Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Sacrum w obiektywie

Zmartwychwstanie - fundament naszej wiary (3)

Biskup Stanisław Wielgus

Polub nas na Facebooku!

W XIX w., wieku ogromnej fascynacji rozwojem nauki, która niektórym ludziom wydawała się być lekarstwem na wszelkie zło; która sama, bez współpracy z religią, miała dać człowiekowi sens życia i odpowiedzieć na dręczące go pytania: skąd się wziął, jak powinien postępować i po co istnieje; w tym wieku niektórzy filozofowie, tacy zwłaszcza jak Comte, Marks, Nietzsche i inni, uważali, że religię trzeba wyrzucić z ludzkiego życia, ponieważ ich zdaniem nie da się prawd religijnych pogodzić z twierdzeniami naukowymi.
Dziś żaden poważny uczony już tego nie głosi, ponieważ wielki rozwój różnych nauk, w tym zwłaszcza fizyki, chemii, astronomii i innych, pozwala na stwierdzenie, że współczesny naukowy obraz świata godzi się z obrazem świata przedstawianym przez wiarę religijną i raczej potwierdza, a nie wyklucza istnienie Boga i świata duchowego. Materialistyczny obraz świata, który przez dziesiątki lat w naszym kraju i gdzie indziej rozgłaszali marksiści, i czynią to nadal neomarksiści, został przez współczesną naukę radykalnie zrewidowany i odrzucony. Odrzucona została głoszona przez marksistów i neomarksistów jako niepodważalna teza o istnieniu niezmiennych, zawsze i wszędzie obowiązujących praw natury.
Współczesna nauka zastąpiła je statystycznym prawdopodobieństwem. Zgodziła się na to, że są takie obszary rzeczywistości i że następują takie rzeczywiste zdarzenia, których nie podobna ani do końca zrozumieć intelektualnie, ani też przewidzieć, ponieważ wymykają się całkowicie ludzkim zmysłom i naturalnemu ludzkiemu poznaniu. Nauka zgodziła się na to, że możliwe są światy istniejące w zupełnie innych, niepojętych dla nas i przekraczających całkowicie zmysłowe doświadczenie człowieka wymiarach.
Zmartwychwstanie Chrystusa przekracza możliwości ludzkiego poznania zmysłowego i intelektualnego, co bynajmniej nie oznacza, że nie miało miejsca w rzeczywistości. Nie możemy go wprawdzie pojąć naszym rozumem, ale ono było rzeczywistym zdarzeniem, lepiej historycznie udowodnionym niż jakikolwiek inny fakt z historii starożytnej, o którym pisze się jako o pewniku w naukowych publikacjach i podręcznikach, czasami na podstawie jednej niejasnej informacji zapisanej na jakimś kamieniu czy przekazanej w tekstach, późniejszych zazwyczaj o tysiące lat od wspomnianego zdarzenia. Tymczasem zachowane do dziś fragmenty ksiąg Nowego Testamentu, które piszą o zmartwychwstaniu Jezusa, są w niektórych przypadkach późniejsze od tego zdarzenia zaledwie o kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.
Wszystkie pisma Nowego Testamentu jednogłośnie podkreślają, że Chrystusa zmartwychwstałego oglądały rzesze ludzi. Pisze o tym do mieszkańców Koryntu, zaledwie w kilkanaście lat po Chrystusowym zmartwychwstaniu, święty Paweł, który precyzyjnie stwierdza: "Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł (...) za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia; (...) i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu [Apostołom], później zjawił się więcej niż pięciuset braciom; (...) większość z nich żyje dotąd (...). Potem ukazał się Jakubowi (...). W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie (...) (1 Kor 15, 3-8).
Nikt ze współczesnych św. Pawłowi nie kwestionował Chrystusowego zmartwychwstania. Wierzono w nie bez zastrzeżeń, ponieważ poparte było świadectwem wielu naocznych świadków. Nie byli to przy tym świadkowie tendencyjni, ulegający życzeniowym złudzeniom. Przeciwnie - o zmartwychwstaniu Chrystusa świadczyli ludzie, którzy Jego śmierć na krzyżu uznali za definitywny koniec całej Jego działalności i utracili jakąkolwiek nadzieję, że kiedykolwiek Go spotkają. Zmartwychwstały Chrystus musiał ich bardzo realistycznie przekonywać, że żyje, że nie jest zjawą, że ma realne ciało. Dlatego jadł razem z nimi. Dlatego najbardziej niewiernemu spośród nich - Tomaszowi, kazał włożyć rękę w Jego ranę po włóczni, a palce w rany po gwoździach. Dlatego musiał długo przekonywać o tym, że żyje, uczniów idących wraz z Nim do Emaus.

Tagi
Nasze serwisy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Edytorial

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Apokaliptyczny obraz migracji

Maryja jest drogą do Jezusa, który jest miłością wynoszącą człowieka na poziom życia wiecznego, jest miłością szukającą, ocalającą, zbawczą.
Bp Andrzej Suski

Reklama

Targi Sakralne LUBSACRO
Polecamy