Reklama

Przy Jezusowym Grobie

KS. TADEUSZ USZKIEWICZ
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2001

Nazwa "Ziemia Święta" - Terra Sancta nie istnieje na żadnej współczesnej mapie. Jednak dla chrześcijan wszystkich kontynentów jest i będzie zawsze aktualna. Oznacza bowiem centrum chrześcijańskiego kultu, upragniony cel wszystkich pielgrzymek. Przybywają tutaj wierni, aby podążać śladami Zbawiciela, który na tej ziemi, uświęconej Jego fizyczną obecnością, żył i nauczał.

Pod koniec marca 1989 r. zostałem zaproszony przez Księdza Biskupa, abym przewodniczył pielgrzymce księży naszej diecezji do Ziemi Świętej. 25-osobowa grupa pątników wyruszyła samolotem w bardzo ciekawą podróż...

W trwającym Wielkim Poście wszystkie przeżycia odżywają na nowo i stają się tak bliskie, godne wspomnienia. Stajemy w punkcie najważniejszym.

Bazylika Grobu Pańskiego tworzy zwarty kompleks architektoniczny, utworzony przez połączenie pod jednym dachem kaplic: Grobu, Kalwarii i kościoła Znalezienia Krzyża. Patrząc na odwieczne mury, zbudowane z prymitywnie ciosanych kamieni, wznoszące się obok gładkich ścian nowszych konstrukcji, domyślamy się burzliwych dziejów świątyni. W czasach Chrystusa Kalwaria, czyli Golgota była okrągłym, skalistym pagórkiem, położonym wówczas poza murami Jerozolimy. Tam stał krzyż Jezusa. Wiemy też, że ciało Zbawiciela zostało złożone w nowym grobie, należącym do Józefa z Arymatei. Grób znajdował się w pobliżu Kalwarii, w ogrodzie. Składał się - zgodnie z ówczesnym zwyczajem - z dwóch pomieszczeń wykutych w skale. Pierwsze z nich tworzyło jakby "przedpokój", drugie było właściwym grobem. Ciało było złożone w "skrzyni", ale wykutej w skale i przykrytej wielką płytą kamienną. Wejście zasunięto ogromnym kamieniem, który wchodził w szczeliny wykute w skale i posunięty w jedną stronę zamykał wejście, a w drugą odsłaniał je.

Obecnie kaplice i ołtarze bazyliki należą do różnych obrządków chrześcijańskich. Z przejęciem przesuwamy się w mroczny głąb bazyliki. Jej monumentalność przytłacza nas powagą, ciężarem swych dziejów, swego sakralnego znaczenia. Parafrazując Napoleona można by powiedzieć, że z tych starych murów i kapiteli masywnych romańskich kolumn, patrzą na nas wieki. Pełni podziwu oglądamy czerwonawy, okolony oliwnymi lampami Kamień Namaszczenia (ciała Jezusa przez Józefa z Arymatei i Nikodema). Wyjmuję Pismo Święte i czytam urywek o tym zdarzeniu. Z wielką uwagą i wzruszeniem słuchamy tych słów. Wchodzimy dalej do ormiańskiej kaplicy Znalezienia Krzyża (przez św. Helenę), potem do Kalwarii, która składa się z dwóch kaplic: po prawej stronie kaplica do liturgii rzymskiej, gdzie często sprawowaliśmy Najświętszą Ofiarę, a po lewej stronie - dla liturgii greckiej. I znów słowa Pisma Świetego stają się bliższe. Mijamy Katkolikon, czyli chór obrządku greckiego, dawny chór kanoniczny i zatrzymujemy się w centralnej części bazyliki. Tutaj nie ma ciszy. Pieśni i głośne modlitwy rozbrzmiewają z kaplic różnych obrządków na chwałę jednego Pana. To sprawia, że świątynia staje się podobna do Wieczernika w dniu Zesłania Ducha Świętego, gdzie wielu ludzi przemawiało do Boga różnymi językami.

Kapłani naszej pielgrzymki oczekują na swoją kolejkę wejścia do Grobu. Trwa to długo, bo zebrało się dużo oczekujących, a w sanktuarium ze względu na jego małe rozmiary (2,07 m na 1,93m), mogą przebywać równocześnie tylko cztery osoby. Wreszcie wąskim, niskim wejściem przesuwam się wraz z księżmi: A. Ziejewskim, K. Wilczyńskim i Z. Jeruzalem do małego pomieszczenia, niby groty. Na ścianie, na wprost wejścia wisi złocista ikona - Matka Boża Bolesna. Po prawej stronie, nieco wyżej wśród kwiatów, jarzą się świece, niżej pod nimi, na chropowatym bloku skalnym leży płyta marmurowa, przypominająca szeroką ławę. Ta surowa skała służyła Ciału Jezusa jako miejsce spoczynku. Klękamy i całujemy ten ołtarz. Myślą cofamy się do wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. Dziękujemy Bogu za wielką łaskę, która nas do tego Miejsca przywiodła, za możność spojrzenia na kamień, uświęcony bezpośrednim dotknięciem Ciała Zbawiciela, za wspomnienie, które zachowamy w swej pamięci na zawsze. Ale tylko parę chwil możemy tu pozostać. Opuszczamy Grób Pański w zadumie. Czy ktoś z naszej szczecińskiej grupy jeszcze tutaj powróci? Czy któryś z kapłanów przyprowadzi tutaj swoją pielgrzymkę? Po latach stwierdzam, że byli, że przyprowadzili innych, że przeżywali znów na nowo te zbawcze wydarzenia.

Do tych kilku impresji z Grobu Pańskiego, wybranych ze wspaniałej części naszych pątniczych dni, warto by jeszcze dorzucić kilka słów o najważniejszym sakralnym "polonicum" jerozolimskim. Oto na Górze Oliwnej w Getsemani wznosi się kościół Agonii, upamiętniający modlitwę Jezusa przed męką. Świątynia została zbudowana w latach 1920-24 z ofiar złożonych przez wiernych z wielu państw, stąd zwana jest też Kościołem Narodów. Flagi tych państw są uwidocznione w mozaice na suficie kościoła. Wewnątrz, po prawej stronie nawy głównej, żołnierze polscy II wojny światowej ufundowali ołtarz, a nad nim wielką mozaikę przedstawiającą Matkę Bożą. W dolnym prawym rogu tej mozaiki widnieje biały orzeł. W taki sposób wyrazili swoją tęsknotę do dalekiej Ojczyzny, głęboką wiarę i ufność w pomoc i opiekę Maryi.

Naprawdę, nie zdołałem chyba oddać słowami, tych nieuchwytnych dla ludzkiej mowy doznań, o jakie wzbogaciła się nasza kapłańska osobowość i serce. Jednak za te wspaniałe przeżycia Bogu niech będą dzięki!

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra polowa: uczczono pamięć uczestników akcji pod Arsenałem

2019-03-26 20:43

kos / Warszawa (KAI)

W Warszawie odbyły się dziś obchody 76 rocznicy akcji pod Arsenałem, jednej z najbardziej brawurowych operacji wojskowych przeprowadzonych w stolicy przez Grupy Szturmowe Szarych Szeregów w okresie II wojny światowej. Dzięki niej z rąk Niemców udało się odbić 21 zakładników, m.in. Jana Bytnara ps. „Rudy”. W intencji uczestników akcji odprawiona została w katedrze polowej Wojska Polskiego Msza św., której przewodniczył ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego. Po zakończonej Eucharystii u zbiegu ul. Bielańskiej i Długiej w historycznym miejscu przeprowadzenia akcji odbył się apel pamięci.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Homilię wygłosił ks. ppłk Robert Krzysztofiak, kapelan Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, dziedziczącej tradycje jednostek AK, który przypomniał okoliczności i przebieg akcji pod Aresnałem. Podkreślił, że jej uczestnicy powinni być dla współczesnych wzorem do naśladowania. – Jesteśmy w katedrze polowej nie tylko po to, aby się modlić za uczestników akcji, ale również po to, by oddać im hołd i czerpać od nich wzorce do naśladowania, do życia zgodnie z wartościami, które przyświecały ich harcerskiemu życiu, zgodnie z dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna – powiedział.

Wyraził wdzięczność obecnym na Mszy św. kombatantom i uczestnikom II wojny światowej za świadectwo ich życia, które przekazują kolejnym pokoleniom. – Oni nadal pokazują, że warto dla wolności Ojczyzny poświęcić wszystko. Niech przesłanie „Rudego”, „Alka” i „Zośki” będzie dla nas przykładem jak postępować w życiu codziennym i świadczyć o wielkiej miłości do Boga, człowieka i Ojczyzny – zachęcał.

Eucharystię z ks. Dohnalikiem i ks. Krzysztofiakiem koncelebrował ks. Jerzego Błaszczaka, kapelan Szarych Szeregów. Uczestniczyli w niej kombatanci Armii Krajowej z prezesem Światowego Związku Żołnierzy AK prof. Leszkiem Żukowskim, generałowie WP gen. dyw. Wiesław Kukuła, gen. bryg. Ryszard Pietras, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, poczty sztandarowe wojskowe oraz szkolne, harcerze, a także członkowie grup rekonstrukcyjnych.

W trakcie Mszy św. poświęcona została tablica kpt. hm. Eugeniusza Stasieckiego, ps. „Piotr Pomian”, oficera 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty w Lublińcu, zastępcy naczelnika „Szarych Szeregów”, zastępcy dowódcy Batalionu „Zośka”, poległego w Powstaniu Warszawskim, która zawiśnie w kościele garnizonowym w Lublińcu.

Po Mszy św. zebrani udali się pod budynek Arsenału, gdzie odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów przy głazie upamiętniającym akcję.

***

W nocy z 18 na 19 marca 1943 r. Gestapo zaaresztowało Henryka Ostrowskiego ps. „Heniek”, komendanta hufca-plutonu Praga Grup Szturmowych Szarych Szeregów. „Heniek” został poddany brutalnemu śledztwu w celu pozyskania informacji o siatce, do której należał. Kilka dni później ta sama grupa Gestapo dokonała aresztowania Jana Bytnara, komendanta hufca-plutonu „Południe”.

W znanej książce Aleksandra Kamińskiego „Kamieniach na szaniec” Ostrowski został przedstawiony jako ten, który załamał się w śledztwie i zdradził Jana Bytnara „Rudego”. Aleksander Kamiński nie dysponował jednak informacjami, że „Heniek” niczego nie zdradził Niemcom, w rzeczywistości wszystkie materiały gestapowcy wydobyli ze znalezionych w jego mieszkaniu notatek. Wmawianie „Rudemu”, że Ostrowski załamał się w śledztwie, było celowe dla wydobycia zeznań od Bytnara.

Akcją odbicia „Rudego” dowodzili Stanisław Broniewski „Orsza”, a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Wcześniej musiało się na nią zgodzić kierownictwo Szarych Szeregów.

Do ataku na więźniarkę doszło u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie w pobliżu budynku Arsenału. Samochód wiozący „Rudego” został obrzucony butelkami z benzyną i zatrzymany. W wyniku ostrzału dwóch żołnierzy podziemia zostało śmiertelnie rannych, a jeden schwytany i później rozstrzelany. Niemcy stracili 4 zabitych (załoga spalonej więźniarki Gestapo i policjant). Rannych zostało też 9 żołnierzy. „Rudego” przeniesiono do oczekującego nieopodal samochodu i wywieziono z miejsca akcji.

W akcji pod Arsenałem uwolniono 21 więźniów, wśród nich obok „Rudego” także Henryka Ostrowskiego „Heńka”. W sumie wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Następnego dnia w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu Pawiaka 140 Polaków i Żydów.

Tylko jedenastu uczestników akcji dożyło końca wojny. Dowódca grupy Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka”, zginął 20 sierpnia 1943 r. w czasie rozbicia strażnicy granicznej w miejscowości Sieczychy. Odbity „Rudy” zmarł 30 marca 1943 r. na skutek obrażeń zadanych przez gestapowców w czasie przesłuchania. Tego samego dnia zmarł także Aleksy Dawidowski „Alek”, ranny podczas ewakuacji spod Arsenału.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem