Reklama

Trzej Królowie - zagadka historii

Aleksandra Polewska
Edycja włocławska 1/2004

Marco Polo w swoim dzienniku z podróży na Daleki Wschód zapisał: „Jest w Persji miasto Savah, z którego wyszyli trzej Magowie, kiedy udali się, aby złożyć pokłon Jezusowi Chrystusowi. W mieście tym znajdują się trzy wspaniałe i potężne grobowce, w których zostały złożone ciała Magów. Są one tak pięknie zachowane, że można oglądać ich włosy i brody”. Archeolodzy biblijni mają jednak wątpliwości. Dla nich Trzej Królowie to wciąż wielka zagadka historii.

Ewangelia wg św. Mateusza jest jedyną, w której w ogóle wspomniano o przybyciu do Betlejem trzech tajemniczych Mędrców ze Wschodu. Św. Mateusz, opisując to wydarzenie, nie użył określenia „Trzej Królowie”. Dopiero średniowieczna Europa, w której zaczął rozwijać się kult trzech dostojnych przybyszów, nazwała ich królami. W trzech sekretnych postaciach obdarowujących małego Jezusa złotem, kadzidłem i mirrą Europejczycy widzieli symbol wyższości władzy Chrystusowej nad władzą ziemską. W XV w. królowie zaczęli reprezentować władzę poszczególnych kontynentów, a ponieważ ówcześni ludzie wiedzieli o istnieniu trzech wielkich lądów na Ziemi, Trzech Monarchów kumulowało w sobie symbolicznie władzę na całej Ziemi. Od tamtego czasu Mędrców przedstawia się jako przedstawicieli różnych ras oraz przypisuje się im imiona: Kacper, Melchior i Baltazar.

Dwunastu Magów?

Tymczasem na Wschodzie, gdzie ma swojej korzenie kult Trzech Mędrców, chrześcijanie postrzegają tę historię w zupełnie inny sposób. Mędrcy nie są dla nich reprezentantami władzy na Ziemi, dary nie symbolizują kapłaństwa, męczeństwa ani panowania królewskiego - tak jak w Europie. Bliskowschodni chrześcijanie przechowali najstarszą wersję legendy o Magach (czyli Trzech Królach). Wynika z niej, że pamiętny hołd wyrażał raczej dopełnienie Objawienia cząstkowego, przybysze uznali Objawienie pełne dokonujące się w narodzonym właśnie żywym Bogu - Jezusie Chrystusie. A oto najstarsza z zachowanych legend:
Magowie - zwani przez tamtejsze gminy chrześcijańskie Mędrcami - wyruszyli z Mezopotamii, która w czasie narodzin Jezusa w większości opanowana była przez wyznających mazdaizm Persów. Magowie mogli być zatem albo perskimi kapłanami ognia, albo chaldejskimi astrologami. Anioł przekazał im nowinę o mających nastąpić niezwykłych narodzinach (kult aniołów był powszechny w mazdaizmie). Dwunastu magów dotarło do północnej Mezopotamii, opanowanej przez Rzymian. Znalezienie drogi do Betlejem nie było wcale proste. Magowie długo błądzili, aż zatrzymali się w mieście Hah. Tam rozdzielili się: dziewięciu pozostało na miejscu, a trzech wyruszyło dalej do Betlejem. Nazwa istniejącego po dziś dzień miasta Hah ma związek z Magami. Pochodzi od syryjskiego słowa nehto oznaczającego spoczynek, a tam właśnie odpoczywali. Losy trzech wybrańców znamy z Ewangelii św. Mateusza, zatem poświęćmy teraz uwagę końcowej części legendy.

Chusta Maryi

Gdy trzej Magowie wrócili z Betlejem do Hah, opowiedzieli pozostałym, co widzieli w Betlejem. Przywieźli ze sobą niezwykłą rzecz: chustę, którą podarowała im Maryja. Ponieważ bardzo wielu mieszkańców Hah chciało mieć choć maleńki skrawek chusty, Magowie postanowili spalić ją publicznie i rozdawać popioły po spalonej tkaninie. W ten sposób każdy mógł otrzymać choć odrobinkę. Na miejscu paleniska zbudowali pierwszą w historii kaplicę pw. Matki Bożej. Każdy z Mędrców postawił jeden mur. Co ciekawe, do dziś zachował się w Hah (Kurdystan turecki) kościół Matki Bożej z VI w., postawiony na fundamentach wzniesionych przez Magów.

Reklama

Zdaniem Herodota

Herodot, grecki historyk, przez Magów rozumie pewien szczep irański. Inni historycy terminem tym określają wyznawców Zaratustry. Krainę, z której przybyli Mędrcy, św. Mateusz nazywa ogólnie Wschodem. Za czasów Chrystusa przez Wschód rozumiano cały obszar na wschód od Jordanu, a więc Arabię, Mezopotamię, Persję i Indie. Musieli to być ludzie bardzo zamożni, skoro stać ich było na ofiarowanie Jezusowi niezwykle kosztownych darów.

Czy wierzyć Marco Polo?

Zapiski z dziennika podróży Marco Polo, mówiące o doskonałym stanie zachowania grobowców trzech Magów, dowodzą, jak wielka otaczała ich cześć. Istnieje legenda, wg której cesarzowa Helena odkryła szczątki Kaspra, Melchiora i Baltazara, które potem podarowała biskupowi Eustorgiuszowi z Mediolanu. W 1164 r. po zdobyciu Mediolanu Rainald z Dassel, kanclerz cesarza Fryderyka I Barbarossy, przeniósł relikwie do Kolonii. Do dziś znajdują się w kolońskiej katedrze, umieszczone we wspaniałym, złotym relikwiarzu. Czy jednak są autentyczne? Tego, niestety, nie wiemy.

Kapelan uniwersytecki usunięty z powodu modlitwy po paradzie równości

2018-07-20 14:04

azr (The Crux/UKAI) / Glasgow

Ks. Mark Morris został usunięty z funkcji kapelana uniwersyteckiego w Glasgow, po tym, jak w swojej parafii przewodniczył modlitwie różańcowej, odprawianej jako nabożeństwo wynagradzające za „wielką obrazę Boga, jaką była Glasgow Pride”. W jego obronie stanęli studenci.

Kamyq/pixabay.com

Doroczna parada równości Glasgow Pride, przeszła w sobotę ulicami Glasgow, z udziałem m.in. premier Szkocji, Nicoli Sturgeon, która pełniła funkcję „wielkiego marszałka” tego wydarzenia. To największa w Szkocji impreza tego rodzaju, w której uczestniczy ok. 5 tys. osób, a obseruje ją 50 tys. widzów.

Ks. Mark Morris, katolicki kapelan posługujący wśród studentów świeckiej uczelni w Glasgow Caledonian University (liczącej ok. 16 tys. studentów) został zwolniony z tej funkcji przez władze placówki po tym, jak w parafii, której jest proboszczem, odprawił w poniedziałek nabożeństwo różańcowe, wynagradzające za „wielką obrazę Boga, jaką była Glasgow Pride”. Władze uczelni poinformowały w komunikacie o „skrajnym rozczarowaniu” z powodu zorganizowanej modlitwy i zapowiedziały, że kapłan nie powróci do pełnionych na uczelni funkcji w nowym roku akademickim, tj. od września. Jego postawę określono jako „nieetyczną” i przypomniano, że uczelnia promuje postawy równości i różnorodności, czego wyrazem była obecność reprezentacji uzelni na paradach w ostatnich latach. Zapewniono też, że uczelnia pozostaje w kontakcie z archdiecezją Glasgow, oczekując, że ta wyznaczy nowego kapelana na kolejny rok akademicki.

Mianowanie go potwierdza także rzecznik prasowy archidiecezji i przypomina, że modlitwa różańcowa była prywatną inicjatywą ks. Morrisa, niezwiązaną z funkcją kapelana uczelni.

Bardziej stanowczo bronią kapłana studenci z uczelnianego duszpasterstwa. W odpowiedzi na podjęte przez uczelnię kroki, opublikowali oni swoje oświadczenie na Facebooku. Napisali w nim o duszpasterzu:

„Jest pełnym wiary księdzem, który służył naszej wspólnocie przez wiele lat z radością, godnością i uśmiechem. Jesteśmy skrajnie rozczarowani, że uczelnia zdecydowała o zwolnieniu Księdza Morrisa. Jest to prawdziwie odrażające, że ksiądz katolicki jest zwalniany z funkcji kapelana katolickiego wyłącznie za przypominanie nauczania Kościoła katolickiego” – napisali młodzi. Przypomnieli także nauczanie Kościoła w kwestii seksualności i zapewnili, że duszpasterstwo nie wykluczało ze swojego kręgu nikogo ze względu na orientację seksualną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powinniśmy wyciągnąć wnioski z przegranego referendum

2018-07-20 14:15

Antoni Szymański / Gdańsk (KAI)

Czy w Polsce możliwy jest podobny scenariusz działań środowisk proaborcyjnych, które już zapowiadają, iż są gotowe skorzystać z doświadczeń Irlandii? Wyniki majowego referendum, uchylającego konstytucyjny zakaz aborcji w Irlandii, nie były przecież zaskakujące dla obserwatorów życia społecznego i religijnego w tym kraju.


W 1983 roku obywatele Irlandii zdecydowali o wprowadzeniu ósmej poprawki do konstytucji, w wyniku której życie poczętych dzieci stało się wartością chronioną przez ustawę zasadniczą. Irlandia należała do państw (obok Polski, Malty czy Irlandii Północnej) najsilniej broniących życie przy pomocy instrumentów prawnych. Od tego czasu upłynęło zaledwie 35 lat. W tym czasie środowiska mniejszości proaborcyjnej pracowały intensywnie nad reorientacją mentalności obywateli, wykorzystując do tego celu nagłaśniane medialnie przypadki młodych, często nieletnich matek, które musiały zmagać się z meandrami „okrutnego” krajowego prawa. W konsekwencji decydowały się usunąć ciążę za granicą. Następowała też erozja autorytetu kościoła katolickiego przy jednostronnej kampanii proaborcyjnej „celebrytów” w mediach, a także blokada mediów społecznościowych (uzasadniana tym, aby „nie wpływać na wyniki referendum”), które przyczyniły się do porażki środowisk broniących życia od chwili poczęcia.

W rezultacie tych procesów, w 2013 roku częściowo uchylono zakaz aborcji w przypadku, kiedy zagrożone było życie matki. Dalszy bieg wydarzeń był w zasadzie przesądzony. Premier Varadkar wyniki referendum nazwał „kulminacją cichej rewolucji, która odbywała się w Irlandii przez ostatnie 10-20 lat". W wyniku owej „cichej rewolucji” w referendum z 25 maja 2018 r. za cofnięciem 8 poprawki wypowiedziało się aż 66,4 % uczestników. Za proponowanymi przez rząd zmianami głosowano prawie we wszystkich 40 okręgach wyborczych (poza jednym). Była to niemal odwrotna proporcja w stosunku do referendum z 1983 roku.

Analizując wyniki referendum chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów. Pierwszym jest wysoka frekwencja - w głosowaniu wzięło udział ponad 64% uprawnionych. Drugim był rozkład głosów w poszczególnych grupach wiekowych - młodzi ludzie gremialnie głosowali za liberalizacją prawa. Publicysta Grzegorz Górny nader trafnie komentuje ten fakt: Nie ma wątpliwości: Kościół w Irlandii przegrał wojnę o duszę, zwłaszcza młodzieży, której nie widać w świątyniach. W ciągu jednego – dwóch pokoleń stracił zaufanie i autorytet, które budował całymi wiekami. Przykład Zielonej Wyspy to przestroga dla katolików w innych krajach, gdzie Kościół wydaje się mocny, że nic nie jest dane raz na zawsze i że w każdej generacji trzeba toczyć duchową walkę. “Skarb nosimy bowiem w naczyniach glinianych”. (portal: Wpolityce.pl 26-05-2018).

Prawdopodobnie nowe prawo w Irlandii będzie dopuszczać pozbawienie życia dziecka do 12 tygodnia od poczęcia bez podania powodu, po konsultacji z lekarzem. Natomiast w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, będzie przysługiwać do 24 tygodnia. Z kolei nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży będzie miało miejsce w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub poważnego uszkodzenia płodu. Widać gołym okiem, że zmiany są ekstremalne i prowadzą do tego, że Irlandia dołączy do krajów zezwalających na aborcję „na życzenie”. To dramat i przestroga dla Polski. Jakie wnioski należy wysnuć z tej sytuacji?

Powtórzę za Grzegorzem Górnym: nic nie jest dane raz na zawsze! Ci, którzy uważają, że obecny klimat społeczny w Polsce jest dość życzliwy dla ochrony życia, będzie trwał wiecznie, mogą się gorzko mylić. Polskie środowiska „obrońców wolności kobiet” są gotowe na konfrontację, a ich lekceważenie byłoby co najmniej nierozwagą. Chroniąc dzieci poczęte poprzez rozwiązania prawne, powinniśmy myśleć więcej o dobrej kampanii edukacyjnej i wyraźnym opowiedzeniu się za katalogiem pomocowym dla dzieci niepełnosprawnych. Rzeczą mądrego rządzenia jest wyciąganie wniosków z dyskutowanej tak silnie w ostatnim czasie sytuacji osób niepełnosprawnych. Niedobre byłoby ignorowanie sytuacji lękowej u matek, a także innych grożących rodzinie przyczyn stawienia czoła niepełnosprawności dzieci.

Jesteśmy przed nową falą ofensywy mentalności proaborcyjnej. Trzeba być gotowym na odparcie coraz bardziej radykalizujących się grup opozycji liberalno-kulturowej. Jak mawiał wybitny obrońca życia prof. Włodzimierz Fijałkowski przede wszystkim życzliwie i cierpliwie pozyskujmy dla ochrony życia, przybliżajmy wiedzę o etosie człowieczym, bądźmy empatyczni, unikajmy zaś ekstremalnych rozwiązań i działań, które większość odrzuca lub też prowadzi ją do zobojętnienia.

Oddziałujmy na wielu frontach: poprzez rodzinę, szkołę, parafię, organizacje pozarządowe, inicjatywy socjalne itd. To wielkie wyzwanie jak uniezależnić kwestię ochrony życia ludzkiego od bieżących trendów politycznych, kulturowych czy cywilizacyjnych? Umieśćmy ją w najgłębszych pokładach humanitaryzmu i tożsamości etycznej cywilizowanego człowieka, uczyńmy sprawą moralnie jednoznaczną bez względu na wyznawany światopogląd. Wreszcie konieczne jest zbudowanie wiarygodnego instrumentarium prawnego i ekonomicznego dla rodzin, którym los stwarza wyzwania egzystencjalne i moralne. Mam nadzieję, że tak czyniąc unikniemy radykalnej zmiany, która dotknęła kraju mającego tak wiele kulturowych podobieństw (katolicyzm, opresja zaborców, silna rodzina) jak Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem