Reklama

Wiara, Nadzieja i Miłość - szlakami oregońskich wulkanów

Ks. Marek Jurzyk
Niedziela w Chicago 36/2003


Ostatnie źródło przed szczytem Nadziei

Oregon dla większości Polaków to prawdziwa terra incognita - ziemia nieznana. Mało kto tu przyjeżdża: nie po drodze tu z żadnego atrakcyjnego miejsca Ameryki. Jednak jest to stan niezwykły, pełen dzikich terenów, bardzo zróżnicowany klimatycznie i geograficznie. Na przestrzeni setek mil oblewają go wody Pacyfiku; są tu zarówno góry niewielkie, jak Bieszczady, jak i wysokie pasmo Kaskadów z sięgającymi ponad 3 tys. metrów wulkanami; ciągnie tu swe wody potężna rzeka Columbia, ale są też bezkresne pustynne obszary.
Andrzej Szewczyk, jeden z katechetów w niewielkiej polskiej parafii św. Stanisława w Portland, niemal co roku prowadzi młodzież i dorosłych na ponadtygodniową wyprawę w oregońskie góry i pustkowia. Kilkanaście lat temu przyjechał do Portland skuszony atrakcyjną ofertą pracy niedużej specjalistycznej huty szkła. Po wielu oporach ze strony żony i rodziny opuścił Chicago, by w Oregonie znaleźć swoją trzecią ojczyznę. Zawsze podziwiałem jego odwagę. Nie tę w górach, chociaż weszliśmy kiedyś wspólnie na najwyższy wulkan Oregonu - Mt. Hood. Podziwiam go za co innego, za to że chce wziąć pod opiekę młodzież na górskie eskapady, zamiast spokojnie łowić ryby, których tu nie brakuje. Wyprawy, które organizuje, zawsze mają religijny charakter. Albo przez obecność księdza, wspólną modlitwę i rozmowy, albo też przez głos natury, która palcami ogromnych świerków wskazuje na Źródło życia, a szeptem strumieni zapewnia: „On jest, na pewno”. Nigdy też do końca nie wiadomo, co w czasie takiej wyprawy mocniej przemówi: nauczanie czy sama przyroda.
Tego roku celem wyprawy były Trzy Siostry - trzy potężne wulkany oddalone o jakieś 170 mil na południe od Portland. Góry te stoją samotnie w niewielkiej odległości od siebie. Kiedyś nazywano je biblijnie: Nadzieja, Wiara i Miłość (trzy cnoty Boskie), co pewnie miało dodawać otuchy rozrzuconym w tym pustkowiu farmerom i obieżyświatom. Niestety, później ich piękne imiona zmieniono na North, Middle i South Sister (Siostra Północna, Środkowa i Południowa). Wulkany te, stojąc w niewielkiej odległości od siebie, zawłaszczają niemal całkowicie uwagę, gdyż wszystkie inne góry są znacznie niższe i wtapiają się w ich podstawę. Dwa inne wulkany w okolicy, Broken Top i Bachelor, choć niemałe, nie mogą konkurować z Siostrami. Tajemniczości temu zakątkowi dodaje fakt, że wiele miejsc jest zasypanych popękaną lawą, tworząc prawdziwie księżycowy krajobraz. Kontrastują z nim zielone łąki i ściana drzew, które wykorzystały każdy możliwy do zasiedlenia teren. Nie ma tu żadnych schronisk, tak że gdy się wejdzie w góry, jest się całkowicie odciętym od świata i trzeba liczyć tylko na siebie, na to, co się włożyło do plecaka i na... Opatrzność.
Nasza grupa była dość osobliwa: oprócz Andrzeja, dwóch innych dorosłych: kolejny Andrzej - organista ze św. Ferdynanda, Mirek - menadżer w Microsofcie oraz dziewięciu młodych ludzi (w tym cztery dziewczyny). Dołączył do nas także amerykański jezuita, na co dzień pracujący w rezerwacie Indian w Południowej Dakocie i Włodek, seminarzysta z Chicago. Trzeciego dnia od zaparkowania samochodu na wysuszonym słońcem leśnym parkingu dotarliśmy wreszcie do miejsca nad jeziorem, które przez kilka następnych dni miało być naszą bazą. Miejsce niezwykle urodziwe: z jednej strony - widok na Siostrę Południową, a po drugiej stronie jeziora - niemal od razu z brzegu wyrastające na 500 metrów dwa szczyty. Woda w jeziorze na wysokości 1800 metrów była niespodziewanie ciepła, ale za ten luksus trzeba było srodze zapłacić: niezliczone rzesze komarów jakoś dobrze czuły się w naszym towarzystwie. Po kilku dniach zaczęliśmy się nawet obawiać nie tyle, że braknie nam jedzenia, ale że braknie płynu na komary. Wkrótce nawet w słońcu trzeba było chodzić w dresach, a na głowy nakładać ręczniki. Jedynym ratunkiem była kąpiel w jeziorze lub wyjście w góry. Walka z nieznośnymi owadami wzbudziła jednak głęboko teologiczną dyskusję nt. dlaczego Pan Bóg stworzył komary. Niestety, nikt nie potrafił dać zadawalającej odpowiedzi, ani ja, ani nawet uczony jezuita. Do pytań prowokowało też niebo, które każdego wieczoru zapalało się tysiącami gwiazd. Opowiadał o nich czasami Mirek, który na Uniwersytecie Jagiellońskim zdobył doktorat z astronomii.
Rzecz jasna nie mogło się obyć bez ognisk. W tym roku jednak nie trwały one długo, tak że nie zawsze zdążyliśmy odmówić cały Różaniec. Wszyscy bowiem byli tak zmęczeni wędrówkami, że szybko zamykali się w namiocie. Trochę szkoda, bo jedna z mam, która wycofała swoje dziecko z parafialnej grupy młodzieżowej prowadzonej przez Andrzeja, niezadowolona z oferowanego wychowania, przyznała jednak, że „włożył dzieciom różaniec do ręki tak, iż się na nim modlą”. Nie była może do końca świadoma, że był to jeden z najwspanialszych komplementów, jaki można usłyszeć.
Niemal każdego wieczoru gromadziła nas Msza św., którą sprawowałem na kamiennym ołtarzu przygotowanym przez młodzież. Wszędobylskie komary skutecznie ucinały jednak jakiekolwiek próby homiletycznej oracji. Nie przejmowałem się tym jednak, gdyż codzienne wydarzenia zmuszały do refleksji. Ot, np. drugiego dnia mieliśmy nocować przy pewnym strumieniu. Gdy tam jednak dotarliśmy, już go nie było - wysechł. Trzeba było iść dalej, około pięć mil, aż na teren, w którym nocleg był dozwolony. W końcu trochę przypadkowo na płaskowyżu znaleźliśmy łączkę ze strumieniem szerokości... 15 centymetrów i długości 15 metrów. Tak nagle pojawiał się on i nagle znikał. Nie brakło jednak wody do picia; można było również się umyć. Ukazywało to nam, jak kruche są plany, które snuje człowiek. Także skromność pożywienia podpowiadała, że człowiekowi do życia potrzeba tak niewiele.
Kulminacyjnym punktem wyprawy miało być zdobycie Siostry Środkowej (Nadzieja). Wejście, chociaż zasadniczo nie przedstawia trudności technicznych, wymaga jednak niemało samozaparcia. Determinacji brakło jedynie dwóm dwudziestoletnim młodzieńcom, którzy ze względu na przepaści i niepewne przejście zatrzymali się zaledwie pięćdziesiąt metrów od szczytu.
Na koniec także my starsi - ja i Andrzej (organista) - natrafiliśmy na nielada trudności. Wracając dwa dni wcześniej od całej grupy, postanowiliśmy wracać inną drogą - na skróty. Na mapie trasa wyglądała całkiem rozsądnie. Wiedzieliśmy, że przejścia nie będą łatwe, ale nie wiedzieliśmy, że aż tak. Kiedy wchłonął nas dziewiczy górski las, wydawało się nam, że jest on nie do przejścia. Setki, jeżeli nie tysiące poprzewracanych potężnych drzew, często przy dużym nachyleniu stoku, czyniły wędrówkę niemal niemożliwą. Odkryliśmy wówczas pewną prawdę: można brać skróty w oregońskich górach (są dość łagodne), ale nigdy w oregońskich lasach. Jak się później dowiedzieliśmy, pozostała część grupy również nie miała łatwego przejścia. Po powrocie do domu Andrzej (z Portland) był tak fizycznie zmęczony, że w pracy poczuł się jak na urlopie. Kto wie, może jest to dobry przepis na to, jak mieć dwa urlopy tego samego roku.
Góry, nawet te niewysokie zawsze stanowią wyzwanie. Może warto zatem chociaż co jakiś czas, samemu czy też z rodziną wybrać się tam właśnie, zamiast na plażę. Nad morzem poznamy bowiem, jak kto wygląda, a w górach, kim on jest.

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: zamordowano 120 chrześcijan – media milczą

2019-03-19 13:33

ts (KAI) / Wiedeń

Od lutego w Nigerii zamordowano ponad 120 chrześcijan, ostatnio 52 w miniony poniedziałek. Informując o tym katolicki portal internetowy kath.net dziwi się, że ta wiadomość nie znalazła się w serwisach żadnej agencji informacyjnej, nie było żadnej wiadomości telewizyjnej. Milczą o tym także przedstawiciele Kościoła, nie tylko katolickiego.

Wiesław Ochotny
„Jezus, chcąc zdobyć człowieka, oddał wszystko, co miał: pozbawił się bóstwa i poświęcił się aż do śmierci krzyżowej”

Agencja cytuje doniesienia „Christian Post”, według której bilans ostatniego ataku na chrześcijan, to nie tylko 52 zamordowanych, ale także kilkadziesiąt osób ciężko rannych i zniszczone 143 domy w wioskach Inkirimi, Dogonnoma i Ungwan Gora. Dzień wcześniej we wsi Ungwan Barde w regionie Kajuru zamordowano 17 chrześcijan. Pod koniec lutego podczas ataku w Maro zamordowano 38 chrześcijan i spalono kościół.

Nigeria jest obecnie na 12 miejscu wśród krajów świata, najbardziej prześladujących chrześcijan. Według chrześcijańskiej organizacji wspierającej i monitorującej prześladowanych chrześcijan „Open Doors” w 2018 roku muzułmańscy bojownicy zamordowali w tym kraju tysiące wyznawców Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem