Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

„Z Maryją kontemplować Chrystusa”

Z ks. inf. prof. dr. hab. Józefem Kudasiewiczem, uczestnikiem Diecezjalnego Kongresu Różańcowego, wykładowcą Pisma Świętego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, rozmawia ks. Waldemar Wesołowski.
Edycja legnicka 46/2003

Ks. Waldemar Wesołowski: - Już od wielu wieków Kościół modli się na różańcu, pogłębia również jego teologię. Czy możemy dzisiaj powiedzieć, że wiemy już wszystko o Różańcu?

Ks. prof. Józef Kudasiewicz: - Jak wykazał dokument Ojca Świętego Rosarium Virginis Mariae, można jeszcze dużo nowych rzeczy powiedzieć o Różańcu. Można go pogłębić, poszerzyć. Myślę, że będzie to zadanie jeszcze dla wielu pokoleń.

- Proszę powiedzieć, jakie znaczenie ma modlitwa różańcowa dzisiaj dla zwykłego człowieka?

- Ojciec Święty zwrócił uwagę na dwie rzeczy. A mianowicie, że Różaniec ma być modlitwą o pokój. A więc ma otwierać konkretnego chrześcijanina na sprawy całego świata. Świat współczesny łączy się, globalizuje, a więc trzeba ten świat przemodlić, żeby był on również światem ludzkim, chrześcijańskim. Druga sprawa, o której mówi Papież, to ta, że Różaniec powinien być odmawiany w rodzinie i przez rodzinę. Chodzi o to, żeby rodzina gromadziła się nie tylko na posiłek, który spożywa się zazwyczaj szybko, bo nie ma czasu, ale żeby gromadziła się również na wspólną modlitwę, a więc żeby członkowie tej rodziny w ten sposób łączyli się między sobą. Inna sprawa, na którą zwraca uwagę Jan Paweł II, to ta, że współczesny człowiek jest bardzo zabiegany, na nic nie ma czasu. A więc przez modlitwę różańcową, z którą się łączy kontemplacja, cisza, Papież wzywa do tego, aby się zatrzymać, zastanowić, wniknąć w siebie i postawić sobie fundamentalne pytania: jak żyjesz, dokąd zmierzasz? Chodzi o to, by wszelkie działanie człowieka, to zabieganie, troski, praca wypływały z jego głębszego związku z Bogiem.

- U wielu ludzi panuje takie przekonanie, że Różaniec jest modlitwą dla starszych kobiet. Czy Ksiądz Profesor zgadza się z tym?

- Rzeczywiście, to przekonanie spotyka się i dzisiaj. Otóż Różaniec jest taką modlitwą, którą potrafi odmawiać każdy, i każdy inaczej, w zależności od tego, jak wygląda jego wnętrze, jakim jest chrześcijaninem. Oczywiście, mogło tak się zdarzać, że te pobożne babcie odmawiały tę modlitwę bez jakiegoś głębszego wnikania w treść, może nawet bez kontemplacji. Ale jeżeli to było robione z wiarą, to było to takie ciągłe wołanie do Chrystusa, do Jego Matki. Weźmy taki przykład. Małe dziecko woła często, nieraz aż do znudzenia „mamo”. Przecież każda matka cieszy się z tego, a nie obraża się czy narzeka. Jednak trzeba też stwierdzić, że cały dokument papieski chce nam przypomnieć, żeby różaniec nie był modlitwą „klepaną”. Ojciec Święty chce, żeby była to modlitwa pogłębiona, połączona z rozważaniem i kontemplacją. To jest właśnie odpowiedź Papieża na te wszelkie zarzuty pod adresem niedoskonałości w odmawianiu Różańca.

- Ojciec Święty, wprowadzając nowe tajemnice światła, nieco zburzył praktykę odmawiania Różańca, do której przyzwyczailiśmy się już od wieków. Jakie znaczenie mają dla nas nowe tajemnice różańcowe?

- To, co było, zostaje. To nie jest zmiana, to jest jedynie dodatek do tego, co było. Było rozważanie dzieciństwa i od razu przejście do Ogrójca i cierpienia Jezusa. Później tajemnice chwalebne. A więc brakowało bardzo ważnego etapu działalności Jezusa: nauczania, znaków, cudów. Ojciec Święty, dodając nowe tajemnice, chciał uczynić Różaniec modlitwą bardziej pełną, ukazującą w pełni tajemnicę Chrystusa. A więc możemy powiedzieć, że Papież tylko uzupełnił ją. Jakie to ma znaczenie dla nas? Myślę, że każdy chrześcijanin powinien żyć Ewangelią. Nowe tajemnice światła kierują naszą uwagę na nauczanie Jezusa, na Jego słowa, na potrzebę nawrócenia. A więc odmawiając Różaniec, powinniśmy konfrontować go z naszym życiem, czy my żyjemy tymi prawdami, które rozważamy. Taki rodzaj modlitwy jest bardziej zobowiązujący dla nas. Wiem, że może nie od razu przywykniemy do takiej formy Różańca, ale trzeba powoli przyzwyczajać się.

- Jest Ksiądz Profesor autorem jednych z pierwszych komentarzy do tajemnic światła. Na co kładzie Ksiądz nacisk w tych komentarzach?

- Przede wszystkim chciałem w sposób jak najbardziej plastyczny, zrozumiały przedstawić treść poszczególnych tajemnic. A więc teologię tych tajemnic, ale zawsze ukierunkowaną ku egzystencji człowieka. Co z danej tajemnicy wynika dla naszego życia. Pierwsze moje komentarze są bardziej teologiczne - powiedziałbym - przeznaczone dla intelektualistów, chcących jakoś szczególnie wniknąć w misterium Jezusa. Dlatego mogą się one wydawać nieco trudne dla zwykłego człowieka. Natomiast druga książka: Biblijna droga pobożności maryjnej, która ma formę wywiadu - rzeki, przeznaczona jest dla większości ludzi. Jest tam i teologia, i życie, ale ujęte w języku prostym i zrozumiałym dla każdego. Chciałem w ten sposób ułatwić ludziom wykorzystanie tej szansy, jaką dał nam Ojciec Święty, wprowadzając tę reformę Różańca.

- Jaką rolę odgrywa Różaniec w życiu Księdza Profesora?

- Nauczyłem się odmawiania Różańca jeszcze przed moją pierwszą Komunią św. od mojej pobożnej babci. W rodzinie była żywa tradycja odmawiania tej modlitwy. Moja mama i babcia należały do kółka różańcowego. Zawsze w pierwsze niedziele miesiąca chodziły na zmianę tajemnic i przynosiły do domu dwukartkowe tajemnice z obrazkiem i komentarzem. Głębiej poznałem tajemnicę Różańca w seminarium duchownym. Mieliśmy wspaniałego ojca duchownego, który uczył nas odmawiania tej modlitwy z lekturą Pisma Świętego. To był jakby drugi etap. Różaniec ma to do siebie, że można go odmawiać wszędzie. W drodze do pracy, w podróży, w domu. Często podróżowałem, miałem czasem wykłady na dwóch uczelniach i wiele czasu spędzałem w pociągach. Wtedy właśnie chętnie sięgałem po Różaniec. Mogę więc powiedzieć, że towarzyszył mi od najmłodszych lat. Zachęcam wszystkich do odmawiania Różańca. Ale chcę zwrócić uwagę na to, że dopiero wtedy zasmakuje się w tej modlitwie, jeżeli pójdzie się drogą wskazaną przez Papieża. Jeżeli przy odmawianiu tej modlitwy, pogłębi się biblijną treść tajemnic i jeżeli towarzyszyć nam będzie również chwila milczenia, medytacji. Jak mawiał Paweł VI, „Różaniec bez medytacji, bez ciszy jest jak ciało bez duszy”. Dlatego zachęcam do Różańca pogłębionego.

- Dziękuję Księdzu Profesorowi za rozmowę.

Przygotowanie do spowiedzi

2018-02-16 08:19

Bardorf Eduard/pl.fotolia.com

Modlitwa przed spowiedzią:

Ojcze Niebieski, Ty znasz mnie do głębi – znasz każdy szczegół mego życia.
Przeznaczyłeś mnie do życia z sobą w wieczności, często o tym zapominam.
Jestem słaby, niestały, tak łatwo się wybielam, usprawiedliwiam.
Pozwó1 mi widzieć siebie tak, jak Ty mnie widzisz.
Osądzać bez wybiegów intencje, jakimi kieruję się w życiu.
Oświeć mnie, abym rozpoznał swe grzechy przeciw Tobie i przeciwko moim bliźnim.
Abym miał odwagę uznania, że źle postępuję, że potrzebuję zmiany postępowania, myślenia, nawrócenia.
Daj łaskę prawdziwego żalu i poprawy, abym doznał radości Twojego przebaczenia.
Niech Twoje miłosierdzie, Boże, uleczy moje rany, wzmocni moją wolę pełnienia Twojej woli.

Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?
Czy odprawiłem zadaną pokutę?
Czy wynagrodziłem Bogu i bliźniemu za wyrządzone krzywdy?
Czy podjąłem wysiłek wyzbywania się swoich wad, słabości, nałogów?

Oceniając swoje postępowanie, stańmy przed obliczem Boga i odpowiedzmy sobie na
następujące pytania:

PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE MÓWI:

Miłuj Pana, Boga swego, całym sercem, całym duszą, całym swoim umysłem, całym sobą.

Czy modlę się rano i wieczorem? Czy była to prawdziwa rozmowa mego serca z Bogiem, czy tylko zwykła formalność?
Czy szukam u Boga rady, pomocy w cierpieniach, pokusach?
Czy zastanawiam się nad tym, jaka jest względem mnie wola Boża?
Czy w niedziele i święta uczestniczę we Mszy św. i troszczę się o to, by uczestniczyli w niej wszyscy domownicy?
Czy proponuję swym bliskim wspólną modlitwę?
Czy w niedziele nie wykonuję prac niekoniecznych?
Czy wyznaję otwarcie swoją wiarę przez udział w niedzielnych Mszach św., w procesjach publicznych i wówczas, kiedy mnie o to pytają?
Czy wspieram materialnie działalność parafii? Czy interesuję się jej potrzebami?
Czy nie uchylam się od udziału w pracach na jej rzecz?
Czy w miarę swoich możliwości biorę udział w działalności grup modlitewnych, grup troszczących się o katechizację dzieci i młodzieży?
Czy wspomagam dzieła dobroczynne na rzecz ubogich, ludzi znajdujących się w trudnych okolicznościach?
Czy staram się poznać naukę Kościoła przez lekturę stosownych książek, uczestniczenie w rekolekcjach, udział w spotkaniach grup formacyjnych?
Czy zachęcam do tego swoich bliskich, swoje dzieci?
Czy odrzucam horoskopy, karty do tarota, wróżbiarstwo, magię, treści głoszone przez
wysłanników sekt i czuwam, by moi bliscy nie dali się w nie uwikłać?
Czy czytam systematycznie katolicką prasę, słucham katolickich rozgłośni radiowych,
oglądam katolickie programy telewizyjne?
Czy oponuję, kiedy bluźni się Bogu, niesłusznie krytykuje Kościół?

DRUGIE Z NAJWAŻNIEJSZYCH PRZYKAZAŃ MÓWI:

Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34).
Kto mówi, że miłuje Boga, a bliźniego ma w nienawiści, jest kłamcą (por. 1 J 4, 20).

Czy szanuję rodziców?
Czy nie wyrządzam im przykrości, nie lekceważę, czy troszczę się o ich potrzeby?
Czy się za nich modlę?
Czy nie daję dzieciom złego przykładu (klątwy, pijaństwo, nieprzyzwoite żarty, stosowanie przemocy, spędzanie zbyt dużo czasu przed telewizorem)?
Czy troszczę się o wychowanie dzieci w poszanowaniu godności własnej i innych?
Czy wiem, jakie filmy oglądają? Jakie czytają czasopisma, książki? Z kim przebywają?
Co robią z otrzymanymi pieniędzmi? Gdzie spędzają wolny czas? Czy nie pobłażam ich moralnym przewinieniom (lenistwu, samolubstwu, lekceważeniu bliźnich, przemocy, kradzieży, pijaństwu)?
Czy interesuję się zachowaniem dzieci w szkole, wymagam od nich szacunku dla nauczycieli, odrobienia zadanych lekcji?
Czy nie wtrącam się zbytnio w życie rodzinne dorosłych dzieci, wzniecając konflikty?
Czy żyję w zgodzie z rodzeństwem, krewnymi i kolegami w szkole, w pracy?
Czy traktuję życzliwie sąsiadów, współpracowników? Czy nie żywię do nich pretensji, urazów? Czy nie zazdroszczę im sukcesów, nie mszczę się, nie wzniecam nieporozumień?
Czy solidnie wypełniam swoje obowiązki w pracy?
Czy nie zatrzymuję lub nie pomniejszam słusznego wynagrodzenia za pracę?
Czy nie szkodzę swojemu zdrowiu przez picie alkoholu, palenie?
Czy nie trwonię pieniędzy na hazard (gry w karty, loterie)?
Czy nie prowadziłem samochodu po wypiciu alkoholu lub z nadmierną szybkością?
Czy nie używałem narkotyków lub nie dostarczałem ich innym?
Czy kogoś nie uderzyłem, nie pobiłem?
Czy unikam złego towarzystwa?
Czy nie byłem powodem rozbicia własnej lub innej rodziny?
Czy jestem czysty w myślach, pragnieniach?
Czy nie oglądam filmów pornograficznych, czy nie kupuję takich czasopism?
Czy nie lubuję się w nieprzyzwoitych rozmowach, żartach?
Czy nie dopuściłem się z kimś nieprzyzwoitych czynów?
Czy nie zdradziłem współmałżonka?
Czy szanowałem poczęte życie?
Czy nie dokonałem aborcji lub nie namawiałem do niej?
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, mienia publicznego, czy go bezmyślnie
nie niszczyłem?
Czy nie dałem się skusić łapówką?
Czy oddałem długi, pożyczki?
Czy nie jestem chciwy, pyszałkowaty? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie chce zawsze postawić na swoim, skupić uwagi tylko na sobie?
Czy umiem przebaczyć, być wyrozumiałym, cierpliwym, ustępliwym, usłużnym?
Czy pomagam w codziennych pracach domowych?
Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za życie wspólnoty lokalnej, narodowej?
Czy nie głosowałem na ugrupowania lub ludzi mających programy niezgodne z nauką katolicką?
Czy zachowuję umiarkowanie w jedzeniu?
Czy nie kupuję zbyt kosztownych lub niekoniecznych rzeczy?
Czy nie odmawiam wsparcia ludziom wyciągającym do mnie rękę po pomoc?
Czy pomagam innym, zwłaszcza swoim krewnym?
Czy, na miarę swych możliwości, wspieram potrzebujących, zwłaszcza osoby starsze, wdowy, sieroty, rodziny wielodzietne, bezdomnych, chorych, potrzebujących leczenia, ofiary kataklizmów?
Czy pamiętam, że kubek wody podany bliźniemu jest pomocą samemu spragnionemu Jezusowi?
Czy nie kłamałem i czy z tego nie wynikła jakaś szkoda?
Czy nie mówiłem źle o innych, nie oczerniałem ich, nie rzucałem podejrzeń?
Czy nie zazdrościłem innym powodzenia?
Czy dotrzymuję obietnic?
Czy miałem odwagę bronienia prawdy?
Czy prostowałem krzywdzące opinie o innych?
Czy nie powtarzałem niesprawdzonych plotek?
Czy w piątki zachowywałem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych?
Czy w Środę Popielcową i Wielki Piątek zachowywałem post ścisły?
Czy jest we mnie prawdziwa chęć przemiany życia, czy tylko uzyskania rozgrzeszenia?
Jaka jest moja wada główna?

AKT ŻALU

Boże, mój Ojcze, żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu.
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty Dobro Nieskończone.

SPOWIEDŹ

Spowiedź rozpoczynamy znakiem krzyża i słowami:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ostatni raz byłem u spowiedzi...
Nałożona pokutę odprawiłem.
Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami:
Po wymienieniu grzechów mówimy:
Więcej grzechów nie pamiętam.
Za wszystkie serdecznie żałuję.
Proszę o pokutę i rozgrzeszenie.
Czekamy na wypowiedzenie nad nami słów rozgrzeszenia przez kapłana, modląc się np. słowami:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu... lub: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę,
Ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję,
Miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą.
Żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Ciebie jako Stwórcę wszechrzeczy.
Napełnij mnie swoją mądrością. Otocz swoją dobrocią
Chroń swoją potegą. Ofiaruję Ci moje myśli,
aby trwały przy Tobie; moje słowa i uczynki,
aby były zgodne z Twoją wolą; i całe moje postępowanie,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz. Chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie, abyś oświetlił mój rozum,
pobudził moją wolę, oczyścił intencje, uświęcił serce.
Daj mi, Dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego,
co sprowadza na świat zło.
Pomóż mi zwyciężyć pożądliwości – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a lenistwo – pracowitością.
Spraw, bym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłkach, dokładny w pracy,
wytrwały w podejmowanych działaniach.
Naucz mnie, jak małe jest to, co ziemskie,
jak wielkie to, co Boskie.
Jak przemijające, co doczesne, jak nieskończone, co wieczne.
Proszę o to przez Chrystusa, mojego Pana. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek u św. Marty: Św. Józef wzorem człowieka marzeń, chodzącego po ziemi

2018-12-18 13:35

st (KAI) / Watykan

Na przykład św. Józefa, towarzyszącego Jezusowi w milczeniu, człowieka marzeń, mocno kroczącego po ziemi wskazał Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty w Watykanie. Papież nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mt 1,18-24) mówiącego o Józefie, jako potomku Dawida. W papieskiej Mszy św. uczestniczyły dzieci niepełnosprawne ze Słowacji, które wykonała ozdoby świąteczne na choinkę znajdującą się kaplicy Domu Świętej Marty.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zauważył, że Pismo Święte ukazuje nam Józefa jako człowieka uczciwego, zachowującego Prawo, pracowitego, pokornego, zakochanego w Maryi. W pierwszej chwili, w obliczu tego, czego nie rozumie, wolał odsunąć się na bok, ale potem Bóg objawiał mu jego misję. Zatem Józef przyjął swoje zadanie, swoją rolę i towarzyszył w rozwoju Syna Bożego, w milczeniu, nie osądzając, nie obmawiając czy plotkując.

„Józef pomagał Jezusowi w rozwoju, nauczył go zawodu a także wielu innych rzeczy, a wszystko to w milczeniu. Nigdy nie brał dla siebie, tego co należało do Syna: pozwolił mu wzrastać w milczeniu. Pozwalał się rozwijać: byłoby to słowo, które bardzo pomogłoby nam, którzy z natury zawsze chcemy wszędzie wsadzić swój nos, szczególnie w życie innych” – powiedział papież.

Ojciec Święty podkreślił, że tą mądrą postawę potrafi zachować także wielu rodziców, umiejących oczekiwać, nie besztających natychmiast, nawet w obliczu błędu. Wskazał na wartość umiejętności oczekiwania i znaczenie cierpliwości w procesie wychowawczym.

Franciszek przypomniał, że św. Józef był człowiekiem konkretnym, o otwartym sercu, zdolnym, aby marzyć. „Marzenie jest uprzywilejowanym miejscem poszukiwania prawdy, ponieważ tam nie bronimy się przed prawdą. Marzenia przychodzą, a także Bóg mówi w snach. Nie zawsze, ponieważ zwykle jest to dziedzina naszej nieświadomości, ale Bóg bardzo często chciał przemawiać w snach... Ale Józef był człowiekiem marzeń, chodzącym po ziemi, o otwartym sercu” – powiedział papież.

Na zakończenie Ojciec Święty zachęcił, byśmy nie tracili zdolności do marzeń, ufnego otwarcia się na przyszłość, pomimo trudności, które mogą się pojawić. Zaznaczył, że osoby świeckie mogą marzyć o przyszłości swoich rodzin, a duchowni - powierzonych im wiernych, czy też wspólnot.

„Nie traćmy zdolności do marzeń, ponieważ marzenia otwierają drzwi do przyszłości. Bądźmy owocni w przyszłości” – stwierdził Franciszek kończąc swą homilię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem