Reklama

„Szczepan zaś pełen łaski i mocy” (Dz 6, 6)

Biskup Kazimierz Romaniuk
Edycja warszawska (st.) 1/2004

1.
Szczepan, jak na to wskazuje jego greckie imię Stephanos, to znaczy „wieniec”, „korona” - był z pochodzenia hellenistą. Znalazł się w Kolegium Siedmiu ze względu na szczególne przymioty umysłu i serca. A oto i owe przymioty:
- był mężem o nienagannej sławie;
- był pełen Ducha Bożego, co zostało stwierdzone aż czterokrotnie: Dz 6, 3. 5. 10, 7, 55;
- był pełen mądrości;
- był pełen łaski i mocy, dzięki czemu działał cuda i znaki wielkie wśród ludu;
- odznaczał się mądrością, której nikt nie był w stanie przeciwstawić się skutecznie;
- jego twarz przypominała swoim wyglądem oblicze anioła.
Postać zaiste niezwykła. Mamy powody, by przypuszczać, że w Kolegium Siedmiu wybijał się ponad innych, bo tylko jemu autor Dziejów Apostolskich poświęcił tyle uwagi.

2.
Racje, dla których powołano do istnienia Kolegium Siedmiu tak oto przedstawia Łukasz: „Kiedy liczba uczniów wzrastała coraz bardziej, helleniści poczęli oskarżać Hebrajczyków, że przy codziennym rozdziale jałmużny, krzywdzą ich wdowy. I wtedy to, na zebraniu Dwunastu i wszystkich uczniów, stwierdzono, co następuje: Nie wypada, abyśmy zaniedbywali głoszenie Słowa Bożego, poświęcając swój czas na posługiwanie przy stołach. Wybierzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów… i im zlećcie to zadanie. A my oddamy się wtedy wyłącznie modlitwie i głoszeniu słowa” (Dz 6, 1-4).

3.
Tymczasem stało się coś zgoła innego, przynajmniej w przypadku Szczepana. Łukasz nie wspomina ani jednym słowem o Szczepanowym „posługiwaniu przy stołach”, natomiast ukazuje go jako niezwykłego głosiciela Słowa Bożego. Nie bardzo wiadomo, jak należałoby usprawiedliwić to „sprzeniewierzenie się” Szczepana jego pierwotnemu powołaniu. Nasuwa się jedno tylko racjonalne przypuszczenie: był Szczepan wyjątkowym „mocarzem słowa”. Wprawdzie o Filipie też mówią Dzieje Apostolskie, że „przybył do Samarii i tam głosił Chrystusa” (Dz 8, 4) i że za jego sprawą doszło do nawrócenia urzędnika Królowej Kandaki (8, 26-40), ale żadną miarą Filip nie może się równać ze Szczepanem.
Głoszeniu Słowa Bożego przez Szczepana towarzyszyły dwie niezwykłości:
- wspomniana już niespotykana moc trafiania do przekonania słuchaczy;
- wyłącznie starotestamentalny charakter tych wystąpień pod względem treści. Umiejętność przekonywania słowem być może posiadał Szczepan od urodzenia jako szczególny dar Boży, ale niewykluczone, że był to owoc także specjalnych studiów retorycznych. Natomiast „judaistyczność” przekazywanych treści brała się chyba stąd, że Szczepan, jak wielu jemu współczesnych chrześcijan pochodzenia hellenistycznego, nim stał się formalnie chrześcijaninem, musiał przez jakiś czas zapoznawać się z głównymi przynajmniej elementami judaizmu, poddając się przy tym najprawdopodobniej także obrzezaniu. Tak było do czasu soboru jerozolimskiego - rok ok. 50 - w którego uchwałach znajdują się między innymi takie oto słowa: „Postanowiliśmy - my i Duch Święty - nie nakładać na was żadnych ciężarów prócz tego, co konieczne. Tak więc będziecie się powstrzymywali od [spożywania mięsa z] ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego co uduszone i od nierządu” (Dz 15, 28). Nie ma ani słowa o obrzezaniu ani o potrzebie szczególnego zapoznawania się ze starotestamentalnym prawem. Dekrety soborowe były zaadresowane „do braci nawróconych z pogaństwa w Antiochii, w Syrii i w Cylicji” (Dz 15, 23).

Reklama

4.
Jest Szczepan nazywany „pierwszym męczennikiem dla imienia Jezus”. Dzieje Apostolskie przedstawiają dość szczegółowo okoliczności jego śmierci przez ukamienowanie. Oto jak do tego doszło: „Szczepan… działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Wtedy niektórzy z synagogi… postanowili rozprawić się ze Szczepanem. Przekupili ludzi, którzy oświadczyli: Słyszeliśmy, jak ten bluźnił przeciwko Mojżeszowi i Bogu. W ten sposób zdołali podburzyć lud, starszyznę i uczonych w Piśmie. Przybiegli tedy, porwali go i zaprowadzili przed sanhedryn. Tam zaś znów postawili fałszywych świadków, którzy zeznali…: Słyszeliśmy jak mówił, że Jezus z Nazaretu zburzy to miejsce i poznosi obyczaje, które nam przekazał sam Mojżesz” (Dz 6, 8-14). Wszystko to stanowiło jakby kontekst poprzedzający, natomiast w wystąpieniu, które poprzedzało już samą śmierć męczeńską, naraził się Szczepan zarówno treścią czynionych Żydom zarzutów jak i słownictwem, jakim się przy tym posługiwał. Tak bowiem mówił: „O wy, ludzie twardego karku, opornych serc i uszu! Zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Postępujecie tak samo, jak wasi ojcowie. Któryż to z proroków nie był prześladowany przez ojców waszych? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. Teraz zaś wy zdradziliście Go i zgładziliście, wy, którzy za pośrednictwem aniołów otrzymaliście Prawo, ale wcale nie przestrzegaliście go” (Dz 7, 51-53).
Do zdobycia się na taką wypowiedź potrzebna była nie lada odwaga i gotowość poniesienia za tego rodzaju słowa wszelkich konsekwencji. Szczepan wykazał się taką odwagą. Potwierdziły się więc słowa Łukasza: „Szczepan… pełen łaski i mocy”. Umierając Szczepan niewątpliwie nawiązywał do zachowania się Jezusa na krzyżu, kiedy mówił o swoich oprawcach: „Panie, nie uważaj ich za winnych tego grzechu” (Dz 7, 60).

5.
Pojawia się przy tej okazji pytanie, jak to się stało, że Żydzi, nie zadbali o choćby pozorny szacunek dla prawa i bez żadnego sądu a nawet przesłuchania „podejrzanego”, nie mając żadnego przyzwolenia ze strony władz rzymskich, „podnieśli krzyk i rzucili się wszyscy na niego; wywlekli go poza miasto i obrzucili kamieniami” (Dz 7, 57n). Otóż było to możliwe chyba głównie dlatego, że po odwołaniu Poncjusza Piłata z urzędu w r. 36 jeszcze nie przybył do Palestyny jego następca. Panował więc przez jakiś czas chaos w administracji rzymskiej, co Żydzi wykorzystali całkiem bezkarnie dokonując tak bestialskiego samosądu. Do tych lat odnosi się również uwaga autora Dziejów Apostolskich: „Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele Jerozolimskim” (Dz 8, 1).

6.
W relacji o męczeńskiej śmierci Szczepana pojawia się pierwsza w Piśmie Świętym dwukrotna nawet wzmianka o Szawle. Jest najpierw powiedziane, że „świadkowie złożyli swoje szaty u stóp młodego człowieka imieniem Szaweł” (Dz 7, 58). A nieco dalej notuje Łukasz: „A Szaweł godził się na zamordowanie Szczepana” (Dz 7, 60). Nigdy nie dowiemy się, czy już wtedy nie zaczęło się coś dziać w sercu przyszłego „apostoła narodów”, zwanego inaczej „naczyniem wybranym”. W każdym razie ta obecność Szawła przy śmierci Szczepana kojarzy się z wypowiedzianymi w ponad dwieście lat później słowami Tertuliana o tym, że śmierć męczenników jest posiewem nowych wyznawców Chrystusa.
Pamięć o kamienowaniu Szczepana zachowała się w zwyczajach ludowych związanych z liturgicznym wspomnieniem pierwszego męczennika: tego dnia po Mszy św. w niektórych przynajmniej kościołach wierni obrzucają się nawzajem ziarnami owsa lub grochu, co ma przypominać, rzecz jasna, kamienowanie Świętego.

Reklama

Opowieść Haliny Żak, mamy Cezarego Żaka

2019-04-22 16:22

Anna Majowicz

Anna Majowicz
Halina Żak, mama słynnego aktora Cezarego Żaka

Na spotkanie z panią Haliną Żak umówiłam się w Izbie Pamięci w Brzegu Dolnym. Miejsce to, prowadzone przez Stowarzyszenie Osadników Ziemi Dolnobrzeskiej, od 11 lat gromadzi pamiątki, dokumenty, zdjęcia, wspomnienia i różnego rodzaju przedmioty mające wartość historyczną związaną z przedwojennymi, wojennymi i powojennymi losami ludzi, których wiatr historii rzucił po II wojnie światowej na tzw. Ziemie Odzyskane, w tym przypadku na Ziemię Dolnośląską. Stowarzyszenie powstało z inicjatywy pani Haliny, która aż do 2017 r. roku pełniła tu funkcję prezesa.

Ta niezwykle serdeczna kobieta nie miała lekkiego życia. Urodziła się na Kresach, w Domaszewiczach (dzisiejsza Białoruś) w rodzinie Bułynko. Gdy miała zaledwie 1,5 roku została zesłana z rodziną na Sybir. Wyjechała razem z dwiema starszymi siostrami: Marią i Janiną, oraz matką Stanisławą, która była wówczas w ciąży. Ojca Jana (był legionistą Piłsudskiego) nie zdążyła poznać, bo gdy został aresztowany przez Rosjan, słuch po nim zaginął. Na Sybirze spędziła 4 lata swojego bardzo młodego życia. Przyjechała do Polski jako sześcioletnia dziewczynka, niewiele więc pamięta z wojennej tułaczki. Niektóre jednak epizody, które silnie wpłynęły na jej dziecięcą wówczas psychikę, pamięta do dziś.

– Był luty 1946 r., gdy przyjechaliśmy transportem z Syberii do Brzegu Dolnego. Pamiętam, że razem z moim czteroletnim bratem nie mogliśmy doczekać się pierwszych świąt w kraju – wspomina Halina Żak. Sybiraczka na stałe osiedliła się w Brzegu Dolnym. Wyszła za mąż za Michała Żaka i urodziła mu dwóch synów: Cezarego (popularnego aktora, znanego m.in. z roli w kultowym serialu ,,Miodowe Lata”) oraz Arkadiusza.

Halina Żak nie pamięta świąt na Kresach, ale wiele o nich dowiedziała się z opowieści mamy i sióstr.

- Święta Wielkanocne to wyjątkowy czas. Na Wschodzie od środy popielcowej obowiązywał ścisły post w środy i w piątki, a wstrzemięźliwość od mięsa trwała cały tydzień. Tylko w niedzielę jadło się mięso. Ponieważ najbliższy kościół znajdował się w Baranowiczach (7km od naszego miejsca zamieszkania), nabożeństwa Drogi Krzyżowej odprawialiśmy w domu. Wieczorami śpiewało się pieśni takie jak ,,Wiatr w przelocie”, ,,Dobrano” czy ,,Biedny kto Ciebie”. Parę tygodni przed świętami marynowano i bejcowano mięsa na szynki. W ostatnim tygodniu przed Wielkanocą zabijano prosię. Nadziewane mięsem i kaszą gryczaną było głównym posiłkiem Wielkanocnej uczty. Stawiano je na środku stołu (nakrytego białym obrusem i udekorowanego barwinkiem i bukszpanem), dookoła leżały pisanki, obok cukrowy baranek z chorągiewką biało – czerwoną i napisem ,,Alleluja”. Święta rozpoczynała rezurekcja o 6 rano. Po niej śniadanie wielkanocne. Dzielono się jajkiem i składało życzenia, a dzieci mówiły wierszyki, które układał brat mojej mamy – Kazimierz Kaczmarek, katecheta, żołnierz armii Andersa. Pierwszego dnia świat nie odwiedzało się rodziny i znajomych, nie wolno było nic robić (sprzątać, czy gotować). Co innego drugiego dnia – odwiedzano się i tradycyjnie oblewano wodą!

Wiersze wielkanocne, które układał wuj Haliny Żak, na stałe wpisały się w tradycje Wielkanocne rodziny. Na pamięć znają je dziś wnuki sybiraczki:

,,Jutro będzie Wielkanoc, babki w piecu włożone,

gotują się kiełbasy i mieć będzie święcone.

Przyjdzie rano ks. proboszcz i poświęci stół cały,

także domek pokropi, by się dziadki chowały.

Tak się zrobi wesoło i słoneczko zaświeci,

ach już nie ma powiadam, jak Wielkanoc dla dzieci”.

,,Cukrowy baranek ma złociste różdżki, pilnuje pisanek, na łące rzeżuszki.

A gdy nikt nie widzi, chorągiewką buja i cichutko beczy święte Alleluja! ”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tygodniowy wiosenny karnawał

2019-04-23 17:05

dg, festivalmazurki.pl / Warszawa (KAI)

Wczoraj radosną muzyką i tańcami przy pokarmelickim kościele na warszawskich Bielanach rozpoczął się tygodniowy Festiwal Wszystkie Mazurki Świata. Muzyka z różnych regionów, tańce, kulinaria, targowiska, gry i zabawy, atrakcje dla dzieci i starszych – aż do długiej, sobotniej nocy takie atrakcje czekają na uczestników wydarzenia.

stevepb/pixabay.com

Jak co roku w Poniedziałek Wielkanocny przed pokamedulskim kościołem na warszawskich Bielanach po południowej Mszy zabrzmiały mazurki, oberki i polki, porywając do tańca zebranych, nie pomijając także proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza. Do tańca grał Janusz Prusinowski z Kampanią. Nie zabrakło szybkich kursów tańca dla mniej doświadczonych osób, a także świątecznych wypieków przygotowanych przez parafian.

W podziemiach kościoła miały natomiast miejsce śpiewy tradycyjnych, wielkanocnych pieśni w wariantach roztoczańskich oraz podlaskich pieśni wołoczebnych, towarzyszących niegdyś wielkanocnej kolędzie życzącej. Śpiew poprowadziło Warmińskie Towarzystwo Śpiewacze. Wołoczebne – czyli wielkanocne, wiosenne „kolędowanie”, przetrwało już tylko w kilku miejscach na Podlasiu.

Wydarzenie, organizowane przez Fundację Wszystkie Mazurki Świata i Zarząd Dzielnicy Bielany, rozpoczęło Festiwal Wszystkie Mazurki Świata. Jest to tygodniowy karnawał w sercu Warszawy, święto tradycyjnej muzyki, tańca i śpiewu. Uczestnicy mogą wziąć udział w koncertach i potańcówkach z udziałem najlepszych kapel wiejskich, wybitnych muzykantów i ich uczniów. Nie zabraknie warsztatów i zajęć dla dzieci, jak co roku będzie Targowisko Instrumentów i spotkania z twórcami z całej Polski. A na koniec Noc Tańca – 10 godzin świetnej muzyki, ponad 30 kapel i taneczne szaleństwo do rana.

W tym roku festiwal wzbogacony jest o poszukiwania w sferze tradycji kulinarnych - jedzenie i muzyka, wspomnienia i zabawa, stół i taniec są nierozerwalnie związane ze sobą podczas świętowania. W środę 24 kwietnia w Centrum Praskim Koneser w Warszawie odbędzie się na Ucztę „W tę zieleń! W tę zieleń!", którą wypełnią regionalne potrawy i dźwięki. Ucztę przygotuje Monika Kucia wspólnie z gospodyniami i producentami żywności tradycyjnej z różnych stron Polski: Podlasia, Mazowsza oraz Podkarpacia. Spożywaniu i prezentacjom kulinarnym towarzyszyć będą rozmowy o obyczajach, przyrodzie i muzyce, historie rodzinne i oczywiście pieśni, przyśpiewki i toasty, a na końcu tańce i zabawa przy muzyce na żywo.

Gośćmi zagranicznymi festiwalu będą Włosi. W piątek 26 kwietnia odbędzie się koncert pt. „Taneczne Katharsis. Oberek i Tarantella"(również w Praskim Centrum Koneser). O leczniczych właściwościach tarantelli w południowych Włoszech wiadomo od dawna. Szalony taniec do upadłego ratuje od choroby i od smutku, a muzykanci wchodzą w rolę uzdrowicieli. Podobnie brzmią opowieści o zapamiętałym tańczeniu „do rana” oberków i mazurków z centralnej Polski i o czarodziejskich mocach uznanych skrzypków i harmonistów. Ideą koncertu jest pokazanie włoskiej i polskiej praktyki muzycznej i tanecznej, z ich podobieństwami i różnicami. Południowe Włochy reprezentować będzie zespół Salentrio oraz wybitna tancerka Veronica Calati, zaś stronę polską legendarna Kapela Lipców z Wygnanowa i dwie pary taneczne z sąsiedztwa - Siwców i Cieślaków.

Czwartkowy koncert „Pomerania. Spotkanie Zachodu ze Wschodem" dedykowany będzie tradycjom muzycznym Pomorza Zachodniego. Do udziału zaproszono zespoły, których repertuar jest kontynuacją tradycji „przywiezionych” na Pomorze Zachodnie z Wileńszczyzny, spod Lwowa i z centralnej Polski.

Wyczekiwaną kulminacją całego tygodnia będzie szalona Noc Tańca, przy muzyce najlepszych kapel Festiwalu.

Wydarzenie honorowym patronatem objął Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

Więcej informacji na stronie www.festivalmazurki.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem