co powie ciocia Ewa?

Czas na wakacje

Czy wiesz, co to znaczy relaks?

Zobacz

po tęczy do Boga

Ciocia lala

Poznaj zwariowaną ciocię lalę

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Moje pismo Tęcza - 05-06 2016

Papież: Duch Święty zawsze chce dodawać nam odwagi i sił do marzeń i budowy życia w rodzinie

2016-02-16 07:00

kg (KAI) / Tuxtla Gutiéerrez / KAI

Duch Święty, obecny wśród nas, pragnie zawsze dodawać nam odwagi i sił, abyśmy nadal stawiali na życie, marzyli i budowali takie życie, które będzie miało posmak ogniska domowego i rodziny – powiedział Franciszek do rodzin na stadionie im. Victora Reyny w Tuxtla Gutiérrez 15 lutego. Spotkanie z nimi było ostatnim punktem programu czwartego dnia podróży papieża do Meksyku.

Polub nas na Facebooku!

Na wstępie Ojciec Święty podziękował zgromadzonym za przedstawione przez nich świadectwa, które pozwoliły mu symbolicznie uczestniczyć w ich życiu rodzinnym, „dzieląc się chlebem, który nas posila i potem w obliczu codziennych trudności”. Nawiązując do wypowiedzi jednego z uczestników – Manuela, który mówił o „dodawaniu odwagi” w stosunkach z rodziną i przyjaciółmi, Franciszek wyraził przekonanie, że „to właśnie pragnie czynić Duch Święty pośród nas: dodawać odwagi, aby nadal stawiać na życie, marzyć i budować życie, które będzie miało posmak ogniska domowego i rodziny”.

Tej odwagi dodawał też Bóg Ojciec naszym prarodzicom w raju, gdy wydawało się, że wszystko jest już stracone, ludowi Izraela, gdy tracił siły, wędrując przez pustynię, a wreszcie, „gdy nastąpiła pełnia czasów, Bóg Ojciec dodał odwagi ludzkości na zawsze, dając nam swego Syna”. I podobnie my doświadczyliśmy, że w różnych chwilach i na różne sposoby Bóg dodawał nam odwagi a robił to i robi, „ponieważ nie może czynić inaczej”, gdyż Jego imionami są miłość, bezinteresowny dar z siebie, poświęcenie i miłosierdzie – tłumaczył papież. Podkreślił, że „wszystko to pozwolił nam poznać z całą mocą i jasnością w Jezusie – swoim Synu, który oddał całe swe życie do końca, aby stało się możliwe Królestwo Boże”.

Jest to królestwo, które wzywa nas do udziału w tej nowej logice, uruchamiającej dynamikę zdolną do otwarcia niebios i naszych serc, umysłów i rąk oraz do wytyczania przed nami nowych horyzontów, które ma smak rodziny i życia dzielonego z innymi – wyjaśnił Ojciec Święty. Zaznaczył, że w Jezusie i z Jezusem królestwo to jest możliwe, a On sam może przemieniać nasze, bardzo często rozwodnione spojrzenia, działania, uczucia w weselne wino, jest w stanie uzdrawiać nasze serca i zapraszać nas po raz kolejny do rozpoczynania na nowo.

Reklama

Franciszek wspomniał też o innym świadectwie – Beatriz, która powiedziała, iż trudno jest walczyć, gdy się jest niepewnym i samotnym. A gdy doda się do tego nietrwałość, biedę i częsty brak minimum niezbędnych środków, to łatwo o rozpacz i niepokój, zwłaszcza wtedy, gdy ma się na utrzymaniu dzieci.

Poczucie zagrożenia dotyczy nie tylko ciała, ale też duszy, mogąc pozbawiać nas sił oraz kusić drogami lub alternatywami pozornych rozwiązań, które jednak ostatecznie niczego nie rozwiązują. Chodzi o brak bezpieczeństwa, przychodzący nagle a rodzący się z braku bezpieczeństwa, z samotności i izolacji, która jest zawsze złym doradcą – podkreślił Ojciec Święty.

Wezwał do zwalczania „na różnych szczeblach” niepewności i izolacji, które czynią nas podatnymi na liczne pozorne rozwiązania. Trzeba to czynić na drodze ustawodawstwa, które winno chronić każdą rodzinę i zapewniać jej minimum środków niezbędnych do tego rozwoje przez naukę i godną pracę. Ale należy też zwalczać te zagrożenia, szukając dróg do Boga i Jego miłości. „Prawo i zaangażowanie osobiste są dobrym dwumianem, aby przerwać spiralę niepewności” – dodał Franciszek.

Wspomniał też, że dziś usiłuje się osłabić i podważyć rodzinę, twierdząc, że jest to wzorzec przestarzały, dla którego nie ma miejsca w naszych społeczeństwach. Dodał, że jesteśmy dziś świadkami kolonizacji ideologicznej, niszczącej rodzinę. Zaznaczył, że woli rodzinę, która ciągle próbuje rozpoczynać na nowo, od społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody, rodzinę o obliczu zmęczonym z powodu poświęceń od twarzy upiększonych, które nie mają pojęcia o czułej trosce i współczuciu.

Na zakończenie zaprosił wszystkich do złączenia rąk i wspólnego odmówienia modlitwy "Zdrowaś Mario" do Matki Bożej z Guadalupe, „która zechciała nawiedzić te ziemie i to daje nam pewność, że za Jej wstawiennictwem to marzenie, zwane rodziną, nie zostanie pokonane przez brak bezpieczeństwa i samotność”.



Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry,

Chcę podziękować Bogu za to, że jestem dziś na tej ziemi stanu Chiapas. Dobrze jest być na tej glebie, dobrze jest być na tej ziemi, dobrze jest być w tym miejscu, które dzięki wam ma posmak rodziny, ogniska domowego. Dziękuję Bogu za wasze twarze i za waszą obecność, dziękuję Bogu za to, że Jego obecność tętni w waszych rodzinach. Dziękuję również wam, rodziny i przyjaciele, że obdarzyliście nas swymi świadectwami, że otworzyliście przed nami drzwi swych domów, drzwi swego życia; że pozwoliliście nam być przy swych „stołach”, dzieląc się chlebem, który nas posila i potem w obliczu codziennych trudności. Chlebem radości, nadziei, marzeń i potem w obliczu goryczy, rozczarowań i upadków. Dzięki za to, że pozwoliliście nam wejść do swych rodzin, do swego stołu, do swych domostw.

Manuelu, dziękuję ci za twe świadectwo, a zwłaszcza za twój przykład. Spodobało mi się to wyrażenie, którego użyłeś: „przydać odwagi (echarle ganas) jako postawę, jaką zająłeś po rozmowie ze swymi rodzicami. Zacząłeś przydawać odwagi życiu, przydawać odwagi swojej rodzinie, przydawać odwagi przyjaciołom i przydawać odwagi także nam tutaj zgormadzonym. Myślę, właśnie to właśnie pragnie czynić Duch Święty pośród nas: przydawać odwagi, obdarzać nas motywami, aby nadal stawiać na życie, marzyć i budować życie, które będzie miało posmak ogniska domowego i rodziny.

I o tym zawsze marzył Bóg Ojciec i o to od najdawniejszych czasów walczył. Gdy wydawało się, że wszystko zostało stracone tamtego wieczoru w ogrodzie Eden, Bóg Ojciec przydał odwagi tej młodej parze i powiedział jej, że nie wszystko zostało stracone. Gdy Lud Izraela czuł, że nie podoła już w drodze przez pustynię, Bóg Ojciec zmotywował go manną. Gdy nastąpiła pełnia czasów, Bóg Ojciec przydawał odwagi ludzkości na zawsze, dając nam swego Syna.

Podobnie my wszyscy, którzy tu jesteśmy, doświadczyliśmy, że w wielu chwilach i w różnych postaciach Bóg Ojciec przydał odwagi naszemu życiu Możemy zadać sobie pytanie: dlaczego? Ponieważ nie może czynić inaczej. Może nam przydawać odwagi, ale dlaczego? Albowiem Jego imieniem jest miłość, Jego imieniem jest bezinteresowny dar, Jego imieniem jest poświęcenie się, Jego imieniem jest miłosierdzie. Wszystko to nam pozwolił poznać z całą mocą i jasnością w Jezusie - swoim Synu, który oddał całe swe życie do końca, aby stało się możliwe Królestwo Boże. Królestwo, które wzywa nas do udziału w tej nowej logice, które uruchamia dynamikę zdolną do otwarcia niebios, zdolną do otwarcia naszych serc, naszych umysłów, naszych rąk i wytyczać przed nami nowe horyzonty. Królestwo, które ma smak rodziny i które ma smak życia dzielonego z innymi. W Jezusie i z Jezusem królestwo to jest możliwe. On może przemieniać nasze bardzo często rozwodnione spojrzenia, działania, uczucia w weselne wino. To On jest w stanie uzdrawiać nasze serca i zapraszać nas po raz kolejny, siedemdziesiąt siedem razy do rozpoczynania na nowo. To On jest w stanie czynić zawsze wszystko nowym.

Poprosiłeś mnie, Manuelu, abym się modlił za wielu młodych, zniechęconych, przeżywających trudne chwile. Wielu młodych bez zapału, bez sił, apatycznych. I - jak to dobrze ująłeś Manuelu - często postawa ta rodzi się stąd, że czują się osamotnieni, bo nie mają z kim rozmawiać. A to przypomniało mi świadectwo, jakie przekazała nam Beatriz. Beatriz powiedziałaś: „Zmaganie zawsze było trudne z powodu niepewności i samotności”. Pomyślmy o wielu kobietach, które przeszyły to samo, co Beatriz. Nietrwałość, niedostatek, częsty brak minimum niezbędnych środków mogą budzić w nas rozpacz, mogą sprawiać, że odczuwamy silny niepokój, gdyż nie wiemy, co robić, aby iść naprzód a tym bardziej, jeśli mamy na utrzymaniu dzieci. Brak bezpieczeństwa zagraża nie tylko żołądkowi (a to już wiele znaczy), ale może też zagrażać duszy, może nas deprymować, pozbawiać sił oraz kusić drogami lub alternatywami pozornych rozwiązań, które jednak ostatecznie niczego nie rozwiązują. Istnieje taki rodzaj braku bezpieczeństwa, który może być bardzo niebezpieczny, który może się do nas wkraść, choć nie zdajemy sobie ze tego sprawy i jest to brak bezpieczeństwa, rodzący się z samotności i izolacji. Izolacja zaś jest zawsze złym doradcą.

Manuel i Beariz oboje użyliście, nie zdając sobie z tego sprawy, tego samego określenia, oboje pokazujecie, jak często największą pokusą, z jaką się stykamy, jest „zagubienie się w samotności” a postawa ta wcale nie przydaje nam odwagi i jak mól znieczula nam duszę.

Tę niepewność i izolację, która czyni nas podatnymi na liczne pozorne rozwiązania, o których wspomniała Beatriz, trzeba zwalczać na różnych szczeblach. Jednym z nich jest ustawodawstwo, które winno chronić i zapewniać minimum środków niezbędnych do tego, aby każde domostwo i każda osoba mogły rozwijać się poprzez naukę i godną pracę. Drugim zaś, jak to słusznie podkreślili w swoich świadectwach Humberto i Claudia, mówiąc nam, że szukali sposobu przekazywania miłości Boga, której doświadczyli służąc i pomagając innym. Prawo i zaangażowanie osobiste są dobrym dwumianem, aby przerwać spiralę niepewności.

Dzisiaj widzimy i przeżywamy na różnych frontach, jak rodzina jest osłabiana i kwestionowana. Jak uważa się, że jest wzorcem, który już przeminął i dla którego nie ma miejsca w naszych społeczeństwach, które - pod pretekstem nowoczesności - sprzyjają coraz bardziej systemowi opartemu na izolacji.

Nie ulega wątpliwości, że życie w rodzinie nie zawsze jest łatwe, często jest bolesne i meczące, ale - jak nie jeden raz mówiłem w odniesieniu do Kościoła, a- sądzę, że można to zastosować także do rodziny: wolę rodzinę poranioną, która usiłuje codziennie łączyć miłość, niż społeczeństwo chore z powodu zamykania się i wygodnictwa ze strachu przed miłością. Wolę rodzinę, która ciągle próbuje rozpoczynać na nowo, od społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody. Wolę rodzinę o obliczu zmęczonym z powodu poświęceń od twarzy upiększonych, które nie mają pojęcia o czułej trosce i współczuciu.

Poprosiliście mnie, abym się modlił za was i chcę rozpocząć to już teraz, z wami. Drodzy Meksykanie, macie jeden plus, powiodło się wam. Macie Matkę, Matkę Bożą z Guadalupy, która zechciała nawiedzić te ziemie i to daje nam pewność, że za Jej wstawiennictwem to marzenie, zwane rodziną, nie zostanie pokonane przez brak bezpieczeństwa i samotność. Jest Ona zawsze gotowa bronić naszych rodzin, naszej przyszłości, jest zawsze gotowa przydać nam odwagi, dając nam swego Syna. Dlatego zachęcam was, byście wzięli się za ręce i abyśmy wspólnie odmówili „Zdrowaś Mario...”.

Działy: Aktualności

Tagi: Franciszek w Meksyku

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Pozwoliliśmy włóczyć się po naszym domu EDYTORIAL

Mądrości trzeba szukać w trudzie. Niczego nie zdobywa się łatwo, choć żyjemy w czasach, kiedy wielu chciałoby natychmiast, jak najszybciej i bez wysiłku dojść do zamierzonego celu.
Bp Jan Wątroba

Reklama

Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów
Polecamy