Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Polska, jakiej chcieli ,,Wyklęci”

2016-03-02 15:28

Karol Plewa


Współczesność dopisuje dodatkową strofę do utworu Norwida ,,Coś Ty Atenom zrobił Sokratesie”. Walkę o dobre imię wygrywają dzisiaj Żołnierze Wyklęci. Podobnie jak w przypadku postaci przywołanych w arcydziele Norwida, przez lata ciągnęły się za nimi oszczerstwa i pogarda.

Wynikająca z miłości do Polski walka przeciw sowieckiemu wrogowi, w której brali udział Żołnierze Wyklęci, nie zakończyła się z momentem ich śmierci. Gdy ta nastąpiła, rozgorzał bój o dobre imię ,Niezłomnych”. Dzisiaj Żołnierzy Wyklęci są w mniemaniu polskiego społeczeństwa wzorem niezrównanego bohaterstwa i miłości do Ojczyzny. Współcześni polscy patrioci wykonali kawał dobrej roboty. Poprzez media i inne kanały informacji zadali kłam fałszywej historii Żołnierzy Wyklętych upowszechnianej przez przeciwników samodzielnej Polski. Głośne ,,stop” wobec zakłamanej narracji przemówiło do społecznej świadomości. Bohaterski duch ,,Niezłomnych” odrodził się i strącił w niebyt oszczerstwa na temat ,,Żołnierzy Wyklętych”.

Wreszcie nastały w Polsce czasy sprzyjające bohaterom. Władza, którą wyłoniło społeczeństwo w zeszłorocznych wyborach, nie przechodzi obojętnie obok kwestii patriotyzmu. W odróżnieniu od koalicji PO-PSL, która przez kilka lat swoich rządów, ignorancko odnosiła się do umiłowania Ojczyzny. Bardzo często wspomniani prominenci przykładali rękę do negowania polskiego bohaterstwa. Gdy ktoś rzucił w przestrzeń publiczną określenie szkalujące mężnych Polaków, koalicja PO-PSL wzdrygała ramionami zamiast stać na straży dobrego imienia Ojczyzny. Gdy patrzę na tegoroczny program obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wzbiera we mnie uzasadniona duma. Duma z faktu bycia Polakiem. Zarówno w wielkich miastach, jak i w małych miejscowościach, aż roi się od wydarzeń upamiętniających Żołnierzy Wyklętych. Hasło ,,Bóg, Honor, Ojczyzna” odzyskuje we współczesnej Polsce dawny wigor i krzepę. Wartości, które przyświecały Żołnierzom Wyklętym, okupują ojczysty piedestał. Polska, stąpająca po śladach bohaterstwa własnych przodków, obiera właściwy kurs. Naród i rząd mówią jednym głosem, w którym nie brakuje odwołania do polskiej tradycji i mądrości przeszłych pokoleń. Solidarność tych obu środowisk dobrze wróży Polsce.


Andrzej Hrechorowicz

Nie opuszcza mnie wątpliwość, co z wysokości Nieba może myśleć o współczesnej Ojczyźnie major Łupaszka - jeden z najlepiej kojarzonych ,,Niezłomnych”, który przewodził V Brygadzie Wileńskiej. Jestem przekonany, że jest wdzięczny dzisiejszemu polskiemu społeczeństwu, które wyrwało Żołnierzy Wyklętych z jarzma niesławy. Łupaszka zapewne patrzy z góry, jak w przepaść pada mit o zbrodniczej naturze ,,Niezłomnych”, lansowany przez przeciwników suwerennej Polski. Ale mam wrażenie, że bohaterski major ma dla nas kolejne zlecenie. Skoro ,,Żołnierzom Wyklętym” udało się już przywrócić dobre imię, trzeba spojrzeć w przyszłość. Może ona przynieść Polsce wiele niespodzianek, na które warto się właściwie przygotować. By nie wystraszyć się jutra, należy czerpać z nieskończonego dziedzictwa historii. Chlubnych dziejów Polski, których ważką część stanowią Żołnierze Wyklęci. W razie tarapatów, major Łupaszka dzień w dzień służy z Nieba ziemską autopsją.

Reklama

W bohaterskich kolejach naszych dziejów ukryty jest gwarant dobrego jutra. Wielokrotnie historia naszej Ojczyzny potwierdzała, że obstawanie przy Bogu, tradycji i patriotyzmie pociąga za sobą tryumfy. Bardzo dobrze, że dzisiejsza Polska ten schemat powiela. Wysoce naiwna byłaby rezygnacja ze sprawdzonego rozwiązania, które nie owocowało druzgocącymi rozczarowaniami. Wracając do Łupaszki, mam nadzieję, że dopilnuje w Niebie, by Polska się nie zaplątała i nadal okazywała wierność hasłu ,,Bóg, Honor, Ojczyzna”. Jeśli major wytrwa w pozaziemskim obowiązku, nie zawiedzie się na współczesnych braciach.

Odkłamana historia Żołnierzy Wyklętych stanowi jeden z niekwestionowanych sukcesów współczesnej Polski. Na ten wspaniały tryumf trzeba jednak nadal pracować, bo manipulatorzy dziejowi nie śpią i szykują kolejne ataki na naszą bohaterską historię. Ich trudy i znoje pójdą na zmarnowanie, jeśli orężem Polaków nadal będą ,,Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Tagi:
komentarz Polska żołnierze wyklęci

Rachunek sumienia ze wspólnotowości

2018-02-23 19:12

Antoni Szymański

Mija drugi tydzień Wielkiego Postu w którym rozpoczęliśmy refleksję nad własną skłonnością do grzechu. Zło osłabia nie tylko nas samych ale każdą wspólnotę, którą tworzymy.

domagoj8888 / fotolia.com

Otwieram Ewangelię św. Marka i czytam: Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników». (Mk 2, 16-17)

Zarzuty religijnych przywódców Izraela podszyte były niczym niezmąconym samozadowoleniem. Przekonani byli, że przestrzeganie odpowiednich przepisów, zachowań i rytuałów, a także skupienie się na osobistej doskonałości, zapewnia im sprawiedliwość w oczach Boga. Tymczasem obok „elity” żyła masa zwyczajnych ludzi, którzy lgnęli do Jezusa, czuli się bezpiecznie i coraz śmielej otwierali na wzajemne zaufanie i więzi.

Aby nie popaść w faryzeizm dano nam właśnie okres Wielkiego Postu. To doskonała okazja do zburzenia samozadowolenia – zarówno w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym. Stając w prawdzie zdajemy sobie sprawę, że różnorakie społeczności, które tworzymy dalekie są od doskonałości.

Najdokładniej widzimy to w relacjach rodzinnych. Język, którym się do siebie zwracamy, zdolność do przebaczania, ilość i jakość wspólnie spędzanego czasu – mimo podejmowanych wysiłków często nie odpowiada oczekiwaniom. Nadal nie spada wskaźnik rozwodów i trwają cierpienia dzieci, które wychowują się bez obojga rodziców. Podobnie jest ze społecznościami zawodowymi (w korporacjach, urzędach, fabrykach) – wiemy to i czujemy, że nie jesteśmy nawzajem stuprocentowo lojalni, szczerzy i nie zawsze potrafimy działać zespołowo. Wciąż mamy kłopot z relacjami pracownik – pracodawca, z efektywnym zarządzaniem ludźmi, szacunkiem dla cudzego i własnego czasu.

Jakie są nasze rodziny i zakłady pracy, takie społeczności lokalne. Czy w wystarczającym stopniu odczuwamy odpowiedzialność za przestrzeń naszej ulicy, dzielnicy, miejscowości, czy regionu? Czy często zdarza się nam przedkładanie prywaty nad dobro wspólne oraz podkopywanie dobrego imienia osób i środowisk. Podobnie dzieje się przy budowaniu wspólnot edukacyjnych. Oświatę nierzadko uznajemy za domenę urzędników i dość łatwo dyspensujemy się od odwiedzania szkoły, w której uczą się nasze dzieci i wnuki. Dezerterujemy mimo, że młode pokolenie potrzebuje wspólnego wysiłku rodziców, nauczycieli, administracji i innych dorosłych, aby nauczyć się żyć w świecie wiedzy i wartości.

A jak angażujemy się w funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego? Możliwość wolnego zrzeszania się obywateli i działania w kierunku osiągania zróżnicowanych pozytywnych celów, to sukces przemian społecznych w naszym kraju. Czy potrafimy go docenić i wykorzystać biorąc udział w działaniach różnorakich stowarzyszeń, fundacji, grup nieformalnych czy wolontariatów? Codzienne doświadczenie i badania wskazują, że aktywność obywatelska pozostaje u nas nadal na słabym poziomie. Spoglądamy wreszcie na nasz stosunek do polityki uprawianej w parlamencie i upowszechnianej w mediach – jaki obraz się wyłania? Czy stać nas na wysiłek samodzielnego myślenia i rozróżniania ziarna od plew? Czy potrafimy zachować dobry język, czy nie pozwalamy się podzielić przez poglądy i ideologie?

Te i podobne rozważania – jeśli prowadzimy je uczciwie, z pewnością nakierują nas prędzej czy później na przekonanie, że nie posiadamy wystarczających przesłanek do poczucia wyższości i mówienia o sobie „idealny obywatel”. I to będzie ważny sukces Wielkiego Postu! Być może dopadnie nas przy tym troska i pewnego rodzaju zasmucenie. To też dobry objaw pod warunkiem, że nie prowadzi do pesymizmu. Jeśli zdajemy sprawę jak bardzo jesteśmy niesolidni, niezorganizowani, nieopanowani, leniwi, nietolerancyjni, nieobiektywni, itd. – to znaczy, że do nas właśnie przychodzi Lekarz. Będąc w sytuacji podobnej do celników i grzeszników, uzbrojeni w pokorę, możemy zacząć czynić kroki, by zmieniać siebie i otaczający świat. Takiej właśnie refleksji – przeżycia Wielkiego Postu z pokorną nadzieją na przemianę, życzę w tym czasie nam wszystkim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młoda Częstochowa przed maturą

2018-02-24 15:59

Jolanta Kobojek

Chociaż do matury jeszcze ponad 2 miesiące, to uczniowie ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych archidiecezji częstochowskiej już teraz prosili na Jasnej Górze o światło Ducha św. na czas egzaminów i podejmowania życiowych decyzji. W pielgrzymce odbywającej się w sobotę, 24 lutego wzięło udział ok. 2 tys. młodych z 45 szkół. Towarzyszyli im także katecheci, nauczyciele i rodzice.

Niedziela TV

„Jestem związany z Jasną Górą i wiele razy doświadczałem tego, że Maryja pomagała mi w życiu. Wierzę, że tak będzie również w przypadku matury” - mówi Stanisław Sosiński, uczeń Szkoły Muzycznej im. Marcina Józefa Żebrowskiego w Częstochowie. Jego rówieśniczka, Katarzyna Michoń z Liceum im. Norwida w Częstochowie, dodaje: „Myślę, że przygotowanie od strony naukowej jest bardzo ważne, ale duchowe również”.

Głównym punktem programu tegorocznej pielgrzymki była Msza św. sprawowana pod przewodnictwem abp.Wacława Depo, metropolity częstochowskiego. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali licznie zebrani księża katecheci ze wszystkich rejonów duszpasterskich archidiecezji. „Jesteśmy tutaj we wspólnocie szczególnej, wspólnocie ludzi młodych, którzy mają swoje pragnienia serca, swoje plany na przyszłość, i nie chcą pozostać samotni na drogach, nie chcą być pokoleniem straconych złudzeń i niezaspokojonych pragnień, dlatego przychodzimy do Maryi, bo Ona wie, co podpowiedzieć Synowi, a On wie, co kryje się w sercu każdego z nas” – mówił na rozpoczęcie abp Depo.

Zobacz zdjęcia: Maturzyści częstochowscy na Jasnej Górze

W homilii kaznodzieja zachęcał młodych do tego, by mieli odwagę prosić m. in. o dar mądrości: „Mądrość, to silne docieranie do prawdy o nas samych, kim jesteśmy i jaka jest moja rola wobec innych, jaka jest prawda o otaczającym nas świecie i wreszcie, jaka jest prawda o Bogu, z którego ręki wyszliśmy, który jest najwyższą prawdą objawioną w Jezusie Chrystusie. To dar mądrości daje nam poznać świat wartości, które nie przemijają i nie dostosowują się do różnych okoliczności czy wyzwań”.

Na zakończenie Eucharystii miejsce akt ofiarowania maturzystów Matce Bożej.Po Mszy św. młodzież uczestniczyła w spotkaniu ewangelizacyjnym w kaplicy św. Józefa (grupa częstochowska i radomszczańska) i w Wyższym Seminarium Duchownym(grupa zawierciańska i wieluńska). Młodzi mieli okazję wysłuchać wielu świadectw oraz wybrać Jezusa jak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem