Reklama

Wielowiekowa tradycja

W XI wieku centrum świata znajdowało się we francuskiej Burgundii. Tamże, w klasztorze benedyktynów w Cluny, znajdowało się drugie obok Rzymu centrum życia duchowego świata chrześcijańskiego. I w tejże Burgundii na początku XII wieku pojawił się jeszcze jeden klasztor, do którego ciągnęły tłumy pątników.

Bez sponsorów

Klasztor znajdował się na odludnym, dzikim i strasznym miejscu zwanym po francusku Citeaux, a po łacinie Cistertium, co oznacza "za trzecim milowym kamieniem przydrożnym". Założyli go trzej mnisi benedyktyńscy: Robert, Almeryk i Stefan Harding, ogłoszeni później świętymi. Tym trzem mężom chodziło o to, by mnisi żyli według reguł wypracowanych 500 lat wcześniej przez św. Benedykta, czyli: ubóstwo posunięte do ascezy, zarabianie na utrzymanie pracą własnych rąk, żadnych zamożnych fundatorów, donacji czy - jakbyśmy dziś powiedzieli - sponsorów.
Duchowość cystersów wywodzi się z głębokiej wiary w tajemnicę życia nadprzyrodzonego. Warunkiem istnienia jest powrót człowieka do Boga. Cystersi realizują to powołanie przez wielogodzinne modlitwy, lekturę Pisma Świętego, pism ojców Kościoła i pism zakonu. Unikają ludzi i gwaru świata, o co coraz trudniej w naszej rzeczywistości, pragną żyć skromnie w małych wspólnotach, wedle zasady ora et labora (módl się i pracuj), w ich życiu szczególne miejsce zajmuje kult dla Eucharystii i postaci Matki Bożej.

Odludne, samotne miejsce

Gdy pierwszych trzech zakonników zamieszkało w odludnym Citeaux, wkrótce okazało się, że ludzi chętnych do ascetycznego życia jest mnóstwo. Klasztor zaczął więc tętnić życiem. Robert wytrzymał rok i uciekł szukając ciszy i spokoju. Do rozkwitu zakonu przyczynił się drugi z trójki przyszłych świętych - Stefan Harding (1109-34) oraz św. Bernard z Clairvaux. Opactwa powstawały jedno po drugim. W 1134 r. cystersi mieli ponad 70 opactw, 10 lat później już 345, pod koniec XIII w. - prawie 700. Z Francji ruszyli cystersi na podbój świata. W XII w. zadomowili się we Włoszech, w Niemczech i w Anglii. W Polsce zjawili się ok. 1140 r. i do końca XIII w. założyli ok. 25 bogato uposażonych klasztorów (m. in. w: Brzeźnicy-Jędrzejowie, Sulejowie, Wąchocku, Koprzywnicy, Mogile, Łęknie, Lądzie, Lubiążu, Henrykowie, Kołbaczu, Oliwie). Z cystersów wywodzili się papieże, kardynałowie i biskupi. Zakonnicy w biało-czarnych habitach wyprawiali się na krucjaty rycerskie, zakładali zakony rycerskie np. templariuszy, wyruszali na wojny np. przeciwko Fryderykowi I Barbarossie.

Zmienili Europę

Reklama

Historycy przypisują cystersom ogromną rolę w cywilizowaniu średniowiecznej Europy, zwłaszcza tej półpogańskiej, dzikiej, prowincjonalnej. To cystersi uczyli nowoczesnego rolnictwa; to cystersi właściwie "wymyślili" gotyk, to cystersi jako pierwsi, zastosowali w budownictwie cegłę. Ich budowle miały charakterystyczny kształt. Były funkcjonalne, proste w rozwiązaniach, bez nadmiernych ozdób i wież. Taki też tradycyjnie cysterski kształt ma kościół i klasztor w chicagowskim Willow Springs. Dopiero nieco później, na początku XIII wieku, kiedy reguła zaczęła być traktowana swobodniej, pojawiają się budynki o bardziej wyrafinowanej konstrukcji. Trwające wiele godzin modlitwy i kontemplacje zmusiły zakonników do zatrudniania ludzi z zewnątrz. Cystersi zaczęli więc uczyć zawodów. Wokół opactw powstawały osiedla, nastawione na "obsługę" klasztorów. Cysterscy skrybowie w mozole przepisywali papieskie dokumenty, modlitewniki, kazania, traktaty filozoficzne, teologiczne i medyczne. Cysterskie biblioteki stały się zasobne w setki cennych rękopisów. Cystersi założyli pierwsza wyższą uczelnię - w Paryżu, potem był Oxford, Wurzburg, Bolonia, Praga, Wiedeń, Heidelberg, pod koniec XV wieku Mogiła k. Krakowa, czy belgijskie Louvain i Avignon w Prowansji.
Wszystkie zasady dotyczące sposobu życia, modlitwy, a nawet zdobywania środków do życia cystersów były zawarte w regule i Statutach Kapituły Generalnej. Do dziś są to dokumenty stanowiące o sposobie życia klasztorów cystersów.

Cystersi w Polsce

Cystersi pojawili się w Polsce w połowie XII wieku i do dziś historycy wiodą spór, gdzie osiedlili się najpierw - w Jędrzejowie czy w Łęknie. Większość opactw cysterskich w Polsce jest bardzo stara, powstawały w XII i XIII wieku, głównie w zachodniej i południowej Polsce. Klasztory te z różnym szczęściem przetrwały do wieku XIX, gdy zaborcy nakazali likwidację większości z nich. Jednak w zbiorowej narodowej pamięci cystersi mają swoje zaszczytne miejsce. Blaskiem pierwszej jasności świecił przez wieki klasztor w Jędrzejowie, gdzie m. in. swoją kronikę pisał biskup krakowski Wincenty Kadłubek, później błogosławiony i gdzie przechowywany był napisany odręcznie list od św. Bernarda. Oba zabytki spłonęły w pożarze klasztoru w 1800 r. Największy cios spotkał jednak klasztor w Jędrzejowie w chwili kasacji. Zakonnicy byli pewni, że starożytny klasztor nie ulegnie zamknięciu i zwieziono tam wszelkie cysterskie skarby, np. najstarsze pergaminy z innych opactw (Szczyrzyc). Wszystko to zostało skonfiskowane przez władze carskie, wywiezione do Petersburga i rzekomo włączone do tamtejszych bibliotek. W ten właśnie sposób ślad po bezcennych księgach i dziełach sztuki, zniknął bezpowrotnie. Łaskawiej obszedł się natomiast los z opactwem w podkrakowskiej Mogile. Uzgodniono, że opactwo to będzie czymś w rodzaju domu spokojnej starości dla zakonników. Dzięki temu Mogiła dotrwała do naszych czasów jako jeden z najpiękniejszych i najbardziej zasobnych w historyczne dokumenty i pamiątki cysterskich klasztorów w Europie. Niewątpliwie pomogła przetrwać klasztorowi znana od Średniowiecza z cudów, wyrzeźbiona w wiązie postać Chrystusa Ukrzyżowanego, z charakterystycznymi naturalnymi włosami i zarostem. Skarbem klasztoru jest bez wątpienia najpiękniejsza biblioteka klasztorna na ziemiach polskich. Można w niej obejrzeć bezcenne starodruki, w tym liczący blisko 800 lat dokument, pochodzący z czasu lokowania w Polsce pierwszego cysterskiego klasztoru. Skarby te mnisi ukryli w tajemnym miejscu, chroniąc je nie tyle przed złodziejami, co przez trującymi wyziewami pobliskiej huty im. Sędzimira. Podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 r. mogilski klasztor odwiedził Jan Paweł II.

Cystersi dziś

W zakonie cystersów jest obecnie 141 Polaków: 94 kapłanów, 13 braci, 8 kleryków. Zdecydowana większość zakonników ma wyższe wykształcenie. Po II wojnie światowej cystersi, na prośbę Episkopatu Polski, wspierają też diecezje w pracy duszpasterskiej. Opieką duchową otaczają wiernych w 9 parafiach i 4 sanktuariach: w Krzeszowie, Szczyrzycu, w Jędrzejowie i w krakowskiej Mogile. Opactwa znajdują się w Jędrzejowie, Krakowie, Szczyrzycach i Wąchocku. Cystersi Polacy wyjeżdżają też na misje - po jednym zakonniku pracuje w Albanii i Austrii, 2 na Białorusi, a aż 4 w USA, w południowej części Chicago - w tym w Willow Springs. Ojcowie, którzy wybudowali tam kościół i klasztor przyjechali ze Szczyrzyca, przywożąc ze sobą kopię słynącego łaskami obrazu Matki Bożej z rodzimego klasztoru w Polsce.
Gdy więc będziemy modlić się 14 grudnia i później w pachnącym jeszcze świeżą farbą kościele w Willow Springs, nie zapomnijmy, że stoi za nim wielowiekowa, zupełnie niezwykła historia, pisana przez pokolenia zakonników, którzy kształtowali i kształtują do dziś duchowe oblicze świata, w tym Polski i Polaków. Że ich słynne "ora et labora" służy nadal do doskonalenia umysłu i serca nie tylko osobom duchownym, ale nam wszystkim.

Kard. Ranjith: zamachowcy celowo wybrali Niedzielę Zmartwychwstania

2019-04-22 15:36

vaticannews / Kolombo (KAI)

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych komentuje arcybiskup Kolombo. Kard. Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

wikipedia.org

Lankijski hierarcha odwiedził stołeczne kościoły, w których dokonano zamachów. Wyznaje, że jest zszokowany tym, co widział. „Ginęły całe rodziny – rodzice razem z małymi dziećmi. Przyszyli przecież wspólnie do kościoła, by świętować Niedzielę Zmartwychwstania i wspólnie się modlić” – podkreśla kard. Ranjith.

"Jesteśmy zaskoczeni zamachami, ponieważ przez ostatnie 10 lat sytuacja w kraju była w miarę spokojna. Zaczęli wracać turyści, ruszyła gospodarka. Były dobre relacje międzyreligijne – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Ranjith. – Wśród ludzi, także wśród katolików panuje duży strach. Mówi się o możliwości kolejnych araków. Jako pierwszy odwiedziłem kościół, w którym zamachowiec-samobójca zabił ponad 50 osób. Ludzie mówili mi o smutku i lęku o przyszłość. W atakach zginęły całe rodziny – rodzice razem z dziećmi. To jest przerażające. Kolejny kościół praktycznie przestał istnieć. Zginęło w nim ponad 120 osób, które przyszły na modlitwę. Policja i służby bezpieczeństwa podjęły zdecydowane działania. Miejmy nadzieję, że prawdziwi sprawcy szybko zostaną zidentyfikowani".

Kard. Ranjith odwiedził również szpitale, w których przebywają ofiary. Ustawiają się przed nimi kolejki ludzi chcących oddać krew. Arcybiskup Kolombo wyznaje, że stan wielu ofiar jest ciężki i ostateczny bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie. Hierarcha odwołał wszystkie wielkanocne Msze w dystrykcie Kolombo. Władze poinformowały, że w całym kraju do środy pozostaną zamknięte wszystkie szkoły.

W sumie dokonano ośmiu samobójczych ataków na kościoły i hotele. Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach tego miasta.

Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł. Policja poinformowała o zatrzymaniu 24 osób w związku z zamachami. Wiadomo, że stoją za nimi islamiści, jednak jak dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do ich przeprowadzenia. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przypomina, że od lat Wielkanoc szczególnie naznaczona jest antychrześcijańską przemocą, która przekracza wszelkie granice. W ubiegłym roku doszło do krwawych zamachów w Egipcie, a rok wcześniej w Pakistanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński do dziennikarzy: jesteście współczesnymi głosicielami Dobrej Nowiny

2019-04-23 19:15

mag / Warszawa (KAI)

Jesteście współczesnymi głosicielami Dobrej Nowiny – powiedział do dziennikarzy bp Romuald Kamiński zachęcając ich do pełnego entuzjazmu i odwagi dzielenia się ze światem prawdą o Zmartwychwstaniu Chrystusa. W siedzibie redakcji Tygodnika Idziemy odbyło się wielkanocne spotkanie pracowników mediów diecezjalnych, a więc Fundacji bł. ks. Kłopotowskiego, Radia Warszawa, Tygodnika Idziemy oraz telewizji internetowej SalveNet.

wellphoto/fotolia.com

Składając świąteczne życzenia bp Kamiński wskazał dziennikarzom za wzór do naśladowania postawę św. Piotra Apostoła po Zesłaniu Ducha Świętego. – Ten kto wejdzie w głębie relacji z Chrystusem, w Jego realną bliskość, ten nie może powstrzymywać się by nie przekazać tej wieści o Zmartwychwstaniu innym. Jako pracownicy mediów posiadacie właściwy oręż, przygotowanie, oraz swoją wiarę i zaufanie do Chrystusa by zanieść to innym, by ci którzy usłyszą tę prawdę od was, byli niejako nią powaleni – powiedział biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że ten kto spotkał Zmartwychwstałego, nie musi już lękać się tego świata, ponieważ to Chrystus jest Panem historii. - Świata niekoniecznie musi nas kochać czy lubić. Mimo to niech nas nie zrażają ludzkie reakcje – zaapelował bp Kamiński.

Życzył dziennikarzom sił i radości z przeżywania na co dzień chrześcijaństwa, oraz z przekształcania świata ku zwycięstwu ku dobru, pięknu, ku miłości.

W imieniu pracownikom mediów życzenia pasterzowi diecezji złożył red. naczelny Tygodnika Idziemy, ks. prał Henryk Zieliński. – Niech orędzie ewangeliczne, które biskup proklamuje można było jak najdłużej głosić w naszej Ojczyźnie bez skrepowania i by rozbrzmiewało ono jak najszerzej – powiedział duchowny.

Wielkanocne spotkanie zwieńczyła wspólna agapa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem