kolorowy temat

Nowe jest dobre

Przekonaj się, że nowe rzeczy są dobre

Zobacz

drogowskazy do nieba

Zapamiętam Cię

Może i ty napiszesz list do swojego nauczyciela?

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów

„500+”, czyli „bo tutaj jest jak jest…”

2016-02-01 22:18

Andrzej Tarwid

Polub nas na Facebooku!

Premier Beata Szydło złożyła w Sejmie projekt „Rodzina 500 plus”. Zastępca szefowej rządu Mateusz Morawiecki zaapelował, aby z zaproponowanych rozwiązań nie korzystali ludzie majętni. Zaapelował i… został wyśmiany.

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15) określił, jako „niemoralne” pisanie prawa z założeniem, że będzie się prosić bogate osoby, aby nie brały 500 zł na dziecko. - Jeżeli jest takie prawo, że mogę wziąć 500 zł, to je biorę, nie ma nic do rzeczy, czy zarabiam 1500 złotych, czy 150 tysięcy. Prawo jest równe dla wszystkich obywateli. Jeden z lider ruchu Pawła Kukiza powiedział również. - PiS będzie inicjować nagonkę na bogatych, żeby nie brali (tych pieniędzy przyp. at).

Oceny dokonane przez marszałka Tyszkę - choć on sam debiutuje w wielkiej polityce - są charakterystyczne dla pewnego stylu postępowania na forum publicznym III RP. Pan Tyszka nie jest tu pierwszy, nie będzie pewnie też ostatnim, który do takich metod się ucieka.

Sposób ten pokrótce polega na tym, że politycy z przeciwnych ugrupowań nie rywalizują między sobą na argumenty czy mądrzejsze bądź skuteczniejsze rozwiązania. Przeciwnie, ich głównym celem jest dyskredytacja przeciwnika. A drogą najczęściej do tego prowadzącą jest przekręcanie znaczenia słów. W tym konkretnym wypadku apel Morawieckiego zamienił się w: absurd, nagonkę na bogatych i niemoralność.

Reklama

Dlaczego tak się dzieje, że nawet najważniejsze sprawy publiczne - a depopulacja Polski jest bez wątpienia taką sprawą - zmieniają się w kolejne międzypartyjne zadymy? Pewną diagnozę do tej smutnej sytuacji opisał Paweł Kukiz w jednej z najlepszych swoich piosenek: „Bo tutaj jest jak jest, po prostu.”

Pesymizm ten można odnieść również do życia publicznego. Przecież co wybory zmieniają się politycy, skompromitowane ugrupowania zastępują nowe. Ale to wcale nie przekłada się na jakość kultury naszych elit politycznych.

W muzycznym utworze jest nadzieja na zmianę na lepsze. „Wierzę w to, że Ty i ja./Obudzimy nowy dzień.” - śpiewa Kukiz.

W polskim życiu publicznym raczej takiej zmiany nie ma co oczekiwać. Szczególnie, kiedy we wstępie do debaty jedna strona prosi o ponadstandardowe zachowania, a druga z miejsca nazywa ten apel niemoralnością. A na przekór dla antysystemowego Pawła Kukiza tym razem tą osobą okazał się kolega z jego własnego ugrupowania.

Działy: Komentarze

Tagi: polityka komentarz rodzina

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony