Reklama

Kardynał Stefan Wyszyński - świadek wiary (cz. 165)

KS. ANDRZEJ JASIŃSKI
Edycja gnieźnieńska 13/2001

29 września 1963 r., w uroczystość św. Michała Archanioła, kard. Stefan Wyszyński wziął udział w inauguracji drugiej sesji Soboru. Otwarcia podczas Mszy św. w Bazylice św. Piotra dokonał papież Paweł VI.

Wieczorem tego samego dnia o godz. 18.30 Ksiądz Prymas otrzymał telefoniczną informację, że papież Paweł VI chce za godzinę spotkać się z nim. Prymas Tysiąclecia tak opisuje tę audiencję:

Ojciec Święty zagaja: dowiedział się, że chcę Go widzieć, więc natychmiast stwarza sposobność. Przepraszam, że w dniu tak męczącym przychodzę, nie spodziewałem się przyjęcia dziś. Ale jestem bardzo wdzięczny. Proszę, aby pozwolił mi odczytać adres, który imieniem Episkopatu chcę skierować.

Wyjaśniam, dlaczego nie wszyscy przyjechali. - Na 70 biskupów, zaledwie 22. Zgłosiło się po paszporty 45. [...]

Ojciec Święty nawiązuje do mojego przemówienia w katedrze warszawskiej, które zna ze streszczenia w "L´Osservatore Romano" ( 26 IX). Uważa, że jest odważne, że możliwa jest taka wypowiedź, gdy ma się za sobą naród wierzący. "Co mogę dla was zrobić?" - pyta papież, powtarzając to pytanie kilkakrotnie. Ubolewa, że z 70 biskupów tylko 22 mogło przyjechać na sobór. Mówimy o zbliżającym się milenium. Pragniemy otrzymać specjalny list od Ojca Świętego. Skierujemy odpowiednią prośbę z danymi historycznymi.

Ojciec Święty chce wybudować w Rzymie kościół ku upamiętnieniu Tysiąclecia Chrztu Polski - pyta, pod wezwaniem którego świętego polskiego. Musiałby być taki, który jest znany i w Polsce, i w Rzymie. Są już dwa kościoły, gdzie czczony jest św. Stanisław Biskup i św. Stanisław Kostka. Ojciec Święty mówi o św. Jozafacie Kuncewiczu i o św. Janie Kantym. Ja mówię o św. Andrzeju Boboli. Wreszcie wzmianka o św. Kazimierzu i o św. Hiacynice, który w Rzymie żył i jego imię jest znane w Rzymie i w Polsce. Jeszcze jest mowa o bł. Czesławie. Wniosek: niech biskupi się zastanowią i przedstawią swój punkt widzenia.

Druga sprawa to beatyfikacja; bylibyśmy wdzięczni, by na milenium były przynajmniej dwie beatyfikacje: Maksymiliana Kolbe i o. Rafała Kalinowskiego. I w tej sprawie musimy wystąpić do Ojca Świętego.

Omawiamy audiencję dla wszystkich biskupów. Ojciec Święty chce nas przyjąć razem, mogą też przyjść studenci i Polonia rzymska. [ ...]

Rozmowa jest bardzo serdeczna. Papież chciałby przyjąć każdego biskupa osobno, ale jest to niemożliwe. Raczej będą audiencje narodami.

Z uwagi na męczący dzień dla Ojca Świętego pragnę już iść. Jeszcze papież zatrzymuje, dopytuje, czy nam nie jest potrzebna jaka pomoc, gdzie mieszkamy itp. Cieszę się na przyszłą audiencję.

Następnego dnia rozpoczęły się soborowe obrady. Ksiądz Prymas zasiadł w prezydium Soboru. W pierwszych dniach drugiej sesji Soboru miano głosować nad, przedyskutowanymi już podczas pierwszej sesji, schematami: o liturgii i o środkach społecznego przekazu oraz podjąć obrady nad schematem o Kościele.

5 października, sobota, był dniem wolnym od sesji soborowych. Kard. Stefan Wyszyński udał się do Pescary. Do odwiedzenia diecezji zaprosił go bp Antonio Jannucci. Ten dzień i następny to szereg spotkań z wiernymi. W katedrze w Pescarze w sobotę wygłosił przemówienie, w którym dziękował za wsparcie modlitewne dla Kościoła w Polsce. W niedzielę, do południa, był w siedmiu parafiach diecezji, w których poświęcił kamienie pod budowę nowych kościołów. Po południu przewodniczył procesji z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej z katedry do kościoła w pobliżu tzw. Municipium. Tam odprawił Mszę św. i wygłosił krótkie przemówienie.

Reklama

Zabawa w Kościół

2019-03-20 09:25

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 30

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Wstyd się przyznać, ale w młodości nie byłem ministrantem. Kiedy wstąpiłem do seminarium, musiałem więc szybko nadrobić tę lukę. Na szczęście wykłady z liturgiki czy asysty seminaryjne bardzo mi w tym pomogły. Jednak nie tylko one nauczyły mnie, czym tak naprawdę jest święta liturgia. Dobrze zapamiętałem jedną z pierwszych posług, w której byłem odpowiedzialny za przygotowanie okadzeń. Niestety, nie zdążyłem rozpalić węgielków na czas i kiedy zbliżała się chwila wyjścia z kadzielnicą, pomyślałem sobie naiwnie i przewrotnie, że wyjdę z nierozpalonymi węgielkami, celebrans zasypie je kadzidłem, a nikt specjalnie nie zauważy, że i tak nie ma z tego dymu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, żeby tylko ratować swoją głowę. Pobożny ksiądz nabierał już na małą łyżeczkę kadzidła, ale nagle zobaczył zupełnie czarne węgle w kadzielnicy. Spojrzał na mnie z uśmiechem i bez złości, życzliwie powiedział: „Idź z tym do zakrystii, nie będziemy oszukiwać Pana Boga, bo Kościół to nie zabawa!”.

Oj, zapamiętałem na całe życie te słowa. Do dziś jestem za nie wdzięczny temu kapłanowi. Zapamiętałem na zawsze, że wszystko, co Kościół czyni w liturgii, podczas Mszy św. i innych nabożeństw to nie jest tylko zabawa w jakieś poruszające znaki, to nie jest ludzki wymysł, żeby ciekawsze były kościelne obrzędy. Każdy znak w liturgii jest urzeczywistnieniem jakichś boskich rzeczywistości. Niedobrze, jeśli my, kapłani, nie podchodzimy do tych znaków i gestów z odpowiednią wiarą i pobożnością, jeśli sumiennie nie wykonujemy wszelkich gestów i czynności danych nam przez Kościół. Podobnie jest z ludźmi świeckimi. To smutne, jeśli nam zobojętniały liturgiczne znaki, postawy i gesty, jeśli bez czci odnosimy się do rzeczy poświęconych i związanych z Panem Bogiem.

Spróbujmy się temu przyjrzeć z uwagą i ożywić na nowo swoją świadomość i wrażliwość wobec rzeczy świętych w Kościele. Brak takiego szacunku nie tylko obraża Pana Boga, ale też sprawia, że coraz częściej obojętnie patrzymy na profanacje świętych znaków naszej wiary, na ich niszczenie i wyśmiewanie. A przecież my, chrześcijanie, nie bawimy się w Kościół i nie udajemy wiary, ale wierzymy głęboko i jesteśmy Kościołem Jezusa Chrystusa.

Bp Andrzej Przybylski
Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra polowa: uczczono pamięć uczestników akcji pod Arsenałem

2019-03-26 20:43

kos / Warszawa (KAI)

W Warszawie odbyły się dziś obchody 76 rocznicy akcji pod Arsenałem, jednej z najbardziej brawurowych operacji wojskowych przeprowadzonych w stolicy przez Grupy Szturmowe Szarych Szeregów w okresie II wojny światowej. Dzięki niej z rąk Niemców udało się odbić 21 zakładników, m.in. Jana Bytnara ps. „Rudy”. W intencji uczestników akcji odprawiona została w katedrze polowej Wojska Polskiego Msza św., której przewodniczył ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego. Po zakończonej Eucharystii u zbiegu ul. Bielańskiej i Długiej w historycznym miejscu przeprowadzenia akcji odbył się apel pamięci.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Homilię wygłosił ks. ppłk Robert Krzysztofiak, kapelan Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, dziedziczącej tradycje jednostek AK, który przypomniał okoliczności i przebieg akcji pod Aresnałem. Podkreślił, że jej uczestnicy powinni być dla współczesnych wzorem do naśladowania. – Jesteśmy w katedrze polowej nie tylko po to, aby się modlić za uczestników akcji, ale również po to, by oddać im hołd i czerpać od nich wzorce do naśladowania, do życia zgodnie z wartościami, które przyświecały ich harcerskiemu życiu, zgodnie z dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna – powiedział.

Wyraził wdzięczność obecnym na Mszy św. kombatantom i uczestnikom II wojny światowej za świadectwo ich życia, które przekazują kolejnym pokoleniom. – Oni nadal pokazują, że warto dla wolności Ojczyzny poświęcić wszystko. Niech przesłanie „Rudego”, „Alka” i „Zośki” będzie dla nas przykładem jak postępować w życiu codziennym i świadczyć o wielkiej miłości do Boga, człowieka i Ojczyzny – zachęcał.

Eucharystię z ks. Dohnalikiem i ks. Krzysztofiakiem koncelebrował ks. Jerzego Błaszczaka, kapelan Szarych Szeregów. Uczestniczyli w niej kombatanci Armii Krajowej z prezesem Światowego Związku Żołnierzy AK prof. Leszkiem Żukowskim, generałowie WP gen. dyw. Wiesław Kukuła, gen. bryg. Ryszard Pietras, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, poczty sztandarowe wojskowe oraz szkolne, harcerze, a także członkowie grup rekonstrukcyjnych.

W trakcie Mszy św. poświęcona została tablica kpt. hm. Eugeniusza Stasieckiego, ps. „Piotr Pomian”, oficera 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty w Lublińcu, zastępcy naczelnika „Szarych Szeregów”, zastępcy dowódcy Batalionu „Zośka”, poległego w Powstaniu Warszawskim, która zawiśnie w kościele garnizonowym w Lublińcu.

Po Mszy św. zebrani udali się pod budynek Arsenału, gdzie odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów przy głazie upamiętniającym akcję.

***

W nocy z 18 na 19 marca 1943 r. Gestapo zaaresztowało Henryka Ostrowskiego ps. „Heniek”, komendanta hufca-plutonu Praga Grup Szturmowych Szarych Szeregów. „Heniek” został poddany brutalnemu śledztwu w celu pozyskania informacji o siatce, do której należał. Kilka dni później ta sama grupa Gestapo dokonała aresztowania Jana Bytnara, komendanta hufca-plutonu „Południe”.

W znanej książce Aleksandra Kamińskiego „Kamieniach na szaniec” Ostrowski został przedstawiony jako ten, który załamał się w śledztwie i zdradził Jana Bytnara „Rudego”. Aleksander Kamiński nie dysponował jednak informacjami, że „Heniek” niczego nie zdradził Niemcom, w rzeczywistości wszystkie materiały gestapowcy wydobyli ze znalezionych w jego mieszkaniu notatek. Wmawianie „Rudemu”, że Ostrowski załamał się w śledztwie, było celowe dla wydobycia zeznań od Bytnara.

Akcją odbicia „Rudego” dowodzili Stanisław Broniewski „Orsza”, a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Wcześniej musiało się na nią zgodzić kierownictwo Szarych Szeregów.

Do ataku na więźniarkę doszło u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie w pobliżu budynku Arsenału. Samochód wiozący „Rudego” został obrzucony butelkami z benzyną i zatrzymany. W wyniku ostrzału dwóch żołnierzy podziemia zostało śmiertelnie rannych, a jeden schwytany i później rozstrzelany. Niemcy stracili 4 zabitych (załoga spalonej więźniarki Gestapo i policjant). Rannych zostało też 9 żołnierzy. „Rudego” przeniesiono do oczekującego nieopodal samochodu i wywieziono z miejsca akcji.

W akcji pod Arsenałem uwolniono 21 więźniów, wśród nich obok „Rudego” także Henryka Ostrowskiego „Heńka”. W sumie wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Następnego dnia w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu Pawiaka 140 Polaków i Żydów.

Tylko jedenastu uczestników akcji dożyło końca wojny. Dowódca grupy Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka”, zginął 20 sierpnia 1943 r. w czasie rozbicia strażnicy granicznej w miejscowości Sieczychy. Odbity „Rudy” zmarł 30 marca 1943 r. na skutek obrażeń zadanych przez gestapowców w czasie przesłuchania. Tego samego dnia zmarł także Aleksy Dawidowski „Alek”, ranny podczas ewakuacji spod Arsenału.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem