Reklama

Bezpieczeństwo tak, ale za co?

Ks. Paweł Bejger
Edycja łomżyńska 36/2003

Wypadki są wszędzie tam, gdzie jest człowiek. Bardzo często słyszymy o wypadkach drogowych, w których ginie każdego miesiąca około 100 osób. Co pewien czas giną w kopalniach górnicy, giną hutnicy, drogowcy. Każde wykonywanie zawodu niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, włącznie z ryzykiem utraty życia. W ostatnim czasie słyszymy, że zwiększyła się również liczba wypadków w rolnictwie. Jest to związane ze wzrostem prac polowych i gospodarczych. Czy można temu zaradzić? Czy jest jakiś sposób, aby chociaż o kilka procent zmniejszyć liczbę tragicznych zdarzeń na polskiej wsi?

Wszem i wobec mówi się, że trzeba coś zrobić, aby na polskiej wsi było bezpieczniej. Co jakiś czas wprowadza się różnego rodzaju zakazy, nakazy, które rzekomo mają wpłynąć na bezpieczeństwo rolników i ich rodzin. Niestety, jak wiele innych, tak i te są napisane „zza biurka”. Niektóre z nich są nierealne, aby je wprowadzić w życie, inne nie wiadomo czemu, znalazły światło dzienne. Dlaczego? Odpowiedź jest jedna: ktoś za to wziął grube pieniądze i to jak zwykle z naszych podatków.
Żeby zobaczyć, jak wygląda bezpieczeństwo w gospodarstwie rolnym, wystarczy je po prostu odwiedzić i mu się przyjrzeć. Gospodarstwo rolne o powierzchni 14 hektarów. Kiedyś pan Stefan potrafił łączyć koniec z końcem. Starczało mu na prowadzenie normalnego życia, mógł w coś zainwestować i jeszcze parę groszy zostało. Dzisiaj sytuacja jest dramatyczna: wieprzowiny nikt nie chce kupować, a jak już, to za grosze (kilogram żywca 2 zł 80 groszy), mleko tanie i jeszcze takie wymagania, że trudno im sprostać, zboże - w tym roku susza, a zatem żadnych dochodów, buraki cukrowe, te przypominają mało wyrośniętą rzodkiewkę. Innych dochodów pan Stefan i jego rodzina nie posiadają. „Nikogo to nie obchodzi, nasze życie jak «totolotek», uda się - dobrze, nie uda - trzeba umrzeć, bo co” - mówi gospodarz.
Z rozmowy z panem Stefanem wynika, że nikt rolnikami się nie przejmuje. Dobry rolnik to ten, który nie zalega z podatkami, nie skarży, że mu źle i nic nie chce od urzędów. Poważnym wydatkiem dla każdego gospodarza jest ubezpieczenie majątku: budynków gospodarczych, inwentarza, maszyn rolniczych, ludzi. Coraz częściej nie wystarcza na to wszystko, toteż dramat zaczyna się wtedy, kiedy na przykład stodoła, szopa, garaż, maszyny spłoną np. podczas burzy. Często palą się całe gospodarstwa. W mgnieniu oka ginie dobytek całej rodziny.
Przyglądałem się wyjazdowi na pole rodzinie pana Stefana. Krzysiek, syn i następca pana Stefana, wsiadł szybko na 32-letni ciągnik C-35. Na oba błotniki „załadował” swoje dzieci: 5-letnią Kamilę i 7-letniego Bartka. Z tyłu na belce ciągnika stał jego najstarszy syn 12-letni Michał. Pojechali na pole, bo „kombajn przyszedł”. Pytam pana Stefana o rolnicze maszyny. Odpowiedź jest iście „muzealna”: ciągnik - 32 lata; snopowiązałka - 26 lat, kopaczka do ziemniaków - 21 lat; pług - 25 lat (już nie używany), rozrzutnik do obornika - 7 lat (ostatni nabytek gospodarza, kredyt na jego zakup nie został jeszcze spłacony). Jak można mówić w takiej sytuacji o bezpieczeństwie?
Jasna staje się dla mnie sprawa, że za liczne tragedie na wsi, te śmiertelne i te, które niosą ze sobą trwałe kalectwo, odpowiedzialni są nie tylko rolnicy, jak się powszechnie uznaje, ale i rządzący. Trzeba tak gospodarzyć, aby wystarczyło na zabezpieczenie polskiej wsi. Oczywiście, że czasami ignorancja rolników jest bardzo duża, ale w wielu przypadkach najnormalniej w świecie nie mają oni jak i za co egzystować.
Mówi się obecnie wszędzie, że po wstąpieniu do Unii nasza wieś będzie o wiele bezpieczniejsza. Wypadki śmiertelne będą należały do rzadkości, to samo z wypadkami niosącymi wszelkiego rodzaju kalectwa. Moim zdaniem, wieś będzie bezpieczniejsza, bo wsi po prostu nie będzie. A tymczasem w tym roku na polskiej wsi miało miejsce 140 tys. wypadków. Ilu rolników poniosło śmierć? Napiszemy wkrótce.

Reklama

Ks. Szczepaniak: prof. Obirek za bardzo zapatrzył się w siebie

2019-02-21 15:21

ms / Poznań (KAI)

Tylko człowiek bardzo zapatrzony w siebie może bez jakiejkolwiek wiedzy na temat stanu zdrowia abp. Stanisława Gądeckiego wypowiadać na antenie Radia Zet słowa podważające uczciwość przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski – uważa ks. Maciej Szczepaniak.

www.teologia.amu.edu.pl

Rzecznik archidiecezji poznańskiej odniósł się w ten sposób do wywiadu udzielonego Radiu Zet przez prof. Stanisława Obirka, byłego jezuity. Stwierdził on w nim, że choroba abp. Gądeckiego to „choroba dyplomatyczna”, „tchórzostwo po prostu”, a przewodniczący Episkopatu „nie uniósł odpowiedzialności”.

„Abp Gądecki na szczęście nigdy nie był człowiekiem tchórzliwym, nigdy nie wycofał się z raz danych przyrzeczeń kapłańskich, z papieżem Franciszkiem wielokrotnie rozmawiał osobiście na trudne tematy, a na spotkanie w Rzymie przygotowywał się od wielu miesięcy, odbywając szereg spotkań z osobami pokrzywdzonymi” – zauważa w rozmowie z KAI ks. Maciej Szczepaniak.

Rzecznik archidiecezji poznańskiej poinformował także, że stan zdrowia abp. Gądeckiego jest nadal poważny, jest on hospitalizowany w jednym z poznańskich szpitali w związku z ostrym zapaleniem płuc. W watykańskim szczycie nt. ochrony małoletnich Konferencję Episkopatu Polski reprezentuje wiceprzewodniczący abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

NA SŁOWO - młodzi mówią Bogu TAK

2019-02-23 10:20

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Młodzi rozpoczynają spotkanie NA SŁOWO w Hali Orbita

Przygotowywane od wielu miesięcy spotkanie młodzieży rozpoczęło się we wrocławskiej Hali Orbita. Przez cały dzień młodzi będą pochylać się nad Słowem Bożym i oddawać hołd Jezusowi. - Czekamy na dwa tysiące młodych ludzi - mówił tuz przed spotkaniem ks. Zbigniew Kowal, duszpasterz Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży, organizator spotkania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem