Rodzi przyjaźń. Przyjaźń na zawsze. I to nie tylko między nimi i nami, ale także pomiędzy nami samymi. Odmawiając Kościołowi prawa do działalności publicznej, reżim paradoksalnie, zmusił Karola Wojtyłę do życia w relacjach li tylko osobowych. Ale właśnie dzięki tym przeszkodom utrwalały się nasze przyjaźnie, umacniało się nasze wzajemne zaufanie, objawiała się moc i piękno Kościoła”. Też już jako papież pozostał wobec ludzi bez „pontyfikalnej izolacji”. Niejako wchłaniał wiarę, nadzieję i miłość wszystkich tych, których Bóg powierzył jego duszpasterskiej trosce, a zarazem wyrażał i przekazywał Boże dary z mocą właściwą jego Piotrowej wierze, nadziei i miłości. Nie rzucał na nikogo anatem. On po prostu wyznawał wiarę Kościoła i spokojnie oczekiwał na tych, którzy od niej odeszli; oczekiwał w nadziei, że oni z nim i on z nimi dojrzeją do spotkania Boga.

Ciekawostkę przekazał w swoim wywiadzie Biskup Javier Echevarria Rodriguez. W 1971 r. biskup Wojtyła był zaproszony na konferencję kard. Józefa Hoffnera, zorganizowaną przez Opus Dei. Poprosili go o wywiad. Arcybiskup krakowski zanotował pytania i po kilku tygodniach przysłał odpowiedzi napisane ręcznie na 31 stronach.

Benedykt XVI swoim wspomnieniem pozwala zobaczyć drobne mechanizmy działania Kurii Watykańskiej. Jako prefekt Kongregacji Doktryny Wiary w piątek spotykał Jana Pawła II na audiencji do rozstrzygnięcia aktualnych problemów. Dotyczyły nauki wiary, kwestii dyscyplinarnych - przeniesienia do stanu świeckiego; „przywileju Pawłowego” małżeństw, gdy jedna strona nie jest chrześcijańska, przygotowywany był Katechizm Kościoła Katolickiego. Ojciec św. dostawał wcześniej dokumentację, więc znał wchodzące w grę kwestie. W tych audiencjach uczestniczyli specjaliści różnych dziedzin, były ciekawe rozmowy. Tu dodam od siebie, kiedyś kardynał Ryłko mi opowiadał, że przez pewien czas stenografował te spotkania i kilka razy, jak już wychodzili, Jan Paweł II mu mówił: musimy wrócić do tego tematu, z twarzy kardynała Ratzingera widziałem, że nie był we wszystkim przekonany. Benedykt XVI wspomina też „obiady robocze” – aspekty Kodeksu Prawa Kanonicznego, tematy Ameryki Łacińskiej, konieczność reform, autentyczna miłość do ubogich, ale bez wdepnięcia w ideologię marksizmu; dialog międzykulturowy – spotkanie z Komisjami dotyczącymi Wiary z krajów azjatyckich. Temat pozostanie kluczowy na dłuższy czas!

A propos „obiadów roboczych” znaczące jest wspomnienie Navarro Vallsa. Jan Paweł II wiedział, że Navarro Valls był przewodniczącym korespondentów zagranicznych we Włoszech. Zaprosił go na obiad. „Od razu zaproponował temat rozmowy. Oczekiwał sugestii na temat metod zarządzania komunikacją społeczną Stolicy Apostolskiej, aby uczynić jasne i wyraziste ludzkie i chrześcijańskie przesłanie w przesyconej informacjami przestrzeni publicznej”. Navarro Valls zauważa, że Jan Paweł II był człowiekiem wesołym. Miał olbrzymie poczucie humoru. Sprawiał wrażenie człowieka, który łatwo i chętnie się uśmiechał. Z upływem lat, ze względu na zesztywnienie mięśni wywołane chorobą Parkinsona, uśmiech ten zniknął z jego twarzy, jednak promieniowała radość. Papież nie był jedynie człowiekiem o optymistycznym nastawieniu, ale naprawdę pełnym radości. Radość była w nim nie tylko stanem emocjonalnym, lecz głęboko zakorzenionym przekonaniem.

Ks. Prałat Ptasznik wspomina, jak w pewnym okresie pomagał Janowi Pawłowi II notując to, co papież chciał przekazać. Dyktował. Cytował z pamięci fragmenty biblijne, dokumenty Soboru Watykańskiego II, a czasem i teksty Ojców Kościoła, innych autorów. Dyktował pełnymi zdaniami, według przemyślanego planu, z pełną świadomością tego, co che przekazać....

We wspomnieniu prałata Pawła istotne jest też to, co mówi o modlitwie Jana Pawła II. Modlitwa była konkretna. Każdego dnia otrzymywał wiele próśb przysyłanych z całego świata. Polecił nam, żeby mu je przekazywać, wspomina prałat Paweł. Sporządzaliśmy codziennie spis intencji i załączaliśmy do niego listy. Trzymał je w swojej kaplicy, na klęczniku, przeglądał i modlił się. Geografia modlitwy, obejmowała Kościół na wszystkich kontynentach. Potem przychodziły podziękowania – od chorych, którzy zostali uzdrowieni; od połączonych na nowo małżeństw, które przetrwały kryzys; od rodziców, którzy po latach oczekiwania cieszyli się narodzinami dziecka... Kiedyś zobaczyłem obok klęcznika strony polskiego wydania Osservatore Romano, na których wymieniono wszystkich przełożonych poszczególnych dykasterii Kurii Rzymskiej oraz pracujących w niej Polaków. Zrozumiałem wtedy, że Papież modli się na swoich współpracowników, za mnie też. Wspominam to ze wzruszeniem, mówi ks. Ptasznik.

Chcę zakończyć prezentację tomu "Niezpomniany" akcentem tyczącym świętości. Włodzimierz Rędzioch zapytał Benedykta XVI o motyw przyspieszenia procesu beatyfikacji, bez upływu 5 lat od śmierci. Odpowiedź była zwięzła - przez lata wspólnej pracy było dla mnie oczywiste, że Jan Paweł II był święty: głębokie odniesienie do Boga, trwanie w ścisłej wspólnocie z Panem rzutowało na odwagę, z jaką pełnił swoje zadanie w naprawdę ciężkim czasie. Nie szukał poklasku, nie rozglądał się dokoła, jak są przyjmowane jego decyzje. W swym działaniu opierał się na wierze i przemyśleniach, gotów przyjmować na siebie także różne ciosy. Odwaga kierowania się prawdą stanowi pierwszoplanowe kryterium świętości.

Nadzwyczajna dobroć i wyrozumiałość Jana Pawła. Inny element świętości to zaangażowanie duszpasterskie za wszystkich sił. Mówi o tym w swoim wywiadzie i kardynał Amato, podkreślając, że Jan Paweł dzięki wierze był przekonany o tryumfie dobra nad złem. Ważne są i dwa świadectwa cudownie uzdrowionych.

Siostra Marie Simon Pierre Normand. Najstarsza z 5 dzieci. Powołanie zakonne ze środowiska zlaicyzowanej północnej Francji. Wybór zgromadzenia zakonnego Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego podyktowany pragnieniem służenia Jezusowi Chrystusowi w służbie rodzinie, życiu, obronie życia. Fakt, że Polak został wybrany papieżem nie zrobił na niej żadnego wrażenia. „Od kiedy dowiedziałam się o mojej chorobie, z trudem patrzyłam na Jana Pawła II w TV. Jego obraz przypominał mi moją chorobę. Podziwiałam jego pokorę, siłę, odwagę. Jego świadectwo całkowitego oddania bardzo wzmocniło mnie w wierze i w mojej walce z cierpieniem. Była to codzienna walka. Jedynym moim pragnieniem było przeżyć je z wiarą i przyjąć wolę Bożą z miłością.... Wieczorem 2 kwietnia 2005 cała wspólnota sióstr oglądała na żywo transmisję TV z czuwania modlitewnego na Placu św. Piotra. Tak dowiedziałam się o śmierci Jana Pawła. W tamtej chwili wszystko się we mnie zawaliło. Straciłam przyjaciela, najdroższą osobę, która mnie rozumiała i dodawała mi siły, by iść naprzód. W następnych dniach, do 8 kwietnia, dnia papieskiego pogrzebu, czułam wewnętrzną pustkę, ale wciąż byłam pewna, że on jest obecny. Siostry podjęły nowennę o uzdrowienie za przyczyną umierającego Papieża. Nastąpiło cudowne uzdrowienie.

I drugie cudowne uzdrowienie Floribeth Mora Diaz z Kostaryki. Rędzioch pyta: jak panią przedstawić? Proszę mnie przedstawić jako zwykłą kobietę. Jestem tym, kim byłam. Moja wewnętrzna przemiana dotyczy relacji z Bogiem, któremu po moim uzdrowieniu pragnę służyć we wszystkim co mnie spotyka. Krótko mówiąc, jestem tą samą osobą, ale bardziej wypełnioną Bogiem.

Ks. Sławomir Oder zauważa: moje biuro nadal pozostaje punktem odniesienia dla czcicieli Jana Pawła II. Nadal otrzymujemy liczną korespondencję ze świadectwami łask otrzymanych przez Jego wstawiennictwo, z prośbami o modlitwę przy Jego grobie. Z różnych stron świata płyną prośby biskupów o relikwie, które odbierają cześć wiernych w kościołach parafialnych, katedrach, klasztorach czy sanktuariach Jemu poświęconych. ... Są one znakiem łączności z następcą Piotra i całym Kościołem katolickim. Myślę, że prezentację tomu można zakończyć odpowiedzią Navarro Vallsa na pytanie: jaki Kościół pozostał po odejściu Jana Pawła II: Kościół większej nadziei. Kościół, w którym więcej ludzi widzi w Bogu bardziej Ojca, bliższego, mniej enigmatycznego. Kościół odważniejszy, ponieważ ufa Bogu. Kościół, w którym ludzie młodzi nie tylko słuchają, ale są także słuchani i mogą nauczyć czegoś dorosłych. Kościół pokorniejszy, a jednocześnie bardziej śmiały. Kościół, w którym nie brakuje problemów, ale problemy te potrafi on dostrzec, nazwać, a więc znaleźć sposób ich rozwiązania.

Tagi:
Jan Paweł II

Wierzył, że można zmienić świat

2019-02-20 11:32

Z Simoną Sandric-Gotovac rozmawia Anna Gaweł z Międzynarodowego Rycerstwa Niepokalanej w Rzymie
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 10-12

Simona Sandric-Gotovac, kardiolog i specjalista medycyny sportu, pochodzenia chorwackiego, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Sacro Cuore w Rzymie i pracuje w poliklinice Gemellego, gdzie tradycyjnie leczeni są papieże. Jest cenioną profesjonalistką, która wiele lat temu uciekła wraz ze swoim mężem z kraju, wówczas ciemiężonego przez reżim komunistyczny. Po raz pierwszy spotkała się z papieżem Janem Pawłem II w bardzo szczególnych okolicznościach. I dzieli się swoim świadectwem.

Archiwum Anny Gaweł
Jan Paweł II przybywał do kliniki nie tylko po pomoc jako pacje nt, ale też z posługą

Anna Gaweł: – W jakich okolicznościach spotkała Pani po raz pierwszy Jana Pawła II?

Simona Sandric-Gotovac: – Im więcej czasu upływa, tym bardziej uświadamiam sobie, jak wielką łaskę otrzymałam, mogąc spotykać papieża Jana Pawła II w bardzo wyjątkowych sytuacjach. W 1981 r. byłam młodym kardiologiem i pracowałam w poliklinice Gemellego. Pamiętnego 13 maja 1981 r. byłam w szpitalu na dyżurze, kiedy niespodziewanie otrzymaliśmy wiadomość, że był zamach na życie Ojca Świętego i że został on postrzelony na Placu św. Piotra. Dyrekcja polikliniki natychmiast postawiła nas w stan najwyższej gotowości. Ja również weszłam w skład ekipy lekarskiej, która oczekiwała na przyjazd rannego Ojca Świętego. Nikt nie wiedział, jak ciężkich obrażeń doznał oraz w jakim znajduje się stanie. Byliśmy gotowi i sala operacyjna też była przygotowana, ponieważ było wiadome, że będzie konieczna operacja. Stałam przy wejściu do sali z moimi kolegami lekarzami, którzy zadawali pytania: Co się stanie? Czy będzie dobrze? Czy damy radę uratować Papieża? Stałam tam, medytowałam, w pewnym momencie zwróciłam się do nich: Dlaczego tak mówicie? Musicie się postarać i wykonywać wszystko solidnie, jak przy każdym innym pacjencie. Teraz Ojciec Święty jest pacjentem, który nas potrzebuje, jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie, musimy zatem zrobić wszystko, by go uratować. Im bardziej będziemy spokojni, tym lepiej wszystko pójdzie. W pewnym momencie, gdy tam stałam, nastąpiło nagłe poruszenie. Usłyszałam głosy i jęki, które dały mi do zrozumienia, że przywieźli Jana Pawła II. Poliklinika Gemellego ma długie, na ok. 200 m, korytarze. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na spotkanie Ojca Świętego, dobiegłam do niego i chwyciłam jego rękę. Leżał na noszach i jęczał z powodu wielkiego bólu. Miał krwotok wewnętrzny, ponieważ pocisk wszedł mu przez jamę brzuszną i wyszedł z tyłu. Po tym, jak ujęłam go za rękę, pochyliłam się nad nim i powiedziałam: Ojcze Święty, odwagi! Odwagi! Wszystko będzie dobrze. Matka Boga udzieli pomocy i uratuje. Potem zaczęłam się modlić w języku chorwackim...

– ...dlaczego modliła się Pani po chorwacku, a nie po włosku?

– Wiedziałam, że Papież zna mój język. Studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza, znanym także jako Angelicum. Kiedy studiował, nie było jeszcze Kolegium Polskiego, zatrzymał się więc w Kolegium Chorwackim. Nauczył się wówczas języka i poznał problemy, z którymi zmagała się Chorwacja. A był to czas reżimu komunistycznego, kiedy Chorwacja stanowiła jeszcze część Jugosławii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą

2019-02-22 17:15

bp Wiesław Lechowicz / Warszawa (KAI)

Komisja Konferencji Episkopatu Polski ds. Polonii i Polaków za Granicą apeluje o kontynuowanie zabiegów służących socjalnej i prawnej ochronie dzieci polskiego pochodzenia żyjących za granicą - czytamy w oświadczeniu wydanym po obradach. Miały one miejsce 22 lutego w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.

Archiwum Artura Dąbrowskiego

Publikujemy pełny tekst oświadczenia:

OŚWIADCZENIE KOMISJI KEP DS. POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ

Dnia 22 lutego obradowała w Warszawie Komisja Konferencji Episkopatu Polski ds. Polonii i Polaków za Granicą. Wśród wielu tematów poruszano kwestie związane z duszpasterstwem małżeństw i rodzin. Komisja wyraziła wdzięczność duchownym i świeckim, którzy doceniają tę ważną sferę posługi duszpasterskiej w środowiskach polonijnych. Uznając za cenne inicjatywy prawne służące ochronie dziecka i rodziny przed patologią i przemocą, członkowie Komisji uważają za niedopuszczalne praktyki, spotykane w niektórych krajach europejskich, nadużywania prawa i traktowania go w sposób instrumentalny. Tego rodzaju działania, zamiast pomagać i chronić dzieci, doprowadzają do zerwania kontaktów z rodzicami i do wyobcowania ze środowiska polskiego.

Komisja zwraca się z apelem do wszystkich osób i instytucji w naszym państwie o kontynuowanie na forum krajowym i międzynarodowym zabiegów służących socjalnej i prawnej ochronie dzieci polskiego pochodzenia żyjących za granicą, zgodnie z normami etycznymi i prawdziwym dobrem dziecka.

Najlepszą formą ochrony dzieci jest zdrowa moralnie oraz miłością zjednoczona i wiarą silna rodzina. Dlatego członkowie Komisji zwracają się do naszych rodaków żyjących na emigracji, by w tym duchu kształtowali swoje życie rodzinne. Zauważają ponadto potrzebę dojrzałych i odpowiedzialnych polskich rodzin, które będą spełniać kryteria pozwalające im stać się rodziną zastępczą bądź przyjmującą dziecko na drodze adopcji.

bp Wiesław Lechowicz, przewodniczący Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą Warszawa, 22 lutego 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Myśli Braterskiej we Wrocławiu

2019-02-23 10:02

Anna Majowicz

Grą miejską ,,Zatrzymaj się w harcerskim Wrocławiu” środowiska harcerskie rozpoczęły świętowanie Dnia Myśli Braterskiej.

Anna Majowicz
podczas gry ,,Zatrzymaj się w harcerskim Wrocławiu"

- Każdego roku spotykamy się 22 lutego, w rocznicę urodzin gen. Roberta Baden – Powella, założyciela skautingu. To szczególny dzień dla wszystkich harcerzy i skautów. W tym dniu wysyłamy do siebie paczki, listy, wymieniamy się życzeniami, a we Wrocławiu od ośmiu lat spotykamy się na Bratnim Kręgu na wrocławskim Rynku - mówi pwd. Mateusz Wylęga, członek Hufca ZHP Wrocław im. Polonii Wrocławskiej, organizatora Dnia Myśli Braterskiej.

Bratni Krąg na wrocławskim Rynku, zawiązało w tym roku 610 harcerzy, harcerek, skautów i skautek, podbijając tym samym nowy rekord!

- Dotychczasowy wynosił 423 osoby, a więc rośniemy w siłę – mówi phm. Joanna Krzyżosiak, która zapoczątkowała Bratni Krąg we Wrocławiu.

Po utworzeniu Bratniego Kręgu odśpiewano ,,Bratnie Słowo” i złączono się symboliczną ,,iskierką przyjaźni”.

Zobacz zdjęcia: VIII Bratni Krąg na wrocławskim Rynku

Od dwóch lat wydarzeniu towarzyszy mobilny punkt krwiodawstwa. W tym roku, w Dniu Myśli Braterskiej krew oddały 23 osoby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem