Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Nagroda dla Jarosława Marka Rymkiewicza

2015-12-14 10:58

wpolityce.pl

wpolityce.pl
Jarosław Marek Rymkiewicz

Poeta Jarosław Marek Rymkiewicz został laureatem Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima. Podczas piątkowej gali wręczenia nagrody w Teatrze Nowym w Łodzi dwoje z pięciorga członków jej kapituły wyraziło swoje votum separatum wobec werdyktu.

Kapituła - niejednogłośnie - nagrodziła Rymkiewicza za całokształt twórczości datującej się od lat 50. XX wieku. Filolog prof. Leszek Engelking przypomniał, że składa się na nią wiele form, m.in. poezja, eseistyka, przekłady, formy dramatyczne.

Rymkiewicza rozpoznaje się już po pierwszych słowach, tak charakterystyczny jest jego styl pisarski i tok myśli. Rymkiewicz ma swoją wyraźnie rozpoznawalną poetykę, w poezji bliską barokowi — mówił Engelking.

Reklama

Poeta nie mógł odebrać nagrody osobiście. W czasie gali odtworzono nagranie, w którym Rymkiewicz wspominał lata spędzone w Łodzi.

Ta nagroda - i tak chciałbym ją widzieć - jest za moje łódzkie dzieciństwo i młodość, za te książki, które wtedy napisałem i wydałem. To były książki, które skłonny jestem oceniać surowo, ale widzę też, że stały się fundamentem mojego życia. Dlatego ta nagroda jest dla mnie tak poruszająca — podkreślił.

Nawiązująca do przyznawanej niegdyś Nagrody Literackiej Miasta Łodzi, której laureatem był m.in. Julian Tuwim, nagroda w wysokości 50 tys. zł jest wręczana od trzech lat w ramach Festiwalu Puls Literatury. W poprzednich edycjach kapituła, w skład której wchodzą: przewodnicząca Kinga Dunin, filolodzy prof. Tomasz Bocheński i prof. Leszek Engelking, dyrektor Domu Literatury w Łodzi Andrzej Strąk oraz redaktor Beata Stasińska, uhonorowała Magdalenę Tulli i Hannę Krall.

Votum separatum od tegorocznego werdyktu ogłosiły Dunin oraz Stasińska.

W sytuacji, gdy w Polsce narastają tendencje nacjonalistyczne i antydemokratyczne, nie możemy się pod tą decyzją podpisać. Literaturę traktujemy poważnie we wszystkich jej wymiarach — podkreśliły w odczytanym wystąpieniu.

Protest ze sceny wyraziła także wdowa po Zdzisławie Jaskule, zmarłym w tym roku dyrektorze Teatru Nowego, który przyczynił się do reaktywowania Nagrody im. Tuwima.

Jestem przekonana, że gdyby mój mąż żył, ta gala nie byłaby obchodzona w tym miejscu. Myślę, że mój mąż przewraca się grobie, podobnie jak sam Julian Tuwim — dodała.

Gala była ostatnim wydarzeniem Festiwalu Puls Literatury, organizowanego w Łodzi po raz dziewiąty. Jego nazwa nawiązuje do wychodzącego w latach 1977-1981 w Łodzi pisma literackiego opozycji demokratycznej „Puls”.

Tagi:
poezja nagroda

A może odpocząć od cudu

2018-07-25 11:42

Agnieszka Sroczyńska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 30/2018, str. 6,7

Kapelani szpitalni. Co o nich wiemy? Czy postrzegamy ich jedynie przez stereotypy – niezdartych duchownych od pocieszania, wyprawiających w ostatnią drogę duszę, której nie udało się żadnym cudem zatrzymać dłużej w ciele? Jeśli tak, to tym bardziej powinniśmy pozwolić jednemu z nich – ks. Jerzemu Hajdudze – zabrać siebie do świata jego „poezji szpitalnej” zamkniętej w tomie pt. „Odpocząć od cudu” (Warszawa 2015)

Poprowadzi nas przez szpitalne korytarze do sal pacjentów, a nawet na cmentarz. Po czym nieoczekiwanie uchyli drzwi do jeszcze bardziej zamkniętego, nieznanego nam świeckim świata klasztoru – do swojego pokoju-celi, w którym „dwa krzesła o jedno za dużo” („Dodatkowy talerz”, s. 40), albo zaprosi nas do „rozpalonego” ogrodu, w którym szuka „siebie nie siebie” („Nikogo tutaj”, s. 21).

Przełamać zamknięcie

Pierwszym kapelanem-poetą, który przed 11 laty otworzył mi oczy na trud swojej pracy, był ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, do dzisiaj pełniący funkcję kapelana-lekarza w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Swoją poezją zaprowadził mnie „tam,/Gdzie inni nie chcą chodzić./Gdzie boją się/I ogarnia ich wstręt” (Lucjan Szczepaniak SCJ, Bo byłem chory... (Mt 25, 36) Poezje szpitalne”, Wydawnictwo Księży Sercanów DEHON, Kraków 2005). Jak napisała we wstępie tej książki Alina Aleksandrowicz, „To świat artes moriendi, niepowtarzalny, odrębny, inny od tego, w którym żyją «tamci» – zdrowi, zadowoleni, nierzadko bogaci. Jak przekroczyć ową zamkniętą przestrzeń, pokonać ją, przełamać zamknięcie?”.

Jerzy Hajduga tomem „Odpocząć od cudu” również pomaga nam przełamywać owo mentalne zamknięcie. Wielu z nas ma doświadczenie pobytu w szpitalu jako pacjentów lub czuwających przy chorych bliskich. Jednak doświadczenie pracy w tym miejscu jest czymś jeszcze innym. I tym doświadczeniem podzielił się z nami szczodrze ks. Jerzy. Napisałam „szczodrze”, bo mimo że zamieszczone w tomie 40 wierszy jest bardzo ascetycznych pod względem liczby użytych słów, to ich głębia, intymny charakter są poruszające. I, co bardzo ważne, autor znalazł balans w ukazaniu tej intymności. Pisanie wierszy o cierpieniu, śmierci jest bardzo trudne. Bo z jednej strony można popaść w „językowe łkanie”, nie trzymając emocji na wodzy, a z drugiej – można spłycić temat, za bardzo dystansując się do niego. Tadeusz Różewicz powiedział w jednym z wywiadów, że „nie pisze się cierpieniem (...) cierpienia nie napisały za mnie książek. One były, one tam tkwią”, ale „poddawanie się emocjom podczas pisania? – mogłoby się zmienić w sentymentalne gadulstwo”. Ks. Jerzy grzechu „sentymentalnego gadulstwa” na pewno nie popełnia jako poeta.

Tytuł – początek/puenta

Tom otwiera wiersz zatytułowany „Żadną łzą”. I właśnie ten tytuł jak przytoczony dalej w wierszu pyłek, co utkwił w oku, od pierwszego przeczytania wciąż nie daje mi spokoju. Czy poeta już na początku zastrzega, że nie będzie żadnych łez w tym tomie? A może tylko jego łez nie będzie? Bo kapelan szpitalny nie płacze publicznie? A kapelan-poeta tym bardziej nie powinien? A może chce już na wstępie nam powiedzieć, że żadną łzą nie opowie się tego cierpienia, samotności, które widział u innych i których doświadczył sam? Jedno jest pewne – Hajduga przywiązuje dużą wagę do wyboru tytułów. Są albo bezpośrednim wprowadzeniem do wiersza, jak tytuł „Gdy” („padasz przy mnie/na cztery łapy...”, s. 19), albo jego kwintesencją, jak w przypadku „Sacrum gestów” („mury klasztorne kruszą się/spacerujemy po ogrodzie//im bliżej nam im dalej/już nie wiem jak//położyć dłoń na ramieniu”, s. 12).

Bywają cytatem, głosem bohatera wiersza – „To dziecko jest moim mężem” (s. 39) albo puentą – „Samotność nie zadaje pytań” (s. 46-47) czy „Dobrze jest czekać” (s. 63).

Biel i cisza

Wspomniany już wcześniej ascetyzm wierszy, polegający na oszczędnym, by nie powiedzieć wręcz „aptekarskim odmierzaniu” słów, nie zubaża ich przekazu, ale przeciwnie – wzmacnia go. Biel i cisza są dla mnie dwoma głównymi emblematami szpitala. Jednym i drugim przesiąknięty jest ten tom. Królująca w nim biel, przywołująca na myśl sterylność i kolor szpitalnych ścian, łóżek, ubrań personelu, jest zasługą głównie Marii Kuczary. Opracowała graficznie książkę, wstawiając do niej biało-czarne grafiki przedstawiające zarysy rekwizytów oraz miejsc szpitalnego i klasztornego świata. Ilustracje nie dominują. Przeciwnie, sprawiają wrażenie, jakby chowały się po kątach tego tomu. I to również ma swoją ważną wymowę. Może nawet głębszą, gdyby krzyczały do nas makabryczne obrazy z sal operacyjnych i prosektorium. Umieszczenie grafiki prostego krzesła centralnie na przedniej okładce uważam za genialne w swojej prostocie. Każdy, kto doświadczył długich godzin czuwania przy kimś chorym w szpitalu, wie, że bez tego krzesła czuwanie byłoby jeszcze bardziej męczące, jeśli w ogóle możliwe. Chociaż sam motyw krzesła pojawia się tylko w jednym wierszu „Dodatkowy talerz”, to jednak krzesło jest ważną metaforą całego tomu, metaforą odpoczynku, o który tak ciężko głównemu bohaterowi w jego szpitalno-klasztornym świecie.

Odpocząć od cudu

W jednej z zamieszczonej na koniec tomu notatce „z przychodni wierszy” wyznaje: „Odpocząć od cudu. Ale jak? Jeszcze słyszę krzyk chorego. W moją stronę, w stronę krzyża. Szybko zamknąłem za sobą drzwi na plebanii, rzuciłem się na łóżko, okryłem kocem. Jeszcze tej nocy telefon, to on. Zdążył się wyspowiadać” (s. 66). Ks. Jan Twardowski o tym krzyku w stronę krzyża, niespełnionych prośbach o cud, z którymi musi mierzyć się kapłan, tak pisał w wierszu „Zbawia przez...”: „Chrystus przez wierzących jeszcze nie poznany –/zbawia znów/ (...)/przez nowenny nie wysłuchane/ (...)/przez chorób niewyleczenie/choć tyle włożyłeś trudu/przez niespełnienie cudu/choć jak Matka prosiłeś w Kanie/ (...)/przez twoje własne cierpienie/ (...)/przedłuża się ramię krzyża”.

A jednak w innym wierszu Twardowski prosi Boga, żeby nie musiał tłumaczyć „stale cierpienia – niech zostanie jak skała ciszy”. I tę ciszę słyszymy bardzo wyraźnie w tomie Jerzego Hajdugi. „Panuje cisza, jakby przed chwilą umilkł dzwon pozgonny albo ktoś z chorych przestał pytać: ciekawe, kiedy ja” (s. 66).

Próżno w nim szukać „złotych myśli”, jak poradzić sobie z cierpieniem własnym i czyimś. Nie znajdziemy też w nim żadnych słów pocieszenia, z którymi najczęściej kojarzymy osobę kapelana szpitalnego. Główny bohater nie jest miłosiernym herosem. Jest zmęczonym (prośbami o cud? swoją bezradnością?) zwykłym człowiekiem, którego też nie ominęła choroba. I paradoksalnie proponuje: „a może choć na chwilę/odpocznij od cudu” („Wstań”, s. 38). Jego samotność jest równa tej, do których przychodzi, a może jeszcze większa? Skoro jedyną osobą, na której „przytulenie” może liczyć, jest zmarła matka: „mamo już/późno//a ty/z dłonią//na mojej/poduszce//przytul się/przytul” („Zawsze”, s. 56).

Dwa wiersze zatytułowane „Samotność nie zadaje pytań” nie pozostawiają złudzeń, że te dwa światy – szpitalny i klasztorny – łączy bardzo wiele, na czele z poczuciem osamotnienia, które uczy między innymi milczenia. Jeśli wierzyć ks. Janowi Twardowskiemu, że „wiary uczy milczenie” („Uczy”), to ks. Jerzy jest wzorowym uczniem w tych dwóch trudnych „szkołach wiary”.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu: poecipolscy.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

X Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci

2018-09-22 22:36

Lidia Skrzyniecka

X Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci będzie obfitował w pokazy konkursowe filmów, dokumentów radiowych, projektów przygotowanych przez młodzież w ramach modułu Młodzi dla Historii, prezentacje książek, wystawy, liczne panele dyskusyjne, a także rozmowy z twórcami oraz świadkami historii.

Michał Bożek

Przeglądając program, z pewnością zwrócicie Państwo uwagę na jego międzynarodowy charakter.

Zaplanowaliśmy pokazy specjalne, podczas których wyświetlimy m.in. takie filmy, jak: Dywizjon 303. Historia prawdziwa, Dunkierka, Co się należy prawdzie?, Sny stracone, sny odzyskane i wiele innych, w tym filmy czeskie.

Naszymi gośćmi będą Amerykanie z National History Day – największej organizacji pozarządowej

w Stanach Zjednoczonych, która w nowoczesny sposób propaguje naukę historii wśród młodzieży. Wystąpią ze spektaklem o Irenie Sendlerowej.

W międzynarodowych składach będą odbywały się również niektóre panele dyskusyjne, jak np. Kapitał moralny narodu z udziałem dr. Michała Łuczewskiego, dyrektora Centrum Myśli im. Jana Pawła II, prof. Zdzisława Krasnodębskiego, europosła i wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, dr. Istvána Kováca, historyka i węgierskiego dyplomaty, red. Piotra Semki i red. Jacka Karnowskiego.

(Istnieje możliwość przedrukowania wywiadu z dr. Łuczewskim nt. Kapitału moralnego narodu

w kontekście polskiej polityki historycznej, którego fragment zamieścimy wkrótce na stronie internetowej Festiwalu NNW. Osoby zainteresowane, prosimy o kontakt.)

Nieodłączną częścią Festiwalu NNW są także koncerty. W tym roku na naszej Scenie Muzycznej (niektórzy artyści zagrają podczas paneli dyskusyjnych) wystąpią: Tadeusz Sikora, Béla Tolcsvay

z zespołem, Andrzej Dziubek (De Press), Dariusz Kordek, Warszawska Orkiestra Sentymentalna, Chelydra, Stanisława Celińska z zespołem oraz Ania Rusowicz.

(Chelydra to zespół z Mexico City grający alternatywnego rocka, zafascynowany Polską. Na pomysł zaproszenia go na Festiwal NNW wpadła Renata Szyfner-Hurd (córka Eugeniusza Szyfnera) po tym, gdy usłyszała piosenkę zespołu poświęconą Marii Cure-Skłodowskiej. Jedna

z nowych piosenek grupy, która zostanie zagrana podczas wydarzenia nosi tytuł: „The Door To Freedom”, została zainspirowana historią Eugeniusza Szyfnera, laureata nagrody o tej samej nazwie.

Jak każdego roku, najbardziej poruszającym momentem podczas Festiwalu NNW będzie wręczenie nagród bohaterom walczącym o wolną Polskę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na spotkanie G20 w Buenos Aires: religie winny pokazać wartość dialogu w dzisiejszym świecie

2018-09-26 15:52

kg (KAI) / Watykan

Religie, ponad dzielącymi je różnicami, winny przede wszystkim pokazywać dzisiejszemu światu owocność dialogu, aby znajdować najlepsze rozwiązania problemów dotyczących wszystkich. Zwrócił na to uwagę Franciszek w orędziu z 6 września, skierowanym do uczestników Forum Międzyreligijnego G20 (G20 Interfaith), które w dniach 26-28 bm. odbywa się w Buenos Aires pod hasłem „Budowanie konsensusu w sprawie rozwoju równego i zrównoważonego: wkład religii do godnej przyszłości”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Papież przypomniał na wstępie, że te konferencje międzyreligijne, towarzyszące od kilku lat spotkaniom na szczycie Grupy 20 najwyżej rozwiniętych państw świata, starają się proponować wspólnocie międzynarodowej wkład różnych tradycji i doświadczeń religijnych. W tym roku w stolicy Argentyny będą to dni wymiany myśli i refleksji wokół roli religii i ich szczególnego wkładu do tworzenia konsensusu w sprawie równego i zrównoważonego rozwoju, aby zapewnić wszystkim godną przyszłość – napisał Ojciec Święty.

Zaznaczył, że świat musi dzisiaj podejmować wiele bardzo złożonych wyzwań, które nie tylko dotyczą „naszych licznych braci zaginionych i zapomnianych”, ale też zagrażają przyszłości całej ludzkości. „I my jako ludzie wiary nie możemy być obojętni wobec tych zagrożeń” – zauważył autor orędzia.

W tym kontekście podkreślił, że pierwszym, podstawowym wkładem religii, niezależnie od dzielących je różnic, dla współczesnego świata jest ich zdolność pokazania owocności konstruktywnego dialogu w celu znalezienia najlepszych rozwiązań problemów dotyczących wszystkich. Chodzi o dialog, który nie wyrzeka się własnej tożsamości, ale oznacza gotowość do wyjścia na spotkanie innych, zrozumienia ich racji, zdolność do tworzenia stosunków międzyludzkich pełnych szacunku. Winno temu towarzyszyć jasne i mocne przekonanie, że słuchanie tego, kto myśli inaczej, jest przede wszystkim okazją do wzajemnego wzbogacenia i wzrostu braterstwa – zaznaczył papież.

Wyjaśnił, że nie da się zbudować wspólnego domu, pozostawiając na boku ludzi myślących inaczej lub to, co uważają oni za ważne i co stanowi część ich najgłębszej tożsamości. Należy budować braterstwo, które nie będzie „laboratorium”, przyszłość bowiem „polega na pełnym szacunku współistnieniu różnic, a nie na ujednoliceniu jedynej myśli, teoretycznie powszechnej”.

Zdaniem Franciszka, w obliczu świata, w którym utwierdza się i umacnia paradygmat rozwoju typu technokratycznego z jego logiką panowania i kontroli rzeczywistości pod kątem interesów gospodarczych i zysku, religie mają do odegrania wielką rolę. Bierze się to przede wszystkim z nowego „spojrzenia” na istotę ludzką, wynikającego z wiary w Boga Stwórcę człowieka i wszechświata. Każda próba szukania prawdziwego rozwoju gospodarczego, społecznego czy technologicznego musi uwzględniać godność bytu ludzkiego, ważne jest postrzeganie każdej osoby oczami a nie jako jeszcze jednej liczby w zimnej statystyce – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że musi nami kierować przekonanie, iż człowiek jest autorem, ośrodkiem i celem każdego życia gospodarczo-społecznego.

W tym kontekście autor dokumentu wezwał do zaproponowania w nowej formie spojrzenia na ludzi i rzeczywistość nie po to, aby nimi manipulować i nad nimi panować, ale z poszanowaniem ich własnej natury i ich powołania w całości stworzenia, gdyż „wszystkie byty wszechświata, będąc stworzonymi przez tego samego Ojca, są zjednoczone niewidzialnymi więzami i tworzą rodzaj uniwersalnej rodziny, wspaniałej komunii pobudzającej do świętego, serdecznego i pokornego szacunku” (enc. „Laudato si”, 89).

Na zakończenie Franciszek życzył uczestnikom spotkania w stolicy Argentyny, aby „strzegli naszego wspólnego domu, troszcząc się o całą rodzinę ludzką”. Zaznaczył, że jest to „pilne wezwanie do nowego dialogu o tym, jak mamy budować nasze społeczeństwo, w poszukiwaniu zrównoważonego rozwoju, w przekonaniu, że sprawy te można zmienić”. I przypomniał, że wszyscy są tu niezbędni i że „możemy wszyscy razem współpracować jako narzędzia Boże, aby strzec i troszczyć się o stworzenie, wnosząc [do tego] swą kulturę i swe doświadczenie, swoje zdolności i swoją wiarę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem