Reklama

„...aby pozostał nasz ślad”

Dzieje rodu Ledóchowskich

Barbara Arsoba
Edycja szczecińsko-kamieńska 45/2003

Dzieje rodu Ledóchowskich to tak bardzo bogata w treści i niezwykła publikacja, że recenzja z niej mogłaby stanowić osobną książkę. Postaram się zatem nakreślić tylko kilka aspektów i moich refleksji: podać podstawowe informacje o autorze, rodzie i książce oraz przywołać kilkoro przedstawicieli duchowieństwa z rodu Ledóchowskich i osobę Antoniego hr. Ledóchowskiego - ojca hr. Mieczysława - kapitana ż. w. znanego szczecinianom w sposób szczególny.

Przeszłość jest fundamentem,
na którym buduje się przyszłość

O autorze

Mieczysław hr. Ledóchowski, autor prezentowanej książki, urodził się 3 listopada 1920 r. w Tczewie. Jest synem Matyldy z domu baronównej Warnesius i Antoniego Ledóchowskiego, nestora szkolnictwa morskiego.
Lata 20. Mieczysław spędził w Tczewie. W 1930 r. Ledóchowscy przenieśli się do Gdyni, a 3 lata później zamieszkali w Orłowie. Mieczysław był uczniem gimnazjum prowadzonego przez Ojców Jezuitów. W wieku 15 lat stał się kuratorem ekonomicznym Zakładu Narodowego im. Ossolińskich - po śmierci dziadka i wobec rezygnacji ojca z tej funkcji. „Józef Maksymilian hr. Ossoliński, tworząc w drugiej i trzeciej dekadzie XIX w. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, opiekę nad nim powierzył całemu narodowi, ale obowiązki kierowania nim i gospodarowania majątkami ziemskimi, z dochodów, których Zakład miał być utrzymywany, przekazał wielkim rodom polskim, wśród których Ledóchowscy wymienieni zostali na pierwszym miejscu” - pisze we wstępie do omawianej książki dr Adolf Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Lata wojny Ledóchowscy przeżyli w Lipnicy k. Bochni. Po 1945 r., w latach realnego socjalizmu, historia skazała rodzinę Ledóchowskich, podobnie jak przedstawicieli innych rodów, na wegetację. Uważani byli za „wrogów klasowych”. Po 15 latach życia w PRL wyjechał do Wiednia, trzy lata później przyjechała żona Halina. Tu pozwolę sobie na małą dygresję na temat żony Autora. Podczas lektury książki nie sposób nie zauważyć jej roli w życiu męża oraz miłości Mieczysława Ledóchowskiego zarówno do swych przodków, a szczególnie do ukochanej żony Halinki i synów.
Halina Korwin Kossakowska herbu Ślepowron pochodzi ze znanej litewskiej rodziny magnackiej. Urodziła się w 1924 r. w Kościerzynie. Jej matka zmarła w 1938 r., a ojca, więźnia Stutthofu, Niemcy rozstrzelali 11 listopada 1939 r. Osieroconą Halinkę wraz z rodzeństwem Ledóchowscy przyjęli do siebie, do Lipnicy. Ale swoją przyszłą żonę Mieczysław poznał już wcześniej, w Gdyni w 1930 r. Ślub ich odbył się w Lipnicy 3 czerwca 1943 r.
Autor, pisząc o żonie, podkreśla jej wspaniałe zalety charakteru i niezwykłą urodę. Możemy przeczytać o niej m. in.: „Wszystkie moje prace w czasie pobytu w Austrii, a także powodzenie, jakie mi w tych zajęciach towarzyszyło, nie byłoby możliwe, gdybym nie miał domu. A ten dom, w którym zawsze czułem się dobrze, zawdzięczam Halince. (...) Jest również bezspornym faktem, czy ktoś temu da wiarę, czy nie, że po 58 latach (teraz już 60 - przypis red.) naszego wspólnego życia, kiedy to piszę, uczucia, wdzięczność i szacunek ku mojej żonie stale wzrastają”. Chcę również zauważyć, że Ledóchowski jest człowiekiem głęboko religijnym i oddanym katolikiem.
W 1980 r. Mieczysław Ledóchowski podjął pracę w Europejskim Funduszu Pomocy w Wiedniu, instytucji powołanej przez Niemiecką i Austriacką Konferencję Episkopatów w celu niesienia pomocy Kościołom rzymskokatolickim w Europie, a zwłaszcza w tak zwanym bloku wschodnim. Wspomnienia z tej działalności opisuje w swojej książce W służbie Kościołowi w Polsce 1980-1989, z przedmową Prymasa Polski kard. Józefa Glempa.
Cytowany już dr Juzwenko pisze: „Nie wahał się ani chwili, kiedy w roku 1990 zaproponowałem mu członkostwo w Ossolińskiej Radzie Naukowej Biblioteki. (...) W roku 1995, po wejściu w życie ustawy restytuującej fundację, wszedł w skład 13-osobowej Ossolińskiej Rady Kuratorów. Jest jedynym członkiem Rady, któremu członkostwo w Radzie zapewnia decyzja Józefa Maksymiliana Ossolińskiego podjęta w roku 1824”.
Od 1987 r. Mieczysław Ledóchowski jest najstarszym męskim przedstawicielem rodu hrabiowskiego Ledóchowskich z gałęzi potomków Kuźmy.

O rodzie

Początki rodu Ledóchowskich autor sagi przywołuje za książką ks. Sadoka Barącza Pamiętnik Szlachetnego Ledóchowskich Domu, wydaną we Lwowie w 1879 r. Według legendy, ród wywodzi się od rycerza Halki, krewnego księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego, twórcy potęgi Rusi Kijowskiej.
Książę Włodzimierz w 975 r. wysłał Halkę do Konstantynopola, aby ten rozeznał się, czy religia chrześcijańska może być przydatna w budowaniu potęgi Rusi. Misja rycerza w szerzeniu chrześcijaństwa na Rusi mimo wielu przeciwności powiodła się i książę Włodzimierz Wielki w latach 988-989 przyjął z Bizancjum chrześcijaństwo jako religię państwową (Chrzest Rusi).
Za waleczność i postawę wierną Bogu książę Włodzimierz nadał mu herb z trzema krzyżami w tarczy pod nazwą „Szaława”, jako znamię wyróżniające Halkę spośród pogańskich rycerzy. W herbie, w złotym kole na błękitnym polu, widnieją ułożone w trójkąt trzy złote krzyże; nad tarczą hełm i wzniesiona ręka z mieczem.
Pierwszą wzmianką historyczną o potomkach rycerza Halki jest zapis w Kronice polskiej Marcina Bielskiego z XVI w. Protoplastą rodu Ledóchowskich był Nestor, którego za zasługi wyświadczone ojczyźnie Kazimierz Jagiellończyk obdarzył wsią Ledóchowem (Leduchowem) w okolicy Kamieńca na Wołyniu. Ten przywilej nadany przez króla pozwala umiejscowić początki rodu Ledóchowskich w pierwszej połowie XV stulecia. Autor pisze, że dokument wraz z innymi przywilejami i pamiątkami był pieczołowicie przechowywany w bogatym archiwum rodzinnym jeszcze w czasie jego młodości w Lipnicy. I dalej dodaje: „Niestety wojna i nadejście Sowietów sprawiły, iż trzeba było z godziny na godzinę, dla ratowania życia, opuścić dwór. Jeszcze w czasie okupacji niemieckiej dużą część archiwum ukryto na poddaszu kościoła farnego w Bochni. Ta część zbiorów została kilkanaście lat później, po naradzie w gronie najbliższej rodziny, przekazana Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie w wieczne posiadanie. Było tego trzy wielkie skrzynie”.
Wrócę jeszcze do Nestora. Miał czterech synów: Kuźmę, Waska, Denysa i Haska oraz trzy córki. I od imion synów wzięły początek cztery gałęzie rodu Ledóchowskich. Autor w swojej książce ograniczył się do przedstawienia dziejów potomków Kuźmy, gałęzi jemu najbliższej, ponieważ z niej się wywodzi.

O książce

Dzieje rodu Ledóchowskich autorstwa Mieczysława Ledóchowskiego, zatytułowane...aby pozostał nasz ślad i wydane nakładem Autora przy współudziale Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, to publikacja zupełnie wyjątkowa i znakomita. Najpierw zachwyca szata graficzna - piękna twarda okładka z herbem rodowym, a wewnątrz zreprodukowano wiele wspaniałych fotografii i unikalnych dokumentów. Do książki dołączono drzewo genealogiczne rodu Halka Ledóchowskich herbu Szaława w gałęzi potomków Kuźmy, sięgające XVI w. Avorem respice mores - „bacz na obyczaje przodków” - to sentencja, która jest zawołaniem rodowym rodziny Ledóchowskich. Wierny temu zawołaniu podjął się spisania dziejów rodu. W przedmowie do książki Autor zastrzega, że nie jest literatem, że całe życie działał raczej w obszarze technicznym, a przecież książka jest doskonale opracowana, napisana piękną polszczyzną. „Styl Ledóchowskiego - cytuję za prof. dr. Adamem Zielińskim - wybija się elokwencją, jest wzbogacony przez fascynująco atrakcyjnie prowadzone wywody, pełne poszanowania dla prezentowanych bohaterów, wywody «umilane» humorem, a nawet ironią, ale jeżeli już ironią, to zawsze pełną serdecznego uczucia”.
Mieczysław Ledóchowski ze skromnością wyznaje, że jest to książka o starym rodzie Ledóchowskich, opowieść dla wnuków, aby nie zapomnieli, że ich dzieje zrosły się nieodłącznie z dziejami narodu polskiego, z jego tradycjami i kulturą. Jednak w książce zapisano nie tylko sagę jednego z najwybitniejszych rodów, ale ważny rozdział z dziejów historii Polski i to na przestrzeni około tysiąca lat. Przytoczę tu jeszcze za prof. A. Zielińskim, że „...aby pozostał nasz ślad to nie tylko saga Ledóchowskich, ale też przemyślnie prezentowana historia Polski. Czytelnik, który zapozna się z tą książką, wzbogaci swą wiedzę o przeszłości Kraju nad Wisłą i dowie się o wydarzeniach, których albo nie znał, albo, jeżeli się ich kiedyś wyuczył, dawno zapomniał. Z kartek tej nieprzeciętnej publikacji czytelnik dowie się też, jaki wpływ na losy kraju mają jego wybitni przedstawiciele czy też wybitne rodziny, które na przestrzeni wieków bezpośrednio lub pośrednio, kształtowały polską rzeczywistość”.

Reklama

O przedstawicielach duchowieństwa

Już drzewo genealogiczne pozwala zauważyć, że liczni członkowie rodu Ledóchowskich byli zaangażowani w sprawy publiczne, pełnili zaszczytne i odpowiedzialne funkcje - świeckie, głównie w wojskowości, i duchowne. Z rodu wywodzą się wybitni przedstawiciele duchowieństwa. Wymieńmy kilkoro z nich.
Prymas Polski kard. Mieczysław Halka Ledóchowski (1822-1902). Razem z dwiema zakonnicami, bł. Marią Teresą i św. Julią Urszulą, oraz ich bratem Włodzimierzem, generałem Towarzystwa Jezusowego, okrył rodzinę wyjątkową chwałą.
Urodził się w 1822 r. w Górkach pod Klimontowem w tamtejszym dworze. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do Seminarium Świętego Krzyża w Warszawie, kierowanego przez Księży Misjonarzy (od dzieciństwa powziął zamiar zostania kapłanem). Następnie został przyjęty do Papieskiej Szkoły Nauk Politycznych, kształcącej dyplomatów kościelnych. Cieszył się wielkim uznaniem papieża Grzegorza XVI, potem Piusa IX.
Dodajmy tylko, że w 1866 r., po ogłoszeniu nominacji w Rzymie, ks. Mieczysław Ledóchowski odbył ingres arcybiskupi w Poznaniu i zapoczątkował swoje 20-letnie rządy metropolią gnieźnieńsko-poznańską. Z Gnieznem związana była także godność prymasa. Jego kariera - jak pisze autor - była bardzo bogata, więc zainteresowanych odsyłamy do jego książki oraz monografii ks. Witolda Klimkiewicza Kardynał Ledóchowski na tle swojej epoki.
Spośród siedmiorga rodzeństwa babci autora, Franciszki, troje wstąpiło do stanu duchownego. Byli to: bł. Maria Teresa Ledóchowska (1863-1922) - założycielka Stowarzyszenia Sióstr Misyjnych, przełożona misyjnego Zgromadzenia Sióstr św. Piotra Klawera (klawerianki), beatyfikowana 19 października 1975 r. przez papieża Pawła VI.
Następnie jej brat - Włodzimierz Ledóchowski (1866-1942), generał jezuitów, oraz powszechnie znana Matka Julia Urszula Ledóchowska (1865-1939) - założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (SJK, szare urszulanki).
Przypomnijmy pokrótce sylwetkę Matuchny. Julia w wieku 21 lat rozpoczęła życie zakonne w klasztorze Sióstr Urszulanek w Krakowie. Zajęła się przede wszystkim pracą pedagogiczną. Pracowała w Petersburgu, w krajach skandynawskich (odczyty w kilku językach poświęcone dziejom narodu polskiego i jego prawu do niepodległości).
W 1920 r. m. Urszula z grupą towarzyszących jej zakonnic rozpoczęła działalność w wolnej Polsce, w Pniewach k. Poznania. Wkrótce utworzyła nowe Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Jezusa Konającego. Zmarła 29 maja 1939 r. Świętość m. Urszuli Bóg potwierdził licznymi łaskami i cudami. Beatyfikowana została przez Jana Pawła II w Poznaniu 20 czerwca 1983 r., a następnie kanonizowana 18 maja br. w Rzymie.
O Antonim Ledóchowskim - nestorze Szkolnictwa Morskiego Antoni (1895-1972), ojciec autora recenzowanej książki, to postać wielce zasłużona i znana, nie tylko szczecinianom. Z wiedzą i praktyką wyniesioną ze szkoły i floty austriackiej uczył astronawigacji - najpierw w Tczewie i Gdyni, potem w Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie. Uczniowie wspominają go jako wielkiej klasy dydaktyka i autora fachowych podręczników.
Po wojnie osiadł w Szczecinie, aby pracować w WSM. W czasach stalinowskich zaliczono go do „wrogów klasowych” i zdegradowano profesora nawigacji i astronomii do robotnika portowego. Potem już nigdy nie wrócił do Szkoły Morskiej, ale rozpoczął pływanie na stanowisku kapitana. Zmarł nagle 22 sierpnia 1972 r. Został pochowany w kwaterze zasłużonych na cmentarzu centralnym w Szczecinie. Niestety, podczas pogrzebu nie zezwolono na obecność księdza, choć kapitan Ledóchowski był człowiekiem wierzącym i oddanym katolikiem. Kolejne krzyże umieszczane przez rodzinę na płycie grobu były natychmiast usuwane. Dopiero po zmianach ustrojowych w Polsce sytuacja się odmieniła i obecnie na sąsiadujących z sobą grobach obu kapitanów - Antoniego Ledóchowskiego i Konstantego Maciejewicza (zmarł również w 1972 r.) - znajdują się katolickie krzyże. Na płycie nagrobnej tego pierwszego widnieje napis: „Śp. Antoni Halka Ledóchowski 1895-1972, Nestor Szkolnictwa Morskiego Tczew - Gdynia - Szczecin”.
W 1975 r. zbudowano dla Polskiej Żeglugi Morskiej kilka statków nazwanych imieniem zasłużonych ludzi morza. Jednym z nich był m/s „Kapitan Ledóchowski”.
Mieczysław Ledóchowski jest jedynym synem z pierwszego małżeństwa Kapitana. Ma trzech przyrodnich braci. Jednym z nich jest Wincenty, kapitan żeglugi wielkiej, który mieszka z rodziną w Szczecinie.

* * *

Dzieje rodu Ledóchowskich były związane z chwałą narodu polskiego, ze świetnością, ale i z jego klęskami, których dziejowe burze nie szczędziły tej części Europy. Wiele rodów arystokratycznych po ostatniej wojnie musiało albo opuścić swój kraj, albo zostało zagrożonych w swojej egzystencji. Wiele z nich przetrwało, kultywując wartości i służąc społeczeństwu w nowych historycznych warunkach.
Zrozumiała staje się dla czytelnika duma z przeszłości rodu, jak również postawy przedstawicieli rodziny, czemu autor dał wyraz w zakończeniu książki.

Mieczysław Ledóchowski, „... aby pozostał nasz ślad. Dzieje rodu Ledóchowskich”, Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, Wrocław 2002 r. - 222 s. Bogaty materiał fotograficzny na papierze kredowym, facsimile dokumentów oraz osobny załącznik - drzewo genealogiczne.
Zamówienia można kierować pod adresem:
Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, ul. Szewska 37, 50-139 Wrocław
lub pocztą elektroniczną: TPO@oss.wroc.pl

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwycięstwo zdrowego rozsądku nad aborcją w Szkocji

2019-03-20 18:40

vaticannews / Edynburg (KAI)

Rada miasta Edynburga odrzuciła projekt rozporządzenia mającego zakazać obrońcom życia czuwań przed klinikami aborcyjnymi. Grupy pro-life nazywają tę decyzję „zwycięstwem zdrowego rozsądku”.

AnyaLogic / Foter.com / CC BY

Rada miasta, służba zdrowia oraz policja rozważały możliwość wprowadzenia specjalnych stref przed klinikami aborcyjnymi, gdzie zakazana byłaby modlitwa i rozmowy z korzystającymi z „usług” tych instytucji. Powodem miało być „niepotrzebne dręczenie” tzw. pacjentów. Jak orzeka jednak raport rady miasta: „nie ma na to żadnego przekonywującego dowodu”, co za tym idzie władze miasta nie zakażą obrońcom życia takich działań.

Jak mówi Michael Robinson, odpowiedzialny za komunikację z mediami przy szkockim Towarzystwie na rzecz Ochrony Nienarodzonych Dzieci (SPUC), oficjalne dane potwierdzają, że kobiety ubogie w tym kraju mają dwukrotnie wyższy wskaźnik dokonywania aborcji niż kobiety zamożne. „Pokojowe czuwania obrońców życia oferują praktyczne, emocjonalne i finansowe wsparcie dla bezbronnych kobiet, które inaczej mogą być zmuszone do aborcji, której nie chcą” – dodaje Robinson.

W 2017 r. rozwiązania zakazujące czuwań przed klinikami przyjęła londyńska gmina Ealing, podczas gdy gmina Richmond upon Thames przeforsowała taki zakaz w ubiegłym miesiącu. Znane są przypadki procesów sądowych wytoczonych gminie przez matki, które dzięki czuwaniom obrońców życia ocaliły swoje dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem