Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Dekanaty diecezji warszawsko-praskiej (17)

Dekanat aniński

Wojciech Świątkiewicz
Edycja warszawska (st.) 39/2003

Dekanat aniński został utworzony w archidiecezji warszawskiej w 1987 r. przez kard. Józefa Glempa. W 1992 r. znalazł się w granicach nowej diecezji warszawsko-praskiej. Ostatnia jego reorganizacja miała miejsce 25 marca 2003 r., kiedy to zostały od niego odłączone trzy parafie (obie w Starej Miłośnie oraz w Marysinie Wawerskim), które włączono do dekanatu rembertowskiego.

Ks. prał. Marian Mirecki, dziekan dekanatu anińskiego, urodził się 5 sierpnia 1930 r. w Warszawie (parafia św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie-Włochach). Święcenia przyjął 7 sierpnia 1955 r. z rąk bp. Wacława Majewskiego (kard. Stefan Wyszyński był wówczas więziony). Był wikariuszem w Pęcicach, Łowiczu, Warszawie (św. Franciszka z Asyżu na Okęciu i w parafii Najświętszego Zbawiciela). W 1987 r. został proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Zerzniu. W latach 1983-87 był dziekanem dekanatu rembertowskiego, a od 1987 r. jest dziekanem dekanatu anińskiego. Prałat honorowy Jego Świątobliwości, kanonik gremialny Kapituły Katedralnej.

Parafie i kościoły

Obecnie dekanat aniński liczy dziewięć parafii:
1. Św. Maksymiliana Marii Kolbego
2. Wieczerzy Pańskiej w Warszawie-Aleksandrowie
3. Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie-Aninie
4. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie-Falenicy
5. Matki Bożej Dobrej Rady w Warszawie-Miedzeszynie
6. Imienia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Międzylesiu
7. Matki Bożej Anielskiej w Warszawie-Radości
8. Św. Benedykta patrona Europy w Wawrze-Sadulu
9. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Zerzniu
Można się spodziewać, że niedługo przy ul. Przewodowej powstanie ośrodek duszpasterski, a w przyszłości parafia wydzielona z parafii Najświętszej Maryi Panny w Zerzniu. Władze gminne przydzieliły już teren pod budowę kościoła. Obecnie jest przygotowywana dokumentacja. Początkowo będzie kaplica, a potem rozpocznie się budowa świątyni. Organizacją ośrodka zajmuje się ks. Bronisław Micek.
Najstarsza z nich w Zerzniu istnieje od 1406 r. i jest - obok Kamionka - najstarszą parafią w diecezji warszawsko-praskiej. Jej terytorium wydzielił z parafii św. Anny w Wilanowie biskup poznański Wojciech Jastrzębiec. Pierwszy kościół w Zerzniu był już w 1403 r. Dwukrotnie płonął, ale za każdym razem odbudowywany służył wiernym do lat 80. XIX w. Wtedy to dzięki ofiarności parafian oraz Aleksandry hr. Augustowej Potockiej wybudowany został kościół istniejący do dziś. Był on w 85% zniszczony podczas II wojny światowej, ale dzięki wielkiemu wysiłkowi wiernych i ks. prał. Józefa Zagziłła został odbudowany.
Najmłodsza w dekanacie parafia św. Benedykta w Wawrze-Sadulu (powstała w 2002 r.) buduje aktualnie swoją świątynię. Jej mury są już podciągnięte pod dach. Kamień węgielny pod jej budowę poświęcił Ojciec Święty podczas pamiętnej pielgrzymki do diecezji warszawsko-praskiej 13 czerwca 1999 r. Trwa również budowa kościoła w Miedzeszynie.
Największe pod względem liczby wiernych parafie to: Matki Bożej Królowej Polski w Aninie (7 tys.) i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zerzniu (6300). Parafia w Zerzniu, która zajmuje największy terytorialnie obszar spośród wszystkich stołecznych parafii, bardzo się rozbudowuje, powstają na jej terenie nowe osiedla. Dlatego liczba jej wiernych ciągle się powiększa, choć nie wszyscy jeszcze mieszkają tu na stałe. Najmniejszą pod tym względem jest parafia Wieczerzy Pańskiej w Aleksandrowie (1500 wiernych).

Reklama

Duchowieństwo dekanalne

Dziekanem dekanatu anińskiego jest ks. prał. Marian Mirecki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zerznie. Funkcję wicedziekana pełni ks. prał. Wiesław Kalisiak, proboszcz parafii Matki Bożej Królowej Polski w Aninie. Pracę duszpasterską prowadzi 9 księży proboszczów, których wspomaga 12 wikariuszy i - w miarę możliwości - 4 rezydentów. Średnia wieku proboszczów wynosi 57 lat, a wikariuszy 35 lat. Najdłużej swoją posługę kapłańską na terenie dekanatu (od 1976 r.) pełni ks. prał. Wiesław Kalisiak, proboszcz aniński oraz ks. kan. Tadeusz Łakomiec (od 1982 r.) proboszcz miedzeszyński. Najkrócej (od 2002 r.) proboszczem jest ks. Dariusz Cempura, proboszcz i budowniczy kościoła w Wawrze, który jest też najmłodszym pod względem wieku (ur. 1964 r.) proboszczem.
Na terenie dekanatu znajduje się dużo domów zakonnych zgromadzeń męskich i żeńskich. W Michalnie na terenie parafii Błota znajduje się Instytut Ojców Szensztackich oraz Świecki Instytut Dominikański. W Aninie są Księża Orioniści, Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi, Siostry Prezentki, Siostry Świętej Rodziny i Siostry Franciszkanki od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. W Falenicy mają swoje domy zakonne Siostry Orionistki, Siostry od Aniołów oraz Księża Jezuici. W Międzylesiu są Franciszkanki Rodziny Maryi i Siostry Salezjanki, a w Radości Siostry Albertynki, Zmartwychwstanki i Wspomożycielki Dusz Czyśćcowych.

Życie religijne

Żywy jest w parafiach dekanatu kult Matki Bożej. Doroczny odpust w parafii dziekańskiej gromadzi wielkie rzesze wiernych. Wierni bardzo chętnie modlą się w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w kościele dziekańskim. W Miedzeszynie czczony jest obraz Matki Bożej Dobrej Rady, Patronki parafii, namalowany przez Annę Baranowską. W Błotach bardzo rozwinięty jest kult św. Maksymiliana, a miejscowa parafia ma nawet jego relikwie (włosy przechowywane w Niepokalanowie). Co roku uroczyście obchodzona jest w parafii rocznica ich przywiezienia. Kamień węgielny pod miejscowy kościół pochodzi z ruin krematorium w b. hitlerowskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau.
Jak w całej diecezji istnieje kult Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny. Parafia dziekańska sprowadziła w tym roku relikwie tej wielkiej apostołki Miłosierdzia Bożego. Obecnie trwa w rodzinach parafii peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego. Comiesięczne nabożeństwa (w pierwsze czwartki miesiąca) cieszą się coraz większą frekwencją wiernych. Do Krakowa Łagiewnik pielgrzymowały m.in. dzieci pierwszokomunijne. Najczęściej jednak pielgrzymki organizowane są na Jasną Górę oraz do Lichenia. We wrześniu cztery autokary pielgrzymów z parafii dziekańskiej pojechały na Jasną Górę, choć w przeszłości było tak wielu chętnych, że wyjeżdżało osiem autobusów. Parafianie z Zerzna byli zresztą we wszystkich najważniejszych sanktuariach w Polsce. Pątnicy chodzą też w pieszych pielgrzymkach do Częstochowy.
Kończy się już Rok Różańca Świętego. We wszystkich parafiach modlono się na różańcu częściej niż zwykle. W parafii w Zerzniu Różaniec był odmawiany codziennie przed wieczorną Mszą św. Każdego 13. dnia miesiąca jest Różaniec fatimski. Kółka różańcowe są we wszystkich parafiach. Stało się już tradycją, że w niektórych parafiach na ulicach miasta odprawiana jest Droga Krzyżowa. Także Różaniec w jednym z dni października odmawiany jest podczas procesji na ulicach Zerznia.
W pierwsze piątki miesiąca w parafiach Falenica, Radość i Anin bardzo dużo osób chorych przyjmuje sakramenty święte.
Niemal wszystkie parafie prowadzą dzieła charytatywne. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy bardzo wiele osób pozostaje bez pracy i środków do życia. Np. w parafii dziekańskiej - głównie przed świętami - udzielana jest pomoc rodzinom znajdującym się w tragicznej sytuacji życiowej, dla dzieci w szkole dofinansowywane są obiady, zakup przyrządów szkolnych, a także wyjazd na wakacje.
Wszędzie działają ruchy katolickie. Ksiądz Dziekan szczególnie jest dumny z grupy młodzieżowej w swojej parafii. - Ci młodzi ludzie są bardzo prężni w działaniu. Jest to grupa modlitewna, z której kilka osób śpiewa w scholi młodzieżowej. Bardzo pomagają mi na przykład przy ustawieniu Grobu Pańskiego. W każdą niedzielę podczas Mszy św. młodzieżowej przygotowują liturgię - podkreśla ks. prał. Mirecki. Na pomoc świeckich zresztą księża mogą liczyć także w innych parafiach dekanatu. Np. w Aninie często odbywają się zjazdy księży i do pomocy zgłaszają się miejscowi parafianie.
Dobrze układa się współpraca księży w ramach dekanatu. Niektóre parafie mają ze sobą bardzo ścisły kontakt, a księża pomagają przy spowiedzi w czasie rekolekcji. Lektorzy z całego dekanatu są kierowani na kursy do katedry. W ramach dekanatu odbywają się też rozgrywki sportowe ministrantów; centrum sportowe mieści się w parafii w Radości, gdzie proboszczem jest ks. prał. Mirosław Mikulski, długoletni kapelan polskich sportowców.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

O pilotowaniu

2019-01-15 21:17

Katarzyna Krawcewicz

W Domu Formacyjnym Ruchu Światło-Życie im. św. Jana Chrzciciela w Łagowie 14 stycznia rozpoczęła się sesja o pilotowaniu kręgu, czyli rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła. Sesję poprowadzili Grażyna i Roman Strugowie z archidiecezji łódzkiej.

Maciej Krawcewicz
W Łagowie rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła

- Te rekolekcje przeznaczone są dla małżeństw po formacji podstawowej. Pilotowanie kręgu to ukazywanie małżonkom, którzy dopiero wchodzą do Domowego Kościoła, tego, czym żyjemy, jak funkcjonuje Ruch Światło-Życie, jakie są nasze zobowiązania – wyjaśnia Roman Strug.

Te zobowiązania to m.in. codzienna modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna, regularne spotkanie ze słowem Bożym czy też comiesięczny dialog małżeński oraz systematyczna praca nad sobą, małżeństwem i rodziną.

W rekolekcjach uczestniczy 7 par. Zakończą się 19 stycznia.

Więcej w papierowym wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem