Reklama

Motocykliści kochają Polskę

2015-04-19 15:21

O. Stanisław Tomoń / BPJG

BPJG

12. Motocyklowy Zlot Gwiaździsty im. Księdza Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego trwa na Jasnej Górze w niedzielę, 19 kwietnia. Tysiące motocyklistów z całego kraju, uczestnicząc w pielgrzymce, chcą w ten sposób rozpocząć sezon motocyklowy na polskich drogach, i modlić się o bezpieczną jazdę. Jak podaje Wiktor Węgrzyn, komandor Motocyklowego Zlotu Gwiaździstego, w spotkaniu uczestniczy blisko 30 tys. motocyklistów.

„Co roku przyjeżdżamy na Jasną Górę na rozpoczęcie sezonu. Można się pomodlić o szczęście, o zdrowie, i bezpieczeństwo na drodze. To jest bardzo fajne, jest okazja spotkać się, zawsze kolegów tutaj spotykam, w tym samym miejscu parkujemy – mówi Jacek z Wołowa, który przyjechał na motorze Chopper. Zapytany o bezpieczeństwo na polskich drogach, rozmówca stwierdza: „Dużo rozsądku trzeba. Przy odrobinie rozsądku wszyscy przeżyją. Różni ludzie jeżdżą i samochodami, i motorami. Jak w każdej społeczności, są też ludzie dziwni... A to jest na pewno bezpieczne pod warunkiem zachowania tych podstawowych zasad”.

Arkadiusz Biały z żoną Ewą i kolegą Krzysztofem przyjechali z Żarek Letnisko koło Częstochowy. „Tutaj piąty rok już jeździmy, jak sobie motor kupiłem, tak postanowiłem jeździć co rok na Jasną Górę. Jaki cel? Żeby później szczęśliwie jeździć na tym motorze, żeby Bozia dała nam ‘szerokości’. Dzisiaj było zimno, ale i tak powiedziałem, że jadę, choćby nie wiem co. Pogoda się poprawiła, i jest super. Jednak Bóg nad nami czuwa” – mówi Arkadiusz Biały.

Zobacz zdjęcia: Motocykliści na Jasnej Górze

Z Podhala, z Zakopanego, przyjechał Stanisław Łukaszczyk, razem z kolegami z klubu CHOPPERS CLUB MAŁOPOLSKA. „To tradycja i obowiązek, żeby na wiesne przyjechać i zacząć sezon motocyklowy z Bogiem. Jak to u nas górale gadają – bez Boga ani do proga – mówi góral Stanisław Łukaszczyk – U nas dzisiaj na przykład śnieg kurzył, i wielu chłopaków się obawiało. Ale kto jest twardy, to nie ma zmiłuj się, Jasna Góra musi być!” Pan Stanisław jeździ na motorze Kawasaki 1500. „Rodzina mało tego, że pozwala – rodzina jeździ! Syn jeździ, synowa jeździ, wnuczki jeżdżą, ino żona nie jeździ”. O bezpieczeństwie na drodze Stanisław Łukaszczyk mówi: „Trochę nas tak motocyklistów traktują jako piąte koło u wozu, ale my się nie dajemy. Apelujemy o rozwagę, rozwagę i myślenie. Ja to powiadam tak – nie pomoże nawet wiadro święconej wody, jak w głowie ni ma”.

Reklama

„Corocznie przyjeżdżam tutaj, to duchowa pielgrzymka. To fajna inicjatywa, zwłaszcza Rajdu Katyńskiego, jeszcze nie byłem, ale się wybieram. Ale tutaj przyjeżdżam zawsze, pogoda nie przeszkadza. Jak każdego Polaka, patriotę powinna ciągnąć Jasna Góra, a po drugie jest przyjemnie spotkać się z ludźmi” – stwierdza Andrzej Kulig z Roztocza, jeździ Harleyem Davidsonem, na Jasną Górę przyjechał z kolegami z klubu Harley-Davidson Lublin.

„Jadę poprosić Matkę Boską o to, żeby ten rok dla motocyklisty, czyli dla mnie był w miarę szczęśliwy, bezpieczny przede wszystkim” – mówi Józef Stańczyk, jeździ na Junaku m10.

Na pielgrzymkę dotarła także 30-osobowa grupa motocyklistów ze Stowarzyszenia Motocyklistów Ziemi Dzierżoniowskiej MOTOSMOKI. „Przyjeżdżamy co roku na poświęcenie motocykli, jest to dla nas bardzo ważne przed sezonem. To bardzo fajna inicjatywa, to nas nastraja też duchowo, żeby jednak bezpiecznie zawsze wyruszać, i wracać do domu. W przyszłym tygodniu też mamy takie poświęcenie motocykli tam u nas, w Wambierzycach, no i takie też wyprawy sezonowe nad jeziora. Staramy się w ten sposób integrować, i odreagowywać od szarej rzeczywistości” – mówi Ewa Zalewska z Bielawy. A jej koleżanka dodaje – „Jesteśmy dowodem na to, że kobiety też jeżdżą motocyklami, że to też jest taki sport i pasja dla kobiet, i zachęcamy wszystkie dziewczyny, żeby też jeździły na motocyklach”. Obie panie jeżdżą na motocyklach Yamaha Virago 535.

Centralnym punktem pielgrzymki była Msza św. odprawiona w południe na Szczycie jasnogórskim. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski i wcześniej metropolita moskiewski.

„W imieniu paulinów bardzo serdecznie pozdrawiam uczestników pielgrzymki motocyklistów, w ramach 12. Motocyklowego Zlotu Gwiaździstego im. Księdza Ułana Zdzisława Peszkowskiego, witam was w Domu Matki, najlepszej Matki, która kocha wszystkie swoje dzieci i prowadzi nas do swojego Syna Jezusa Chrystusa - mówił w powitaniu o. Mieczysław Polak, podprzeor sanktuarium – Witam bardzo serdecznie was wszystkich, którzy przybyliście do tego sanktuarium nadziei, by Matkę Najświętszą poprosić o wstawiennictwo u Boga, o Boże błogosławieństwo w waszym codziennym życiu, o rok szczęśliwy, bezpieczny, bezwypadkowy”.

„Dziękuję dla was, motocykliści, że chcecie rozpoczynać nowy sezon od Eucharystii, żeby być mocnymi nie tylko fizycznie, ale i duchowo - mówił w homilii łamaną polszczyzną abp Tadeusz Kondrusiewicz – Rozpoczynając ten nowy sezon wy też motocykliści powinniście zrobić dobry rachunek sumienia, aby wykonać to zadanie, które daje dla was Bóg – a jakie to zadanie? – przede wszystkim zadanie głoszenie Ewangelii. W dzisiejszym świecie, Kościele, na dzisiejszym etapie Jego rozwoju głównym zadaniem jest nowa Ewangelizacja, nowe głoszenie Ewangelii. Ewangelia jest ta sama, która otrzymaliśmy 2000 lat temu, ale sposoby głoszenia Ewangelii mogą być inne. I dzisiaj trzeba szukać tych nowych metod, nowych sposobów głoszenia Słowa Bożego, jest to Internet, są to inne środki masowego przekazu, jest to kultura, architektura, piękno, teatr, ale również i sport, sport motocyklowy. Ludzie was na pewno podziwiają, podziwiają wasze umiejętności, brawurę jaką jeździcie, ale jeżeli podjeżdżają motocykliści pod kościół, jeżeli wchodzą do kościoła, stoją, na kolanach modlą się, to jest największe świadectwo”.

„I dzisiaj zwracamy się do Ciebie Maryjo, Ty dobrze wiesz trudy pielgrzymowania, po Zwiastowaniu skierowałaś swoje stopy do domu Elżbiety i Zachariasza (…). Spójrz dzisiaj na tych ludzi, na tych motocyklistów, którzy przyszli do stóp Twoich, prosić Twojej pomocy, Twojej opieki, Twojego wstawiennictwa u Twego Syna. Wyproś łaski dla nich, aby ich życie, ten sezon, który rozpoczynają był rzeczywiście sezonem głoszenia Ewangelii poprzez motocykl, poprzez modlitwę, poprzez przykład, który niosą. A Ty, święty Krzysztofie, patronie kierowców, broń ich wszystkich, aby szczęśliwie dojechali do mety, którą sobie wyznaczyli tutaj na ziemi, a potem do mety, którą Bóg nam wyznaczył, do tego celu, do Domu Ojca Niebieskiego” – zakończył abp Tadeusz Kondrusiewicz.

Na zakończenie Mszy św. nastąpił Akt Zawierzenia motocyklistów Matce Bożej oraz poświęcenie motocykli.

Na zakończenie głos zabrał Wiktor Węgrzyn, który podziękował wszystkim za przybycie i przeczytał uchwaloną rezolucję przez aklamację, którą w sobotę, 18 kwietnia przyjęli motocykliści w Sali o. Kordeckiego, a dziś poprosił o jej przyjęcie wszystkich motocyklistów zebranych na Jasnej Górze.

„My polscy motocykliści zebrani na 12. Zlocie Motocyklowym Jasna Góra 2015 im. ks. Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego potwierdzamy naszą solidarność ze wszystkimi motocyklistami świata, zapewniamy na terytorium Polski bezpieczeństwo i gościnność. Dziś, kiedy funkcjonariusze gazet i telewizji polskojęzycznych, posługując się kłamstwem, realizując antypolskie cele, rozpętali nieznaną dotychczas w polskiej tradycji, polskiej kulturze nagonkę na naszych gości, motocyklistów rosyjskich, zachęcając wręcz do fizycznej wobec nich przemocy, oświadczamy: motocykliści rosyjscy przez Polskę przejadą bezpiecznie. Nie dopuścimy do żadnych awantur, zapewniamy im bezpieczny przejazd i gościnność, taką jak oni nam od 14 lat zapewniają, motocyklistom Rajdu Katyńskiego i wszystkim naszym wyprawom na Wschód. Rajd rosyjskich motocyklistów z Moskwy do Berlina w 70. rocznicę ich zwycięstwa nad Niemcami, odwiedzający pola bitewne i cmentarze dziadów, ma takie samo znaczenie dla Rosjan, jak Motocyklowy Rajd Katyński dla Polaków. Witamy was rosyjscy motocykliści na polskiej ziemi, spotykamy się w dniu 27 kwietnia o godz. 9.00 czasu polskiego na przejściu granicznym Brześć-Terespol. Bardzo proszę, kto jest za tym, żeby tę rezolucję przyjąć, wciskamy sygnały” – i słychać było tysiące motocyklowych klaksonów.

„Tak też myślałem, dziękuję kochani, tak uważam, bojkot, atak na rosyjskich motocyklistów, jest wbrew naszej kulturze, jest wbrew naszym obyczajom polskim. Czy są głosy przeciwne, czy są motocykliści, którzy się nie godzą z tą rezolucją. Rezolucja została przyjęta przez aklamację, jednogłośnie. Jeszcze raz dziękuję z całego serca i przypominam 27, to jest poniedziałek, godz. 9.00 rano spotykamy się na granicy w Brześciu do Terespola. Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie, potem pojedziemy z nimi przez Polskę, kto będzie mógł na różnych odcinkach, ale zależy mi bardzo, żeby tam w Brześciu było nas jak najwięcej. Dziękuje i do zobaczenia” – zakończył Wiktor Węgrzyn.

Jak każdego roku, motocykliści przywieźli ze sobą tysiące maskotek dla dzieci w sierocińcach, w Polsce i na Kresach Rzeczypospolitej. Podczas Jasnogórskiego Zlotu przeprowadzona została kwesta na rzecz Kresowian.

Tagi:
motocykliści

Motocyklowa husaria uczciła niepodległość

2018-11-28 11:04

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 48/2018, str. VI

100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości uczcili członkowie Katolickiego Klubu Motocyklowego Chapter Jaworzno, który – na czele z motocyklistą w sutannie, proboszczem parafii św. Brata Alberta w Jaworznie-Pieczyskach, ks. Mariuszem Lizończykiem – wraz z jaworznickim Muzeum Techniki Wojskowej podjął się trudu zorganizowania I Ogólnopolskiego Patriotycznego Zlotu Motocyklowego

Archiwum organizatorów zlotu
Proboszcz parafii w Jaworznie ks. Mariusz Lizończyk wraz z motocyklistami uczestniczył w I Patriotycznym Zlocie

Od samego rana 11 listopada motocykliści z różnych stron Polski gromadzili się przed parafialną jaworznicką świątynią. Liczba uczestników przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. W zlocie wzięło udział aż 450 motocykli. Uroczystą Eucharystię pod przewodnictwem i z homilią ks. Mariusza Lizończyka poprzedził nietypowy gong – salwa armatnia, podczas której oddano 100 wystrzałów na 100-lecie odzyskania niepodległości oraz huk odpalonych motocykli. Punktualnie o godz. 11.11 rozpoczęła się Eucharystia w intencji Ojczyzny. Przy ołtarzu Pańskim zgromadzili się kapłani – ks. Andrzej Krupa, wikariusz parafii św. Jana Kantego w Jaworznie-Niedzieliskach, kapelan motocyklistów naszej diecezji oraz ks. Michał Jamruś z parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Jaworznie-Osiedlu Stałym.

W patriotycznej kawalkadzie

W samo południe na wieży kościelnej odezwały się dzwony a chór motocyklistów odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego. Potem wszyscy udali się do tzw. ogrzewalni św. Brata Alberta, gdzie był czas na posmakowanie dań, które serwowała kuchnia polowa oraz na patriotyczne rozmowy motocyklistów. Następnie motocykliści na swoich maszynach przybranych stosownie do okoliczności w biało-czerwone flagi wyjechali w pięknej paradzie na ulice Jaworzna. Trasa przejazdu wynosiła 50 km, którą kawalkada motocyklowej husarii pokonała w 1,5 godziny. Tuż przed godz. 15.00 uczestnicy zlotu dotarli na jaworznicki rynek. Gdy ustał huk ryczących pojazdów – chopperów, ścigaczy i innych dwukołowców – przed tutejszą kolegiatą wybrzmiała Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Motocyklowa solidarność

– Na I Ogólnopolski Patriotyczny Zlot Motocyklowy przybyli motocykliści z całego kraju. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak ogromnego odzewu. Osobiście rozmawiałem z motocyklistą z Przemyśla, który przyjechał wraz z córką do Jaworzna i który powiedział, że marzył o takiej imprezie, aby w taki wyjątkowy sposób uczcić odzyskanie przez Polskę niepodległości. Byli ludzie z Warszawy, Łodzi, Dolnego Śląska i wielu innych zakątków Polski. Motocykliści nie zawiedli i tym razem, bo tacy jesteśmy – solidarni i zawsze w jedności – mówi ks. Mariusz Lizończyk, który na motocyklu jeździ już od ponad 30 lat.

W ramionach św. Brata Alberta

To właśnie w parafii, której jest duszpasterzem schronienie znaleźli członkowie Katolickiego Klubu Motocyklowego Chapter Jaworzno, który jest częścią Klubu Motocyklowego Souls Hunters Żory. Dzięki życzliwości proboszcza, członka jaworznickiego klubu, w parafii odbywają się cykliczne spotkania klubowiczów. – Jesteśmy tutaj w każdy 3. piątek miesiąca. Centrum naszych klubowych spotkań stanowi Eucharystia i rozważanie słowa Bożego. Potem jest czas na omówienie bieżących spraw. Te spotkania są dla nas niezwykle istotne, modlimy się wówczas w intencji naszych rodzin, w intencji tragicznie zmarłych kolegów, prosimy o szczęśliwe powroty. Czujemy się otoczeni opieką patrona parafii św. Brata Alberta. Do naszego klubu należy 13 motocyklistów, w tym 3 kapłanów – ks. Michał Jamruś, ks. Andrzej Krupa i ks. Mariusz Lizończyk – zaznacza Jan Dziobak, członek klubu z Jaworzna.

***

Dla wielu motocyklistów patriotyczny zlot w Jaworznie był tym, który zamknął motocyklowy sezon A.D. 2018. Na kolejne motocyklowe wyjazdy, które rozpoczną się znowu wiosną, wszystkim właścicielom dwukołowców życzymy Szczęść Boże! Ile wyjazdów, tyle samo powrotów, a w zbiorniku paliwa zawsze po sam korek!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Walenty - patron zakochanych i chorych na padaczkę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 7/2005

seyed mostafa zamani / Foter.com / CC BY

Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość. Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Walentynki to dla Polaków zupełnie nowe święto. Popularność zdobyło sobie przede wszystkim w ciągu ostatnich 10 lat i to do tego stopnia, że dzisiaj wielu ludzi, niezależnie od wieku, czeka na ten dzień, by serdeczniej niż na co dzień wyrazić uczucia do najbliższej osoby. Istnieje zwyczaj rozsyłania specjalnych kartek, tzw. walentynek - zwykle anonimowych, których motywem przewodnim są amorki, serca, kwiaty, czułe wyznania miłości. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Tradycja ta zwraca uwagę na wartość i wymiar uczuć, na niezaprzeczalną konieczność ich istnienia, na to, że są niezbędne, że są łaską i stanowią nieodłączny element ludzkiego bytu. Umiejętność ich nazwania, to, że odczuwamy je względem drugiej osoby lub stajemy się obiektem cudzych uczuć i dysponujemy możliwością ich odwzajemniania, czynią nas ludźmi. Nie można tego problemu traktować jednostronnie, jednowymiarowo i poddawać zaciekłej krytyce - co niektórzy czynią, ignorując pozytywne aspekty całości.
Walentynki niewątpliwie skłaniają do uwalniania dobrych emocji, zachęcają do okazywania uczuć, ośmielają i ułatwiają takie inicjatywy. Motywują do tego, by nie kryć się z tym, co czujemy do drugiej osoby, by nie zatajać tego, że ktoś jest nam bliski, ponieważ staje się to źródłem radości i siły, zarówno dla samego autora, jak i adresata takiej deklaracji. Korzystając z tych sprzyjających refleksjom okoliczności, należy zdać sobie sprawę, że ukrywanie własnych uczuć, tłumienie ich w sobie, znacznie zubaża nasze życie i wzajemne kontakty.

Skąd ten zwyczaj?

Pochodzenia zwyczajów związanych z walentynkami należy poszukiwać w luperkaliach - rzymskim święcie płodności, które w związku z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich. Stąd w przyszłości walentynki rozprzestrzeniły się na cały świat. W czasach, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, uznano, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda pomału otrząsa się z zimowego snu, zwierzęta zaczynają łączyć się w pary, a ludzie chętniej szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.



Co wiemy o św. Walentym?

Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota (ok. 269 r.) poniósł śmierć męczeńską.
Legenda mówi, że św. Walenty zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz Klaudiusz II Gocki z rozczarowaniem zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Św. Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał, a Święty został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były zgoła inne: jako człowiek świątobliwy Biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Św. Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem dokonanym przez Świętego, Filozof ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Niechętnie jednak przyjął to senat rzymski - uznano św. Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult Świętego rozwijał się dość szybko. W miejscu, w którym Męczennik został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także wszelkiego rodzaju choroby nerwowe, były wówczas w Europie bardzo częste, Święty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku. Ma tu św. Walenty wiele kościołów poświęconych jego imieniu, wiele ołtarzy i wizerunków. Ciekawe, że do niedawna żadne z tych miejsc nie cieszyło się specjalnym zainteresowaniem zakochanych. Sytuacja zmieniła się od chwili, gdy postać Świętego zaczęto łączyć z tym stanem serca.
Tak czy inaczej, historyczne przekazy dotyczące osoby św. Walentego w Dniu Zakochanych stają się rzeczą zupełnie niezauważalną, albo przynajmniej drugorzędną. Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, zanim stał się wzorcem dla wszystkich zakochanych i podkochujących się, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy nie pamiętają już co to miłość, lubią złośliwie przyrównywać ją do stanu podobnego tej chorobie.
To tłumaczy, dlaczego właśnie św. Walenty jest patronem wszystkich zakochanych.
Św. Walenty patronuje nie tylko chorym na epilepsję, ale i na choroby nerwowe. Jest opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego.
Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Najczęściej przynoszono dzieci chore na padaczkę lub przestraszone. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto w dniu 14 lutego przywrócić ten piękny zwyczaj pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Caritas kielecka tworzy mieszkania chronione dla chorych po kryzysach psychicznych

2019-02-16 18:20

dziar / Kielce (KAI)

Caritas Diecezji Kieleckiej przygotowuje mieszkania chronione dla osób, które przeszły kryzys psychiczny, ale nie wymagają już całodobowej opieki lekarskiej. Lokale znajdować się będą na pierwszym piętrze ośrodka zdrowia w Wiśniówce.

Caritas

Zostały one pomyślane jako alternatywa dla domów pomocy społecznej.

W mieszkaniach będą wkrótce mogły zamieszkać osoby, które przynajmniej dwa razy przebywały w szpitalu ze względu na swoją chorobę, ale nie wymagają już całodobowej opieki lekarskiej.

Realizowany projekt ma charakter pilotażowy. Chodzi o sprawdzenie, na ile forma częściowego wsparcia może pomóc osobom po kryzysach psychicznych w powrocie do normalnego funkcjonowania. Mieszkańców lokali wspierać będą m.in. psycholog, pracownik socjalny oraz koordynator, który nadzorować będzie te mieszkania.

W mieszkaniach Caritas prowadzi prace remontowe. W efekcie mają powstać odrębne lokale, ale realizatorzy projektu oczekują, że lokatorzy będą się nawzajem wspierać i tworzyć małe społeczności. Ograniczone, rozważnie prowadzone wsparcie ze strony różnych specjalistów powinno dać możliwość stabilizacji i również usamodzielnienia tych osób.

Osoby zainteresowane zajęciem mieszkania chronionego na Wiśniówce mogą się zgłaszać do Caritas Diecezji Kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem