Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Z misją w świat

Piotr Chmieliński
Edycja warszawska (st.) 42/2003

- Tu jest jak w domu. Niezwykła wspólnota pełna życzliwości i serdeczności - mówi Teresa Lewandowska. Pochodzi z archidiecezji gnieźnieńskiej. Powołanie misyjne odkryła już tak dawno, że dokładnie nie pamięta kiedy. W odróżnieniu od innych studentów Centrum może pochwalić się tym, że już była na misjach. Przez rok pracowała w Kazachstanie. - Bardzo miło wspominam ten czas. Ludzie są tam dobrzy, szczerzy, pokorni. Natomiast Kościół przeżywa liczne trudności. Brakuje księży. Pracuje ich tam około 80, a terytorium Kazachstanu jest 9 razy większe od Polski. Kuleje więc też formacja religijna - opowiada p. Teresa, która pragnie teraz wyjechać na misje do Kamerunu.

Z kolei na wyjazd do Czadu przygotowuje się ks. Wiesław Podgórski z diecezji sandomierskiej. On również chwali niezwykłą atmosferę panującą w Centrum. - Już po tygodniu zdążyliśmy się wszyscy poznać. Teraz nasze więzi zacieśniają się. Chcemy żeby to była mocna, trwała więź, która przetrwa lata. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że już niedługo wszyscy się rozjedziemy w różne strony świata i nie wiadomo, kiedy się znowu spotkamy - mówi ks. Podgórski.

Karmelitańskie uśmiechy

Musimy przerwać rozmowę, bo oto rozpoczyna się niecodzienna uroczystość. Wczoraj jedna ze studiujących w Centrum sióstr - Micheasza Walkowiak - złożyła swoją profesję wieczystą w Zgromadzeniu Karmelitanek Dzieciątka Jezus. Właśnie wróciła do Warszawy i cała wspólnota Centrum łączy się z nią w radości. Okolicznościowe życzenia wraz z prezentem składa w imieniu całej wspólnoty dyrektor Centrum ks. Jan Wnęk. Długo nie milkną brawa na cześć na wieki zaślubionej Chrystusowi siostry. Na stołach pojawiają się ciasta, czekoladki. Rozmowy co chwila przerywane są wybuchami radosnego śmiechu.
Serdecznie śmieje się także s. Leoncja Firszt, również karmelitanka Dzieciątka Jezus. Zaraz jednak poważnieje, kiedy pytam o to, jak na co dzień wygląda formacja w Centrum. - Duży nacisk położony jest na formację intelektualną. To przede wszystkim nauka języków obcych - podkreśla siostra. - Uczymy się języków najczęściej używanych w krajach misyjnych, czyli hiszpańskiego, portugalskiego, francuskiego i angielskiego. - Czy to znaczy, że aby zostać misjonarzem trzeba posiadać jakieś szczególne zdolności językowe? - pytam. - Nie - odpowiada karmelitanka - chociaż specjalne mogą być, ale zwyczajne też wystarczą, oczywiście przy odpowiednim nakładzie pracy. Oprócz formacji intelektualnej, jest także duchowa. Misjonarz powinien być przede wszystkim człowiekiem głębokiej modlitwy. Bez niej nie sposób skutecznie głosić Chrystusa. Czasu na modlitwę jest tutaj bardzo dużo, do nas należy zadanie, żeby go odpowiedzialnie i owocnie wykorzystać.

Modlitwa i języki obce

I rzeczywiście, przeglądając program dnia w Centrum widzę, że w wielu punktach przypomina on życie w klasztorze czy seminarium duchownym. Jednak, jak wszyscy tu podkreślają, nie jest to klasztor, ani seminarium, ale po prostu dom formacji. Studenci wstają przed 7.00 rano. Potem w kaplicy odprawiana jest jutrznia z medytacją. Następnie sprawuje się Eucharystię, po której jest śniadanie. O 9.00 rozpoczynają się zajęcia edukacyjne. Aż przez 4 dni w tygodniu są to zajęcia językowe. Duży wkład w bardziej intensywne, łatwiejsze i szybsze przyswajanie języka wnoszą konwersacje z osobami „native speaker”, które nie znają języka polskiego. Natomiast raz w tygodniu prowadzone są wykłady misjologiczne oraz z zakresu medycyny tropikalnej.
O 12.45 wspólnota zbiera się na modlitwie Anioł Pański. Potem jest obiad, po którym przewidziano 3 godziny na naukę własną. Wybicie 17.45 oznacza rozpoczęcie wspólnych nieszporów. O godzinie 18.00 przewidziano kolację. Potem jest tzw. czas wolny, przeznaczany zwykle na naukę, modlitwę lub rozrywkę. Od 22.00 rozpoczyna się cisza nocna.
- W ramach formacji duchowej odbywają się dwie serie rekolekcji. W każdym miesiącu przygotowujący się do pracy misyjnej uczestniczą w dniu skupienia prowadzonym przez ojca duchownego, który towarzyszy im i służy pomocą przez cały okres trwania kursu. Co tydzień wieczorem, głoszone są przez niego konferencje ascetyczne - mówi ks. Jan Wnęk, dyrektor Centrum.
Nauka w Centrum trwa od września do połowy maja. Potem, jeszcze przed wyjazdem na misje, studenci przez 5-6 miesięcy „szlifują” dany język w kraju, gdzie jest on obowiązujący, np. w Hiszpanii czy Portugalii. Często jednak już po przyjeździe do kraju misyjnego okazuje się, że miejscowa ludność posługuje się swoim dialektem, którego także trzeba się nauczyć.

Reklama

Fideidoniści i nie tylko

Obecnie w Centrum studiuje 33 studentów. Wśród nich dominują księża. Jest ich 22, w tym 16 diecezjalnych (zwanych od encykliki Piusa XII Fidei dunum fideidonistami) oraz 6 zakonnych. Kapłani diecezjalni pochodzą z diecezji: tarnowskiej, pelplińskiej, siedleckiej, sandomierskiej, radomskiej, elbląskiej oraz archidiecezji katowickiej, lubelskiej i białostockiej. Wśród studentów jest też 5 księży zakonnych: 2 oblatów Maryi Niepokalanej, 2 pallotynów, 1 paulin i 1 kapłan ze Zgromadzenia Ducha Świętego. Liczbę studentów uzupełnia 5 sióstr zakonnych: 3 karmelitanki, jedna michalitka oraz jedna franciszkanka. I oczywiście są osoby świeckie, z Radomia, Gniezna, Łowicza, Poznania, Lublina i Krakowa. - W formacji w Centrum uczestniczą więc wszystkie stany Kościoła, które później, już na gruncie misyjnym, daj Boże, nie będą się od siebie izolować, a wręcz przeciwnie, będą się nawzajem wspierać i sobie pomagać - podkreśla ks. Wnęk.

Aby zostać misjonarzem

Jak zostać studentem Centrum i potem wyjechać na misje? Droga jest dość długa. Księża, jeśli rozeznają w sobie powołanie misyjne, mogą prosić swojego biskupa diecezjalnego o zgodę na wyjazd na misje do wybranego kraju. Biskup może się zgodzić lub nie. - Zaraz po święceniach zgłosiłem biskupowi pragnienie wyjazdu na misje. Najpierw się nie zgodził. Ale byłem cierpliwy. Po 2 latach zgodę otrzymałem - opowiada ks. Podgórski.
W przypadku osób zakonnych taką zgodę wydaje odpowiedni przełożony. Natomiast osoba świecka kierowana jest na misje również przez biskupa diecezjalnego. Wcześniej jednak musi nawiązać kontakt z duszpasterzem misji w swojej diecezji i jakoś zaangażować się w działalność misyjną jeszcze w kraju. Ważne jest także, żeby świecki miał jakiś zawód przydatny na misjach (np. katecheta, lekarz czy informatyk). - W Kazachstanie pomagałam księdzu w pracy parafialnej. Przygotowywałam młodzież do sakramentów i pracowałam z dziećmi w świetlicy, bawiąc się z nimi, ale także ucząc ich miłości i poświęcenia - mówi Teresa Lewandowska.
Każdy misjonarz, niezależnie od stanu, wyjeżdża na misje na podstawie kontraktu zawieranego pomiędzy biskupem swojej diecezji a biskupem diecezji, do której jedzie. Kontrakty zawierane są na minimum 5-6 lat. - Można je oczywiście odnawiać, bo jak ktoś chce, to misjonarzem może być całe życie - podkreśla ks. Wnęk.

Radości i bóle

Trudno jest jednak wytrzymać na misjach całe życie. Bardzo doskwiera samotność. - Misjonarze są bardzo często zupełnie odcięci od świata. Listy docierają raz na 1-2 miesiące. Nie ma telefonów, telewizji, elektryczności, nie mówiąc już o Internecie. Czasami nawet radia nie można posłuchać - opowiada ks. Czesław Noworolnik, sekretarz Komisji Episkopatu ds. Misji. Inne problemy misjonarzy to np.: brak środków materialnych do prowadzenia pracy duszpasterskiej, odmienność kulturowa oraz choroby tropikalne. Misjonarz w Afryce prędzej czy później na pewno zachoruje na malarię, bo nie ma na nią szczepionki. Ale wszystkie te problemy przysłania radość głoszenia Ewangelii tym, którzy jeszcze jej nie znają. - Wielką radością jest przyjęcie misjonarza przez ludzi. Misjonarz ma pewność, że ci ludzie go potrzebują i bardzo, bardzo chcą, żeby wśród nich pracował - dodaje ks. Noworolnik.

Pomnik ks. Jankowskiego zostanie przeniesiony?

2018-12-10 18:18

tk, trojmiasto.pl / Gdańsk (KAI)

Nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla pomnika księdza Jankowskiego - stwierdził prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Dokąd trafi statua księdza, która stoi na skwerze między ul. Mniszki i Stolarską od 2012 r. - nie wiadomo. Paweł Adamowicz zadeklarował, że pomnik zostanie przeniesiony "kulturalnie i z poszanowaniem zasad" - podaje portal trojmiasto.pl

Krzysztof Rakowski/wikipedia.pl
Pomnik ks. Jankowskiego w Gdańsku

To reakcja na ubiegłotygodniowy reportaż „Dużego Formatu” Gazety Wyborczej. Opisano w nim traumatyczne wspomnienia Barbary Borowieckiej, która twierdzi, że jako dziecko była wielokrotnie molestowana przez ks. Henryka Jankowskiego. Z treści reportażu wynika, że dzieci wykorzystanych seksualnie przez późniejszego kapelana "Solidarności" mogło być więcej.

Do publikacji odniosła się dziś gdańska Kuria oświadczając, że przeciwko ks. Jankowskiemu nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach. Archidiecezja Gdańska wyraziła „gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy, w myśl Wytycznych Konferencji Episkopatu Polski”.

W oświadczeniu zacytowano też fragment Wytycznych, w którym stwierdza się, że "gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła".

W sprawie pomnika stanowisko chce zająć także Rada Miasta Gdańska. Największy klub Platformy Obywatelskiej przedstawi swoje stanowisko jeszcze przed sesją, która odbędzie się we wtorek 11 grudnia. Jej przewodniczący Piotr Borawski w mediach społecznościowych otwarcie opowiada się za usunięciem postumentu.

Pomnik odsłonięto w 2012 r., w rocznicę wydarzeń Sierpnia`80, dwa lata po śmierci księdza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Hiszpania: najmniejsza liczba urodzeń dzieci od 1941 r.

2018-12-11 20:05

mz (KAI/AyO) / Madryt

W Hiszpanii przychodzi na świat najmniejsza od 1941 r. liczba dzieci, wynika z zaprezentowanych we wtorek danych w ujęciu półrocznym przez Krajowy Instytut Statystyczny w Madrycie (INE). Między styczniem a czerwcem 2018 r. na terytorium tego iberyjskiego kraju urodziło się 179,8 tys. osób. Oznacza to spadek w analogicznym okresie w 2017 r. o 5,8 proc.

henriethaan/pixabay.com

- W ujęciu półrocznym jest to najniższa liczba urodzeń w naszym kraju od 1941 r. - poinformował INE w komunikacie, przypominając, że podobnie niski poziom zanotowano też w 1995 r.

Z opublikowanego przez INE pod koniec listopada br. badania wynika, że mieszkanki Hiszpanii chciałyby mieć więcej dzieci. Tzw. Ankieta Płodności potwierdziła, że optymalną liczbą dzieci jest dla nich dwoje. Głównym argumentem motywującym je do posiadania większej liczby potomstwa jest wydłużenie urlopu macierzyńskiego.

Wskaźniki demograficzne w Hiszpanii spadają systematycznie od połowy dekady lat 70. XX w. O ile w 1974 r. na jedną Hiszpankę w wieku płodnym przypadało prawie troje dzieci, o tyle w 2017 r. wskaźnik ten wynosił zaledwie 1,3.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem