Reklama

Światło w oknie

Ks. Henryk Seweryniak
Edycja płocka 42/2003

Ilekroć stawałem w Rzymie przed Bazyliką św. Piotra, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oto znajduję się przed jakimś wymownym skrótem dziejów Kościoła. Harmonijne kształty kopuły Michała Anioła to niejako zarys tajemnicy Bożego sensu, który Kościół zawsze usiłował wskazywać, zmurszałe postacie świętych to jakby szkic jego cierpień i świadectwa, a równe szeregi kolumn Berniniego okalające plac - dłonie wyciągnięte ku całej ludzkości i jej dziejom. Patos? Może. Ale studzi go świadomość, że ta monumentalna, barokowa architektura pokryła ostatnie ślady stóp i grobowiec prostego rybaka z Kafarnaum. I że nieraz, gdy plac i jego zabudowania toną w mroku, w jednym z okien watykańskich długo w noc świeci się światło. Czasem turyści zatrzymują się, spoglądają w górę i mówią do siebie: „Patrz, Ojciec Święty jeszcze pracuje”. I znowu przypominają się metafory. Rozświetlone długo w noc okno to jakby światło na opoce Kościoła, w którego blasku Chrystusowy rybak cierpliwie stawia swoje sieci...

Rybak, opoka, pasterz

Tak, w opisie miejsca Papieża w Kościele trudno odejść od biblijnych metafor i obrazów. Według najstarszych Ewangelii, rybak Szymon znad jeziora Genezaret, syn Jony z Betsaidy, był pierwszym uczniem Jezusa. Barczysty Żyd, o twarzy wysmaganej wichrami i spalonej słońcem, usłyszał kiedyś: „Pójdź za mną, ludzi będziesz łowić” (por. Mr 1, 17). Ten głos był tak wyraźny, że nie zostawiał cienia wątpliwości. Szymon wyruszył w nieznane. Dość wcześnie chyba zdarzyło mu się coś jeszcze bardziej niesamowitego. Mistrz zmienił jego imię na Kefa - Skała, co po grecku tłumaczy się - Petros i zapowiedział, że na tej Skale zbuduje swój Kościół. Bazylika i Plac św. Piotra w Rzymie są architektonicznym obrazem treści tego wydarzenia. Chrystus nieustannie buduje swój Kościół, a Piotr pełni rolę fundamentu tej budowli. Był pierwszym uczniem, kamieniem węgielnym Dwunastu i jego funkcja pozwoli przetrwać Kościołowi wbrew mocom ciemności. Dlatego Ewangeliści, gdy opisują ustanowienie Apostołów i skrupulatnie przekazują ich imiona, zawsze na pierwszym miejscu wymieniają Piotra. Co więcej, to właśnie on, Piotr, stał na czele trzech szczególnych świadków tajemnicy Boga człowieka, kiedy Ten wskrzeszał córkę Jaira, objawiał swą chwałę na Taborze czy przeżywał chwile trwogi w ogrodzie Getsemani.
Nie znaczy to wcale, że twarda i porywcza natura rybaka - jak to później nieraz w dziejach zdarzało się jego następcom - nie dawała o sobie znać. Pomimo wielkiej zażyłości z Mistrzem właśnie Piotr usłyszał gorzkie słowa: „Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (por. Mt 16, 23). Bo rzeczywiście, to takie ludzkie: powiedzieć Nauczycielowi, że obroni się Go przed cierpieniem, zaproponować wzniesienie trzech namiotów, aby już zawsze widzieć Go w chwale, bronić się przed niewolniczym gestem umycia nóg, usnąć w Ogrójcu po długiej wieczerzy, chwycić za miecz, a zaraz potem wyprzeć się... Niełatwa do zrozumienia była droga Mesjasza - cierpiącego sługi. Toć tylu mądrych jej nie zrozumiało. Dopiero skrzyżowanie wzroku na arcykapłańskim dziedzińcu i okrzyk kobiet przedzierający się przez zaryglowane drzwi: „Grób jest pusty! Nie ma Go tam!” (por. Łk 24, 3), każą Szymonowi opuścić siebie i biec, biec bez wytchnienia aż po własny krzyż na arenie watykańskiej.
W pierwotnym Kościele św. Piotr był uważany za pierwszego, niejako oficjalnego świadka Zmartwychwstałego Pana. Niemal od początku pierwsi chrześcijanie wyznawali: „Wierzę, że Chrystus umarł, zgodnie z Pismem, za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu” (por. 1 Kor 15, 3-5). Piotr, pierwszy uczeń i pierwszy świadek zmartwychwstałego Pana, odgrywał zasadniczą rolę w gminie jerozolimskiej. Kierował wyborem Macieja dla uzupełnienia grona Apostołów. Głosił pierwsze katechezy do Żydów i pogan. Był cudotwórcą i mężem cierpienia na wzór Jezusa i pierwszym, który zabrał głos na tzw. Soborze Jerozolimskim (49/50 r.). Z nim konsultował się, a gdy zaszła potrzeba, spierał się św. Paweł, Apostoł narodów.
Nic więc dziwnego, że nawet odległe od Jerozolimy i Rzymu Kościoły chrześcijańskie przechowywały głęboko w swej pamięci prawdę o wybraniu i pierwszeństwie Piotrowym. Spisując w latach 90. w Efezie swoją Ewangelię, św. Jan Apostoł pozostawił w niej przepiękny obraz Piotra - pasterza; obraz ujęty w ramy trzykrotnego wezwania: „Paś owce, paś baranki moje!” (21, 15-17). Po Wniebowstąpieniu św. Piotr realizował zadanie pasterza trzody Chrystusowej. Miarą jego posługi pasterskiej była miłość do Pana. Strzegł jedności owiec, pamiętając zarazem, że nie idzie do swojej własności, bowiem najwyższym Pasterzem był i zawsze pozostanie Ten, który oddał życie za owce.

Świadek i męczennik

Jak zgodnie stwierdzają najwcześniejsi pisarze chrześcijańscy, św. Piotr pod koniec swojego życia wraz ze św. Pawłem przebywał w Rzymie. Tutaj właśnie, ponosząc męczeńską śmierć w czasie prześladowań Nerona (64-67 r.), dał ostateczną odpowiedź na pytanie Chrystusa: „Piotrze, czy mnie miłujesz?”. Zachowały się starożytne wzmianki o grobach obu Apostołów. M.in. kapłan Gajus, polemizując pod koniec II w. z jednym z braci odłączonych, stwierdzał: „Co do mnie, to mogę ci pokazać trofea (groby) Apostołów. Czy chcesz iść na Watykan, czy na drogę ostyjską, znajdziesz trofea tych, którzy zakładali ten Kościół”. Męczeńską śmierć św. Piotra w Rzymie i kult jego grobu poświadczają również wykopaliska prowadzone od 1939 r. na Watykanie. W ich toku stwierdzono, że pierwsza bazylika, tzw. konstantyńska (IV w.) została wzniesiona na terenie dawnego cmentarza. Co więcej, podczas jej budowy trzeba było zniwelować sporą część wzgórza. Teren był więc tak ze względów religijnych jak i budowlanych bardzo niedogodny. Motywem podjęcia trudnych i ogromnych prac mogło być tylko pragnienie wzniesienia świątyni na miejscu grobu Księcia Apostołów. To właśnie miejsce otoczone innymi grobowcami i specjalnymi murami osłonowymi zostało odnalezione pod prezbiterium bazyliki. Mury są pokryte symbolami chrześcijańskimi, pośród których wyróżnia się grecki napis: Petreni („Piotr jest wewnątrz”). Rzeczywiście, w pobliskim murze odnaleziono niszę, w której cesarz Konstantyn złożył szczątki Apostoła, owinięte w purpurę przetykaną złotymi nićmi.

Reklama

Następca św. Piotra

Fakt męczeństwa św. Piotra w Rzymie stał się decydujący dla sukcesji, czyli następstwa w jego posłannictwie w Kościele. Skoro Apostoł złożył ostateczne świadectwo wierności Chrystusowi w Rzymie, uznano, że właśnie w tym Kościele powinna urzeczywistniać się zasada następstwa w jego posłudze, bez której Kościołowi zabrakłoby fundamentu, o którym mówił Chrystus. Twierdzi się czasem, że zasadniczy wpływ na ten proces wywarła pozycja Rzymu jako stolicy cesarstwa. Jednakże najstarsze pisma chrześcijańskie nie wzmiankują takiego powodu. Ogólnokościelne posłannictwo biskupa Wiecznego Miasta miało za podstawę motywy religijne: Kościół rzymski jako miejsce ostatecznego świadectwa św. Piotra i św. Pawła czuł się spadkobiercą ich apostolatu wobec innych Kościołów. Nasi pierwsi bracia i siostry w wierze odkryli, że skierowane do św. Piotra polecenie Jezusa: „Umacniaj swych braci!” powinno być podjęte przez ich biskupa wobec innych wspólnot chrześcijańskich. W ten sposób pierwszeństwo św. Piotra w gronie Dwunastu znalazło swoje przedłużenie w pierwszeństwie biskupa Rzymu w „związku miłości” wszystkich Kościołów. Potwierdza to zachowanie ojców soboru Chalcedońskiego, którzy po wysłuchaniu treści listu papieża Leona Wielkiego zawołali: „Piotr przemówił przez Leona!” (451 r.). Właśnie dlatego, że Kościół Rzymu, w którym św. Piotr dopełnił swojego świadectwa, cieszy się „szczególnym pierwszeństwem” (św. Ireneusz, ok. 180 r.), biskup tego Kościoła pełni rolę stróża jedności innych Kościołów, opoki wierności prawdzie Chrystusowej, głowy kolegium biskupów i pasterza Kościoła powszechnego.
Zasada tego szczególnego pierwszeństwa została ujęta - na Soborze Watykańskim I (1870 r.) - w dogmaty o prymacie i nieomylności papieskiej. Według Ewangelii św. Łukasza, podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus powiedział do Piotra: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, aby was przesiać jak pszenicę; ale ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony umacniaj twoich braci” (22, 31-32). Dlatego już w II-III w. utrwaliło się przekonanie, że nauczanie stolicy rzymskiej jest wolne od „chwastu błędu”, a wielki ojciec Kościoła - św. Augustyn (+430) uważał je za ostateczne i obowiązujące cały Kościół (Roma locuta, causa finita). Oczywiście, nie dotyczy to przekonań prywatnych papieża, spraw z zakresu nauk świeckich czy dyplomacji. Sobór Watykański I stwierdził, że Ojciec Święty jest nieomylny, gdy występuje jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich wiernych oraz mocą swojej władzy apostolskiej określa naukę w sprawach wiary i moralności obowiązującą cały Kościół. Nauczaniu papieskiemu towarzyszy wtedy szczególne światło Ducha Świętego przyrzeczone mu w osobie św. Piotra oraz dar nieomylności Kościoła.
Warto uświadomić sobie ten ogromny ciężar tradycji, odpowiedzialności i nadziei, spoczywający dzisiaj na barkach Polaka Jana Pawła II, gdy modlimy się za niego w dniu jubileuszu 25-lecia jego pontyfikatu.

Para prezydencka dołączyła do akcji modlitewnej CZYŚCIMY CZYŚCIEC

2018-09-24 18:58

Źródło: Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej

Pod tym hasłem przebiegała akcja duszpasterska, która rozpoczęła się w sobotę 22 września 2018 roku o godz. 21.37 w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze i trwała cały kolejny dzień.

Eliza Radzikowska-Bialobrzewska/KPRP

Jeśli się modlimy za dusze czyśćcowe i za nas będzie się ktoś modlił. Tak Święty Ojciec Pio zachęcał swoich duchowych synów i córki do nieustannej modlitwy za tych, którzy w czyśćcu oczekują na spotkanie z Panem Bogiem. Dzisiaj my, czciciele Świętego Ojca Pio i ludzie dobrej woli, włączamy się do wielkiej modlitwy Kościoła – w tych słowach br. Roman Rusek, krajowy koordynator Grup Modlitwy Ojca Pio, zwrócił się do osób zgromadzonych na Jasnej Górze oraz śledzących na żywo transmisję z czuwania.

Czciciele Świętego Ojca Pio jak również wszyscy łączący się z jasnogórskim sanktuarium polecali miłosierdziu Bożemu bliskich zmarłych oraz tych, którzy zginęli w obronie naszej Ojczyzny.

Do wspólnej modlitwy, prowadzonej w Pałacu Prezydenckim przez ks. kan. Zbigniewa Krasa, włączyli się również prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą.

Niech nasze wspólne wołanie nie ustaje - nadal CZYŚĆMY CZYŚCIEC ofiarując uczestnictwo w Eucharystii, modlitwy, cierpienia i wyrzeczenia w intencji dusz oczekujących pełnego zjednoczenia z Panem Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieska Msza w Tallinie

2018-09-25 16:49

st, kg, pb (KAI) / Tallin

Nie po to zdobyliście wolność, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy - powiedział papież Franciszek w homilii podczas Mszy św., jaką odprawił na placu Wolności w Tallinie.

Vatican Media

Zgromadzili się tam niemal wszyscy estońscy katolicy, których jest w tym kraju zaledwie 6 tys., a także chrześcijanie innych wyznań. Papież objechał w meleksie sektory, w których byli oni zgromadzeni, odpowiadając na ich serdeczne pozdrowienia.

- Wiecie, co to walka o wolność - przyznał Ojciec Święty na początku homilii, przypominając „śpiewającą rewolucję” [z lat 1987-1991 na Litwie, Łotwie i w Estonii - KAI] i łańcuch utworzony przez 2 miliony osób od Tallina aż do Wilna [w 1989 r.- KAI].

Odniósł do narodów krajów bałtyckich dzieje narodu wybranego, który postanowił zawrzeć przymierze miłości z Bogiem, który go umiłował jako pierwszy i okazał tę miłość. - Kiedy mówimy, że jesteśmy chrześcijanami, kiedy obieramy pewien styl życia, czynimy to bez nacisków, aby nie był to rodzaj wymiany, gdzie my coś czynimy, jeśli Bóg coś zrobi dla nas - wskazał papież.

Podkreślił, że „Boża propozycja niczego nam nie odbiera, przeciwnie, prowadzi do pełni, rozwija wszystkie aspiracje człowieka”. Tymczasem niektórzy „uważają siebie za wolnych, kiedy żyją bez Boga lub są od Niego oddzieleni. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób przechodzą przez to życie jak sieroty, bez domu, do którego mogliby powrócić”.

Zwrócił uwagę, że są dziś tacy, „którzy mówią podniesionym tonem, którzy gdy przemawiają, sprawiają wrażenie bycia pewnymi siebie, bez ustępstw i wahań. Są tacy, którzy do krzyków dodają groźby użycia broni, rozmieszczenia wojsk, strategii... Tacy wydają się być «silniejszymi». Ale to nie jest «poszukiwaniem» woli Bożej, ale gromadzeniem, aby dominować swoim stanem posiadania. Ta postawa kryje w sobie odrzucenie etyki, a wraz z nią Boga. Etyka bowiem wiąże nas z Bogiem, który oczekuje od nas reakcji wolnej i zaangażowanej wraz z innymi i z naszym środowiskiem, odpowiedzi wykraczającej poza kategorie rynku. Nie po to zdobyliście waszą wolność, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy czy panowania - przestrzegł Franciszek.

Tymczasem „Bóg zna nasze potrzeby i niepewności, które często ukrywamy za chęcią posiadania i dążenia do władzy”. Jezus „zachęca nas, by w spotkaniu z Nim zaspokoić to pragnienie obecne w każdym ludzkim sercu. To On może nas zaspokoić, napełnić nas owocnością swej wody, jej czystością, jej przemożną siłą. Wiara to także zrozumienie, że On żyje i nas miłuje; że nas nie opuszcza i dlatego może tajemniczo wpływać na nasze dzieje. Wydobywa dobro ze zła swoją mocą i swoją nieskończoną kreatywnością”.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że tak, jak lud Izraela jesteśmy narodem „wybranym, kapłańskim i świętym”. - Wybranie nie oznacza ekskluzywności lub sekciarstwa. Jesteśmy małą częścią, która musi zakwasić całą masę, częścią, która się nie ukrywa, ani nie oddziela, która nie uważa się za lepszą lub czystszą - mówił papież.

Zachęcał do tego, by „przezwyciężyć lęk i porzucić obwarowane przestrzenie, bo dziś większość Estończyków nie uznaje siebie za wierzących”. Trzeba do nich wychodzić, aby „krzewić relację z Bogiem, aby ją ułatwić, zachęcić do spotkania miłości z tym, który woła: «Przyjdźcie do Mnie»”.

- Musimy wzrastać w spojrzeniu bliskości, aby kontemplować, wzruszyć się i zatrzymać przed drugim, za każdym razem, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba. Jest to „sztuka towarzyszenia”, która dokonuje się poprzez zbawienny rytm „bliskości”, ze spojrzeniem okazującym szacunek i pełnym współczucia, które jednak będzie jednocześnie leczyło, wyzwalało i zachęcało do dojrzewania w życiu chrześcijańskim - przekonywał Franciszek.

Wezwał też do dawania świadectwa „bycia ludem świętym”. - Możemy ulegać pokusie, by myśleć, że świętość jest tylko dla niektórych. Jednakże wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. (...) Dzisiaj postanawiamy być świętymi, uzdrawiając marginesy i obrzeża naszego społeczeństwa, gdzie nasz brat leży i cierpi z powodu swego wykluczenia. To my sami skierujmy nasze spojrzenie na tego brata i podajmy mu rękę, aby go podnieść, bo jest w nim obraz Boga, jest bratem odkupionym przez Jezusa Chrystusa. Nie zostawiajmy tego innym, którzy nadejdą później, po nas, ani nawet aby była to kwestia, którą powinny rozwiązać instytucje. To właśnie znaczy być chrześcijaninem, to znaczy świętość przeżywana każdego dnia - tłumaczył Ojciec Święty.

- Na przestrzeni swych dziejów okazaliście dumę, że jesteście Estończykami. Śpiewacie o tym: „Jestem Estończykiem i Estończykiem zostanę, Estonia to rzecz piękna, jesteśmy Estończykami”. Jakże wspaniale czuć się częścią narodu, jakże wspaniale być niezależnymi i wolnymi. Idziemy na górę świętą, górę Mojżesza, i na górę Jezusa i prosimy Go - jako mówi motto tej wizyty - aby obudził nasze serca, aby obdarzał nas darem Ducha Świętego, aby dostrzec w każdym momencie historii, jak być wolnymi, jak przyjąć dobro i czuć się wybranymi. Niech z Bożą pomocą rozwija się tu w Estonii i na całym świecie Jego naród święty, lud kapłański - życzył na zakończenie Franciszek.

Wezwania modlitwy wiernych przedstawiono po estońsku, hiszpańsku, rosyjsku, angielsku i polsku („Módlmy się za tych, którzy poszukują Prawdy i nie otworzyli się jeszcze na dar wiary. Panie Boże, niech ziarna Twojego słowa zasiane w ich sercach przez Ducha prawdy przyniosą obfity plon”).

Po Komunii św. głos zabrał administrator apostolski Estonii bp Philippe Jourdan. Zapewnił, że wszyscy „z radością i wdzięcznością” śledzili kroki papieża na tej ziemi. Przywołał w tym kontekście werset z Księgi Izajasza o „pięknych stopach zwiastuna pokoju”. A papież przynosi słowa pokoju i nadziei „w świecie pełnym światła, ale też wielu ciemności” - dodał hierarcha.

Dziękując Franciszkowi za jego przybycie, „mimo zmęczenia z powodu długiej i intensywnej podróży”, do tej niewielkiej owczarni w skali zarówno świata, jak i Kościoła powszechnego, biskup zwrócił uwagę, że logika Boża jest odmienna i przekracza logikę ludzką, która karmi się liczbami, statystykami i wynikami. „Przybywając tutaj, pokazałeś nam, że Bóg zawsze nas zaskakuje i zawsze szuka najmniejszych, a ta Jego nieprzewidywalność daje nam nadzieję” – mówił dalej zwierzchnik Kościoła estońskiego. Dodał, że nie wszystko zostało policzone na świecie i w społeczeństwie ludzkim i „zawsze znajdzie się miejsce na świadectwo wiary i świętości każdego mężczyzny i każdej kobiety, a to ostatecznie porusza świat”.

Bp Jourdan zapewnił Ojca Świętego, że mieszkańcy kraju nie zapomną jego pobytu wśród nich i że będą zawsze blisko niego swymi modlitwami i swoim duchem. „W obliczu Boga nie istnieją odległości geograficzne, Rzym i papież są blisko” – dodał hierarcha. - Ziemia Maryi Panny, jak bywa ona nazywana, jest także Twoją ziemią a nasze domy są Twoim domem - zapewnił papieża.

Na zakończenie Mszy św. ponownie przemówił Franciszek. - Drodzy Bracia i Siostry! Przed końcowym błogosławieństwem i zakończeniem tej wizyty apostolskiej na Litwie, Łotwie i w Estonii, pragnę wyrazić moją wdzięczność wam wszystkim, począwszy od administratora apostolskiego w Estonii. Dziękuję za waszą gościnność, znaczący gest małej wspólnoty o wielkim sercu! Ponawiam moje wyrazy wdzięczności dla Pani Prezydent i innych władz kraju. Szczególną myśl kieruję do wszystkich braci chrześcijan, zwłaszcza do Luteranów, którzy zarówno w Estonii, jak i na Łotwie, przygotowali spotkania ekumeniczne. Niech Pan nadal prowadzi nas na drodze komunii. Dziękuję wszystkim! - powiedział Ojciec Święty.

Z placu Wolności odjechał na lotnisko, gdzie odbędzie się ostatni akt jego podróży trzech krajów bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) - ceremonia pożegnania przed odlotem do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem