Reklama

Franciszek: w ranach Jezusa doznajemy uleczenia, obmycia, przemiany i zmartwychwstania

2015-07-10 17:07

tom, kg (KAI) / Santa Cruz de la Sierra / KAI

Grzegorz Gałązka

Do modlitwy, pokuty i "spojrzenia na twarz ukrzyżowanego Jezusa" zachęcał Franciszek przemawiając do osadzonych w ośrodku resocjalizacji w Santa Cruz – Palmasola w Boliwii. "W Jego ranach znajdują miejsce nasze rany, aby doznać uleczenia, obmycia, przemiany, zmartwychwstania" - zaznaczył papież i zwrócił uwagę, że zamknięcie nie jest tym samym, co wykluczenie, zamknięcie stanowi bowiem część procesu ponownego włączenia w społeczeństwo.

"Nie mogłem opuścić Boliwii bez przybycia tutaj, aby was zobaczyć, bez podzielenia się wiarą i nadzieją, która rodzi się z miłości, przekazanej na krzyżu" - powiedział Franciszek.

Pytając retorycznie: "Kto stoi przed wami?" Franciszek w głębokim osobistym wyznaniu stwierdził: "Ten, kto stoi przed wami, jest człowiekiem, który otrzymał wybaczenie. Człowiekiem, który był i jest zbawiony ze swych licznych grzechów".

"Nie mam wiele, aby wam dać lub ofiarować, ale chcę wam dać i chce się z wami podzielić tym, co mam i co kocham: Jezusa Chrystusa, miłosierdzie Ojca" - powiedział papież i przypomniał, że Jezus przyszedł aby dać każdemu "miłość, która przywraca godność – tę godność, którą możemy utracić na różne sposoby i formy".

Reklama

Franciszek wskazał na świętych Piotra i Pawła, uczniów Jezusa, którzy również byli więźniami i przypomniał, że tym co nie pozwoliło im popaść w rozpacz, była modlitwa osobista i wspólnotowa. "Oni modlili się i za nich się modlono. Dwa ruchy, dwa działania, tworzące między sobą sieć, która podtrzymuje życie i nadzieję. Podtrzymuje nas w rozpaczy i pobudza nas do dalszej drogi. Sieć, dzięki której podtrzymywane jest życie wasze i waszych rodzin" - powiedział papież.

Podkreślił, że kiedy Jezus wkracza w życie człowieka to nie można zatrzymywać się w przeszłości, ale trzeba spoglądać na teraźniejszość w nowy sposób, z nową nadzieją. "Zaczynamy patrzeć innymi oczami na samych siebie, na własną rzeczywistość. Nie jesteśmy zakotwiczeni w tym, co było, ale jesteśmy zdolni do płakania i znajdywania w ten sposób siły, aby rozpoczynać na nowo" - mówił Ojciec Święty i zachęcił wszystkich do "spojrzenia na twarz ukrzyżowanego Jezusa". "W Jego ranach znajdują miejsce nasze rany, aby doznać uleczenia, obmycia, przemiany, zmartwychwstania" - zaznaczył Franciszek.

Papież zwrócił uwagę, że zamknięcie nie jest tym samym, co wykluczenie, zamknięcie stanowi bowiem część procesu ponownego włączenia w społeczeństwo. "Dobrze wiem, że wiele czynników przemawia przeciw temu miejscu: przepełnienie, powolność wymiaru sprawiedliwości, brak terapii zajęciowej i polityki resocjalizacji, przemoc, co sprawia, że konieczny jest szybki i skuteczny sojusz różnych instytucji w celu znalezienia odpowiedzi" - powiedział Franciszek i zachęcił do konkretnych działań, aby nie doprowadzić do konfrontacji ale do prawdziwego braterstwa.

"Pomagajcie sobie nawzajem. Nie bójcie się sobie pomagać. Diabeł szuka rywalizacji, podziałów, grup. Walczcie o to, by iść naprzód" - wezwał Franciszek.

Zwracając się do kierownictwa, funkcjonariuszy policji więziennej i do całego personelu Ośrodka zwrócił uwagę, że mają oni do wykonania ważne zadanie w procesie resocjalizacyjnym: podnoszenia a nie poniżania, przywracania godności a nie upokarzania, dodawania otuchy a nie dręczenia. "Jest to proces, który wymaga porzucenia logiki dobrych i złych na rzecz logiki skupionej na pomaganiu osobie" - zaznaczył papież wzywając do chwili modlitwy w milczeniu.

Na zakończenie Franciszek poprosił o modlitwę za niego, gdyż jak wyznał: "Również mam swoje błędy i muszę pokutować".


Publikujemy polski tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy bracia i siostry!

Nie mogłem opuścić Boliwii bez przybycia tutaj, aby was zobaczyć, bez podzielenia się wiarą i nadzieją, która rodzi się z miłości, przekazanej na krzyżu.

Dziękuję, że mnie przyjęliście. Wiem, że przygotowywaliście się i modliliście za mnie. Bardzo dziękuję.

Słuchając słów biskupa Jesúsa Juáreza i świadectw tych, którzy przemawiali mogłem się przekonać, że ból nie jest w stanie zgasić nadziei w najgłębszych pokładach serca i że życie nadal kiełkuje z mocą w niesprzyjających okolicznościach.

Kto stoi przed wami? - moglibyście zapytać. Chciałbym odpowiedzieć na wasze pytanie pewnością swego życia, pewnością, która naznaczyła mnie na zawsze. Ten, kto stoi przed wami, jest człowiekiem, który otrzymał wybaczenie. Człowiekiem, który był i jest zbawiony ze swych licznych grzechów. Jest tak, jak się przedstawiam. Nie mam wiele, aby wam dać lub ofiarować, ale chcę wam dać i chce się z wami podzielić tym, co mam i co kocham: Jezusa Chrystusa, miłosierdzie Ojca.

Przyszedł On, aby być z nami, aby ukazać miłość, którą Bóg żywi wobec nas; wobec ciebie, wobec mnie. Miłość czynną, rzeczywistą; miłość, która traktuje poważnie rzeczywistość swych bliźnich; miłość, która uzdrawia, wybacza, podnosi i leczy; miłość, która zbliża się i przywraca godność - tę godność, którą możemy utracić na różne sposoby i formy. Jezus jest jednak pod tym względem uparty: oddał swoje życie za to, aby przywrócić nam utraconą tożsamość.

Przypomina mi się doświadczenie, które może nam pomóc: Piotr i Paweł - uczniowie Jezusa również byli więźniami, także byli pozbawieni wolności. I w tych okolicznościach było coś, co ich podtrzymywało, coś, co nie pozwoliło im popaść w rozpacz, w ciemności, które mogą się pojawić bez naszej woli. Była to modlitwa - osobista i wspólnotowa. Oni modlili się i za nich się modlono. Dwa ruchy, dwa działania, tworzące między sobą sieć, która podtrzymuje życie i nadzieję. Podtrzymuje nas w rozpaczy i pobudza nas do dalszej drogi. Sieć, dzięki której podtrzymywane jest życie wasze i waszych rodzin.

Kiedy bowiem Jezus wkracza w życie, nie możemy zatrzymywać się w przeszłości, ale zaczynamy spoglądać na teraźniejszość w nowy sposób, z nową nadzieją. Zaczynamy patrzeć innymi oczami na samych siebie, na własną rzeczywistość. Nie jesteśmy zakotwiczeni w tym, co było, ale jesteśmy zdolni do płakania i znajdywania w ten sposób siły, aby rozpoczynać na nowo. I jeśli czasem jesteśmy smutni, źli, zrezygnowani, to zapraszam was do spojrzenia na twarz ukrzyżowanego Jezusa. W Jego spojrzeniu wszyscy możemy znaleźć miejsce. Wszyscy razem możemy położyć przed Nim swoje rany, swoje boleści, a także swoje grzechy. W Jego ranach znajdują miejsce nasze rany, aby doznać uleczenia, obmycia, przemiany, zmartwychwstania. On umarł za ciebie, za mnie, aby podać nam swą dłoń i podnieść nas. Rozmawiajcie z księżmi, którzy przychodzą, rozmawiajcie... Jezus chce nas zawsze podnosić.

Pewność ta mobilizuje do pracy na rzecz naszej godności. Zamknięcie nie jest tym samym, co wykluczenie, zamknięcie stanowi bowiem część procesu ponownego włączenia w społeczeństwo. Dobrze wiem, że wiele czynników przemawia przeciw temu miejscu: przepełnienie, powolność wymiaru sprawiedliwości, brak terapii zajęciowej i polityki resocjalizacji, przemoc, co sprawia, że konieczny jest szybki i skuteczny sojusz różnych instytucji w celu znalezienia odpowiedzi.

Niemniej jednak walcząc o to nie możemy wszystkiego spisywać na straty. Są rzeczy, które już teraz możemy zrobić. Tutaj, w tym Ośrodku Resocjalizacji współżycie zależy częściowo od was. Cierpienie i wyrzeczenia mogą uczynić nasze serca egoistycznymi i doprowadzić do konfrontacji, ale jesteśmy też w stanie przemienić je w okazje do prawdziwego braterstwa. Pomagajcie sobie nawzajem. Nie bójcie się sobie pomagać. Diabeł szuka rywalizacji, podziałów, grup. Walczcie o to, by iść naprzód razem.

Chciałbym prosić was o przekazanie mych pozdrowień waszym rodzinom. Jakże ważna jest ich obecność i ich pomoc! Dziadkowie, ojciec, matka, rodzeństwo, małżonkowie, dzieci - przypominają nam, że warto żyć i walczyć o lepszy świat.

I wreszcie chcę skierować słowa zachęty do wszystkich pracujących w tym Ośrodku, do jego kierownictwa, funkcjonariuszy policji więziennej i do całego personelu. Pełnicie podstawową służbę publiczną. Macie do wykonanie ważne zadanie w tym procesie resocjalizacyjnym - zadanie podnoszenia a nie poniżania, przywracania godności a nie upokarzania, dodawania otuchy a nie dręczenia. Jest to proces, który wymaga porzucenia logiki dobrych i złych na rzecz logiki skupionej na pomaganiu osobie. Przyniesie on lepsze warunki wszystkim, gdyż tak przeżywany proces daje nam godność, dodaje otuchy i podnosi wszystkich.

Zanim udzielę wam błogosławieństwa, chciałbym, abyśmy się przez chwilę pomodlili w milczeniu. Niech każdy uczyni to, jak potrafi, w swoim sercu.

Proszę was, abyście nadal modlili się za mnie, gdyż ja również mam swoje błędy i muszę pokutować. Dziękuję.

Tagi:
Franciszek w Ameryce Łacińskiej

Watykan: Franciszek przyjął prezydenta Singapuru

2016-05-28 14:49

tom (KAI) / Watykan

Papież Franciszek przyjął dzisiaj w Watykanie prezydentów Singapuru i Kostaryki. Rozmowa Ojca Świętego z prezydentem Singapuru Tony Tan Keng Yamem trwała 20 min. i jak podało biuro prasowe Stolicy Apostolskiej dotyczyła ona m. in. kwestii praw człowieka. "Obaj podkreślili znaczenie dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego dla wspierania praw człowieka" - czytamy w komunikacie ogłoszonym po spotkaniu.

Catholic News Service/facebook.com

W Singapurze wolność słowa i przekonań jest bardzo mocno ograniczona. Organizacje broniące praw człowieka krytykują to państwo m. in. za drastyczne prawo, które pozwala za stosunkowo drobne przestępstwa narkotykowe skazywać na karę śmierci.

"Papież i prezydent wskazali, że dialog między religiami i kulturami jest ważny dla stabilności, sprawiedliwości i pokoju w Azji południowo-wschodniej" - głosi komunikat. Singapur jest wielokulturowym państwem-miastem. Z prawie 5,5, mln mieszkańców ok. 2,1 mln to obcokrajowcy. Liczbę katolików szacuje się na ok. 200 tys.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Czaja: Z całego serca przepraszam

2019-03-21 19:58

Drogi Panie Dariuszu,

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

zwracam się do Pana tą drogą, ponieważ nie mam innej możliwości, a chcę się odnieść do słów Pana, które za pośrednictwem mediów skierował Pan w moją stronę.

Mój sekretarz i zarazem rzecznik Kurii Diecezji Opolskiej, ks. Joachim Kobienia wyjaśnił kolejny raz niektóre kwestie poruszone w Pana wypowiedzi. Mógłbym i ja, jeszcze coś dodać, ale nie to jest moim zamiarem.

Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy. Chodzi o sytuację, która powstała jako nieprzewidziany rezultat obranej drogi dyskrecji, którą w dobrej wierze podjąłem, na prośbę Pana mamy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu!

Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia.

Panie Dariuszu, boleję także bardzo nad stanem Pańskiego zdrowia i zarówno Panu, jak i mamie, oferuję konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił.

Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w środę popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany.

+ biskup Andrzej Czaja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Estonia: wkrótce pierwszy błogosławiony?

2019-03-22 17:05

pb (KAI/Zenit) / Watykan, Tallin

Akta diecezjalnej fazy procesu beatyfikacyjnego abp. Eduarda Profittlicha zostały złożone w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Kościół katolicki w Estonii ma nadzieję, że niedługo będzie miał pierwszego błogosławionego w swej historii - mówi w rozmowie z agencją Zenit tamtejszy administrator apostolski bp Philippe Jourdan, kierujący Kościołem w tym kraju od 2005 r. Tym bardziej, że gdy podczas swej niedawnej wizyty w Tallinie papież Franciszek usłyszał historię tego męczennika czasów komunizmu, zawołał: „Santo subito!” (Natychmiast święty).

wikipedia.org

Abp Eduard Profittlich (1880-1942) był pierwszym biskupem w Estonii od czasu XVI-wiecznej Reformacji. Zmarł na Syberii w czasie sowieckich prześladowań, oczekując na wykonanie wyroku śmierci. - Abp Profittlich jest męczennikiem, który oddał życie za wiarę, za Kościół i za Estonię. Uczczenie jego męczeństwa oznacza uhonorowanie tragedii całego narodu estońskiego, miażdżonego przez władzę radziecką przez 50 lat - uważa bp Jourdan.

Eduard Profittlich był Niemcem. W 1913 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Po święceniach kapłańskich zgłosił się do tzw. misji wschodniej przygotowującej w okresie międzywojennym kadry misjonarskie na teren Związku Radzieckiego. Studiował w związku z tym w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie, a następnie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, uzyskując doktoraty z filozofii i teologii. Następnie pracował wśród Polaków mieszkających na terenie Niemiec.

W 1930 r. wyjechał do Estonii, gdzie Polacy również stanowili trzon katolickiej wspólnoty. Tam został rok później administratorem apostolskim, a w 1936 r. papież mianował go arcybiskupem. Po zajęciu w 1939 r. krajów bałtyckich przez ZSRR i nasileniu się prześladowań Kościoła abp Profittlich nie zdecydował się na powrót do Niemiec. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r. został aresztowany i skazany na śmierć pod zarzutem antyradzieckiej agitacji i szpiegostwa. Wyrok został wykonany przez rozstrzelanie w Kirowie 22 lutego 1942 r.

Rozpoczęty w 2002 r. proces beatyfikacyjny abp. Profittlicha prowadził początkowo episkopat Rosji, później zaś zajęła się nim administratura apostolska Estonii.

Pytany o okoliczności śmierci abp. Profittlicha, bp Jourdan wyraził przypuszczenie, że jej bezpośrednią przyczyną były zimno i choroby, jakie panowały w obozie pracy, w którym go przetrzymywano. 90 proc. więźniów zmarło tam właśnie z takich powodów. - To nie były więzienia, to były obozy koncentracyjne! - stwierdził hierarcha.

Ujawnił, że udało się dotrzeć w archiwach KGB do dokumentacji przesłuchań abp. Profittlicha, które trwały sześć miesięcy. Skazano go, zgodnie z ówczesną retoryką, za „szpiegostwo” na rzecz Watykanu. - Trzeba dodać, że w tamtym czasie 20 proc. mieszkańców Estonii było deportowanych. Wielu Estończyków zmarło w tym samym miejscu, co abp Profittlich. Arcybiskup dzielił los swojego ludu - wskazał bp Jourdan.

Według niego do beatyfikacji jego poprzednika mogłoby dojść w 80. rocznicę jego śmierci, która przypadnie w 2022 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem