Reklama

Na krawędzi

Święty Mikołaj

Przemysław Fenrych
Edycja szczecińsko-kamieńska 49/2003

Nie lubię coraz bardziej popularnego określenia „mikołajki”. Dla mnie to jest i było zawsze święto pełne baśniowego i już wigilijnego uroku. Wieczorem 5 grudnia dzieci pucują buty do niespotykanej czystości i ustawiają na oknie. Potem przyrzekają sobie (dzisiaj robi to Tomek), że na pewno nie zasną i wreszcie zobaczą, jak wygląda św. Mikołaj i kto jest tym Mikołajem. Potem jednak oczka im się zamykają, dom powoli cichnie i wtedy, już w nocy, tylko czarny kot widzi, co się naprawdę dzieje. A dzieje się tak cudownie, że rano dzieciaki kwiczą z radości - buty są pełne słodyczy, a pisany z wyciągniętym językiem list do Gwiazdorka zniknął.
Nie lubię określenia „mikołajki” - nie pasuje do wielkiego Biskupa, patrona międzyludzkiej solidarności i życzliwości. To określenie mocno ześwieccza całe wydarzenie, Święty staje się trochę krasnoludkową postacią zapewne z Laponii, a może z Holandii. Robi zabawki i roznosi dzieciom, posługując się pojazdem zaprzężonym w renifery. Osobnik też przesympatyczny - ale w naszym domu zawsze był postacią bajkową, a nie rzeczywistą i zwany był Gwiazdorkiem. A święty Mikołaj to postać z krwi i kości: bogaty młodzieniec z ukrycia wspomagający biednych sąsiadów z tego samego miasta, potem biskup, potem święty bardzo czczony w Kościele Wschodnim. Czczony tak dalece, że praktycznie ma zarezerwowane stałe miejsce na niemal każdym cerkiewnym ikonostasie.
Zawsze uważałem Boże Narodzenie za najpiękniejsze święto rodzinne, nie mogłem zrozumieć, jak można na te święta wyjeżdżać z domu np. na narty. Można wyjechać do rodziny, ale poza rodzinę?! Przecież trzeba się zgromadzić przy wigilijnym stole, patrzeć na kochane twarze z jeszcze większą niż zwykle życzliwością i radością, widzieć kochające spojrzenia. Wszystko, co złe, mija... Jeszcze bardziej zdziwiłem się przed laty, gdy dowiedziałem się, że są ludzie, nawet dzieci, które nie cierpią świąt Bożego Narodzenia. Jest im źle w rodzinie z różnych powodów, a święta tego nie zmieniają, przeciwnie - znacznie bardziej dojmująco pokazują, jak źle wygląda to, co jest tak ważne, jak wiele straciły.
To bardzo dobrze, że św. Mikołaj przychodzi na ponad dwa tygodnie przed świętami. Jest szansa, jest czas na przygotowanie się do świąt. Miło jest powsadzać czekoladki w kształcie „mikołajków” do bucików, miło jest udekorować mieszkanie, zawiesić lampki na choince przed domem. Jak spadnie śnieg, będzie przecudnie. Ale ważniejsze, że z wyprzedzeniem możemy wejść w świąteczną atmosferę. Jest czas, żeby zaprosić na święta kogoś, kto jest sam i dać mu przeżyć przyjaźń i miłość. Jest czas, żeby na tyle uporządkować sprawy rodzinne, żeby nie było w domu nikogo, kto nie lubi Gwiazdki, „bo wszyscy są tacy fałszywi w stosunku do siebie”. Ja wiem, że na zrobienie tego wszystkiego jest po prostu czas Adwentu - czas postu, refleksji i oczekiwania. Ale i święty Mikołaj usytuował się wprost bajecznie.

Jasna Góra: Pielgrzymka Hipisów

2018-08-13 08:11

Jolanta Kobojek

Na Jasną Górę nie weszli, a wbiegli. Bardzo często z własnoręcznie uplecionymi wiankami na głowie. I w dość oryginalnych strojach. Tak wygląda jedyna w swoim rodzaju Pielgrzymka Hipisowska, zwana także Pielgrzymką Rodzin i Młodzieży Różnych Dróg i Kultur.

Grzegorz Gadacz

W tym roku do Sanktuarium dotarli już po raz 40-ty. Jednak po raz pierwszy bez swego założyciela i jak mówią, ojca – ks. Andrzeja Szpaka, który zmarł jesienią zeszłego roku. „Szpak nas prowadził tutaj na Jasną Górę przez 39 lat. Zawsze w radości. Dzisiaj też jesteśmy w radości, chociaż pierwszy raz jesteśmy fizycznie bez Szpaka, to przez cały czas czuliśmy Jego obecność, ani na moment nie opuścił nas. Cały czas nasze kochane Szpaczysko latało nad nami, cały czas krążył, rozganiał chmury deszczowe, zasłaniał słońce wtedy, kiedy było nam zbyt gorąco" – można było usłyszeć z Jasnogórskiego Szczytu podczas powitania jubileuszowej pielgrzymki.

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymka Hipisów

Wielu pątników tłumaczyło, że zdecydowało się na tegoroczną wędrówkę do Częstochowy, gdyż traktują ją jako swoiste podziękowanie za życie i działalności ks. Szpaka. Bardzo często dla wielu z nich był on bowiem osobą, która wyciągnęła ich z różnych uzależnień, myśli samobójczych czy innych ryzykownych zachowań. A przy tym pozwalał być sobą i nie próbował ich na siłę zmieniać. I to właśnie to powodowało wiele nawróceń i wiązało się z tym, że cechą charakterystyczna pielgrzymki jest to, że wielu jej uczestników po raz pierwszy decyduje się przystąpić do sakramentów świętych. Przykładowo podczas tegorocznej pielgrzymki miał miejsce 1 chrzest, 1 ślub, 5-cioro dzieci przystąpiło do I Komunii św. oraz 1 osoba przystąpiła do sakramentu bierzmowania.

Co roku pielgrzymka wychodzi z innej miejscowości. Tym razem miejscem wymarszu była Warszawa. Ok. 200 pątników w drodze spędziło 14 dni. Już od lat towarzyszy im hasło: „W stronę Ojca”. Pielgrzymka mimo chrześcijańskiego charakteru jest na tyle otwarta, że uczestniczą w niej także wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące. Jednocześnie stała się w pewien sposób międzynarodowa, bo chętnie dołączają do niej obcokrajowcy z Niemiec, Ukrainy czy Stanów Zjednoczonych.

Zgodnie z tradycją, na placu przed Jasnogórskim Szczytem pielgrzymi ustawili się w tzw. „pacyfkę”. Odśpiewali także modlitwę „Ojcze nasz” na swoją tradycyjną melodię.

W tym roku przewodnikiem pielgrzymki, na prośbę samych pielgrzymów, został o. Kordian Szwarc, franciszkanin.

Zobacz wspomnienia ks. Andrzeja Szpaka o pielgrzymowaniu hipisów:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Józef Czyżewski - pomorski bohater naszej niepodległości

2018-08-14 13:17

Antoni Szymański

W tym roku polska obchodzi jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości. Nie byłaby ona możliwa gdyby nie lokalni bohaterowie działający na rzecz jej odzyskania. Taką osobą był Józef Czyżewskiego – gdańszczan, który niewątpliwie dokonał wiele na rzecz prowadzenia akcji oświatowej i patriotycznej wśród zamieszkujących w Gdańsku Polaków.

Archiwum prywatne
Antoni Szymański Senator IX Kadencji

Był polskim wydawcą, drukarzem, ale przede wszystkim aktywnym działaczem narodowym. Wykorzystując swoją działalność i rozwożąc własne wyroby po całym terytorium Pomorza, prowadził jednocześnie działalność narodową – nawiązywał kontakty, sprzedawał polskie gazety i książki. Był wydawcą „Kuriera Gdańskiego (od 1884 r.), który ukazywał się trzy razy w tygodniu. Jego następcą był „Tygodnik Gdański” (od 1885 r.). Dodatkiem do tych pism była „Gazeta Świąteczna”. W 1891 r. Czyżewski był współzałożycielem „Gazety Gdańskiej”. Już w końcu XIX wieku gazeta zyskała sporą popularność i stała się najpoczytniejszym polskojęzycznym czasopismem w północnej części Prus Zachodnich. Poruszała przede wszystkim tematy związane z polskim odrodzeniem narodowym na ziemiach dawnego zaboru pruskiego. Łączność z czytelnikami zapewniała redakcji sieć agencji rozsianych po całym regionie, zajmujących się zarówno kolportażem, jak i nadsyłaniem tematów i materiałów. Józef Czyżewski w 1908 przez pewien czas drukował pismo „Gryf” wydawane przez Aleksandra Majkowskiego kaszubskiego pisarza i założyciela Ruchu Młodokaszubskiego. Józef Czyżewski wraz z rodziną prowadził nowoczesną drukarnię, hurtownię papieru i toreb papierowych, wydawał też Kurier Polski wraz z dodatkiem „Pomorze”. Warto wspomnieć, że drukarnię podporządkował realizacji celów narodowych, a jego wszyscy synowie i córki pracowali w drukarni. Jego córka Maria Czyżewska-Lniska była pierwszą kobietą mistrzynią drukarstwa w Europie. Syn Mieczysław, który po Józefie przejął wydawnictwo i drukarnię został zamordowany w Wielki Piątek 22 marca 1940 r. w lesie przy niemieckim obozie koncentracyjnym KL Stutthoff.

Czyżewski był jednym z głównych animatorów polskiego życia w Gdańsku i na Pomorzu Wschodnim na przełomie XIX i XX wieku. W 1884 r. zainicjował on powstanie Towarzystwa Ludowego Jedność, mającego prowadzić działalność oświatową i patriotyczną wśród Polaków zamieszkujących w Gdańsku. W 1904 r. Towarzystwo przekształciło się w Związek Polskich Towarzystw Ludowych. Dwa lata później współuczestniczył w powstaniu w Gdańsku Zjednoczenia Zawodowego Polskiego organizacji związkowej - centrali polskich związków zawodowych. Zjednoczenie Zawodowe Polskie promowało rozwój spółdzielczości, a od połowy lat 30. korporacjonizm głównie rzemieślniczy.

W latach 1918-1920, kiedy powstawała Niepodległa Polska, Józef Czyżewski włączył się w akcję agitacyjną na terenie Pomorza Gdańskiego jeżdżąc po okolicznych wioskach i nawołując do walki w imię obrony polskich interesów narodowych. Brał też czynny udział w ochotniczej akcji werbunkowej Polaków gdańskich do armii polskiej, w wyniku, której zgłosiło się ok. 500 osób z Gdańska i okolic. Przy ul. Kotwiczników 6 w Gdańsku, gdzie mieściła się drukarnia Czyżewskich, koncentrował się gdański ruch niepodległościowy i sztab gdańskiego oddziału powstańczego wchodzącego w skład Organizacji Wojskowej Pomorza. Pod drukarnią znajdowały się magazyny broni powstańczej. Józef Czyżewski przeznaczył także swoje środki finansowe na zakup tej broni. Przygotowywane powstanie zbrojne miało być połączone z przyjazdem gen. Hallera do Gdańska, a jego celem rozbrojenie pruskiej załogi i opanowanie miasta. Plan ten nie uzyskał jednak aprobaty.

W grudniu 1918 r. drukarnia Czyżewskich została napadnięta i zniszczona przez bojówkę niemiecką ze Stahlheimu, która wydała tajny wyrok śmierci na rodzinę Czyżewskich. Obrabowano także dom i sklep, poturbowano personel i usiłowano zamordować całą rodzinę, która cudem ocalała. Mimo tego rodzina Czyżewskich nie załamała się i odbudowała w ciągu 6 miesięcy drukarnię i przystąpiła na nowo do pracy, a Józef Czyżewski działał nadal aktywnie w polskim ruchu narodowym, wszedł w skład Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu oraz polskiej Rady Ludowej w Gdańsku. W kwietniu 1919 na zjeździe w Gdańsku zakładał Polskie Stronnictwo Ludowe – Pomorze. Po utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska należał do założycieli i czołowych działaczy Gminy Polskiej oraz Macierzy Szkolnej. W 1928 r. został honorowym prezesem Gminy Polskiej.

Od władz Polskich otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal Niepodległości oraz Order papieski Pro Ecclesia et Pontifice nadany mu przez biskupa gdańskiego Edwarda O’Rourke. Józef Czyżewski był osobą zasłużoną i szanowaną przez najważniejsze gremia i osoby w II RP. O sprawach Polaków na Pomorzu, germanizacji w okresie zaborów osobiście rozmawiał m.in. z marszałkiem Józefa Piłsudskim i prezydentem RP Ignacym Mościckim w Belwederze.

Pogrzeb Józefa Czyżewskiego w październiku 1935 r. na cmentarzu św. Mikołaja we Wrzeszczu stał się największą manifestacją patriotyczną Polaków przed wybuchem II wojny światowej. Dziś jego prochy spoczywają na gdańskim Cmentarzu Centralnym Srebrzysko.

W roku jubileuszu odzyskania niepodległości Polski warto przypominać o postaciach, które do odzyskania wolności ojczyzny się przyczyniły, a postać Józefa Czyżewskiego do nich niewątpliwie należy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem