Reklama

Agonia lecznictwa wyzwaniem dla KSLP

Jerzy Jankowski
Edycja legnicka 36/2003

... Jakże bardzo samarytański jest zawód lekarza czy pielęgniarki, czy inne podobne! Ze względu na ewangeliczną treść, jaka się w nim zawiera, skłonni jesteśmy myśleć bardziej o powołaniu nie tylko o zawodzie.
(JP II Salvifici doloris 29)

Papież w liście apostolskim odkrywającym sens ludzkiego cierpienia wyraża powszechne przeświadczenie, że ludzie ze sfery lecznictwa nie uprawiają zwyczajnych zawodów, ponieważ w ich rękach spoczywa zdrowie i życie doczesne tych, których dotknęło doświadczenie cierpienia w chorobie. Lekarzom, którym na co dzień przychodzi ocierać się o tajemnicę życia i śmierci, od prawie pięćdziesięciu lat dane jest żyć w nienormalnych warunkach. Przez dziesięciolecia byli zakładnikami totalitarnych systemów. Podobnie jak i inne grupy zawodowe, pozbawieni byli podmiotowości i możliwości samostanowienia, co stanowiło podłoże dla destrukcyjnego działania grzechu. Poprzeczka wymagań wobec lekarzy jest systematycznie ustawiana coraz wyżej. Podyplomowe wieloletnie kształcenie, choćby tylko poprzez zdobywanie stopni specjalizacyjnych, premiowane jest pracą w fatalnych warunkach, niskimi zarobkami i czasem pracy niespotykanym w innych grupach zawodowych, aprobowanym przez Kodeks Pracy słynnym już określeniem: „z wyjątkiem lekarzy”. Broniąc się przed pauperyzacją, pracują na dwóch, trzech etatach. Są przy tym pod ciągłym obstrzałem ocen, sądów, najczęściej środowisk mało kompetentnych, które na swoje usługi z łatwością pozyskują środki społecznego przekazu. Wobec faktu rosnącej agresji medialnej, coraz wyższych wymagań pacjentów znających coraz lepiej swoje prawa, wspomaganych przez wyspecjalizowane firmy prawnicze w sferze działań roszczeniowych, lekarze i pielęgniarki żyją w stałym stresie i dyskomforcie. Pracownicy lecznictwa nie są i nie będą aniołami, gdyż jak wszyscy inni ludzie, pomimo swego heroizmu osobistego i zawodowego, poddani są strukturze grzechu i nie zmieni tego pochopność ocen medialnych czy powierzchowność oceny prawnej.
Z danych Komisji Etyki Naczelnej Rady Lekarskiej wynika, że świadomość etyczna lekarzy w Polsce i zaangażowanie w wykonywanie zawodu jest i tak o wiele wyższe niż w niektórych krajach wysoko rozwiniętych. Proporcje między lekarzami autentycznymi i tymi tylko „z imienia” i tak są lepsze niż w krajach, które nie przeżyły tak trudnych czasów jak Polska. Są kraje, jak chociażby Holandia, gdzie normalnością jest przyjęcie i wykonanie zlecenia eutanazyjnego. Z kolei lekarze amerykańscy nie udzielają pomocy w nagłych wypadkach drogowych w obawie przed procesami o odszkodowania. Natomiast w polskich realiach opieka medyczna jest zakładnikiem w rękach polityków, którzy przeprowadzają reformy, później reformują reformy, a w konsekwencji nie wypracowują jednolitej i rozsądnej strategii podejścia do tak kluczowego problemu społecznego. Do „starej biedy” doszła jeszcze „nowa” - urynkowienie medycyny. Powszechne stało się określenie „usługa medyczna”, którą można kupić. Odgórnie ustalono limity „na chorego”, całkowicie zresztą niewystarczające i paraliżujące proces leczenia. Nie mówi się o lecznictwie, ale o rynku usług medycznych. Jako że język kształtuje myślenie i mentalność, zanika świadomość, że leczenie to posługa. Utwierdza się przekonanie, że o wszystkim decydują pieniądze. Pieniądz staje się istotą i rdzeniem lecznictwa i miarą jego efektywności.
Patologia polskiej medycyny jest wyzwaniem także dla Kościoła, w tym także dla laikatu czynnie zaangażowanego w jego działalność. Zawsze opieka nad chorym była uznawana za ważny obowiązek religijny każdego wierzącego, za posługę, która zamyka lub otwiera drogę do nieba. Zobaczyć w chorym Chrystusa to postulat sformułowany już przez samego Mistrza. Opieka nad chorym była ważnym dziełem miłosierdzia inspirowanym przez Kościół chociażby poprzez powstawanie zakonów, które w swoim charyzmacie miały posługę niesienia ulgi w cierpieniu. W ciągu wieków zakładano szpitale, gdzie doskonalono sztukę medyczną. Rozwój pewnych dziedzin medycyny wiąże się z posługą zakonów szpitalnych. Pielęgniarstwo ukształtowało się jako odrębna dziedzina dzięki kamilianom, zaś początki psychiatrii wiążą się z posługą zakonu bonifratrów. Jest rzeczą zastanawiającą, że te właśnie zgromadzenia zostały wyrugowane przez władze ze swoich dziedzin działania. Ważną dziedziną posługi Kościoła są hospicja prowadzone przez zakony, Caritas, diecezje i stowarzyszenia katolików świeckich. Jest już ich w Polsce ponad 100. Tajemnicą powodzenia placówek i szpitali prowadzonych przez podmioty kościelne jest wizja człowieka jako całości cielesno-duchowej. Sama obecność zakonnicy przy chorym przypomina, że istnieje inny świat i jakże wspanialszy od tego, który nieuchronnie przemija. Choroby duchowe bywają niejednokrotnie dotkliwsze od fizycznych. Nieraz wystarczy rozmowa osoby konsekrowanej przy łożu boleści, a okres czasowej lub terminalnej hospitalizacji kończy się po wielu latach pojednaniem z Bogiem. Kaplice szpitalne, których w Polsce jest ponad 1500 na 2000 placówek leczniczych, są miejscem sprzyjającym głębszemu spojrzeniu na życie, szukania jego sensu i zrozumieniu sensu cierpienia. Szpitale związane z Kościołem przyczyniają się do humanizacji medycyny. Lekarze, po jedynie 30 godzinach zajęć z etyki w okresie studiów, koncentrują się w pracy na podnoszeniu kwalifikacji i walce o materialny byt. Sprawy duchowe schodzą na dalszy plan. W tej sytuacji zadaniem Kościoła jest niesienie pomocy lekarzom, którym przyszło pracować w czasie niszczonego przez struktury administracyjno-polityczne etosu zawodowego i przywrócenie etyki zawodowej, która jest ponadkonfesyjna. Nie tylko przysięga Hipokratesa, ale i Dekalog są fundamentem etyki lekarskiej. Płaszczyzną porozumienia medyków, niezależnie od ich światopoglądów, winno być dobro pacjenta godność człowieka i godność zawodu lekarskiego. Odbudowa etosu lekarskiego nie jest jedynym zadaniem, jakie ma do spełnienia Kościół wobec środowisk medycznych. Z tą misją wiążą się pamiętne słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1997 r. w Krakowie „Niewiele jest rzeczy równie ważnych w życiu człowieka i społeczeństwa, jak posługa myślenia. Posługa myślenia, o której mówię, to w swej istocie nic innego jak służba prawdzie w wymiarze społecznym. Każdy intelektualista, bez względu na przekonania, jest powołany do tego, by kierując się wzniosłym i trudnym ideałem spełniał funkcję sumienia krytycznego wobec wszystkiego, co człowieczeństwu zagraża lub go pomniejsza...” (JP II, Kraków, 8 czerwca). W przypadku medyków owa „posługa myślenia” byłaby filozoficzną i teologiczną podbudową ich działalności zawodowej oraz źródłem odpowiedzi na pytanie o cel i sens niesionej posługi. Przybliżenie nauki papieskiej kierowanej ku środowiskom medycznym to wyzwanie, przed którym stanęli ludzie Kościoła. Encyklika Jana Pawła II Evangelium vitae, poświęcona świętości życia ludzkiego od początku do naturalnej śmierci, czy Fides et ratio, która wskazuje na potrzebę odnowienia przymierza wiary i rozumu, są drogocennymi drogowskazami nie tylko dla każdego naukowca, ale wytyczają szlaki dla osobistej formacji każdego członka społeczności lekarskiej. Dotarcie do środowisk medycznych z wielkim dorobkiem intelektualnym Jana Pawła II nie jest łatwe. Przed takim wyzwaniem stanęło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, liczące ok. 2 tys. członków na ok. 170 tys. medyków w całej Polsce. Każdy z jego 17 oddziałów organizuje sesje naukowe, dni skupienia oraz rekolekcje zamknięte, które przybliżają myśl Jana Pawła II i z pewnością humanizują spojrzenie na wiele zagadnień związanych z medycyną. Przed środowiskiem medyków rodzą się nowe wyzwania i problemy. Dla ich rozwiązania nie wystarczy tylko ustawicznie pogłębianie współczesnej wiedzy medycznej, ale i formacja duchowości. Dlatego też w imieniu Zarządu KSLP Diecezji Legnickiej zapraszam lekarzy diecezji legnickiej i archidiecezji wrocławskiej do Sanktuarium Maryjnego w Krzeszowie w niedzielę 14 września. O godz. 11.00 poprzez uczestnictwo w Eucharystii wypraszać będziemy dary Bożej łaski, nie tylko dla medyków, ale i dla bliźnich, którzy doświadczając cierpienia, pozbawiani są systematycznie opieki medycznej na poziomie adekwatnym do światowych osiągnięć współczesnej medycyny.

Reklama

Watykan: na szczycie bolesne świadectwa ofiar nadużyć

2019-02-21 16:45

vaticannews / Watykan (KAI)

Świadectwa o cierpieniu, zmowie milczenia i doznanych krzywdach, a zarazem o wielkim pragnieniu przywrócenia wiarygodności Kościołowi, poprzez zdecydowane i odpowiedzialne działania jego członków wybrzmiały na rozpoczęcie watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich.

www.vaticannews.va

Pięć świadectw, w tym jedno kobiety, zostało nagranych wcześniej. Przedstawiono je w formie kilkuminutowego filmu zaraz po porannej modlitwie otwierającej to historyczne spotkanie. Choć ofiary, które doznały nadużyć pochodzą z pięciu różnych kontynentów, to w ich świadectwach wybrzmiało wiele wspólnych elementów. M.in. wdzięczność za to, że po latach przemilczeń i oskarżeń ktoś ich zechciał wysłuchać i spytał, co chcieliby powiedzieć Papieżowi i biskupom świata. Wszyscy mówili też o niezabliźnionych ranach i straszliwych konsekwencjach, jakie nadużycia, których padli ofiarą, miały dla ich życia osobistego, rodzinnego, społecznego, a nawet dla relacji z Bogiem. Przypomniano, że trzeba podjąć zdecydowane działania. Nie tylko „wyciąć istniejącego raka”, ale i „zastosować odpowiednią terapię”, w przeciwnym wypadku skandal nadużyć nigdy się nie skończy. Jedna z ofiar zaapelowała do zebranych: „Nie wystarczy tylko przytakiwać Papieżowi. Ci, którzy nie chcą słuchać Ducha Świętego, którzy chcą nadal kryć nadużycia niech odejdą i zrobią miejsce dla tych, którzy chcą stworzyć nowy, odnowiony Kościół; Kościół wolny od nadużyć seksualnych”.

W pierwszym świadectwie pochodzący z Chile mężczyzna stwierdził, że „pierwszą jego myślą, jako katolika było: pójdę opowiedzieć o wszystkim Świętej Matce Kościołowi, gdzie mnie wysłuchają i potraktują z szacunkiem”. Niestety, jak wyznał, został potraktowany jak kłamca, odwrócono się do niego plecami i nazwano wrogiem Kościoła. „To jest schemat, który istnieje na całym świecie i to musi się skończyć” – mówił w swym świadectwie podkreślając, że ofiary potrzebują towarzyszenia. Wskazał, że trzeba konkretnie zmierzyć się z tą straszliwą sprzecznością, iż księża, którzy powinni być lekarzami dusz stają się ich zabójcami, a zarazem zabójcami wiary. Prosił zebranych w auli, by nie ograniczali się jedynie do przytakiwania Papieżowi, ale pomogli mu w odbudowaniu zaufania do Kościoła. „Ci, którzy nie chcą słuchać Ducha Świętego, którzy chcą nadal kryć nadużycia niech odejdą i zrobią miejsce dla tych, którzy chcą stworzyć nowy, odnowiony Kościół; Kościół wolny od nadużyć seksualnych” – apelował mężczyzna.

Kolejne dramatyczne świadectwo złożyła pochodząca z Afryki kobieta, która przez 13 lat była wykorzystywana seksualnie przez kapłana (od 15 do 28 roku życia). Trzy razy była z nim w ciąży i za każdym razem została przez niego zmuszona do dokonania aborcji. Była od niego uzależniona ekonomicznie. Kiedy nie chciała spełniać jego zachcianek seksualnych była bita. „Moje życie jest zniszczone. Doświadczyłam tak wielkiego upokorzenia” – mówiła kobieta wskazując, że księża mogą bardzo pomóc, ale mogę też wyrządzić wiele szkód. Dlatego powinni zachowywać się odpowiedzialnie.

Trzecie świadectwo złożył 53-letni włoski zakonnik, który obchodzi 25-lecie święceń kapłańskich. Wyznał, że po swoim nawróceniu był wykorzystywany seksualnie przez księdza, który zajmował się ministrantami. Jako osoba dorosła - w porozumieniu ze swoim prowincjałem - napisał list do księdza, który go wykorzystywał, poinformował też biskupa, a po braku reakcji nuncjusza. O ile nuncjusz okazał zrozumienie, to biskup na niego naskoczył, nie usiłując go zrozumieć. „Minęło osiem lat i nie dostałem żadnej odpowiedzi ani od tego księdza, ani od biskupa” – mówił zakonnik. Do zebranych zaapelował, by nauczyli się słuchać ofiar wykorzystywania. Wyznał zarazem, że przebacza swemu oprawcy i jest wdzięczny Bogu za to, że jest w Kościele. Podkreślił, że pomogli mu w tym jego przyjaciele-księża, od których otrzymał pomoc.

Kolejne świadectwo przedstawił mężczyzna z USA, molestowany w młodości przez duchownego. Mówił o manipulacjach, jakim został przez niego poddany on i jego rodzina. „Odnalazłem nadzieję i uzdrowienie dzieląc się mą historią z żoną, rodziną i przyjaciółmi” – mówił. Wskazał na znaczenie w procesie jego uzdrawiania przykładu zmarłego przed czterema laty kard. Francisa Georga, który miał bardzo wyrazistą postawę wobec pedofilii. Do zebranych w Watykanie biskupów zaapelował o zdecydowane działania na rzecz uzdrawiania Kościoła i o stanowcze przewodzenie ludowi Bożemu.

Ostatnie świadectwo złożył mężczyzna z kontynentu azjatyckiego, ponad sto razy molestowany przez zakonnika. „Wywołało to u mnie ogromną traumę, mam trudności w nawiązywaniu relacji z ludźmi” – mówił. Wskazał na zmowę milczenia, z jaką spotkał się wśród przełożonych zakonnych, do których zwrócił się po pomoc. „Regularnie kryli problem i kryli oprawców. Stawiłem czoło temu problemowi przez wiele lat, jednak większość przełożonych nie jest w stanie powstrzymać oprawców ze względu na łączące ich przyjaźnie” – mówił. Podkreślił konieczność jasnego wskazania i ukarania sprawców przestępstw. Wskazał, że trzeba w tym kierunku naprawdę zdecydowanych działań, bo „dla Kościoła w Azji jest to bomba z opóźnionym zapłonem”. „Jeśli chcecie uratować Kościół trzeba wziąć się do roboty i wskazać sprawców z imienia i nazwiska. Nie możemy pozwolić, by wygrało kolesiostwo, ponieważ zniszczy to całe pokolenie dzieci. Jak mówił Jezus, musimy stać się, jak dzieci, a nie być oprawcami dzieci” – apelował do uczestników watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuria diecezji opolskiej odnosi się do raportu Fundacji Nie Lękajcie Się

2019-02-21 19:10

diecezja.opole.pl, dg / Opole (KAI)

"Przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji" - pisze rzecznik kurii diecezji opolskiej, ks. Joachim Kobienia. Publikujemy treść jego oświadczenia.

Daviidos/pl.wikipedia.org
Katedra Świętego Krzyża w Opolu od strony wschodniej

W opublikowanym przez fundację „Nie lękajcie się” z datą 19 lutego 2019 r. „Raporcie nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” na s. 22-23 przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji:

- Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury.

- Wobec sprawcy przestępstwa zostały natychmiast wyciągnięte konsekwencje kanoniczne: został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego. Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić.

ks. Joachim Kobienia rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem