Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Poznań: „24 godziny dla Pana”

2016-03-01 19:54

msz / Poznań / KAI

Weronika Grishel

Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz możliwość skorzystania z sakramentu pokuty przez całą dobę złożą się na organizowaną w Poznaniu po raz trzeci celebrację „24 godziny dla Pana”. Odbędzie się ona 4 i 5 marca w poznańskiej farze, gdzie mieści się kaplica wieczystej adoracji oraz trwa stały dyżur w konfesjonale.

„Wielki Post to szczególny czas, by otworzyć się na Boże miłosierdzie. Odpowiadając na apel papieża Franciszka, chcemy dać ludziom, tak bardzo dziś zabieganym i zapracowanym, okazję do przystąpienia do spowiedzi oraz do modlitwy przed Najświętszym Sakramentem” - tłumaczy ks. kan. Mateusz Misiak.

Proboszcz poznańskiej bazyliki kolegiackiej podkreśla, że świątynia została ustanowiona przez abp. Stanisława Gądeckiego jednym z kościołów jubileuszowych, w którym można zyskać odpust zupełny w Roku Miłosierdzia.

Celebracja „24 godziny dla Pana” rozpocznie się nabożeństwem pokutnym w piątek 4 marca o godz. 16, a zakończy się w sobotę 5 marca nieszporami o godz. 16. W piątkowy wieczór i przez całą noc będzie trwała spowiedź oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątek w godz. 19-23 będzie można skorzystać także z rozmowy oraz modlitwy wstawienniczej.

Reklama

W poznańskiej farze Kaplica Wieczystej Adoracji została erygowana w 1937 r. W 1965 r. w świątyni został ustanowiony stały dyżur w konfesjonale.

„24 godziny dla Pana” to całodobowe czuwanie modlitewne przed Najświętszym Sakramentem oraz możliwość skorzystania w tym czasie ze spowiedzi św. Do podjęcia tej inicjatywy w diecezjach świata zachęcił papież Franciszek w bulli „Misericordiae Vultus”, ustanawiającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia.

Tagi:
adoracja

Wieczysta Adoracja na Powiślu

2018-11-21 10:49

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 47/2018, str. I

Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie zapraszają na nieustającą adorację Najświętszego Sakramentu. To drugie miejsce w Warszawie, gdzie przez całą dobę w ciszy można przedstawiać osobiste sprawy Panu Bogu

Archiwum Wspólnot Jerozolimskich

Inicjatywa nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu zrodziła się po zakończeniu misji parafialnych, które miały miejsce w kościele Matki Bożej Częstochowskiej na Powiślu. Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie zorganizowały w tym czasie całodobową adorację w intencji misji. – Miała skończyć się po tygodniu, a trwa nadal ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu. Wierni zaczęli prosić o to, aby mieli możliwość całodobowego adorowania Pana Jezusa. To była ich spontaniczna inicjatywa – mówi „Niedzieli” s. Edyta ze Zgromadzenia Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

Adoracja odbywa się ciszy. – Pan Bóg zaprasza na modlitwę każdego, nie tylko osoby duchowne. To czas otwarcia się na Jego obecność w tym zabieganym, hałaśliwym wielkim mieście – dodaje s. Edyta. Przypomina, że papież Franciszek prosi o to, abyśmy uczyli się adoracji w ciszy.

Ta oddolna inicjatywa wiernych wpisuje się w charyzmat Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, znanych między innymi z nieustającej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem w Tygodniu Modlitw o Powołania. – Bardzo bliskie jest nam to, co mówił założyciel naszego zgromadzenia Pierre-Marie Delfieux. Pytał o to, czy może zabraknąć czuwających nad miastem w dzień i w nocy – zauważa s. Edyta.

Zgromadzenie zachęca do zapisywania się na dyżury czuwania przy Panu Jezusie ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Grafik z terminami znajduje się na stronie internetowej www.wspolnoty-jerozolimskie.pl . Siostry zachęcają do zapisywania się mailowo lub telefonicznie, a także osobiście po nabożeństwach i Mszach św. Można wybrać dowolny dzień i godzinę. Nie trzeba zobowiązywać się długoterminowo, deklaracja może być jednorazowa. Można też modlić się w kilka osób. Szczególnie zaproszone są różne wspólnoty i grupy duszpasterskie. – Dzięki osobom, które będą zapisywać się, adoracja ma szansę być nieustanną, w dzień i w nocy. Grafik można sprawdzić w ostatniej chwili, na przykład w internecie w telefonie – tłumaczy s. Edyta ze Zgromadzenia Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

Dotychczas w stolicy jedynym miejscem całodobowej adoracji była parafia św. Józefa na Kole. Teraz Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie zapraszają także na nieustającą adorację Najświętszego Sakramentu na ul. Łazienkowską 14.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Św. Łucja z Syrakuz

2013-12-13 08:10

ts (KAI) / Warszawa/KAI

MARGITA KOTAS

Kiedy rokrocznie 13 grudnia odbywa się w Sztokholmie koronacja wieńcem ze świec „oblubienicy Łucji”, nastrój przypomina bardziej wybory miss niż wspomnienie sycylijskiej chrześcijanki, która zginęła męczeńską śmiercią w 304 roku w Syrakuzach, w czasach prześladowań chrześcijan. A gdy w tym czasie przyjeżdżają do Szwecji Włosi, dziwią się, jak powszechnie jest tam czczona ich rodaczka. Sami Szwedzi nie bardzo wiedzą, skąd ona rzeczywiści pochodzi, ale święto obchodzą wszyscy mieszkańcy kraju.

Dzień św. Łucji jest to jedyne święto typowo szwedzkie. W święto to wybraną w konkursie najpiękniejszą dziewczynę stroi się w długą białą suknię przepasaną czerwoną wstążką i wianek z borówkowych gałązek, w którym tkwi siedem świeczek. W procesji prowadzona jest przez miasto w otoczeniu druhen, które śpiewają tradycyjną piosenkę o Łucji (Nadchodzi Łucja, rozpraszając ciemności zimowej nocy) oraz kolędy. Często towarzyszy im grupka gwiazdorów.

Łucja pojawia się także w szpitalach i domach starców. Świętą Łucję obchodzi się także w szkołach, klubach i domach parafialnych, gdzie częstuje się gości kawą i lussekatter („oczy św. Łucji”), pieczonymi specjalnie na tę okazję pszennymi bułeczkami z szafranem, o pomysłowych kształtach. W domach mamy lub starsze rodzeństwo przygotowują rano lussekatter, a potem najmłodsza dziewczyna w rodzinie wciela się w Łucję i w białej sukience i borówczanym wianku na głowie przynosi rodzinie śniadanie do łóżka.

Zwyczaj obchodów Łucji stał się powszechny w całej Szwecji u schyłku XIX w., a pierwszy pochód zorganizowano w Sztokholmie w 1927 r. Panna ze światłem oznacza św. Łucję, gdyż to łacińskie imię wyraża „światło”. Tradycja ta jest bardzo dawna, kiedy to jeszcze obowiązywał kalendarz juliański i dzień św. Łucji przypadał dwa tygodnie później, 25 grudnia, gdy nadeszła najdłuższa noc i najkrótszy dzień.

Życie i śmierć dziewicy i męczennicy, św. Łucji, związane są z Syrakuzami - miastem założonym w 734 r. przed narodzeniem Chrystusa. Syrakuzy były niegdyś najbogatszym i najludniejszym miastem na Sycylii, stolicą niezależnego państwa. W 212 r. przed Chrystusem zdobyli je Rzymianie. Zginął wtedy w obronie miasta największy w starożytności matematyk i fizyk świata, Archimedes. Miasto wydało kilkunastu świętych, ale wśród nich pierwsze miejsce zajmuje św. Łucja, która żyła na początku III wieku (być może w latach 286-304, jak piszą niektórzy jej hagiografowie).

Według najstarszego przekazu datowanego na V w., święta pochodziła ze znakomitej rodziny. Była przeznaczona dla równie zamożnego młodzieńca. Kiedy jednak udała się z pielgrzymką do grobu św. Agaty do pobliskiej Katanii, aby uprosić o zdrowie dla matki, miała jej się ukazać ta święta i przepowiedzieć męczeńską śmierć; radziła też przygotować się na czekającą ją ofiarę. Kiedy Łucja powróciła do Syrakuz, cofnęła obietnicę zamążpójścia, rozdała swoje majętności i złożyła ślub dozgonnej czystości. Niebawem wybuchło prześladowanie chrześcijan, najkrwawsze w dziejach chrześcijaństwa. Wtedy niedoszły małżonek oskarżył Łucję, że jest chrześcijanką i 13 grudnia ok. 304 r. została ścięta mieczem; miała 23 lata.

Została pochowana we wczesnochrześcijańskich katakumbach, nad którymi już w VI wieku, jak wspomina papież św. Grzegorz I Wielki, wznosił się kościół i klasztor jej imienia, w obecnych Nowych Syrakuzach. Tenże papież wprowadził imię św. Łucji do kanonu Mszy św.

Początkowo czczono Łucję jako nieugiętą chrześcijankę, która została wpisana w poczet świętych za trwałość w wierze.

Mieszkańcy jej rodzinnych Syrakuz, potomkowie cywilizacji greckiej, a nie bizantyjskiej czy arabskiej, są powściągliwi i mają wyczucie dobrego smaku, a obchody świętej Łucji nie mają tam w sobie nic z ludowego festynu. Wokół kultu „ich” świętej nie powstał żaden przemysł pamiątek czy dewocjonaliów.

W Rzymie pierwszy kościół ku czci świętej męczennicy wystawił papież Honoriusz I (625-638). Na mozaice bazyliki św. Apolinarego (Nuovo) w Rawennie znajduje się wizerunek świętej pochodzący z VI w. Kiedy w 718 r. z polecenia cesarza Leona III zaczęto niszczyć wizerunki świętych, relikwie św. Łucji przeniesiono do Corfino w Abruzzach, potem wróciły do Syrakuz. W 1204 r. krzyżowcy zabrali je do Wenecji, gdzie w 1313 r. wystawiono ku czci świętej osobny kościół i tam złożono jej doczesne szczątki. W 1860 r., ze względu na budowę dróg, kościół został rozebrany, a relikwie św. Łucji przeniesiono do kościoła św. Jeremiasza, gdzie przebywały do 7 października 1981 r., kiedy to zostały wykradzione. Obecny kościół pochodzi z XVIII w. Relikwie umieszczono w kaplicy nad jednym z kanałów weneckich, na której zewnętrznym szczycie wyświetla się widoczna z daleka postać św. Łucji, otaczana czcią przez weneckich gondolierów. Na całym świecie, również i w Polsce znana jest i chętnie śpiewana włoska piosenka „Santa Lucia”. W grudniu 2004 r. . po dziesięciu stuleciach doczesne szczątki św. Łucji wróciły do rodzinnych Syrakuz. Wenecjanie zastrzeli, że „to tylko pożyczka”, obawiając się, by wierni Syrakuz nie potraktowali tego jako ostatecznego zwrotu.

Św. Łucja ma trzy sanktuaria: w kościele św. Jeremiasza w Wenecji, w Syrakuzach oraz w kościele klaretynów w Rzymie. Według legendy, św. Łucja miała piękne, wielkie oczy, które przyciągały powszechną uwagę. Widząc zachwyt nawet u oprawców, kazała je sobie wyłupić. Na tę pamiątkę w dzień jej dorocznego święta w Syrakuzach niesie się na drogocennej tacy „oczy św. Łucji”. Św. Łucja była tak dalece czczona jako patronka chorób oczu, że modlił się do niej m.in. Dante, gdy tracił wzrok.

Aż do czasu wprowadzenia przez papieża Grzegorza XII reformy kalendarza w 1582 r. wspomnienie św. Łucji przypadało 25 grudnia, gdy była najciemniejsza i najdłuższa noc w roku. Z tą nocą wiązały się legendy o demonach pochodzące jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. Tradycja ta „przeszła” na św. Łucję, którą straszono leniwe służące i niegrzeczne dzieci. Straszono też każdego, kto po odmówieniu wieczornej modlitwy „Anioł Pański” wychodził na dwór. Tego też dnia nie wolno było piec chleba, tkać ani szyć, a kto się odważył to robić, narażał się na gniew Łucji. Z czasem jednak zapomniano o tamtych zwyczajach i pojawiły się przyjemniejsze, np. nagradzanie drobnymi upominkami za dobre uczynki. Z czasów przedchrześcijańskich pozostało jedynie „powitanie światła”, a więc - pielęgnowane w wielu miejscach, zwłaszcza w regionie alpejskim i w Skandynawii - pochody ze światłami.

Od kilku wieków znany jest zwyczaj wróżenia przyszłości: w dniu św. Łucji dziewczęta nacinają kawałek kory na gałązce wierzbowej i opasują to miejsce. Odkrywają je ponownie w Nowy Rok, szukając znaków, z których - podobnie jak z wosku lanego w andrzejki - przepowiadają sobie przyszłość. Szczególnie odważne dziewczęta wychodzą w noc św. Łucji na dwór, żeby zobaczyć cień świętej, który też wróży przyszłość. W austriackim Burgenlandzie sieje się 13 grudnia pszenicę w doniczkach. Jeśli ziarna wykiełkują do Bożego Narodzenia, zapowiada to dobre żniwa w nadchodzącym roku. Są też regiony, gdzie w dzień św. Łucji, podobnie jak w dzień św. Barbary, ścina się wiśniowe „gałązki św. Łucji”, które zakwitną na Boże Narodzenie. W dzień św. Łucji w niektórych regionach sprawiano prezenty małym dziewczynkom.

Dzień, w którym obchodzone jest wspomnienie św. Łucji, jest także dniem astronomicznego „zatrzymania się Słońca”, po czym kilkanaście dni później - w Boże Narodzenie - następuje przełom czasu i zaczyna przybywać dnia. Nawiązuje do tego polskie przysłowie: „Święta Łuca dnia przyrzuca”. Teresa Sotowska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nasza redakcyjna torba

2018-12-13 21:39

Ks. Adrian Put

Zwyczajem lat poprzednich Caritas Diecezji Zielonogórsko–Gorzowskiej zaprosiła urzędy, instytucje, jednostki, placówki, ale też przedsiębiorstwa i firmy do włączenia do akcji pod nazwą „Torba Charytatywna”.

Katarzyna Gazińska
My w naszej redakcji z „Torbą charytatywną” dla Ukrainy

Caritas rozprowadza i odbiera z powrotem papierowe torby wypełnione produktami żywnościowymi oraz chemią przez ludzi dobrej woli. Wolą organizatorów zostaną one przekazane biednym i ubogim będącym podopiecznymi Caritas Spes na Ukrainie. W roku 2017 udało się w naszej diecezji zebrać ponad 600 toreb, które zostały przekazane na Ukrainę.

Na zaproszenie naszej Caritas odpowiedziała również nasza redakcja. Redaktor Kasia Krawcewicz, red. Kamil Krasowski oraz ja wspólnie złożyliśmy się na produkty do torby. Później sam Kamil udał się na zakupy i udało się nam przygotować choć taki mały dar dla Ukrainy. Dziękujemy Caritas za możliwość włączenia się w to dzieło!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem