wolontariat

Każdy może pomóc!

Hubert Pleskot ma 22 lata. Uwielbia podróże, zobaczył już 43 kraje. W ubiegłym roku był w Kenii, w Laare, gdzie poznał polską misjonarkę – s. Alicję Kaszczuk ze Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (wywiad z s. Alicją został opublikowany w „Niedzieli” nr 19/2016). W tym roku Hubert ponownie odwiedził Kenię, by przywieźć wiele darów dla najuboższych dzieci.

Zobacz

Explorers Festival 2016

Ludzie ekstremalni

Dwadzieścia tysięcy kilometrów na motorach przez Patagonię, wejście na najwyższe szczyty Afryki, poznanie warunków życia w kolonii karnej na Filipinach – to dokonania polskich podróżników, miłośników przygód ekstremalnych.

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Papież: Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy

2016-03-02 11:17

st (KAI) / Watykan / KAI

O miłosierdziu Boga, który jak ojciec troszczy się o swoje dzieci, przebacza im, wychowuje i napomina, kiedy popełniają błąd mówił dziś Franciszek podczas audiencji ogólnej w Watykanie. W swej refleksji Ojciec Święty nawiązał do pierwszego rozdziału Księgi proroka Izajasza. Zaapelował o to, aby ofiary składane na Kościół nigdy nie były owocem wyzysku, a także o przyjmowanie uchodźców przybywających do brzegów Europy. "Boży Lud to znaczy Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy. Potrzebuje otwartych serc na Boże miłosierdzie" - zaznaczył papież. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 20 tys. wiernych.

Polub nas na Facebooku!

Papież zaznaczył, że celem pouczenia zawartego w omawianym fragmencie jest sprowadzenie ludu Bożego na drogę sprawiedliwości. „Bóg za pośrednictwem proroka, przemawia do ludu z goryczą rozczarowanego ojca: sprawił rozwój swoich synów, a teraz oni wystąpili przeciwko Niemu. Nawet zwierzęta są wierne wobec swego pana i rozpoznają rękę, która je karmi. Natomiast lud nie rozpoznaje już Boga, nie chce zrozumieć. Bóg, choć został zraniony, pozwala by przemawiała miłość i odwołuje się do sumienia tych wyrodnych synów, aby się nawrócili i pozwolili się kochać na nowo” – stwierdził papież.

Ojciec Święty przypomniał, że misja wychowawcza rodziców ma na celu zapewnienie dzieciom rozwoju w wolności, uczynienia ich odpowiedzialnymi, zdolnymi do spełniania dobrych dzieł dla siebie i dla innych. Natomiast z powodu grzechu, wolność staje się żądaniem niezależności a pycha prowadzi do przeciwstawienie się i do ułudy samowystarczalności. Zatem Bóg przywołuje swój lud ale napotyka próżność, głupotę i bałwochwalstwo.

Franciszek zauważył, że następstwem grzechu jest stan cierpienia, którego konsekwencje ponosi także kraj, zniszczony i spustoszony. „Tam, gdzie ma miejsce odrzucenie Boga, Jego ojcostwa, życie staje się już niemożliwe, istnienie traci swoje korzenie, wszystko zdaje się być wypaczone i unicestwione. Jednak nawet to bolesne wydarzenie umieszczone jest w świetle zbawienia. Próba jest po to, aby lud mógł doświadczyć goryczy tych, którzy porzucają Boga, a zatem zmierzyć się z przygnębiającą pustką wyboru śmierci. Cierpienie, będące nieuniknioną konsekwencją decyzji samozniszczenia musi skłonić grzesznika do refleksji, aby otworzyć go na nawrócenie i przebaczenie” – wskazał papież.

Reklama

Ojciec Święty zaznaczył, że kara staje się środkiem, by pobudzić refleksję a Pan w swoim miłosierdziu wskazuje drogę, która nie jest drogą ofiar rytualnych, lecz raczej sprawiedliwości. Do Boga trzeba zbliżać się z rękoma oczyszczonymi. Następnie stwierdził: "Myślę w tym miejscu o niektórych dobroczyńcach Kościoła, którzy przynoszą ofiary. Mówią: „niech ksiądz weźmie te pieniądze dla Kościoła!”, ale pieniądze te są owocem krwi wielu ludzi wykorzystywanych, maltretowanych, zniewolonych pracą źle opłaconą. Powiedziałbym tym ludziom: „Weź sobie ten czek, spal go!”. Boży Lud to znaczy Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy. Potrzebuje otwartych serc na Boże miłosierdzie". Zaapelował także, by pamiętać o wielu uchodźcach, którzy przybywają do brzegów Europy i nie wiedzą, gdzie się udać.

„To jest cud przebaczenia, jakim Bóg jako Ojciec pragnie obdarzyć swój lud. Miłosierdzie Boga jest oferowane wszystkim, a te słowa proroka są ważne również dla nas wszystkich dzisiaj, wezwanych, by żyć jako dzieci Boże” – zakończył swoją katechezę Franciszek.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry.

Mówiąc o miłosierdziu Bożym, wielokrotnie przywoływaliśmy postać ojca rodziny, który kocha swoje dzieci, pomaga im, troszczy się o nie, przebacza im. A jako ojciec je wychowuje i napomina, kiedy popełniają błąd, sprzyjając ich wzrastaniu w dobru.

W ten sposób Bóg jest przedstawiony w pierwszym rozdziale proroka Izajasza, w którym Pan, jako ojciec miłujący, ale także czujny i surowy, zwraca się do Izraela oskarżając go o niewierność i zepsucie, aby sprowadzić go z powrotem na drogę sprawiedliwości. Nasz tekst zaczyna się w następujący sposób:

„Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: «Wykarmiłem i wychowałem synów, lecz oni wystąpili przeciw Mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie»” (1,2-3).

Bóg za pośrednictwem proroka, przemawia do ludu z goryczą rozczarowanego ojca: sprawił rozwój swoich synów, a teraz oni wystąpili przeciwko Niemu. Nawet zwierzęta są wierne wobec swego pana i rozpoznają rękę, która je karmi. Natomiast lud nie rozpoznaje już Boga, nie chce zrozumieć. Bóg, choć został zraniony, pozwala by przemawiała miłość i odwołuje się do sumienia tych wyrodnych synów, aby się nawrócili i pozwolili się kochać na nowo. To czyni Bóg. Wychodzi nam na spotkanie, abyśmy pozwolili się Jemu miłować w sercu naszego Boga.

Relacja rodzic-dziecko, do której często odwołują się prorocy, by mówić o relacji przymierza między Bogiem a Jego ludem uległa wypaczeniu. Misja wychowawcza rodziców ma na celu zapewnienie im rozwoju w wolności, uczynienia ich odpowiedzialnymi, zdolnymi do spełniania dobrych dzieł dla siebie i dla innych. Natomiast z powodu grzechu, wolność staje się żądaniem niezależności a pycha prowadzi do przeciwstawienia się i do ułudy samowystarczalności.

Bóg zatem przywołuje swój lud: „Pomyliście drogę”... Z miłością i goryczą mówi „mój” lud. Bóg nigdy się nas nie wypiera, jesteśmy Jego ludem. Najgorszy z mężczyzn, najgorsza z kobiet, najgorsze z ludów są jego dziećmi. Taki jest Bóg: nigdy, przenigdy się nas nie wypiera! Zawsze mówi: „przyjdź dziecko”. Taka jest miłość naszego Ojca, takie jest Boże miłosierdzie. Posiadanie takiego Ojca daje nam nadzieję, daje nam ufność. Ta przynależność powinna być przeżywana w ufności i posłuszeństwie, ze świadomością, że wszystko jest darem, który pochodzi z miłości Ojca. Ale oto tutaj jest próżność, głupota i bałwochwalstwo.

Dlatego teraz prorok zwraca się bezpośrednio do tego ludu z surowymi słowami, aby mu pomóc w zrozumieniu powagi jego winy:

„Biada ci, narodzie grzeszny [...], dzieci wyrodne! Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela, odwrócili się wstecz” (w. 4).

Następstwem grzechu jest stan cierpienia, którego konsekwencje ponosi także kraj, zniszczony i spustoszony, tak bardzo, że Syjon nie nadaje się do zamieszkania. Tam, gdzie ma miejsce odrzucenie Boga, Jego ojcostwa, życie staje się już niemożliwe, istnienie traci swoje korzenie, wszystko zdaje się być wypaczone i unicestwione. Jednak nawet to bolesne wydarzenie umieszczone jest w świetle zbawienia. Próba jest po to, aby lud mógł doświadczyć goryczy tych, którzy porzucają Boga, a zatem zmierzyć się z przygnębiającą pustką wyboru śmierci. Cierpienie, będące nieuniknioną konsekwencją decyzji samozniszczenia musi skłonić grzesznika do refleksji, aby otworzyć go na nawrócenie i przebaczenie.

To właśnie jest droga Bożego miłosierdzia: Bóg nie postępuje z nami według naszych nieprawości (por. Ps 103,10). Kara staje się środkiem, by pobudzić refleksję. Rozumiemy zatem, że Bóg przebacza swemu ludowi, daje łaskę, a nie niszczy wszystkiego, ale pozostawia otwarte drzwi na nadzieję. Zbawienie pociąga za sobą decyzję usłuchania i nawrócenia, ale pozostaje darem. Dlatego też Pan w swoim miłosierdziu wskazuje drogę, która nie jest drogą ofiar rytualnych, lecz raczej sprawiedliwości. Kult jest krytykowany nie dlatego, że jest bezużyteczny sam w sobie, ale dlatego, że zamiast wyrażać nawrócenie usiłuje je zastąpić. Staje się w ten sposób poszukiwaniem własnej sprawiedliwości, tworząc mylne przekonanie, że to ofiary zbawiają a nie Boże miłosierdzie przebaczające grzechy. Aby to dobrze zrozumieć: jeśli ktoś jest chory idzie do lekarza, kiedy ktoś odczuwa swoją grzeszność idzie do Pana Boga. Ale jeśli zamiast iść do lekarza, udaje się do czarownika, to nie powróci do zdrowia. Wiele razy wolimy podążać błędnymi drogami, szukając usprawiedliwienia, pokoju jaki jest nam darowany jako dar właśnie przez Pana, jeśli nie idziemy i nie szukamy Jego.

Prorok Izajasz mówi, że Bóg nie ma upodobania we krwi wołów i baranów (w. 11), zwłaszcza jeśli ofiara dokonywany jest rękoma zbrukanymi krwią braci (w. 15). Myślę w tym miejscu o niektórych dobroczyńcach Kościoła, którzy przynoszą ofiary. Mówią: „niech ksiądz weźmie te pieniądze dla Kościoła!”, ale pieniądze te są owocem krwi wielu ludzi wykorzystywanych, maltretowanych, zniewolonych pracą źle opłaconą. Powiedziałbym tym ludziom: „Weź sobie ten czek, spal go!”. Boży Lud to znaczy Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy. Potrzebuje otwartych serc na Boże miłosierdzie. Do Boga trzeba zbliżać się z rękoma oczyszczonymi, unikając zła i praktykując dobro i sprawiedliwość. Jakże pięknie kończy prorok:

„Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!”(ww. 16-17) - zachęca prorok.

Pamiętajcie o wielu uchodźcach, którzy przybywają do brzegów Europy i nie wiedzą, gdzie się udać. Wówczas, mówi Pan, grzechy, nawet jeśli byłyby jak szkarłat, staną się białe jak śnieg - to jest cud Bożej miłości - staną się czyste, jak wełna, a lud będzie mógł karmić się dobrami ziemi i żyć w pokoju (w. 19).

To jest cud przebaczenia, jakim Bóg jako Ojciec pragnie obdarzyć swój lud. Miłosierdzie Boga jest oferowane wszystkim, a te słowa proroka są ważne również dla nas wszystkich dzisiaj, wezwanych, by żyć jako dzieci Boże. Dziękuję.

Działy: Audiencje Ogólne

Tagi: Franciszek

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Kto pociąga za sznurki EDYTORIAL

Ludzie szczęśliwi to ci, którzy osiągnęli pełnię miłości do Boga i człowieka. »
Bp Edward Janiak

Reklama

Książka - abp Wacław Depo