Reklama

Siennica historią słynna

Wojciech Świątkiewicz
Edycja warszawska (st.) 22/2003

Gdy po wybuchu powstania Chmielnickiego książę Jeremi Wiśniowiecki udawał się do Warszawy, zatrzymał się na krótko w Siennicy. Tu również podczas Powstania Listopadowego znajdował się sztab gen. Skrzyneckiego. Dziś Siennica pamięta o swej bogatej historii, a jej zadbana barokowa świątynia jest dumą parafian i ściąga turystów.

Drewniane kościoły parafialne

Pierwsze wzmianki o Siennicy pochodzą z początków XV w. Miejscowość zwana wówczas Syenycza (Szenicza) była własnością rycerza Daćboga. W 1526 r. księżna Anna Mazowiecka wydała swojemu dworzaninowi Stanisławowi Siennickiemu herbu "Krzywda" i jego braciom Janowi, Franciszkowi i Mikołajowi akt lokacyjny, na podstawie którego mogli oni ze wsi dziedzicznej Syenycza założyć miasto pod nazwą Janowo, zmienioną potem na Siennica. Różnie tłumaczy się pochodzenie nazwy Siennica. Niektórzy uważają, że pochodzi ona od nazwiska rodziny Siennickich, właścicieli tych okolic. Inni sądzą, że to ród Siennickich wziął swoje nazwisko od nazwy miejscowości Siennica, której stał się właścicielem. Jeszcze inni twierdzą, że nazwa wywodzi się od wyrazu siennica, który w języku staropolskim oznacza miejsce składania siana, na którym sypiano.
Sienniccy zbudowali w XVI w. drewniany kościółek i założyli szkołę parafialną. Pierwszym proboszczem parafii był wywodzący się z tego rodu Mikołaj Siennicki. Historia Siennicy ściśle związana jest z miejscową parafią. W czerwcu 1515 r. Kapituła Poznańska wyraziła zgodę na założenie parafii w Siennicy na obszarach lesistych. Z niewiadomych przyczyn sprawa erekcji parafii została odłożona na następne lata. Dopiero 3 kwietnia 1528 r. bp Jan Latalski zgodził się na utworzenie parafii w Siennicy. Dokument powstania parafii opisał ówczesny notariusz bp. Latalskiego i kleryk diecezji poznańskiej Andrzej Frycz Modrzewski, późniejszy pisarz polityczny. Parafię utworzono z 18 okolicznych wsi należących do rodów Siennickich i Cieciszewskich. W 1577 r. kościół ten został zastąpiony nową świątynią drewnianą, która przetrwała do 1692 r., kiedy to została rozebrana. Wówczas Paweł Siennicki, chorąży czerski i dziedzic Żakowa ufundował trzecią już świątynię w Siennicy. Kościół ten konsekrowany był w 1751 r. To w nim znajdował się cudowny obraz Matki Bożej Częstochowskiej, zwanej Matką Bożą Siennicką. Pod koniec XIX w. kościół był kilkakrotnie zamykany przez władze państwowe, gdyż groził zawaleniem. W 1896 r. parafię przeniesiono do kościoła murowanego, w którym w latach 1750-1864 byli Ojcowie Reformaci, a po kasacji zakonu był on świątynią filialną parafii. 13 września 1939 r. kościół drewniany doszczętnie spłonął podpalony przez Niemców. W jego podziemiach zginęło siedmiu polskich żołnierzy.

Gdy byli tu zakonnicy

Z dziejami Siennicy związani są wspomniani Ojcowie Reformaci. Stryjecznym bratem ich prowincjała o. Antoniego Rudzieńskiego był sen. Kazimierz Rudzieński, wojewoda mazowiecki i właściciel Siennicy. To on - z żoną Antoniną - ufundował reformatom klasztor i murowany kościół pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, konsekrowany w 1761 r. Zakonnicy słynęli jako kaznodzieje. Prowadzili też w Siennicy szpital dla okolicznej ludności. Jesienią 1864 r., po upadku Powstania Styczniowego władze carskie dokonały ich kasacji. Pozostał tylko jeden z zakonników, o. Damazy Kosinowski, który został wikariuszem parafii Siennica. Świątynia otrzymała status kościoła filialnego parafii. W gmachu klasztoru utworzono seminarium nauczycielskie, a później (już w wolnej Polsce) dobudowano gmach liceum pedagogicznego. W 1944 r. kościół poreformacki został spalony. Odbudowy kościoła podjął się ks. Stanisław Gajewski. Dumą świątyni są znajdujące się tu liczne zabytki, m.in. XVIII-wieczny obraz przedstawiający cudowne pomnożenie chleba, chrzcielnica z I poł. XIX w. czy dwie szafy zakrystyjne z drugiej połowy XVIII w. W zachodnią ścianę prezbiterium wmurowano urnę z sercem Antoniego Rudzieńskiego, fundatora świątyni. W podziemiach kościoła znajdują się trumny ojców reformatów i fundatorów świątyni. Pozostał też dzwon z 1627 r. Podczas pożaru kościoła parafialnego spadł i... ocalał.

Reklama

Dzień dzisiejszy parafii

Dziś parafia Siennica, będąca siedzibą dekanatu siennickiego liczy 5 tys. wiernych. Ich proboszczem jest od 1995 r. ks. dziekan Kazimierz Sokołowski. Jest to jego druga parafia, wcześniej był proboszczem w Cegłowie. - Moi parafianie są dla księży bardzo życzliwi. Jeżeli o cokolwiek ich poproszę, to mogę na nich liczyć. Kiedy układaliśmy kostkę, przyszli do pomocy. Jak się tylko coś robi, to doceniają - mówi Ksiądz Proboszcz.
Mieszka on w zabytkowej, zbudowanej jeszcze w 1896 r. plebanii. Jego wikariusz, ubiegłoroczny neoprezbiter ks. Tomasz Kamola mieszka w dawnym klasztorze reformackim. Ksiądz Proboszcz chętnie oprowadza po klasztorze i kościele. Nim doszliśmy do zakrystii, zatrzymaliśmy się na chwilę w części klasztornej, gdzie w gablotce wystawione są trofea zdobyte przez siennicką młodzież w rozgrywkach sportowych. Są puchary m.in. za zwycięstwa w Siennickim Turnieju w Piłce Nożnej i Mistrzostwach Diecezji Warszawsko-Praskiej w Piłkarskiej Lidze Ministrantów w kategorii szkół średnich. Jednym z ruchów aktywnie działających w parafii jest Parafialny Klub Sportowy "Life", założony jeszcze przez poprzednika Księdza Proboszcza, ks. prał. Witolda Ocha. Poprzednich proboszczów mieszkańcy Siennicy wspominają zresztą bardzo serdecznie, także ks. prał. Juliana Paśkiewicza, który był tu siedem lat (1981-1987). Wykaz imion i nazwisk proboszczów oraz księży wikariuszy wisi w krużgankach kościoła, co jest rzadkością w naszych świątyniach.
Wspomniany ks. Och sprowadził do Siennicy siostry ze Zgromadzenia Kapucynek Najświętszego Serca Jezusa, które angażują się w życie parafii. Prowadzą dom dziecka, jedna z sióstr jest organistką, inna uczy religii. Siostry prowadzą scholę.
Na terenie parafii jest kilka szkół, w których katechizację prowadzi ks. Tomasz, wikariusz, katecheci świeccy i siostry zakonne. Sam Ksiądz Dziekan religii nie uczy, ale jest wizytatorem nauki religii i systematycznie wizytuje 30 katechetów.
Mile wspomina tegoroczne (ale także z lat ubiegłych) wizyty duszpasterskie w domach.
- Jesteśmy wszędzie mile przyjmowani. Nie ma tak, że ktoś przed nami zamyka drzwi. Nie chodzimy jedynie do mariawitów i do Świadków Jehowy. Ludzie zwierzają się, opowiadają o trudnościach, o radościach. Są na ogół otwarci.
Troską Proboszcza jest zbyt niska frekwencja wiernych na niedzielnych Mszach św. Jedynie na pogrzeb czy ślub przychodzą wszyscy, nawet ci, którzy latami nie przychodzą do kościoła - podkreśla. Cieszy fakt, że z osób uczestniczących we Mszy św. wielu przystępuje do Komunii św.
Troską otacza się w parafii chorych. Zawsze przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą dociera do nich kapłan. Raz w miesiącu księża odwiedzają też osoby starsze i chore w domu pomocy społecznej, gdzie przebywa 80 osób. W drugim na terenie parafii domu pomocy (w Kątach) przebywają osoby z głębokim upośledzeniem umysłowym.
Na terenie parafii, w dawnym dworze niedaleko Bożej Woli, znajduje się ośrodek Opus Dei. Niedawno dobudowana tam została nowoczesna część dla rekolekcjonistów z całej Polski. Jest bardzo ładna kaplica.
W parafii pracują siostry kapucynki. Jedna jest organistką, druga katechizuje. Siostry stroją też kwiatami kościół.
Ks. proboszcz Kazimierz Sokołowski chciałby zmienić wygląd ołtarza głównego, choć z pewnością nie będzie to łatwe. Bardziej realna jest budowa dzwonnicy. Chciałby, aby współgrała ona z wyglądem kościoła. Oczywiście na wszystko musi wyrazić zgodę konserwator zabytków.
Ksiądz Dziekan pragnąłby, aby więcej wiernych przychodziło do kościoła. - To jest marzenie każdego proboszcza - podkreśla.

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. zainaugurowała Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

2019-03-24 13:51

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej Wojska Polskiego zainaugurowano obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Eucharystii przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. W homilii zachęcał, aby „spotkanie z tymi, którzy zdali egzamin z przykazania miłości – z obarczonej ogromnym ryzykiem miłości bliźniego – otwierało nasze oczy na potrzeby i zagrożenia, które dziś dotykają naszych bliźnich”.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Po południu na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, siostrom Franciszkankom, które ukryły w czasie wojny ponad 500 żydowskich dzieci i 250 dorosłych Żydów.

W homilii bp Guzdek powiedział, że obchodzony dziś Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów niejako „przynagla do refleksji nad zagadnieniem relacji Polaków i Żydów w czasie długiej nocy niemieckiej okupacji”. – Słowa Jezusa z odczytanej Ewangelii: „co myślicie?”, pośród niezliczonej ilości wypowiedzianych słów i wielu opinii na temat Holokaustu, obligują nas do ponownego przemyślenia postaw naszych rodaków wobec narodu żydowskiego, który przez nazistowskie Niemcy został skazany na całkowitą zagładę – powiedział.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że Polacy wiedzą, że wśród naszych rodaków byli tacy, którzy nie zachowali się „jak trzeba”, którzy zdecydowali się na współpracę z niemieckim okupantem w eksterminacji narodu żydowskiego. – Zachowanie ich jest godne potępienia. Było jednak wielu takich, którzy z powodów moralnych lub religijnych pomagali naszym starszym braciom w wierze – zaznaczył bp Guzdek.

Dodał, że Polska była jedynym okupowanym krajem w Europie, gdzie za pomoc Żydom groziła śmierć całej rodziny a czasem całej wioski. – Pomimo tego Polacy podczas II wojny światowej bezinteresownie pomagali Żydom; ponad 6 tys. z nich zostało uhonorowanych przez Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” – przypomniał.

Biskup Guzdek podkreślił, że jest „też wielka rzesza bezimiennych bohaterów, którzy z narażeniem życia własnego i swoich najbliższych nieśli pomoc synom i córkom narodu skazanego na całkowitą zagładę”. Dodał, że wielkim grzechem zaniedbania jest niewystarczające utrwalenie świadectw bohaterów, którzy „którzy bezinteresownie, z narażeniem życia nieśli pomoc synom i córkom narodu żydowskiego”.

Biskup polowy zwrócił uwagę, że co jakiś czas ze zmiennym nasileniem pojawiają się oskarżenia, że Polacy niewystarczająco zaangażowali się w ratowanie Żydów. Przypomniał słowa Władysława Bartoszewskiego, który mówił, że według niektórych „wystarczająco było zrobione tylko przez tych, którzy zginęli”. Przytoczył też słowa Israela Gutmana, jednego z wiodących historyków Holokaustu, uczestnika powstania w getcie oraz więźnia Auschwitz: „Nie ma moralnego nakazu, który wymagałby, aby normalny śmiertelnik ryzykował swoje życie i życie swojej rodziny, aby ocalić sąsiada”.

Biskup przywołał też opinię Gutmana, że Polacy powinni być dumni z liczby Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” a naród żydowski, zdaniem izraelskiego historyka „nie zrobił wystarczająco dużo, aby podziękować tym wyjątkowym ludziom”. Biskup polowy zaapelował o „rzetelne podejście do przeszłości, które niczego nie pokrywa milczeniem, ale staje na gruncie prawdy”. Jego zdaniem odsłaniana dziś tablica na murze Domu Prowincjalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie upamiętni „Matkę Matyldę Getter, siostry Franciszkanki Rodziny Maryi oraz wszystkich ludzi dobrej woli, którzy ryzykując własnym życiem ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów”.

W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana wart oraz ceremonia złożenia kwiatów.

Jeszcze dziś na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, Siostrom Franciszkankom Rodziny Maryi oraz wszystkim ludziom dobrej woli, którzy ryzykując własne życie ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów.

Podczas wojny siostry ukryły ponad 500 żydowskich dzieci, skazanych przez okupanta niemieckiego na eksterminację. Ocaliły także ok. 250 dorosłych osób pochodzenia żydowskiego. Nastąpi także otwarcie wystawy „Siostry, (…) matkami żydowskich dzieci. Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi wobec zagłady Żydów w czasie II wojny światowej”, poświęconej życiu i działalności matki Matyldy Getter, a przedstawiciele Poczty Polskiej zaprezentują okolicznościowy znaczek „Polacy ratujący Żydów”.

Obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów współorganizowane są przez IPN, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Dzień Pamięci został ustanowiony w 2018 r. Jest to święto państwowe przypadające w rocznicę zamordowania w 1944 r. przez niemieckich żandarmów Józefa i Wiktorii Ulmów, ich dzieci oraz ukrywanych przez tę rodzinę Żydów.

Prace nad ustawą o ustanowieniu Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów zainicjowano jesienią 2017 r. podczas uroczystości z okazji 75-lecia powstania „Żegoty” przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, która powstała z Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, założonego z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej.

„Żegota” stała się fenomenem Polskiego Państwa Podziemnego w skali całej okupowanej Europy – była organizacją, która w okresie drugiej wojny światowej miała za swoje zadanie wyłącznie ratowanie Żydów. Trudno oszacować liczbę uratowanych przez Polaków Żydów, waha się ona od ok. 30 tys. do 120 tys.

Dokumentujący ofiary Holocaustu Instytut Yad Vashem od 1953 r. do 1 stycznia 2018 r. uhonorował prawie 27 tys. bohaterów, którzy nieśli pomoc Żydom w tym 6863 Polaków, którzy tworzą największą grupę narodowościową wśród 51 krajów świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem