Reklama

Kard. Nycz: ks. Jerzy Popiełuszko może być dla nas wzorem także i dziś!

2015-09-14 08:37

Marcin Przeciszewski / Warszawa / KAI

- Męczennicy są Kościołowi potrzebni, są świadkami, że miłość jest mocniejsza niż nienawiść – mówi kard. Kazimierz Nycz w rozmowie z KAI, z okazji kończącego się dziś we Francji diecezjalnego procesu o uznanie domniemanego cudu jaki dokonał się tam za pośrednictwem ks. Jerzego Popiełuszki.

„Świadectwo ks. Jerzego, realizowało się w wielu wymiarach: w obronie godności człowieka i ludzi, z którymi się spotykał, w przeciwstawianiu się wszelkiemu rodzajowi zemsty i – co najważniejsze – w praktycznym wcielaniu w życie ewangelicznej zasady: "Nie daj się zwyciężyć złu, zło dobrem zwyciężaj!" – dodaje.

A oto tekst wywiadu z kard. Nyczem:

- Księże Kardynale, w diecezji Créteil we Francji kończy się dziś proces o uznanie domniemanego cudu za pośrednictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Jaka teraz jest perspektywa jego kanonizacji? Co trzeba jeszcze zrobić i kiedy możemy się spodziewać, że stanie się on świętym Kościoła powszechnego?

- Kard. Kazimierz Nycz: Zakończenie procesu prowadzonego, przy naszej współpracy, przez podparyską diecezję Créteil jest zwieńczeniem jednego z etapów procesu kanonizacyjnego. Ale pamiętajmy, że do samej kanonizacji jest jeszcze daleko.

- Ale jedynym warunkiem kanonizacji w przypadku męczennika jest uznanie wiarygodności cudu, jaki dokonał się za jego pośrednictwem?

- Oczywiście. Warto przypomnieć, że o ile do beatyfikacji ks. Jerzego z tytułu męczeństwa cud nie był potrzebny, o tyle do kanonizacji męczennika cud jest niezbędny. Co więcej, proces kanonizacyjny sprowadza się już tylko do badania cudu. Ale nie wystarczy jego uznanie na poziomie diecezjalnym. Przed nami kolejna procedura badania tego uzdrowienia na poziomie watykańskiej Kongregacji ds. Świętych.

- Co nas czeka na tym etapie procesu kanonizacyjnego?

- W Kongregacji sprawa przejdzie teraz trzystopniową dyskusję i ocenę. Najpierw będzie to ocena tamtejszej komisji lekarskiej, następnie komisji teologicznej, a wreszcie kardynałów i biskupów z Kongregacji. Po zakończeniu tej pracy Ojciec Święty zatwierdza dekret o uznaniu cudu.
Dopiero wówczas będziemy mogli mówić nie o „domniemanym cudzie”, ale o tym, że cud ten faktycznie dokonał się za pośrednictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Kiedy to nastąpi, trudno powiedzieć.
Nie zapowiadajmy rychłej kanonizacji, bo jeśli rzecz potrwa dłużej – a musi potrwać – to efektem byłyby rozczarowanie i podejrzliwość. Sprawa dotyczy cudownego uzdrowienia z choroby nowotworowej. W takich wypadkach żelazną regułą w Stolicy Apostolskiej jest karencja trwająca co najmniej 5 lat i dopiero po ich upływie można mówić o pewnym, a nie domniemanym uzdrowieniu. W tym czasie powinniśmy pozostawać na modlitwie i oczekiwaniu na kanonizację, a towarzyszyć jej winna świadomość, że nikt i nic nie jest w stanie czegokolwiek przyspieszyć.

- Ks. Popiełuszko nie jest błogosławionym pochodzącym z jakiejś odległej epoki, lecz kimś nam współczesnym. Jak można dziś podążać szlakami jego świętości? Jaką drogę ku świętości nam ukazuje?

- Z pewnością ks. Jerzy Popiełuszko może być dla nas wzorem także i dziś. Jeśli mamy do czynienia ze świętym męczennikiem, to możemy w jakiś sposób naśladować go w drodze, która doprowadziła do tak radykalnego świadectwa.
A to radykalne i stopniowo narastające świadectwo ks. Jerzego, od kiedy – nieco przypadkiem – został kapelanem strajkujących w Hucie Warszawa, realizowało się w wielu wymiarach: w obronie godności człowieka i ludzi, z którymi się spotykał, w przeciwstawianiu się wszelkiemu rodzajowi zemsty i – co najważniejsze – w praktycznym wcielaniu w życie ewangelicznej zasady: "Nie daj się zwyciężyć złu, zło dobrem zwyciężaj!". Było to świadectwo, które stopniowo narastało, a jego zwieńczeniem było oddanie życia. A wszystko, co jest radykalnym świadectwem chrześcijańskim, ma charakter uniwersalny i może służyć za przykład do naśladowania, także w odmiennych warunkach, jakie mamy dziś.
Ci, którzy nie mieli okazji go słuchać, myślą pewnie, że ks. Jerzy wygłaszał jakieś wojownicze, antykomunistyczne kazania, które w tamtym czasie były modne, bo zagrzewały do walki. Tymczasem ks. Popiełuszko pokazywał, że prawdę należy głosić zawsze z miłością. Miałem okazję go słuchać – czasami bezpośrednio, a częściej przez Radio Wolna Europa. W jego słowach nie było nic, co by się kłóciło z zasadą miłości. I w tym była jego moc.
Jako duszpasterz robotników i warszawskiej inteligencji skupionej wokół kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu okazał się osobowością tak niezwykłą, że wkrótce stał się żywym znakiem nadziei dla milionów, spragnionych wówczas prawdy, wolności, moralnej jasności oraz zwyczajnego szacunku dla człowieka. Ks. Jerzy potrafił przekonywać, że w jedności z Bogiem jesteśmy silni, nawet wtedy, kiedy nas biją, i że zło tylko dobrem da się zwyciężyć. Męczennicy są Kościołowi potrzebni, są świadkami, że miłość jest mocniejsza niż nienawiść.
Bardzo nam tego dzisiaj potrzeba – w relacjach z ludźmi, ale także w wymiarze społecznym i narodowym. W tym wszystkim jest on dziś przykładem do naśladowania.
Druga rzecz, która go cechowała, to odwaga, i to w stopniu wybitnym. Przecież mówiono mu, aby nie jechał do Bydgoszczy. On jednak pojechał. Ponadto ks. Popiełuszko był stróżem granicy między dobrem a złem w swoich czasach. Bronił jasnej granicy między prawdą a kłamstwem. Takiego patrona i stróża wartości także dzisiaj nam potrzeba.

- Kiedyś Ksiądz Kardynał powiedział, że ks. Jerzy Popiełuszko powinien być uznany za patrona współpracy kapłanów ze świeckimi.

- Wynika to jasno z Positio, które zostało opracowane przed laty, na etapie procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego. Świeccy do niego lgnęli, co było owocem wzajemnej empatii, która jest podstawą współpracy księży ze świeckimi. Kiedy służył w parafii św. Stanisława Kostki, gromadził wielu świeckich. Byli to ci wszyscy, którzy angażowali się w to, co jako ksiądz robił on dla robotników, bądź angażowali się w organizację Mszy św. za ojczyznę. Warto zwrócić uwagę, że w duchowej przestrzeni, jaką ks. Popiełuszko tworzył wokół siebie, także wielu niewierzących odnalazło drogę do Boga.

- Tak się stało, że polscy współcześni święci bardzo polubili Francję. Tam wydarzył się cud za pośrednictwem Jana Pawła II, podobnie jak i cud za pośrednictwem ks. Jerzego. Jak to Ksiądz Kardynał odczytuje? Czy nie jest trochę zazdrosny?

- Nie jestem zazdrosny. Jest w tym pewien symbol. Trzeba być ostrożnym w ocenianiu, że w kwestiach wiary, czy związanych z kultem świętych, w tzw. zlaicyzowanej Francji nic dobrego już dziać się nie może. A często stereotypowo powtarzamy, że Francuzi stracili wiarę. Jako Polacy bardzo lubimy takie uogólniające, schematyczne stwierdzenia. Fakt, że ten cud wydarzył się we Francji, jest niewątpliwie pewnym symbolem. Może chodzi o to, byśmy mieli więcej pokory.

- Ksiądz Jerzy był kapłanem archidiecezji warszawskiej. Dlaczego w kościołach (poza kościołem św. Stanisława) nie wiszą jego portrety, dlaczego niemal nieobecny jest w kazaniach? Młodzi ludzie rzadko mają szansę o nim usłyszeć w kościele. Jak to zmienić?

- Mam trochę inne odczucie. Nigdy nie nakażę dekretem wieszania portretów w kościołach. Jeśli chodzi o kult świętych przez budowanie pomników, to my, Polacy jesteśmy w tym aż za dobrzy. Obrazy ks. Jerzego, szczególnie poza Warszawą, są dość powszechne. Tymczasem kult świętych powinien być nade wszystko poznawaniem życia, naśladowaniem postawy świętego, modlitwą za jego wstawiennictwem. Najłatwiej jest czcić błogosławionych świętych przez powieszenie obrazu i sprowadzenie relikwii. Tymczasem chodzi o to, aby ten kult był znacznie bardziej pogłębiony.

- Mam w oczach pogrzeb ks. Jerzego z 1984 r. Tysiące ludzi wszystkich opcji – bardziej i mniej radykalni, wierzący i poszukujący, a wszyscy zjednoczeni w jednej wspólnocie Kościoła. Dziś Kościół w Polsce wydaje się potwornie podzielony, a nienawiść jednych środowisk do innych nikogo już nie dziwi. Czy nie ma już takich ideałów, które mogłyby nas zjednoczyć ponad podziałami?

- Bałbym się porównywać to co nieporównywalne. Nie jest to kwestia tylko ks. Jerzego i wyjątkowej atmosfery, jaką tworzył. Mamy taką narodową cechę, że w sytuacjach trudnych jesteśmy skłonni być razem. A kiedy przychodzą czasy obiektywnie łatwiejsze, zaczynamy się wyraźnie różnić. Nie wiem, czy kiedykolwiek raz jeszcze będziemy potrafili stanąć razem tak, jak stanęliśmy w tamtym czasie.

- Księże Kardynale, a na jakim etapie znajduje się obecnie proces beatyfikacyjny kard. Stefana Wyszyńskiego?

- Na etapie diecezjalnym proces beatyfikacyjny kard. Wyszyńskiego rozpoczął się 20 maja 1983 r., a zakończył 6 lutego 2001 r. Akta zebrane w toku procesu, w sumie 37 tomów, wraz z załącznikami (książkami i artykułami autorstwa kandydata na ołtarze) zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Jako archidiecezja partycypujemy w tym drugim etapie, w procesie rzymskim.
Niedawno ukończone zostało tzw. Positio super virtutibus. Ze względu na olbrzymią ilość materiałów jest ono 3-tomową opasłą księgą. Obecnie jest na etapie druku. Planujemy złożenie go w Kongregacji ds. Świętych z końcem października br. Następnie Positio będzie musiało przejść normalną procedurę dyskusji na trzech poziomach kongregacji. Najpierw pracować będą nad nim teologowie, później biskupi i kardynałowie. Następnie papież może ogłosić dekret o heroiczności cnót.
Dopiero wtedy można będzie otworzyć złożoną w Rzymie dokumentację cudu za pośrednictwem Kardynała. Została ona opracowana w diecezji szczecińsko-kamieńskiej w latach 2012–2013, gdyż to tam miał miejsce domniemany cud.

- A czy nie ma problemu z powszechnością kultu kard. Wyszyńskiego. Kult ks. Popiełuszki od momentu jego śmierci był ewidentny. A jak jest z kultem Prymasa Tysiąclecia?

- W przypadku każdego procesu beatyfikacyjnego trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy mamy do czynienia z autentycznym, spontanicznym kultem. Innymi słowy – jak przypadku ks. Jerzego Popiełuszki – czy te kilkanaście milionów, które przyjechało na jego grób w ciągu 25 lat, czy jest to kult z racji świętości, kult kogoś, za którego pośrednictwem wznosimy modlitwy do Boga, czy też hołd dla wielkiego człowieka, który był nam bliski.

- Ale ludzie ewidentnie modlili się przy jego grobie.

- I to przekonało odpowiedzialnych za proces. W wypadku kard. Wyszyńskiego, skala kultu jest mniejsza, ale nie znaczy to, że on nie istnieje. Wskazuje na to opublikowany przed kilku laty zbiór świadectw różnych osób, świeckich i duchownych, w których wyrażają oni wdzięczność za łaski otrzymane dzięki wstawiennictwu Kardynała. Świadectwa te dotyczyły radykalnej zmiany w sytuacji duchowej, materialnej, zdrowotnej czy rodzinnej tych osób.
A dziś, kiedy odwiedzam różne parafie, widzę wiernych odmawiających modlitwę o beatyfikację Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, tę samą, która jest odmawiana przy jego grobie w katedrze.

- Kiedy możemy spodziewać się zakończenia procesu Prymasa Tysiąclecia?

- Nie ma żadnych danych, które pozwoliłyby prognozować daty beatyfikacji kard. Wyszyńskiego i kanonizacji ks. Popiełuszki. W jednym i drugim wypadku trzeba powstrzymać się od wszelkich spekulacji. Słyszę pytania, czy jeśli papież Franciszek będzie w Warszawie w 2016 r., to czy dokona beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Po pierwsze nie wiemy, czy Franciszek będzie w Warszawie, wiemy, że na pewno będzie w Krakowie. Po drugie – pozostaje zbyt mało czasu na zamknięcie wszystkich procedur.
Dajmy czas wszystkim osobom i instytucjom odpowiedzialnym za przeprowadzenie obu procesów warszawskich kandydatów na ołtarze. Cierpliwie się módlmy!

- Dziękuję za rozmowę

- Marcin Przeciszewski

- Aneks:

- Domniemany cud za wstawiennictwem błog. ks. Jerzego Popiełuszki dokonał się 14 września 2013 r. w szpitalu im. Alberta Cheneviera w Créteil. Chodzi tu o uzdrowienie 56-letniego François Audelana z nietypowej przewlekłej białaczki szpikowej, na którą cierpiał przez 11 lat. Rok później, 20 września 2014 r. biskup Créteil Michel Santier rozpoczął diecezjalny proces o uznanie wiarygodności tego domniemanego cudu. W pracach trybunału uczestniczyło także dwóch naszych kapłanów: ks. Józef Grzywaczewski i ks. Józef Naumowicz. Wspólnie z innymi członkami trybunału pracowali nad dokumentami oraz przesłuchiwali świadków. Sprawa dobiega teraz końca. Wszystkie dokumenty zostały już przetłumaczone na język włoski, zostaną zebrane, zalakowane i przesłane do Kongregacji ds. Świętych Stolicy Apostolskiej.
Domniemany cud za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego dokonał się w 1988 r. w diecezji szczecińsko-kamieńskiej. 19-letnia wówczas kobieta zachorowała na raka tarczycy, który powodował liczne przerzuty. W czasie śmiertelnej choroby tej młodej dziewczyny grupa sióstr zakonnych i inne osoby modliły się za wstawiennictwem Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. W marcu 1989 r. nastąpił przełom, po czym osoba ta wyzdrowiała. Jak wskazują opinie lekarskie, uleczenie jest niewytłumaczalne z punktu widzenia medycznego oraz trwałe, zważywszy na to, że minęło już 26 lat. Akta szczecińskiego procesu trafiły przed dwoma laty do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie.

Tagi:
wywiad kardynał ks. Jerzy Popiełuszko

Milena Kindziuk: nadrzędnym celem ks. Popiełuszki było doprowadzenie człowieka do Boga

2018-12-13 09:34

jm / Bydgoszcz (KAI)

„Jego nadrzędnym celem było doprowadzenie człowieka do Pana Boga” – powiedziała o ks. Jerzym Popiełuszce dr Milena Kindziuk. Spotkanie, które odbyło się w bydgoskim seminarium duchownym z inicjatywy biskupa ordynariusza Jana Tyrawy, zostało zatytułowane „Ostatnie godziny ks. Jerzego Popiełuszki”. Kapłan swoją ostatnią posługę sprawował 19 października 1984 roku w grodzie nad Brdą.

episkopat.pl

Dr Milena Kindziuk stawia w swojej najnowszej książce, która jest pierwszą tak dokładnie opracowaną biografią polskiego błogosławionego, pytanie - co się działo po wyjeździe z Bydgoszczy? Dodaje jednocześnie, że przebieg wydarzeń można odtworzyć na podstawie relacji kierowcy – Waldemara Chrostowskiego. „Za miastem ksiądz Jerzy odmówił w samochodzie różaniec. Nie chciał się zdrzemnąć. «Mamy przed sobą tyle kilometrów, że jeszcze zdążę» – powiedział do swego kierowcy.

Po chwili Chrostowski zauważył światła jadącego za nimi samochodu i siedzących w nim milicjantów. – Samochód został zatrzymany do kontroli. Milicjant zażądał dokumentów i polecił kierowcy, by ten przesiadł się do milicyjnego wozu na próbę trzeźwości. Dziś wiadomo, że w wozie jechali funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Byli oni przebrani w milicyjne mundury. Następnie do wozu doprowadzono ks. Popiełuszkę, który powiedział: „Panowie, co wy robicie!”. Męczennika ogłuszono drewnianą pałką i wrzucono do bagażnika – relacjonuje dr Kindziuk.

W czasie drogi Waldemar Chrostowski postanowił wyskoczyć z jadącego pojazdu. Stało się to w Przysieku. Ranny kierowca dotarł do pobliskiego hotelu, gdzie wezwano pogotowie. Nie pozwolił na opatrywanie ran, tylko poprosił lekarza, by zawieźć go do pobliskiego kościoła. Dalszy przebieg relacjonuje ks. Józef Nowakowski, ówczesny proboszcz toruńskiej parafii Wniebowzięcia NMP. – Początkowy przebieg wydarzeń można dziś odtworzyć na podstawie relacji Waldemara Chrostowskiego, a także z nowych dokumentów, do których dotarłam. Chodzi o przesłuchania Chrostowskiego na komendzie MO oraz o protokół z oględzin ciała kierowcy i ekspertyzy jego odzieży, którą miał na sobie w czasie skoku. Protokół oględzin ciała przewieziono do siedziby pogotowia ratunkowego w Toruniu i jeszcze w nocy zrobiono mu pierwsze badania – dodała prelegentka.

Milena Kindziuk podczas wykładu zaprezentowała szeroką dokumentację zdjęciową, a także starała się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń między godziną 21 a północą. – To właśnie wtedy dokonało się męczeństwo – powiedziała. O losach bł. ks. Jerzego Popiełuszki opisanych w książce można dowiedzieć się również z zeznań zabójców. Na tej podstawie – jak podkreśla autorka – jego ostatnią drogę odtworzył mecenas Edward Wende.

Biografia pokazuje reakcje społeczne zaraz po zaginięciu kapelana „Solidarności”. – Tej samej nocy z 19 na 20 października, kiedy oficjalna informacja o porwaniu nie została jeszcze podana, trwały już intensywne poszukiwania księdza Popiełuszki – zauważyła dr Kindziuk. Komunikaty o sprawie księdza wydało m.in. Biuro Prasowe Episkopatu Polski. Do modlitwy w intencji kapłana zachęcał ówczesny prymas Polski kard. Józef Glemp. Osobne raporty powstawały w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W książce jest też protokół oględzin zwłok błogosławionego, datowany na 31 października 1984 roku, relacja z pogrzebu zamordowanego oraz z procesu zabójców.

Nie mogło zabraknąć również wątku bydgoskiego i słów, które dzisiaj stanowią swoisty testament ks. Jerzego. – Jako dziecko uczestniczyłam w jego pogrzebie. Potem jako dziennikarka pisałam o nim artykuły. Fascynowało mnie jego życie, wewnętrzna wolność oraz wielka odwaga – podsumowała dr Milena Kindziuk.

Biografia została zapisana na ponad 900 stronach. Podzielono ją na 15 rozdziałów czasowych, ukazujących ks. Jerzego jako seminarzystę, żołnierza, duszpasterza hutników, studentów, lekarzy, poprzez męczeństwo aż po kult i cuda błogosławionego męczennika. Aneks książki zawiera dokumenty, listy oraz rękopisy.

Dr Milena Kindziuk jest adiunktem w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Oprócz wspomnianej książki jest również autorką biografii Marianny Popiełuszko pt. „Matka świętego” oraz innych publikacji o ks. Jerzym, tłumaczonych m.in. na język włoski, francuski, słoweński, hiszpański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy Ośrodek dla niepełnosprawnych przetrwa?

2019-02-23 01:26

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk w rozmowie z rodzicami i nauczycielami Ośrodka

W piątek (22.02) trzy godziny trwało spotkanie rodziców, dyrekcji i nauczycieli z Dolnośląskim Kuratorem Oświaty Romanem Kowalczykiem, dyrektorem Departamentu Edukacji Jarosławem Delewskim i ks. Robertem Sitarkiem szefem Fundacji Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Do zainteresowanych o los Ośrodka dołączyli radni Piotr Uhle z Nowoczesnej i Piotr Pieńkowski z PiS.

Uhle podkreślał, że przyszedł, bo chciał wysłuchać, o co walczą rodzice i nauczyciele, chciał zrozumieć ich stanowisko. W krótkim wystąpieniu podkreślił, że wrocławscy radni mieli za mało czasu i za mało danych przed sesją Rady Miasta (odbyła się 21.02. – przyp. red.), na której przegłosowano likwidację Ośrodka, aby odnieść się właściwie do sytuacji.

(Piotr Uhle nie oddał głosu w czasie głosowania, pozostali radni Nowoczesnej zgodnie głosowali za likwidacją)

– Teraz jestem mądrzejszy, dziękuję, że mogłem Państwa wysłuchać – mówił.

Robert Pieńkowski apelował o wypracowanie stanowiska, z którym zgodzą się obydwie strony – miasto i walczący o placówkę rodzice i nauczyciele.

Spotkanie zostało zorganizowane na prośbę Dolnośląskiego Kuratora Oświaty, który – przed wydaniem opinii na temat decyzji podjętej przez Radę Miasta – chciał zapoznać się z sytuacją w miejscu, którego ona dotyczy.

Pełna relacja ze spotkania już wkrótce.

Fotorelacja ze spotkania tutaj: http://wroclaw.niedziela.pl/zdjecia/2710/Czy-Osrodek-dla-niepelnosprawnych


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem