Reklama

Wieczernik szkołą miłości

KS. PAWEŁ STANISZEWSKI
Edycja łowicka 14/2001

W Wielki Czwartek Kościół rozpoczyna Triduum Paschalne. Osobliwy jest nastrój tego wieczoru. Myślą przenosimy się do Wieczernika i pragniemy wczuć się w sytuację Jezusa i zgromadzonych tam Apostołów. Oto wokół wieczernikowego stołu zgromadzili się uczniowie, aby od Jezusa nauczyć się miłości. Był to przedostatni dzień w ziemskim życiu Zbawiciela świata. Chrystus nawiązał do prastarego zwyczaju ludzkości - do ucztowania, które zespala ludzi i pieczętuje zawierane przyjaźnie i przymierza. Jak bogaty był to wieczór! Ile ważnych zdarzeń i spraw. Zaczęło się wszystko od umycia nóg Apostołom. Potem Jezus ustanowił ofiarę Mszy św., wydał Ucztę, która będzie trwać do końca świata. Odprawił pierwszą Mszę św., udzielił Apostołom pierwszej Komunii św. i ustanowił sakrament kapłaństwa, gdy im polecił: "to czyńcie na moją pamiątkę!" (Łk 22, 19). Stąd każdego dnia na świecie ponad 400 tysięcy kapłanów minuta po minucie konsekruje chleb, uobecnia Wieczernik, mówiąc: "bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje".

W ten czwartkowy wieczór wypada ponownie odkryć bogactwo Tajemnicy, która dokonuje się na ołtarzu. Tu jednak dostrzegamy nasz dramat. Chodzimy na Mszę św., nawet systematycznie, a ta godzina pobytu blisko "źródła światła" nie rozświeca albo bardzo słabo rozświeca nasze życie. Aby odkryć, czym jest tajemnica Mszy św., trzeba sobie postawić pytanie: Po co ja przychodzę na Mszę św.? Jak długo brzmi odpowiedź: "Abym nie miał grzechu, abym wypełnił Prawo", tak długo Msza św. to nic więcej jak uciążliwy obowiązek. Jaki jest cel Mszy św.? Odpowiedź jest jedna: "Przychodzę, aby uczyć się miłości".

Jeżeli z takim nastawieniem przyjdziemy na Mszę św., to zaczniemy odkrywać niezwykłą wagę tych minut, które spędzamy w Kościele, blisko ołtarza. Doskonalenie miłości - to główny cel uczestniczenia we Mszy św. Tu bowiem czeka Chrystus, aby miłość objawić i miłości uczyć.

W Wieczerniku Chrystus nie tylko umył uczniom i Apostołom nogi, nie tylko po raz pierwszy powiedział im: jesteście przyjaciółmi moimi, ogłosił przykazanie wzajemnej miłości, ale ustanowił sakrament miłości - Eucharystię. Wieczernik zatem jest miejscem, w którym miłość zarówno Boga, jak i człowieka, została zamieniona w chleb, w zwykły kawałek chleba. Jeśli ktoś raz w życiu usłyszy słowa konsekracji w swoim sercu i pojmie, co się dokonuje na ołtarzu, ten już nigdy na Mszy św. nie będzie się nudził i spoglądał na zegarek. Usłyszy bowiem słowa samego Chrystusa, wypowiedziane przez usta kapłana, w których jest zawarte wyznanie i wezwanie. Jest zawarte wyznanie najgłębszej miłości: "Popatrz, jak bardzo cię kocham. Dla ciebie staję się pokarmem, chlebem". Prawdziwa przyjaźń prowadzi do tego, aby człowiek stał się chlebem dla swego przyjaciela. To wyznanie miłości wzywa, jest wezwaniem do odpowiedzi w podobny sposób - miłością na miłość! Każde słowa konsekracji stawiają pytanie, ile jestem chlebem dla swoich bliskich? A może moi rodzice, rodzeństwo, żona, dzieci już dawno połamali sobie na mnie zęby? A dla najbliższych, zamiast smacznym chlebem, jestem twardym kamieniem? Chrystus powiada: "Bierzcie i jedzcie". Kiedy odważyłem się powiedzieć: Bierzcie i jedzcie moje serce, mój czas, moje talenty, wszystko co posiadam? Czy w ogóle jestem "jadalny"? Takie pytania mogę sobie stawiać słysząc słowa konsekracji, jednocześnie weryfikując swoją miłość do Boga w braciach.

Miłość to nic innego jak umiejętność dawania. Niestety, niekiedy nie dorastamy do tego, by ją tak rozumieć i realizować. Pięknie ten problem ujął o. Jacek Salij OP: "Każdy z nas może przeżyć chwilę, w której poczuje dotkliwie brak miłości w Kościele. Warto sobie wówczas postawić pytanie Gedeona: ´Jeżeli Pan jest z nami, to skąd pochodzi to wszystko, co się przydarza´, że tak wiele wśród nas grzechu, a tak mało miłości? Jeśli zastanowię się nad tym pytaniem nie jak katon, ale jak chrześcijanin, rychło przekonam się, że jest ono skierowane przede wszystkim do mnie samego. Bo dopóki mój brak miłości spotykał się z cudzą miłością, nawet nie zauważyłem tego, że w Kościele umiem bardziej brać dobro niż dawać. Dopiero kiedy mój brak miłości spotkał się z podobną postawą z drugiej strony, zauważyłem jak mało wśród nas miłości. Ale nawet wtedy zauważyłem brak miłości nie u siebie, tylko u tego drugiego" (Tajemnica Emmanuela) . Miłość to dawanie a nie branie. Tego uczy mnie Wieczernik uobecniany każdego dnia przez posługę kapłańską.

Czy duszpasterze stracili młodzież, czy młodzież straciła duszpasterzy?

2018-09-12 10:43

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 37/2018, str. VIII

kanamlodych.pl

Tyle powiewów Ducha Świętego kieruje Kościół w stronę młodych. Przed nami święto patrona polskiej młodzieży – św. Stanisława Kostki. W październiku ma się odbyć synod biskupów na temat młodych. Ale Duch Święty „wieje” również w nasze wewnętrzne niepokoje, w których nosimy pytania o obecność młodych w Kościele.

Duch przenika wszystko i mocno wierzę, że pragnie tą troską o młodzież przeniknąć przede wszystkim nasze wspólnoty parafialne. Wiatr zwykle zmienia kierunek. Myślę, że jedna zmiana przydałaby się nam na pewno. Mniej powinniśmy się zastanawiać, co takiego jest w świecie, co zagraża młodym, a więcej powinniśmy myśleć o tym, czego brakuje nam w Kościele, że młodych nie przyciągamy. I choć świat się diametralnie zmienia, warto czasem sięgnąć do sprawdzonych metod.

Przyjaciel młodzieży św. Jan Bosko nie zasłynął wielką dydaktyką, czy też pełnymi rozgłosu spotkaniami i koncertami na arenach sportowych. Miał za to wielkie przekonanie, że najskuteczniejszym środkiem dotarcia do młodych jest po prostu obecność z młodymi. Tę asystencję wychowawczą rozumiał jako proces pracy organicznej w środowisku młodzieżowym. Tu niczego nie da się osiągnąć pojedynczą akcją – trzeba stale być blisko młodych. Być to najpierw słuchać. Nie zaczynać od oceny, od krytyki, od narzucania własnego planu działania, ale zacząć słuchać. Tylko uważne słuchanie może być skutecznym źródłem odkrycia tego, czego oczekują młodzi i jakie mają problemy, z którymi chcą przyjść do Pana Boga.

Drugi warunek to czas dla młodych, i to taki na mur beton. Wbrew pozorom mało kto ma dzisiaj czas dla młodych. Zapracowani rodzice, przemęczeni nauczyciele. Pozostaje czasem tylko komputer i koledzy z ulicy. Jeśli młodzi mają pewność, że w parafii ktoś na nich czeka, jest o konkretnej godzinie do ich dyspozycji i chce ich szczerze posłuchać, to powoli zaczną przychodzić. Pamiętam z czasów duszpasterskiej pracy z młodymi, że jedną nieobecność musiałem czasem nadrabiać miesiącami. Wystarczyło, że raz nie było mnie na spotkaniu, a już niektórzy mieli wątpliwości, czy warto przyjść, bo może znów mnie nie będzie. Im bardziej i częściej nasze plebanie i my sami jesteśmy otwarci na młodych, tym chętniej będą się pojawiać. Oczywiście, że młodzi muszą też wiedzieć, że przyjść warto. Wbrew pozorom młodym szybko nudzą się dobre ciasteczka i kawa, smaczna pizza i coca-cola. Młodzi są mądrzy i zostają tam, gdzie naprawdę warto, gdzie oferta jest sensowna i głęboka. Również ta religijna i formacyjna.

Choćby tyle przypomnień wystarczy, żeby zrobić sobie rachunek sumienia z duszpasterstwa młodych. Na jego podsumowanie warto sobie szczerze odpowiedzieć, kto kogo bardziej stracił: czy duszpasterze stracili młodzież, czy też młodzież straciła dobrych duszpasterzy?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: prośmy Jezusa, by chronił swój Kościół od obłudników

2018-09-20 12:37

st (KAI) / Watykan

Prośmy Jezusa, aby zawsze chronił swoim miłosierdziem i przebaczeniem nasz Kościół, który jako matka jest święty, ale pełen jest grzesznych dzieci, takich jak my – powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież nawiązał do dzisiejszych czytań liturgicznych (1 Kor 15,1-11; Łk 7,36-50), których bohaterem jest Paweł, świadek wiary w zmartwychwstanie Jezusa, kobieta, której Pan przebaczył wiele grzechów oraz gorszący się tym faktem faryzeusze i uczeni w Piśmie a także sam Pan Jezus i Jego uczniowie.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Franciszek podkreślił, że Ewangelista wskazuje na wielką miłość, z jaką kobieta postrzega Jezusa, nie ukrywając swoich grzechów. Podobnie Paweł nie ukrywa, że prześladował Kościół Boży i dodaje: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł za nasze grzechy”. Zarówno kobieta jak i Paweł szukali Boga z miłością, chociaż z miłością połowiczną. Paweł myślał bowiem, że miłość jest jakimś prawem, a jego serce było zamknięte na objawienia Jezusa Chrystusa, prześladował chrześcijan, ze wzglądu na gorliwość o prawo. Natomiast kobieta szukała „małej miłości”. Wówczas pojawiają się komentarze faryzeuszów, ale Jezus wyjaśnia: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała”. Papież podkreślił zgorszenie tym faktem faryzeuszów i uczonych w Piśmie i zaznaczył, że Jezus patrzy na mały gest miłości, mały gest dobrej woli. Zawsze przebacza, zawsze akceptuje.

Następnie Ojciec Święty zauważył, że obłudnicy to nie tylko wydarzenie z przeszłości. Również dzisiaj ludzie gorszą się, gdy wchodzi do kościoła ktoś, kogo uważają za niegodnego.

„Jest to dialog między wielką miłością, która wszystko przebacza, miłością połowiczną Pawła i tej kobiety, a także naszą miłością, która jest niepełna, bo nikt z nas niej jest kanonizowanym świętym. Powiedzmy prawdę. Jest to hipokryzja: obłuda «sprawiedliwych», «czystych», tych, którzy sądzą, że są zbawieni ze względu nas swoje własne zewnętrzne zasługi” – powiedział Franciszek.

Następnie papież zaznaczył, że Kościół był prześladowany w dziejach przez obłudników z wewnątrz i ze zewnątrz.

„Diabeł nie ma nic wspólnego ze skruszonymi grzesznikami, ponieważ patrzą na Boga i mówią: «Panie, jestem grzesznikiem, pomóż mi». Natomiast jest mocny, z pomocą obłudników i wykorzystuje ich do niszczenia ludzi, niszczenia społeczeństwa, niszczenia Kościoła. Koniem bojowym diabła jest obłuda, ponieważ jest kłamcą: ukazuje się jako potężny, piękny książę, a z tyłu jest mordercą” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież zachęcił, byśmy nie zapomnieli, że Jezus przebacza, akceptuje i okazuje miłosierdzie, abyśmy byli miłosierni, jak Jezus, a nie potępiali innych, abyśmy zawsze stawiali Jezusa w centrum.

„Prośmy Jezusa, aby zawsze chronił swoim miłosierdziem i przebaczeniem nasz Kościół, który jako matka jest święty, ale jest pełen grzesznych dzieci, takich jak my – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem