Reklama

Co z Tobą, święty Mikołaju?

Maria Potocka
Edycja kielecka 49/2003

Św. Mikołaj z Myry, biskup - na licznych wizerunkach przedstawiany z atrybutami swego urzędu. Chyba nie ma drugiego świętego, który byłby od wielu lat tak bardzo obecny w naszej rzeczywistości.

W kalendarzu liturgicznym wspominamy go 6 grudnia. Podania i legendy, w które obrosła jego postać podają, że był oczekiwanym i wymodlonym dzieckiem, które przyszło na świat w zamożnej rodzinie. Później, jako gorliwy kapłan pragnący wprowadzać w życie naukę Jezusa - rozdawał majątek ubogim. Czynił to tak dyskretnie, iż Jego postawa - osoby zawsze wzbraniającej się przed wdzięcznością - obrosła mitem. Święty przez wieki przetrwał w ludzkiej świadomości, tradycji i kulturze. Tylko czy jest to nadal ten sam święty Biskup?
Św. Mikołaj przechodził liczne ewolucje, (łącznie z wymienianiem go na ekwiwalenty, np. dobrodusznego Dziadka Mroza za czasów PRL - niestety odartego całkowicie z nimbu świętości), aż po skomercjalizowaną, powielaną w milionach postać, pojawiającą się w naszą rzeczywistość już ok. 1 listopada i obecną bodaj do Trzech Króli. Komercjalizacja, o jakiej zapewne nie śniło się Świętemu, postępuje. W Internecie można wybierać wciąż nowe pomysły i wyszukiwać rewelacje pod hasłem „św. Mikołaj”.
Dlaczego dzieci kochają św. Mikołaja?
- bo rozdaje prezenty;
- bo przychodzi do wszystkich dzieci, o nikim nie zapomina;
- bo trzeba sobie na niego zasłużyć;
- bo przyjemnie jest na niego czekać;
- bo jego przyjście to najpiękniejsza chwila w całym roku;
- bo można wierzyć, że jest prawdziwy (niektórzy myślą, że gdy się pociągnie za brodę, to poleje się krew);
- bo za prezenty nie trzeba płacić, tylko należy być grzecznym;
- bo Mikołaj nie krzyczy, nie złości się, nie bije;
- bo na pewno jest bardzo bogaty.
Tak uważają kieleckie przedszkolaki: Ola Małek, Łukasz Kurda, Kasia Wiśniewska.

Dlaczego jest ważny dla dorosłych?

Mówi Urszula Radziszewska, prezes Towarzystwa Dobroczynności: „My, jako instytucja służąca potrzebującym, odczuwamy wielką radość z obdarowywania ludzi w okresie od św. Mikołaja do świąt Bożego Narodzenia. Jednak skala tej pomocy nie jest taka, jak potrzeby. Aby rzeczywiście podtrzymać piękną tradycję bezinteresownego obdarowywania, część dóbr - głównie żywnościowych, gromadzimy do grudnia. W ramach rządowego programu pomocy żywnościowej, dostaliśmy spory zapas konserw. Będą one szczodrze rozdzielane. W 2003 r. udzieliliśmy wsparcia w postaci produktów żywnościowych (serków, jogurtów, soczków, konserw itp.) na kwotę ok. 40 tys. zł. Staramy się sprostać olbrzymiemu zapotrzebowaniu na węgiel. Obawiam się, że wskutek ograniczonych funduszy nie zakupimy w tym roku talonów żywnościowych, które otrzymało ponad 150 rodzin objętych naszą opieką. Oni naprawdę oczekują, że św. Mikołaj będzie o nich pamiętał”.

Dzieci (starsze) listy piszą

„Z radością piszę do Ciebie ten list, bo to oznacza, że już wkrótce przyjdziesz z całą furą prezentów! Oczywiście nie musi być obowiązkowo „fura”, wystarczy... - zaraz napiszę.
Przede wszystkim pozdrów ode mnie i serdecznie ucałuj św. Antoniego. Jestem mu wdzięczna do końca życia, bo gdyby nie wysłuchał mojej modlitwy, po dziś dzień nie miałabym portfela. Były w nim wszystkie moje oszczędności, legitymacja szkolna i klucze. Zapodziałam go gdzieś w szkole i mimo usilnych poszukiwań, nie mogłam znaleźć. Pomogły dopiero modlitwy do św. Antoniego, bo wtedy jakaś życzliwa osoba odniosła go do sekretariatu. Dzięki!!!.
Ale do rzeczy. Prezenty!!!. Bardzo, bardzo, ale to bardzo gorąco pragnę mieć Alchemika Paula Coehlo. Czytałam tę książkę i uważam ją za cudo (znam wszystkie książki tego autora). Najbardziej podobają mi się w nich takie krótkie historyjki, jak ta o wędrowcu i towarzyszącym mu koniu i psie, którzy poszukiwali nieba. „Tam na dole, w piekle, zostają wszyscy ci, którzy myśląc, że dotarli do nieba opuszczają w biedzie swoich przyjaciół” - wyjaśnia strażnik wędrowcom. I co o tym sądzisz św. Mikołaju? Czy takie historyjki mają swoje odbicie w prawdzie?
Wracając do tematu, proszę o nową płytę Dajdo i nowy pokrowiec na aparat, bo stary jest już całkiem do niczego. O słodycze w tym roku nie proszę, bo się odchudzam (tylko się nie śmiej, i jeśli możesz, zastąp je pomarańczami, bo to moje ulubione owoce). Nie mogę Cię już dłużej męczyć, więc - mój Kochany - pozdrawiam się bardzo serdecznie wraz z ostatnią prośbą - o śnieg podczas ferii, bo może pojadę na narty.
Wszystkiego najlepszego i do zobaczenia za rok!”. Kinga Krawiec

Reklama

Dlaczego Laponia?

W latach 20. XX w. jeden z dziennikarzy fińskich wymyślił podczas programu dla dzieci historyjkę o kraju św. Mikołaja, która bardzo się przyjęła. A kilkanaście lat temu minister spraw zagranicznych Finlandii uroczyście przekazał Laponię Mikołajowi. Głównym celem turystów stała się odtąd jej stolica, Rovaniemi. Kilka kilometrów od miasta znajduje się wioska św. Mikołaja, a w niej główne biuro, oficjalny port lotniczy św. Mikołaja i oczywiście - poczta główna. W Skandynawii przemysł mikołajkowy kwitnie, tylko zupełnie zapomniano w nim o prawdziwym rodowodzie Świętego.

Jest patronem

Jest czczony jako patron: małych dzieci, panien na wydaniu, kobiet zagrożonych upadkiem moralnym, adwokatów, aptekarzy, producentów beczek, oliwy i perfum, marynarzy, podróżnych, rzemieślników, uczniów, jeńców. Jego wstawiennictwa wzywa się podczas burz morskich i innych zagrożeń na morzu, klęsk głodowych i włamań. Tak wszechstronny patronat św. Mikołaja wyjaśniają liczne legendy o jego życiu. Jedna z nich opowiada, jak podczas morskiej przeprawy do Palestyny rozpętała się potężna burza. Przerażeni marynarze błagali św. Mikołaja, aby uprosił Boga o ratunek. Fale uspokoiły się i okręt ocalał.

* * *

Czy rzeczywistą postać Świętego zastąpi tandetna komercja? Jeżeli w ludziach będzie istniała potrzeba bezinteresownego obdarowywania się upominkiem, dobrem czy choćby swoją, nieraz tak pożądaną, obecnością - św. Mikołaj pozostanie ten sam.

Kim był naprawdę?

Urodził się ok. 270 r. w Patarze w Licji (Azja Mniejsza). Zmarł ok. 345-352. Był jedynym synem w znamienitym, zamożnym rodzie. Jego rodzice z radością zaakceptowali wybór stanu duchownego przez syna. Nie długo cieszyli się jednak synem kapłanem - zmarli podczas zarazy. Mikołaj nie stronił jednak od kontaktów z chorymi, którymi gorliwie się zajmował. Podanie głosi, że w czasie prześladowań chrześcijan, za czasów Dioklecjana i Maksymiliana, Święty został uwięziony, ale sędziowie pogańscy nie mieli odwagi skazać go na śmierć; poprzestali na wygnaniu go z miasta. Gdy na tron wstąpił Konstantyn, Mikołaj wrócił, zjednując wielu pogan dla Chrystusa. Ostro przeciwstawiał się herezjom.
Został pochowany w Myrze, a dopiero w 1087 r. jego ciało przewieziono do Bari (Święty jest głównym patronem tego miasta). 29 września 1089 r. papież Urban II uroczyście poświęcił jego grobowiec w bazylice wybudowanej ku jego czci. Właśnie tutaj odbył się Synod w 1098 r., który miał na celu połączenie Kościołów Wschodniego i Zachodniego. Dlatego po dziś dzień św. Mikołaj jest uważany za wielkiego orędownika zarówno Kościoła Wschodniego, jak i Zachodniego. Wiele jego wizerunków odnajdziemy zarówno w prawosławnych cerkwiach, jak i w zachodnich świątyniach.

W naszej diecezji św. Mikołaj patronuje kościołom w następujących miejscowościach: Dębno, Brzegi, Lisów, Imielno, Bejsce, Nakło, Oksa, Solec-Zdrój, Małoszów, Słaboszów, Skała, Wysocice, Kidów.

Wielka Brytania: ks. Gabriele modli się przy łóżku Alfiego

2018-04-26 15:59

vaticannews.va / Liverpool, Watykan (KAI)

Rodzice Alfiego Eczują się po raz kolejny zdradzeni przez swój kraj. Jednak decyzja sądu ich nie powstrzyma. Zapewnili mnie, że będą dalej walczyć i zrobią wszystko, co w ich mocy, by ich syn został przewieziony do Włoch – powiedział ks. Gabriele Brusco, który towarzyszy angielskiemu chłopcu i jego rodzinie w walce o życie i godną opiekę w chorobie.

Alfie Evans/Facebook

Po wczorajszej decyzji sądu apelacyjnego, który odrzucił odwołanie rodziców i potwierdził, że Alfiego nie można przetransportować na dalszą terapię do Rzymu, Thomas Evens, tata chłopca, oświadczył, że będzie zabiegał u lekarzy o jak najszybsze przeniesienie go do domu.

Ks. Brusco, który niemal przez cały czas pozostaje w szpitalu w Liverpoolu, potwierdza, że stan chłopca jest stabilny. Rodzicom bardzo zależy na obecności kapłana, proszą by się modlił za Alfiego czy choćby, na znak błogosławieństwa, kładł rękę na jego czole. Kwestia wiary jest w tej całej sprawie bardzo ważna – mówi włoski kapłan.

- Musimy mieć nadzieję i modlić się – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Brusco. – Bo cudu nigdy nie da się wykluczyć. Jesteśmy wierzący i dlatego w to wierzymy. Teraz jednak trzeba czekać. Tylko Bóg wie, kiedy udzieli nam tego cudu, i czy w ogóle nam go udzieli.

Ks. Brusco zwraca też uwagę na bardzo napiętą atmosferę w samym szpitalu i stałą obecność policjantów. Podkreśla też, że jest pełen podziwu dla młodych rodziców Alfiego. „Gdybym to ja był ojcem – powiedział włoski kapłan - to podobnie jak Tom, zrobiłbym wszystko, by ocalić mego syna i nie poddałbym się po orzeczeniu sędziego, który nie pozwala przyjąć pomocy od tych, którzy chcą udzielić opieki umierającemu synowi”.

Tymczasem do Watykanu przyjechał wczoraj arcybiskup Liverpoolu i po audiencji ogólnej rozmawiał z papieżem. Powiedział Franciszkowi, że katolicy w jego diecezji są do głębi wzruszeni całą sprawą. Stanął też jednak w obronie szpitala, w którym przetrzymywany jest Alfie. Zapewnił, że jego personel robi wszystko, co po ludzku jest możliwe, by pomóc dziecku. Wyraził wdzięczność za współczucie okazane w tej sprawie przez Włochów. „Wiem jednak – dodał abp Malcolm McMahon – że i nasz system medyczny i prawny w Zjednoczonym Królestwie jest oparty na współczuciu i ochronie praw dziecka”.

W obronie lekarzy stanęła też brytyjska policja. Oświadczyła, że monitoruje związaną z tą sprawą aktywność na sieciach społecznościowych i zagroziła sankcjami prawnymi przeciwko tym, którzy obrażają pracowników liverpoolskiego szpitala.

Tym nie mniej dyskusja na temat kontrowersyjnych decyzji brytyjskich lekarzy i prawników nie milknie. Stawka jest bowiem bardzo wysoka – uważa bp Francesco Cavina, który w ubiegłym tygodniu zorganizował spotkanie papieża Franciszka z tatą Alfiego Thomasem Evansem.

- Nasi ojcowie walczyli z nazizmem i komunizmem, ponieważ były to ideologie, w których państwo stało się dobrem absolutnym, decydującym o dobru i złu, o życiu i śmierci swych obywateli – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Cavina. – Trzeba sobie postawić pytanie, czy dziś ponownie nie zbliżamy się do takiej sytuacji. Tym razem ma to jednak inną oprawę. Mówi się bowiem o godnym życiu, którego to dziecko, zdaniem szpitala, mieć nie będzie. Jest to bardzo niepokojące. Ale zarazem wydaje mi się, że do wielu sumień dotarło jednak, o co chodzi tak naprawdę w tej walce. Jest to walka o życie, by móc nadal żyć i by nikt inny nie decydował, kto ma prawo żyć, a kto musi umrzeć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła różańca

2018-04-27 09:02

Weź do ręki, noś go przy sobie, odmawiaj go a nie zginiesz, co więcej, uratujesz innych ludzi.


Czy rzeczywiście żyjemy w epoce Maryi? Czy ludzie, którzy gromadzą się wokół Niej, z najlepszą bronią – różańcem, są zdolni przemieniać teraźniejszość i walczyć o lepszą przyszłość pod znakiem Niepokalanej?

W drugiej części „Siły Różańca” odsłaniamy kolejne Boże komunikaty, zawarte w tej pięknej i prostej modlitwie.



- Ta modlitwa gwarantuje nam wysłuchanie każdej modlitwy. Ale to Pan Bóg wybiera czas – przypomina br. Grzegorz Filipiek OFMCap.

Być może, jak zauważa Grzegorz Kasjaniuk, dla niektórych jest to zbyt bajkowe. Biorę koraliki, paciorki i prowadzę innych do zbawienia? - Tak, bo moje serce jest wypełnione wtedy modlitwą. Nie modlę się ustami, ale sercem. Bo różaniec to modlitwa serca – przekonuje znany dziennikarz muzyczny.

Jest jednak ktoś, komu, jak wskazuje Wincenty Łaszewski, ten różaniec straszliwie nie pasuje i zrobi wszystko, abyśmy go nie odmawiali. W jednym z egzorcyzmów diabeł krzyknął: „gdyby ludzie wiedzieli, jaką różaniec ma moc, byłoby po mnie”. A czy ty już wiesz, jaką różaniec ma moc?

Zapraszamy do obejrzenia drugiego odcinka „Siły Różańca”, produkcji zrealizowanej przez Fundację Holy Mary Team.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem