Reklama

Jestem od poczęcia

"Hosanna!" i "Ukrzyżuj!"

MARIA NOWAK
Edycja legnicka 13/2001

Bramy, podnieście swe szczyty,

unieście się prastare podwoje,

aby mógł wkroczyć Król chwały!

Już za tydzień w liturgii Kościoła będziemy przeżywać Niedzielę Męki Pańskiej, czyli Palmową, która rozpoczyna szczególny tydzień Wielkiego Postu, zwany Tygodniem Wielkim. W tym dniu Kościół obchodzi pamiątkę uroczystego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Podczas uroczystej procesji odczytany zostanie fragment Ewangelii, który mówi o tymże wydarzeniu. Natomiast w czasie Mszy św. proklamowana będzie perykopa ewangelijna, mówiąca o Męce Pana naszego Jezusa Chrystusa. Stanowi ona główną ideę całego Wielkiego Tygodnia. Opis Jezusowych udręk usłyszymy także w Wielki Piątek, podczas Liturgii Męki Pańskiej. W Polsce Niedziela Palmowa ma swoje bogate tradycje ludowe, do których należy odbywająca się w wielu regionach procesja ze specjalnie wykonanymi dużymi i bogato zdobionymi palmami.

Z ewangelicznego przekazu doskonale przypominamy sobie, co wydarzyło się dwa tysiące lat temu. Działo się to nieopodal Jerozolimy, w Betanii, w przeddzień Niedzieli Palmowej. Uczniowie i wielu zwolenników Chrystusa szło za Nim na święta Paschy z Galilei. Następnego dnia z wielkim entuzjazmem towarzyszyli oni udającemu się do Jerozolimy Chrystusowi. Uczniowie - według polecenia Nauczyciela - sprowadzili osiołka, na którym posadzili Mistrza. Inni, biegnąc przed Nim, zamiast dywanów rozścielali swe płaszcze i zielone gałęzie, by Król dostojnie mógł wkroczyć do miasta. Jeszcze inni, w miarę jak orszak przybliżał się do miasta, wymachiwali gałązkami palmowymi i oliwnymi zerwanymi z pobliskich drzew. Do pochodu szybko dołączało się coraz więcej ludzi z ulic, którymi przechodzili. Wszyscy, pełni entuzjazmu, śpiewali i rzucali gałązki oliwne pod nogi osiołka. Byli oni przepełnieni niewymowną radością, bo Chrystus zdecydował się zostać ich królem, bo wskrzesi królestwo swego przodka Dawida. Wołali więc: "Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!" ( Mk 11, 9-10). W tym to licznym i "rozkrzyczanym" orszaku Jezus podążał starą drogą prowadzącą z Jerycha do Jerozolimy.

Sytuacja ta sprzyjała wielkiemu powitaniu, gdyż zwyczaj nakazywał wychodzić naprzeciw wielkim grupom pielgrzymów, które wkraczały do miasta wśród śpiewów i oznak radości. Pan nie okazywał żadnego sprzeciwu wobec przygotowań do uroczystego wjazdu. Sam wybrał sobie " zaprzęg" - zwykłego, osła, którego polecił sprowadzić z pobliskiej wsi Betfage.

Jezus, który dotychczas unikał tytułu króla, teraz zgadza się na uroczyste, publiczne zapoczątkowanie swego Mesjańskiego Królestwa. Cieszy Go entuzjazm tłumu, choć wie, że lud nie rozumie, jakie ma być Jego Królestwo.

Wśród wiwatującego tłumu znaleźli się również faryzeusze i członkowie Sanhedrynu. Oni nie podzielali ogólnej radości. Wręcz przeciwnie, z niechęcią, a nawet z pogardą patrzyli na rozkrzyczany tłum. Patrząc na ten pochód, z lekceważeniem myśleli: Cóż to za król, który jeździ na osiołku, a za świtę ma dwunastu ubogich, niewykształconych rybaków.

Inni zaś, saduceusze, członkowie Sanhedrynu, obawiali się, że stracą panowanie nad ludem, który pójdzie za Chrystusem jako swym królem.

Podeszli więc oni do Chrystusa z żądaniem, aby wstrzymał okrzyki nazywające Go królem. Mówili do Niego: "Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom" (Łk 19,39). On jednak stanął w obronie wiwatującego tłumu: "Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" (Łk 19,40). Ludzie ci, wrogowie Jezusa, w kilka dni potem, doprowadzili do skazania i ukrzyżowania Go. Natomiast tłum głośno krzyczący w swym przerażeniu ukrył się, bądź patrzył z daleka na Jego mękę.

Oni nie spodziewali się duchowego Królestwa Chrystusowego, ale królestwa doczesnego, z rządem, skarbem i wojskiem, które stanęłoby w obronie Świętego Miasta; oczekiwali takiego królestwa, jakiego On na ziemi zakładać nie zamierzał.

Wiwatujący pochód wszedł do Jerozolimy. Gdy uczniowie rozpoczęli tę "manifestację", zapewne dołączyli do nich inni, by " wykrzyczeć się". Psychologia tłumu uczy, jak łatwo wielu ludzi bierze udział w manifestacjach np. sportowych czy politycznych.

Nic więc dziwnego, że niektórzy z tego wiwatującego tłumu dali się przekonać starszyźnie żydowskiej i z nią poszli pod pałac Piłata, aby tam już nie krzyczeć "Hosanna!" a "Ukrzyżuj Go!".

´Jakże różne były to okrzyki - mówi święty Bernard - " Precz, precz, ukrzyżuj Go!" oraz "Hosanna na wysokościach!". Jakże odmienne jest nazywanie Go dzisiaj "Królem Izraela", a po kilku dniach wołanie: "Nie mamy króla tylko Cezara!" Jakże różnią się zielone gałązki od krzyża, kwiaty od cierni! Tego, przed którym wcześniej rozścielali płaszcze na ziemi, teraz ogołacają z własnych szat i rzucają o nie los´.

Jezus, wjeżdżając w Niedzielę Palmową do Świętego Miasta, wiedział, że niektórzy z towarzyszącego Mu tłumu będą w pięć dni później żądać Jego śmierci. Chcąc znaleźć usprawiedliwienie dla ich postępowania, powie na krzyżu: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Wjeżdżał On jednak do Jerozolimy jako Mesjasz, na ośle, jak przepowiedziano to przed wiekami (zob. Za 9, 9).

Dziś nie brak i wśród nas, chrześcijan, ludzi gotowych służyć Chrystusowi, gdy czasy są spokojne, gdy środowisko aprobuje naszą wiarę. Z trudem jednak przychodzi nam, jak i apostołom, mimo że uchodzimy za gorliwych katolików, żyć po chrześcijańsku, gdy dookoła widać wrogość wobec Kościoła, a zwłaszcza gdy wiara wymaga od nas dużych wyrzeczeń, a nawet i ofiar. Tę postawę bardzo trafnie wyraża poeta (Sergiusz Riabinin): "Duży krzyż - zawiesiłem na ścianie, mały na szyi, ale ten żywy, choćby najmniejszy wciąż chcę odrzucić - jak najdalej".

Są wśród nas tacy, dla których wiara jest głównie tradycją, społecznym obyczajem.

Cóż więc mamy robić, abyśmy nie stali się takimi chrześcijanami? Przede wszystkim konieczny jest wysiłek, aby nasza wiara z tradycyjnej i zwyczajowej stała się osobistym, głęboko przemyślanym i przeżytym przekonaniem. Pomoże nam w tym lektura Pisma Świętego i książek o treści religijnej. Jeżeli ta wiara będzie zahartowana przez modlitwę, częste uczestnictwo w sakramentach świętych i walkę z naszymi wadami, to możemy mieć nadzieję, że jak Piotr pójdziemy za cierpiącym Chrystusem na podwórze arcykapłana, a może nawet, jeżeli zajdzie potrzeba, staniemy z Janem pod Chrystusowym krzyżem.

W Niedzielę Palmową Pan triumfalnie wkroczył do Jerozolimy. Kilka dni później został w tym mieście przybity do krzyża. Święte i Wielkie Triduum Paschalne jest najważniejszym obchodem liturgicznym. Słusznie podkreśla się, że Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Pańskie, to wewnętrzna siła wiary chrześcijańskiej, źródło zbawienia, fundament wszystkich obchodów liturgicznych.

Data obchodzenia świąt wielkanocnych zależna była od kalendarza żydowskiego, według którego miesiące rozpoczynają się od nowiu księżyca. Pierwszy miesiąc wiosenny nazywał się nizan; swoje największe święto - Paschę, Żydzi obchodzili 14. dnia tegoż właśnie miesiąca. To święto (Pascha) upamiętniało wybawienie ludu izraelskiego z niewoli egipskiej. Dziś dokładnie wiemy, że śmierć Chrystusa zbiegła się z obchodami Paschy żydowskiej. Chrystus umarł 14 nizan, a zmartwychwstał 16 nizan, w niedzielę. Dlatego niedziela po 14 nizan stała się chrześcijańskim terminem obchodów Zmartwychwstania Pańskiego. Stąd też, gdy w II w. chrześcijanie w Małej Azji zaczęli obchodzić Wielkanoc 14 nizan, bez względu na dzień tygodnia, poróżnili się pod tym względem z Rzymem i większością chrześcijan. Spory o termin obchodów Zmartwychwstania Chrystusa zakończył dopiero Sobór Nicejski (325 r.), postanawiając, iż "Wielkanoc odprawiać się będzie co roku w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca". Powstałe więc w ten sposób wahania czasowe w obchodach Wielkanocy wynoszą pięć tygodni; Wielkanoc bowiem obchodzimy pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Przez to też i data obchodów wszystkich świąt ruchomych, które uzależnione są od daty Wielkanocy, a więc Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha Świętego, Trójcy Świętej, Ciała i Krwi Pańskiej i Najświętszego Serca Jezusowego, ulega zmianom.

Należy pamiętać również o tym, iż z obchodami wielkanocnymi już wcześnie złączyło się w szczególny sposób sakramentalne rozdawnictwo owoców odkupienia. W Wigilię Wielkanocną przez sakrament chrztu włączano katechumenów w Kościół Chrystusowy. Z chrztem łączono sakrament bierzmowania i Najświętszy Sakrament, czyli Eucharystię. Wielka Sobota była dniem pełnego włączania kandydatów w chrześcijaństwo. Nowo ochrzczonych nazywano "neofitami", czyli roślinami świeżo posadzonymi, które należy troskliwie pielęgnować. Dlatego też neofici mieli "swój czas", w którym głoszono im katechezy, mające na celu wtajemniczenie, czyli pełne wprowadzenie w życie chrześcijańskie.

Medytując w tym szczególnym czasie Tajemnicę naszego Odkupienia, pamiętajmy, iż w Jerozolimie przy swoim Synu obecna była także Maryja, by móc obchodzić Paschę - ostatnią Paschę żydowską i pierwszą Paschę, w której Jej Syn jest Kapłanem i Ofiarą. Nie odłączajmy się od Niej; Pani nasza nauczy nas stałości, walki w drobnych rzeczach i ustawicznego wzrastania w miłości do Jezusa. Pod krzyżem rozważajmy wraz z Nią Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Jej Syna, a Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Dzień 12. - Miłość, Która przebacza

2018-08-13 20:01

Ks. Krzysztof Hawro

Poniedziałek to ostatni pełny dzień pielgrzymowania. Wszystkim pątnikom towarzyszyła myśl, że już blisko Jasna Góra. Słoneczny poranek zaprowadził nas na pierwszy postój w Apolonce. Słoneczne promienie towarzyszyły nam przez cały dzień. Tradycyjnie w Janowie uczestniczyliśmy w ostatniej pielgrzymkowej Eucharystii.

Ks. Krzysztof Hawro/Niedziela
Ks. Krzysztof Hawro

Po błogosławieństwie wyruszyliśmy w stronę Skowronowa, skąd udaliśmy się na ważną dla wszystkich górkę – Przeprośną Górkę przed Przymiłowicami. To moment szczególny, moment rachunku sumienia i wyrażenia wdzięczności Bogu i bliźnim. Katechezę wygłosił ojciec duchowny naszej pielgrzymki, ks. Krzysztof Szynal.

Ostatnią noc spędziliśmy w Przymiłowicach, Turowie, Małusach Małych, Brzyszowie i Srocku.

Dziś też ostatni Apel Jasnogórski - tym razem każda grupa we własnym gronie. Będzie czas na szczególne podziękowania dla księży i poszczególnych służb – porządkowych, „pigułek”, scholi, łączności, kwatermistrzów.

Czas szybko ucieka. Za nami tyle kilometrów. Dziś serce bije szybciej, bo już jutro spojrzymy w oczy Matki Bożej.

Ks. Krzysztof Hawro/Niedziela
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Józef Czyżewski - pomorski bohater naszej niepodległości

2018-08-14 13:17

Antoni Szymański

W tym roku polska obchodzi jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości. Nie byłaby ona możliwa gdyby nie lokalni bohaterowie działający na rzecz jej odzyskania. Taką osobą był Józef Czyżewskiego – gdańszczan, który niewątpliwie dokonał wiele na rzecz prowadzenia akcji oświatowej i patriotycznej wśród zamieszkujących w Gdańsku Polaków.

Archiwum prywatne
Antoni Szymański Senator IX Kadencji

Był polskim wydawcą, drukarzem, ale przede wszystkim aktywnym działaczem narodowym. Wykorzystując swoją działalność i rozwożąc własne wyroby po całym terytorium Pomorza, prowadził jednocześnie działalność narodową – nawiązywał kontakty, sprzedawał polskie gazety i książki. Był wydawcą „Kuriera Gdańskiego (od 1884 r.), który ukazywał się trzy razy w tygodniu. Jego następcą był „Tygodnik Gdański” (od 1885 r.). Dodatkiem do tych pism była „Gazeta Świąteczna”. W 1891 r. Czyżewski był współzałożycielem „Gazety Gdańskiej”. Już w końcu XIX wieku gazeta zyskała sporą popularność i stała się najpoczytniejszym polskojęzycznym czasopismem w północnej części Prus Zachodnich. Poruszała przede wszystkim tematy związane z polskim odrodzeniem narodowym na ziemiach dawnego zaboru pruskiego. Łączność z czytelnikami zapewniała redakcji sieć agencji rozsianych po całym regionie, zajmujących się zarówno kolportażem, jak i nadsyłaniem tematów i materiałów. Józef Czyżewski w 1908 przez pewien czas drukował pismo „Gryf” wydawane przez Aleksandra Majkowskiego kaszubskiego pisarza i założyciela Ruchu Młodokaszubskiego. Józef Czyżewski wraz z rodziną prowadził nowoczesną drukarnię, hurtownię papieru i toreb papierowych, wydawał też Kurier Polski wraz z dodatkiem „Pomorze”. Warto wspomnieć, że drukarnię podporządkował realizacji celów narodowych, a jego wszyscy synowie i córki pracowali w drukarni. Jego córka Maria Czyżewska-Lniska była pierwszą kobietą mistrzynią drukarstwa w Europie. Syn Mieczysław, który po Józefie przejął wydawnictwo i drukarnię został zamordowany w Wielki Piątek 22 marca 1940 r. w lesie przy niemieckim obozie koncentracyjnym KL Stutthoff.

Czyżewski był jednym z głównych animatorów polskiego życia w Gdańsku i na Pomorzu Wschodnim na przełomie XIX i XX wieku. W 1884 r. zainicjował on powstanie Towarzystwa Ludowego Jedność, mającego prowadzić działalność oświatową i patriotyczną wśród Polaków zamieszkujących w Gdańsku. W 1904 r. Towarzystwo przekształciło się w Związek Polskich Towarzystw Ludowych. Dwa lata później współuczestniczył w powstaniu w Gdańsku Zjednoczenia Zawodowego Polskiego organizacji związkowej - centrali polskich związków zawodowych. Zjednoczenie Zawodowe Polskie promowało rozwój spółdzielczości, a od połowy lat 30. korporacjonizm głównie rzemieślniczy.

W latach 1918-1920, kiedy powstawała Niepodległa Polska, Józef Czyżewski włączył się w akcję agitacyjną na terenie Pomorza Gdańskiego jeżdżąc po okolicznych wioskach i nawołując do walki w imię obrony polskich interesów narodowych. Brał też czynny udział w ochotniczej akcji werbunkowej Polaków gdańskich do armii polskiej, w wyniku, której zgłosiło się ok. 500 osób z Gdańska i okolic. Przy ul. Kotwiczników 6 w Gdańsku, gdzie mieściła się drukarnia Czyżewskich, koncentrował się gdański ruch niepodległościowy i sztab gdańskiego oddziału powstańczego wchodzącego w skład Organizacji Wojskowej Pomorza. Pod drukarnią znajdowały się magazyny broni powstańczej. Józef Czyżewski przeznaczył także swoje środki finansowe na zakup tej broni. Przygotowywane powstanie zbrojne miało być połączone z przyjazdem gen. Hallera do Gdańska, a jego celem rozbrojenie pruskiej załogi i opanowanie miasta. Plan ten nie uzyskał jednak aprobaty.

W grudniu 1918 r. drukarnia Czyżewskich została napadnięta i zniszczona przez bojówkę niemiecką ze Stahlheimu, która wydała tajny wyrok śmierci na rodzinę Czyżewskich. Obrabowano także dom i sklep, poturbowano personel i usiłowano zamordować całą rodzinę, która cudem ocalała. Mimo tego rodzina Czyżewskich nie załamała się i odbudowała w ciągu 6 miesięcy drukarnię i przystąpiła na nowo do pracy, a Józef Czyżewski działał nadal aktywnie w polskim ruchu narodowym, wszedł w skład Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu oraz polskiej Rady Ludowej w Gdańsku. W kwietniu 1919 na zjeździe w Gdańsku zakładał Polskie Stronnictwo Ludowe – Pomorze. Po utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska należał do założycieli i czołowych działaczy Gminy Polskiej oraz Macierzy Szkolnej. W 1928 r. został honorowym prezesem Gminy Polskiej.

Od władz Polskich otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal Niepodległości oraz Order papieski Pro Ecclesia et Pontifice nadany mu przez biskupa gdańskiego Edwarda O’Rourke. Józef Czyżewski był osobą zasłużoną i szanowaną przez najważniejsze gremia i osoby w II RP. O sprawach Polaków na Pomorzu, germanizacji w okresie zaborów osobiście rozmawiał m.in. z marszałkiem Józefa Piłsudskim i prezydentem RP Ignacym Mościckim w Belwederze.

Pogrzeb Józefa Czyżewskiego w październiku 1935 r. na cmentarzu św. Mikołaja we Wrzeszczu stał się największą manifestacją patriotyczną Polaków przed wybuchem II wojny światowej. Dziś jego prochy spoczywają na gdańskim Cmentarzu Centralnym Srebrzysko.

W roku jubileuszu odzyskania niepodległości Polski warto przypominać o postaciach, które do odzyskania wolności ojczyzny się przyczyniły, a postać Józefa Czyżewskiego do nich niewątpliwie należy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem