Reklama

Częstochowa: koncert muzyki XXI wieku na Festiwalu „Gaude Mater”

2015-05-03 20:17

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz

„Kolekcje kompozytorskie - Koncert muzyki XXI wieku”, to tytuł koncertu, który zabrzmiał 3 maja w kościele ewangelicko-augsburskim Wniebowstąpienia Pańskiego w Częstochowie, w ramach 25. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej „Gaude Mater”.

Podczas koncertu obecni byli m. in. abp Wacław Depo metropolita częstochowski, bp Marian Niemiec biskup diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, ks. Adam Glajcar proboszcz parafii ewangelicko - augsburskiej w Częstochowie, przedstawiciele instytucji kultury.

- Muzyka łączy, otwiera nas na Boga i otwiera na bliźniego. Dobra pieśń i dobra muzyka jest przedsionkiem Królestwa Bożego- mówił otwierając koncert ks. Adam Glajcar, przypominając słowa św. Augustyna.

Reklama

Zobacz zdjęcia: Gaude Mater: muzyka XXI w

Natomiast bp Marian Niemiec podkreślił, że „muzyka jest uzewnętrznieniem wiary”.

Podczas koncertu odbyło się wręczenie nagród w XI Konkursie Kompozytorskim „Musica Sacra Nova”, którego ideę przybliżyła Małgorzata Nowak dyrektor Festiwalu „Gaude Mater”. Na tegoroczny konkurs wpłynęło 69 kompozycji z 13 krajów, m. in. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Włoch, Polski, Litwy, Węgier, Argentyny.

Pierwszą nagrodę, którą ufundował abp Wacław Depo otrzymał Marek Raczyński za kompozycję „Media Vita”. Drugą nagrodę otrzymała Monika Sokaite za kompozycję „Lacrimosa. Natomiast trzecią nagrodę otrzymał Michał Ziółkowski za kompozycję „Ave Maris Stella”.

Podczas koncertu wystąpił Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis, pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego, który wykonał kompozycje tegorocznych laureatów konkursu kompozytorskiego oraz kompozycje laureatów z poprzednich lat. W programie koncertu znalazły się kompozycje: Miłosz Bembinow „Veni Sancte Spiritus”, Wojciech Widłak „Psalmus CL”, Marcel Chyrzyński „Similes Esse Bestiis”, Bartosz Kowalski Banasiewicz „Crucificsus et Ressurrexit” oraz Agata Krawczyk „Parce Mihi”.

Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis, założony w 1978 r., składający się z 24 zawodowych muzyków, pod kierownictwem dyrygenta Jana Łukaszewskiego nieustannie dąży do osiągnięcia doskonałości wykonań i odkrywania nowych obszarów muzycznych. Repertuar Polskiego Chóru Kameralnego jest niezwykle obszerny - od muzyki a cappella po duże formy oratoryjne, operowe i symfoniczne. Zespół cieszy się opinią niezrównanego wykonawcy muzyki współczesnej. Dokonał ponad 500 prawykonań, w tym dzieł takich kompozytorów jak m.in. Henryk Mikołaj Górecki czy Krzysztof Penderecki. W jego dorobku artystycznym znajduje się ponad 70 płyt CD, kaset magnetofonowych i video, z których wiele nominowanych było do nagród fonograficznych - w tym aż 18 nominacji do nagrody Fryderyk, którego statuetka została przyznana mu aż czterokrotnie, między innymi w 2012 roku za płytę „New Polish Music for Choir” w kategorii Album Roku Muzyka Współczesna. We wrześniu 2013 roku Polski Chór Kameralny wraz z zespołem Musica Fiorita nagrał - oczekujące obecnie na wydanie - 55 motetów XVII-wiecznego gdańskiego kompozytora Andrzeja Hakenbergera, w transkrypcji Jana Węcowskiego. Polski Chór Kameralny współpracuje z najlepszymi światowymi orkiestrami, i regularnie zapraszany jest na międzynarodowe festiwale muzyczne.

Również 3 maja zabrzmiały sakralne i tradycyjne polifoniczne pieśni Gruzji, które we Mstowie, w klasztorze Kanoników Regularnych wykonał Kwartet Changuri z Gruzji. W Leśniowie, w Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej - Patronki Rodzin Virum Schola Gregoriana Cardinalis Stephani Wyszyński zaprezentowała chorał gregoriański. W tym samym czasie we Wrzosowej, w kościele p.w. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa uczestnicy festiwalu wysłuchali muzyki ze zbiorów jasnogórskich, w wykonaniu m. in. Orkiestry Historycznej (OH!). W programie znalazła się muzyka Wojciecha Dankowskiego (ur. ok. 1760, zm. po 1836): Missa in D, Kyrie, Gloria - Laudamus te - Quoniam - Cum Sancto Spiritu - Patrem - Et incarnatus est - Et ressurexit, Sanctus - Benedictus - Agnus Dei - Dona nobis Pacem, Offertorium Ad Mariam cum tribularer.

Tagi:
Gaude Mater

Piękno w brzydocie świata

2018-05-09 10:19

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 56

7 dni, 12 wydarzeń, artyści z różnych stron świata i muzyka – od chorału gregoriańskiego po pieśni synagogalne. W Częstochowie, tradycyjnie już w pierwszych dniach maja, odbywał się 28. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej „Gaude Mater”

Ks. Mariusz Frukacz

W liście do organizatorów i uczestników festiwalu metropolita częstochowski abp Wacław Depo wskazał na wyjątkowe znaczenie Jasnej Góry oraz festiwalu na ziemi polskiej. Do trwającego festiwalu odniósł się także podczas Mszy św. w niedzielę 6 maja br., transmitowanej z Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze przez TVP Polonia. – Gdy religia i kultura mają źródło w Bogu, potwierdzają wielkość i godność człowieka – powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone Świątki, tatarak w kątki!

Maria Potocka
Edycja kielecka 22/2004

Po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy przez długie wieki w sposób najbardziej uroczysty świętowano właśnie Zesłanie Ducha Świętego. Jest to jedno z najstarszych świąt Kościoła wprowadzone już w II w. To Duch Święty napełnił mocą i żywą wiarą Apostołów tak, by na całym świecie mogli głosić prawdy wiary Chrystusowej.
W początkach chrześcijaństwa święto nosiło nazwę pentekoste - pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycje zielonoświątkowe łączą się jeszcze z elementami obyczajów pogańskich, szczególnie z tymi, które wiązały się ściśle ze świętem rolników i pasterzy. Obfitowały one w pieśni, modlitwy, procesje błagalne wśród pól o dobry urodzaj. W narożnikach pól zatykano gałązki zieleni, by chronić od gradobicia.
Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyła radość z tej najpiękniejszej pory roku. Domy i obejścia musiały być udekorowane kaskadami zieloności, wśród której pierwsze miejsce zajmowały brzezina, jodła, klon i tatarak. Gałęzie zatykano za obrazy i belki, układano je na sprzętach i pułapach, a podłogę wysypywano rześko pachnącym tatarakiem.
„Musiało być wszędzie zielono: w oknach, ścianach, płotach - musiało się mienić świeżym liściem (...). W okolicach Pińczowa na ten dzień mieszkańcy wsi rozrzucają tatarak po podłodze w izbach i przed sieniami, a ponadto majętniejsi włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, powszechnie tu nazywany kołaczem” (W. Siarkowski, Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, reprint Kielce 2000, s. 25).
Zieleń była od czasów pogańskich łączona z tymi dniami. Zielone wieńce zdobiły głowy dziewcząt, a wieńce z liści brzozy, dębu i klonu zakładano nawet na szyje koni i rogi bydła, zaś wianuszki z polnych kwiatów opasywały szyje gęsi i kaczek. Wybór liści nie był przypadkowy; delikatna brzoza miała wzbudzać miłość i sympatię, dąb zapewniał przyjaźń i długie życie, a klon - zdrowie. Wierzono, że cechy te przechodzą z liści na zwierzęta.
Zielonym Świętom towarzyszyły zabawy ludowe, m.in. gonitwy czy wdrapywanie się na wysoki słup zwany majem (np. w okolicach Bliżyna), chodzenie po domach z „gaikiem” i zbieranie datków. Nie brakowało wówczas zabaw o charakterze matrymonialnym. Zdaniem przede wszystkim Oskara Kolberga, jak i innych etnografów, zwyczaje tego święta trzeba łączyć z tradycją sobótkową. W naszym regionie była ona szczególnie związana z Łysicą i okolicami Świętego Krzyża, gdzie świętowano według wręcz pradawnego schematu pogańskiego, a ponadto łączono to z organizacją w tych dniach jarmarku.
Jeszcze w średniowieczu Kościół zwalczał te zabawy jako uporczywe pozostałości pogańskie, pozwalając tylko na „majenie obejść zielenią, jako otwieranie zielonych bram dla Ducha Świętego, aby zechciał nawiedzić domy dla oświecenia serc i umysłów mieszkańców” (H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 258). W 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zakazał urządzania w tych dniach zgromadzeń na Łysej Górze. Z powodu „niezliczonych, gorszących wypadków” Kościół zabraniał także surowo obrzędów na Łyśćcu, ale zebrania przeniosły się wówczas na Górę Witosławską - prawdopodobnie dawne pogańskie miejsce kultowe w Paśmie Jeleniowskim.
Zwyczaj ogni sobótkowych w drugi dzień Zielonych Świąt do niedawna bywał praktykowany w niektórych rejonach. Tak oto Władysław Anczyc pisał przed laty o sobótkach:
„Rzecz szczególna, że gdy w innych stronach Polski obrzęd ten od wieków odbywa się w wigilię św. Jana, w Krakowskiem palą sobótki w dzień Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórz Chełmskich aż po mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącami ognisk po wzgórkach, jak nieprzejrzane obozowisko wśród nocy. Przy każdym ognisku mnóstwo włościan otacza kręgiem palący się stos gałęzi i słomy, wciąż podsycany. W pośrodku bucha ciemnym płomieniem beczka smolna umyślnie na ten cel u smolarzy zakupiona. Dookoła stosu biegają chłopcy, często skaczący przez ogień, jakby przez kąpiel dla oczyszczenia grzechów...”.
Od 1931 r. Zielone Świątki stały się świętem ruchu ludowego, kiedy to stare tradycje zaczęto łączyć z wystąpieniami i wiecami ludowymi. W polskim kalendarzu Zielone Święta trwały dwa dni aż do r. 1957, kiedy to drugi dzień przestał być dniem wolnym

Charakterystyczną rośliną Zielonych Świątek jest balsamiczny tatarak, powszechnie używany od XVI w., gdyż wcześniej ta pospolita roślina, zarastająca bujnie brzegi stawów i strumieni, nie była znana.
Tatarak przywędrował z Azji. Przywieźli go do Pragi z Konstantynopola posłowie cesarscy przy tureckim dworze, skąd rozpowszechnił się po całej Europie Środkowej. Równie dobrze mógł przybyć do Polski z najazdami tatarskimi. Jednakże już w starożytności stosowany był do okadzania sprzętów i pomieszczeń. Dotąd Indianie Ameryki Północnej, gdy są zmęczeni, stosują proszek lub wywar z tataraku. Ludowe nazwy tej rośliny to: tatarczuk, tatarskie ziele, ajer, bluszcz, kalmus, łobzie, szuwar. Liście tataraku były używane jako podkładka do wypieku chleba, a jego kłącza - do pielęgnacji włosów. Bywa on także stosowany do wyrobu suchej konfitury z tataraku i kalmusówki bądź wykwintnych likierów, a także dodawany do mięs. Niestety, tego rodzaju tatarakowe tajniki kulinarne, pozostają raczej tajemnicą naszych prababek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Skwer imienia ks. Zielińskiego

2018-05-21 04:33

Agnieszka Bugała

Skwer imienia Kapłana znajduje się przy ul. Koszalińskiej na wrocławskich Kuźnikach. Inicjatorem uczczenia pamięci Księdza była Rada Osiedla.

Agnieszka Bugała
Ks. kan. Bolesław Szczęch odsłania pamiątkową tablicę

To była uroczystość parafii p.w. św. Andrzeja Boboli i osiedla Kuźniki. Ci, którzy pamiętali ks. Zielińskiego z wielkim wzruszeniem i ze łzami w oczach przystawali pod tablicą, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Wzruszenia nie ukrywał też ks. Bolesław Szczęch, proboszcz parafii. - Ks. Szczepan Zieliński należał do pierwszego powojennego rocznika kapłanów, tego samego, co bp Józef Pazdur. Święceń kapłańskich udzielił im Prymas, kard. Stefan Wyszyński. Ich kapłaństwo rodziło się w trudnych czasach, najgorszego, głębokiego komunizmu. Panowie w czarnych płaszczach, którzy za nimi chodzili, dość często mówili im, że nie mają co szyć sutanny, bo im się nie przyda. A jednak wyrastali z tych trudów tacy kapłani... – mówił w okolicznościowej przemowie. – Dożyliśmy innych czasów, takich, w których doceniono jego pracę i wysiłek duszpasterski.

Uchwałę nadania imienia skwerowi wrocławscy radni przegłosowali 15 marca. W uzasadnieniu decyzji podano, że ks. Szczepan Zieliński „Bez wytchnienia poświęcał się posłudze duszpasterskiej dla rozwijającej się wspólnoty parafialnej osiedla. Brał aktywny udział w pracach przy budowie kaplicy parafialnej, domu katechetycznego oraz kościoła parafialnego. Był znany z poczucia humoru i dbałości o estetyczny wygląd osiedla. Swoim zaangażowaniem i pracowitością pobudzał lokalną społeczność do twórczego działania. Zmarł 22 maja 2003 r. Pochowany został na Cmentarzu św. Wawrzyńca na wrocławskich Żernikach”.

Odsłonięcie tablicy informującej o nowej nazwie miejsca i kamiennego obelisku z tablicą odbyło się 20 maja. Wzięli w nim udział przedstawiciele Urzędu Miasta - Jacek Sutryk, Dyrektor Departamentu Spraw Społecznych UM Wrocław, Jerzy Skoczylas, radny Rady Miejskiej i przewodniczący Komisji Kultury i Nauki, Michał Piechel radny rady Miejskiej Wrocławia, oraz Andrzej Potocki, radny osiedla Gądów i wykonawca pamiątkowej tablicy oraz Waldemar Dziekan przewodniczący Rady Osiedla Kuźniki i Stanisław Grocholski przewodniczący Zarządu tej Rady. Obecni byli również ks. Marian Biskup, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego wrocławskiej kurii, wikariusze parafii św. Andrzeja Boboli i szefowie Rady Parafialnej: Błażej Krasoń – przewodniczący i Mieczysław Perlak, zastępca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem