Reklama

Zmarł ks. Feliks Folejewski SAC

2015-09-23 10:34

tk / Warszawa / KAI

JOANNA OPERACZ
Ks. Feliks Folejewski

W wieku 81 lat zmarł ks. Feliks Folejewski, pallotyn, znany i zasłużony duszpasterz i rekolekcjonista. Spotykał się i pracował m.in. u boku ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Był następcą ks. Jerzego Popiełuszki w duszpasterstwie ludzi pracy archidiecezji warszawskiej. Ks. Folejewski zwany też warszawskim apostołem Bożego Miłosierdzia, zmarł wczoraj, 22 września.

Uroczystościom pogrzebowym, które odbędą się w sobotę, będzie przewodniczył abp Henryk Hoser.

Feliks Folejewski urodził się 4 lipca 1934 r. w Suwałkach. Jako 14-latek wstąpił do Małego Seminarium Duchownego w Wadowicach na Kopcu. Tu poznał orędzie miłosierdzia Bożego, które stało się inspiracją dla jego pracy apostolskiej. Tam zetknął się z ludźmi, którzy propagowali prawdę o Bożym Miłosierdziu.

W 1952 r. rozpoczął nowicjat w Otwocku. Święcenia kapłańskie przyjął w Ołtarzewie 11 czerwca 1959 r. Po święceniach przez rok pracował w Gdańsku. Podczas studiów teologicznych na KUL spotkał apostołów Miłosierdzia Bożego ks. Stanisława Wierzbickiego i ks. Michała Sopoćko, spowiednika s. Faustyny. Miał też okazję poznać jej rodzoną siostrę i brata.

Reklama

Od 30 września 1964 r. prowadził wykłady teologii dogmatycznej w seminarium w Ołtarzewie i podejmował prace duszpastersko-rekolekcyjne w seminariach duchownych, domach zakonnych, wspólnotach i parafiach, zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Prowadził bardzo aktywna działalność duszpasterską i rekolekcyjną, był także ojcem duchownym seminarium księży pallotynów w Ołtarzewie.

W sierpniu 1966 r. został przeniesiony do Warszawy i rozpoczął pracę w duszpasterstwie Ruchu Apostolskim „Rodzina Rodzin”, która stała się jego pasją życia. W latach 1978-80 sprawował obowiązki ojca duchownego w seminarium w Ołtarzewie. W 1980 przeszedł zawał serca, po którym rozpoczął rehabilitację zdrowotną. Od 1982 r pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego czasopisma „Królowa Apostołów”, spieszył z pomocą pasterską młodym małżeństwom na terenie Warszawy i był spowiednikiem kleryków w Ołtarzewie. Jeszcze w 1982 r. przeszedł kolejny zawał.

Pisał teksty konferencji ascetycznych na miesięczne dni skupienia dla naszych domów i prowadził rekolekcje dla księży, alumnów i sióstr zakonnych.

Zanim otworzyły się możliwości pracy duszpasterskiej na Litwie, Białorusi i Ukrainie, ks. Folejewski wyjeżdżał konspiracyjnie z posługą kapłańską na te tereny. Spotykał się też i pracował ze Stefanem kard. Wyszyńskim oraz Janem Pawłem II.

W okresie stanu wojennego i po jego odwołaniu kolportował wydawnictwa podziemne, a w latach 1982-89 współorganizował patriotyczne uroczystości. Pełnił obowiązki duszpasterza akademickiego oraz otoczył duchową opieką grupę katolickich filmowców współpracujących z Komisją Episkopatu ds. Społecznego Przekazu. Był następcą bł. Jerzego Popiełuszki w duszpasterstwie ludzi pracy archidiecezji warszawskiej (1984-89) i organizował spotkania ludzi „Środowisk Pracy” na Jasnej Górze. Spełniał też obowiązki duszpasterskie przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Przez trzy kadencje wchodził w skład Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa oraz należał do Komisji Przygotowawczej do II Polskiego Synodu Plenarnego (synod w latach 1991-99). Był długoletnim pielgrzymem Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę i jednym z organizatorów grup „17-tek”.

Jest autorem książek: Dziękuję... (Warszawa 2009) i Wszystko jest darem (Warszawa 2009) oraz autorem licznych publikacji w różnych czasopismach i biuletynach.

Zmarł w nocy z 22 na 23 września 2015 r. przeżywszy 81 lat w tym 63 lata w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego (Pallotyni) i 56 lat posługi kapłańskiej.

Zmarł we wtorek 22 września. Księża pallotyni napisali w nekrologu: "Zafascynowany Bożym Miłosierdziem, które głosił słowem i przykładem; zakochany w Ojczyźnie, którą kochał jak matkę; wierny Stowarzyszeniu i misji apostolskiej w świecie, którą do końca pełnił z wielkim zaangażowaniem, ks. Feliks Folejewski SAC ostatnie dni życia naznaczone cierpieniem spędził otoczony troską i modlitwą Współbraci, najbliższej Rodziny i Przyjaciół z Rodziny Rodzin".

Żałobna Msza św. w intencji ks. Feliksa Folejewskiego zostanie odprawione w sobotę, 26 września o godz. 11.00 w katedrze warszawsko-praskiej. Liturgii będzie przewodniczył abp Henryk Hoser SAC.

Po Mszy św. ciało Zmarłego zostanie złożone do grobu w kwaterze pallotyńskiej na Cmentarzu Bródnowskim.

Tagi:
ksiądz zmarli

Boży rzeźbiarz

2019-01-30 10:37

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 5/2019, str. 42-43

Dzięki rozmowom z ks. Ludwikiem Nikodemem dowiedzieliśmy się, jak wspaniałym materiałem jest drewno w swoich odmianach, kolorach i zapachach. Zmarły 21 stycznia 2019 r. w wieku 92 lat ks. Ludwik rzeźbił od czasów seminaryjnych, a drewno fascynowało go tak bardzo, że czasem udawał się do tartaku tylko po to, by pooddychać powietrzem przesyconym zapachem żywicy

Bożena Sztajner/Niedziela
Mówił, że drewno towarzyszy człowiekowi aż do śmierci – ks. kan. Ludwik Nikodem w galerii swoich prac

Nie można też zapomnieć, że został boleśnie doświadczony przez wojnę. Był 13-letnim chłopcem, gdy 1 września 1939 r. o 4.30 nad ranem na pobliski Wieluń spadły bomby. Wkrótce, z kilkoma kolegami, został zabrany z wioski i zatrudniony przymusowo w niemieckiej fabryce samolotów myśliwskich w Krzesinach k. Poznania. Wspomnienia z 5 obozowych lat to: głód, pluskwy, drewniane chodaki, które raniły stopy, i przepłakane noce, kiedy tęsknił za rodzicami, nie wiedząc, czy żyją.

Gdy w styczniu 1945 r. wrócił do rodzinnych Sokolnik, okazało się, że okupanci spalili modrzewiowy kościół i wiele domów, a kapłanów i nauczycieli wywieźli do obozów. Jako 18-latek musiał nadrobić zaległości edukacyjne, by wstąpić do Częstochowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Pierwsza rzeźbiona ramka powstała w czasie seminaryjnych wakacji. Umieszczony w niej obraz „Pan Jezus Eucharystyczny” Florence Kroger był z ks. Ludwikiem w parafiach w Miedźnie, Sosnowcu, Częstochowie i Bąkowej Górze, na kapelanii u Sióstr Antoninek w Wieluniu i w Domu Księży Emerytów im. św. Jana Pawła II w Częstochowie. Tutaj także ks. Ludwik urządził sobie pracownię – bo rzeźbił niemal do ostatnich dni życia.

Praca w drewnie pozwalała mu wyrazić swoją artystyczną wrażliwość, a także ewangelizować. Przed laty, na prośbę abp. Stanisława Nowaka, wykonał drogę krzyżową, ozdoby krzyża i tabernakulum do kaplicy w Domu Rekolekcyjnym „Święta Puszcza” w Olsztynie k. Częstochowy. Z dumą prezentował zdjęcie z 1979 r., na którym widać, jak na Jasnej Górze wręcza Janowi Pawłowi II krakowską szopkę, nad którą pracował 7 miesięcy. Wiele godzin poświęcił na wykonanie krzyża, precyzyjnie złożonego z 292 kawałków drewna: grabu, dębu, akacji, jaworu i buku. Prace ks. Ludwika poświęcone Janowi Pawłowi II oglądaliśmy na wystawie w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Omodlone artystyczne wytwory swoich rąk nieraz osobiście zanosił do domu abp. Wacława Depo.

Z ciekawie zrośniętych korzeni dębu wykonał chrzcielnicę – symbol tysiąclecia Chrztu Polski. Trudno byłoby zliczyć ramki, kapliczki, mniejsze i większe rzeźby, którymi obdarowywał odwiedzające go osoby, przy czym zawsze objaśniał wymowę teologiczną swoich dzieł. Mówił też, że w ten sposób wysyła swoje prace na misje ewangelizacyjne do naszych domów. Bo nade wszystko był kapłanem rozmiłowanym w Chrystusie.

Ks. Ludwik często przywoływał św. Jana Vianneya. Całował każdą wyrzeźbioną główkę Chrystusa przybitego do krzyża. Umiał też zachwycić się kawałkiem surowego drewna, widząc w nim dzieło rąk Bożych. Był patriotą – w 2018 r. przysłał modlitwę na konkurs „Niedzieli”: „Na stulecie odzyskania niepodległości – modlitwa za Ojczyznę”. Był prawdopodobnie najstarszym uczestnikiem konkursu. „Niedziela” uhonorowała go wtedy specjalnym dyplomem i nagrodą.

Tak Pan Bóg wyreżyserował kapłańskie życie ks. Nikodema, że w swojej młodości jako prefekt przygotowywał redaktor naczelną Lidię Dudkiewicz do I Komunii św.

Po latach odnaleźli się jako sąsiedzi z ulicy 3 Maja w Częstochowie i wspominali dawne czasy. W ostatnich dekadach, dzięki sąsiedztwu Domu Księży Emerytów i siedziby „Niedzieli”, zespół redakcyjny mógł poznać bliżej ks. Ludwika. Dziś jest z nami w tajemnicy świętych obcowania. Pozostawił świadectwo swojego utrudzonego życia, kapliczki i krzyże, które również dla nas wyrzeźbił, oraz duszpasterskie wskazania. Jedno z nich brzmi: „Bóg bardzo ceni modlitwę płynącą od nas, słabych ludzi”. Pamiętajmy o tym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Kraków: prof. Bogdan Chazan laureatem Nagrody im. Jerzego Ciesielskiego

2019-02-15 19:37

led / Kraków (KAI)

Prof. Bogdan Chazan, znany ginekolog i położnik, został tegorocznym laureatem Nagrody im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego. Redakcja Tygodnika Rodzin Katolickich "Źródło" i fundacja "Źródło" przyznaje wyróżnienia osobom, które w szczególny sposób zasłużyły się w działalności na rzecz umacniania rodzin. Nagrodę wręczono dziś na Politechnice Krakowskiej.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Ogłoszenie postanowienia Kapituły nastąpiło w sali senackiej Politechniki Krakowskiej, której absolwentem i pracownikiem był sługa Boży Jerzy Ciesielski.

Abp Marek Jędraszewski powiedział podczas uroczystości, że człowiek nie może zapominać, że jego życie jest oddaniem czci Bogu. Zwracał uwagę, że jako ludzie jesteśmy stróżami życia drugiego człowieka. - Jeżeli czuję odpowiedzialność za los drugiego, to dopiero wtedy jestem prawdziwie człowiekiem - mówił.

Metropolita krakowski podkreślił, że współczesna kultura wymusza na człowieku postawę obojętności, a to dzieje się już na przestrzeni języka i słów, które określają go jako „zlepek komórek”, „zygotę”, czy „płód”.

Zwracając się do laureata, arcybiskup podziękował mu za bycie świadkiem życia. – Sfera obojętności na los drugiego człowieka poszerza się. Dlatego dziękuję Panu za to, że uczy nas Pan nieobojętności, a dla wielu środowisk jest Pan wyrzutem sumienia - powiedział abp Jędraszewski.

Prof. Chazan podkreślił, że przyjmuje nagrodę również w imieniu wszystkich młodych pracowników medycznych – lekarzy, pielęgniarek i położnych, którzy niestrudzenie walczą o ludzkie życie, przypłacając to wieloma trudnościami i przykrościami. Dodał, że na dyrektorów szpitali i na ordynatorów oddziałów spadła odpowiedzialność za dobre imię placówek, w których pomaga się chorym i broni się każdego życia.

– Po co lekarzowi sumienie? Po to, aby w codziennej pracy wyraźnie odróżnić dobro od zła. Po to, aby widzieć problemy takie, jakie w rzeczywistości są. Aby skutecznie wybronić się przed zniewalającym działaniem i zawieraniem kompromisów, godzących w wolność sumienia - mówił prof. Chazan.

Profesor przypomniał, że przedmiotem troski lekarza powinno być również sumienie pacjenta. Podał przykład rodziców starających się o dzieci, na których często wywiera się wpływ, proponując im niezgodne z sumieniem metody leczenia niepłodności. Zauważył, że zmieniła się relacja lekarza z pacjentem, która w dzisiejszych czasach bardziej przypomina kontrakt.

Prof. Bogdan Chazan to ginekolog i położnik, obrońca życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci, a także promotor zmian w polskim położnictwie, ukierunkowanych na potrzeby rodziny. Przez wiele lat pracował w Instytucie Matki i Dziecka, a w latach 2004-2014 kierował ginekologiczno-położniczym Szpitalem Specjalistycznym im. św. Rodziny w Warszawie.

Był członkiem Rządowej Rady Ludnościowej i członkiem Komitetu Nauk Demograficznych PAN. Przewodniczył radzie ginekologów katolickich MaterCare International. Jest zastępcą prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i konsultantem w dziedzinie położnictwa i ginekologii w Województwie Świętokrzyskim, a także dyrektorem medycznym Centrum Zdrowia Rodziny Caritas Archidiecezji Przemyskiej.

W uroczystości uczestniczyła żona Jerzego Ciesielskiego - Danuta, której złożono życzenia z okazji 90-tych urodzin.

Nagroda im. Jerzego Ciesielskiego przyznawana jest od 1997 roku przez redakcję i czytelników tygodnika "Źródło" co roku na początku stycznia, w rocznicę powstania pisma. Redakcja przyznaje wyróżnienie osobom, które swoim zaangażowaniem zawodowym, działalnością społeczną i osobistym świadectwem wyrażają szacunek dla wartości życia. Wśród laureatów nagrody są m. in. Wanda Półtawska, prof. Gabriel Turowski, Czesław Ryszka i Marek Jurek.

Jerzy Ciesielski, inżynier budownictwa i profesor Politechniki Krakowskiej, żył w latach 1929-1970. Działał aktywnie w krakowskim duszpasterstwie akademickim, gdzie zaprzyjaźnił się z Karolem Wojtyłą. Zginął wraz z dwójką swych dzieci w katastrofie statku na Nilu w Chartumie (Sudan), gdzie też pracował jako tzw. visiting professor. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1985 r. W styczniu 2014 r. papież Franciszek uznał heroiczność cnót sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem