Reklama

Maria Leonia Nastał - Służebnica Boża (1)

Adriana Śmigiel
Edycja przemyska 2/2004

Jaką drogą podążać do świętości? To pytanie zadaje sobie każdy z nas - człowiek XXI w. zagubiony na rozdrożach dróg. Odpowiedzi może nam udzielić służebnica Pańska Maria Nastał, w pozostawionych po sobie dziennikach i listach, w których czytamy:
„Zdaje mi się, że niemowlęctwo duchowe to najkrótsza droga ku niebu, że jest to posunięcie się o jeden szczebel wyżej niż droga dziecięctwa duchowego, a raczej zstąpienie o jeden szczebel niżej (T. II, 7). (...) Czuję się mniej niż dzieckiem, bo niemowlęciem, które samo niezdolne jest do niczego, zdane jest zupełnie na wolę tych, którzy nad nimi czuwają. Tak pragnę każdy akt życia wewnętrznego uzależnić od Boga, od mojej Matki Niepokalanej i od tych, którzy mi na ziemi zastępują Jezusa” (T. I, 43).
Ta niezwykła osoba, bliska ludziom, Bogu, Maryi - Matce Jezusa obchodziła 100-lecie swoich urodzin 8 listopada 2003 r. Życiem swoim udowodniła, że można stać się podobnym do Jezusa.
Siostra Leonia przyszła na świat w Starej Wsi - wiosce położonej na Pogórzu Dynowskim, w pobliżu małego miasteczka Brzozowa na Podkarpaciu. Myślę, że warto nadmienić, iż ta przepiękna i malownicza kraina, na której swoje pierwsze kroki stawiała mała Marysia, chlubi się przepiękną barokową bazyliką Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Należałoby również wspomnieć, że w pięknej i bogatej w architekturę bazylice znajduje się słynący cudami obraz Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. W rodzimej miejscowości s. Leonii znajdują się dwa klasztory. Pierwszy z nich to klasztor księży Jezuitów, którzy sprawują pieczę nad sanktuarium i prowadzą duszpasterstwo parafialne. Drugim szczególnym miejscem jest dom generalny i formacyjny Sióstr Służebniczek, założony przez bł. Edmunda Bojanowskiego, który poświęcił całe swoje życie służbie opuszczonym dzieciom, chorym, biednym i najbardziej potrzebującym.
Maria Nastałówna uwierzyła miłości odwiecznej już od początku swojej drogi ku świętości, jaką podążała przez swoje życie. Wędrówka ta była ciężka, wymagała dużo wyrzeczeń i trudu. Maria pochodziła z biednej rodziny małorolnych gospodarzy - Franciszka i Katarzyny Nastałów. Miała starszą siostrę Stefanię i młodszego brata Stanisława. Swoje dzieciństwo spędziła w trudnych warunkach materialnych pod zaborem galicyjskim. Doświadczyła biedy i niedostatku, który towarzyszył jej rodzinie. Ojciec małej Marysi, wskutek szerzącej się nędzy i braku podstawowych środków do życia, wyemigrował za chlebem do Ameryki. Przebywał tam 18 lat, chcąc utrzymać przy życiu rodzinę. Dwukrotnie odwiedził rodzimy kraj, ale na krótko. Obowiązek i ciężar wychowywania dzieci spoczywał na matce, która dzielnie radziła sobie z przeciwnościami losu. Dbała o życie religijne swoich dzieci przez rozmowę o Bogu, czytanie Pisma Świętego i wspólny pacierz. Głównym źródłem utrzymania całej rodziny było małe gospodarstwo rolne i pomoc ludziom w pracach domowych. Dobra i kochająca matka wywarła duży wpływ na ukształtowanie się wnętrza duchowego przyszłej Służebniczki, która podkreśliła to w pozostawionych po sobie dziennikach: „Bóg sam był od dzieciństwa moim wychowawcą. Pociągał mnie do siebie, wewnętrznie działał we mnie. Równocześnie jednak dał mi anioła opiekuńczego w mojej matce, która przykładem swoim i modlitwą zwracała mą duszę ku Stwórcy”.
Ogromną rolę w życiu Marysi odegrała również religijna atmosfera parafii starowiejskiej. Stanowiła zdrowy i mocny fundament życia moralnego Nastałówny. Duchowa opieka księży Jezuitów, którzy prowadzili duszpasterstwo na wysokim poziomie, akcje katolickie i charytatywne, praca Służebniczek wśród dzieci w ochronce i szkole, do której uczęszczała, stanowiły solidny filar jej życia moralnego: „W ochronce czułam się dziwnie onieśmielona. W czasie pogadanek nie spuszczałam oczu z Siostry, starając się zapamiętać wszystko i wszystko zrozumieć (...). Toteż po powrocie z ochronki opowiadaniom moim nie było końca” (T. I, 8).
Z usposobienia była żywym i energicznym dzieckiem, które nieraz wybuchało gniewem. Jednocześnie nie zapominała o pracy nad sobą, chcąc upodabniać się do Chrystusa. Rozwijała i poszerzała zdolności, w które wyposażyła ją natura. Była humanistką z uczuciową i wrażliwą duszą, kochającą to, co piękne i dobre, a odrzucającą zło. Muzyka i twórczość literacka była nieodłączną częścią jej życia. W jej wierszach, inscenizacjach i przedstawieniach teatralnych na plan pierwszy wysuwał się motyw Maryi i Chrystusa. To Im powierzała losy narodu polskiego, nawrócenie grzeszników, prace misyjne Kościoła świętego i samą siebie.
Taka mała... a wielka duchem - trzyletnia dziewczynka z nietypowym marzeniem: „Nie miałam jeszcze trzech lat, kiedy sąsiadka zbliżyła się do gromadki bawiących się dzieci i zapytała każde z osobna, czym które będzie w przyszłości. Ja będę panią, ja gospodynią - padają odpowiedzi. - A ja będę zakonnicą - odpowiedziałam twardymi zgłoskami (...) Nigdy w swoim życiu nie zmieniłam tego zdania, mimo prób ogniowych, przez jakie w życiu przejść musiałam” (T. I, 4). Ogromnym przeżyciem wewnętrznym tak wrażliwej osoby, była długoletnia walka z ojcem Franciszkiem, który za wszelką cenę próbował odwieść córkę od życia zakonnego, kategorycznie odmawiając udzielenia zgody na wstąpienie do klasztoru. Wszelkimi sposobami próbował odwrócić zainteresowania córki włączając ją w życie towarzyskie, które dla niej nie miało większej wartości. Skromna i posłuszna, w samotności przeżywała swoje rozterki, dzieląc się nimi jedynie z najbliższą koleżanką, pisząc do niej: „Tatuś nie chce się przychylić do mojego zamiaru. Ile razy wspomnę o tym, to się gniewa, nie tylko na mnie, ale mści się na biednej mamusi. (...) Nie mogę znieść cierpienia mamusi, nie mogę znieść niezgody w domu. Czekam na Pana...” (T. IX, 33-34). Na nieugiętą postawę ojca nie miały nawet wpływu interwencje ze strony sąsiadów. Franciszek nie potrafił pogodzić się z tym, że Bóg powołał Marysię do swojej służby na ziemi. Analogicznym przykładem cierpiącego ojca był renesansowy humanista - Jan Kochanowski. Podobnie jak Nastał, nie umiał pogodzić się z wolą Boga, która odebrała mu malutką córeczkę do służby w niebie. Los pokrzyżował plany życiowe obu ojców i zamiary względem dzieci.
Cierpliwość i całkowite zaufanie Bogu i Jego Matce pozwoliły przetrwać Leonii 8 lat ogromnych cierpień, które targały jej duszą zanim osiągnęła upragniony cel - z dniem 31 grudnia 1925 r. wstąpiła do klasztoru, uzyskując tak długo oczekiwane błogosławieństwo ojca. Nowy 1926 r. otwierał nową epokę w życiu Nastałówny: „Przez cały dzień tonęłam w szczęściu Bożym (...). Jakże szczęśliwą się czułam od tej pierwszej chwili. Przez 14 lat życia zakonnego towarzyszyło mi szczęście i najgłębszy spokój duszy, mimo oschłości, jakimi Bóg mnie nawiedzał całe lata” (T. I, 25).
Początkowy okres w życiu zakonnym to przygotowanie i wdrażanie się do prac apostolskich w tym zgromadzeniu. Służyły temu ćwiczenia duchowe, wykłady ascetyczno-teologiczne oraz szereg różnorodnych zajęć prowadzonych pod kierunkiem sióstr wychowawczyń. Potem nastąpiło przejście do nowicjatu. W swojej posłudze s. Leonia wykazywała się wielką odpowiedzialnością i sumiennością. W jej życiu duchowym zagościł ład, porządek i dokładność, za które była ceniona przez resztę nowicjuszek. Próbowały ją naśladować, lubiły z nią przebywać i rozmawiać.
Kolejnym istotnym etapem w biografii s. Leonii był wyjazd do Poznania, w trakcie którego opiekowała się i pomagała w nauce siostrom zdobywającym kwalifikacje na sześciotygodniowym kursie pedagogicznym. Do zasadniczych jej obowiązków należało administrowanie placówką i troska o życie duchowe powierzonej wspólnoty. Własnym przykładem uczyła otwartości na Boga i ludzi, uprzejmości, pracowitości, pokory i prostoty. Mawiała często: „Kochajmy Jezusa aż do szaleństwa (...) Miłość ku Bogu prowadzi do miłości bliźniego” (T. II, 13). Przypominała podopiecznym o obowiązku ciągłego doskonalenia się w życiu wewnętrznym. Zabiegała o dobrych spowiedników, konferencje ascetyczne i odpowiednią lekturę. Mimo wytężonej pracy umysłowej nie dyspensowała się od prac fizycznych.
Ascetyczne, pełne wiary życie nie uchroniło tak szlachetnej osoby od ciężkiej choroby - gruźlicy, z którą dzielnie walczyła do ostatnich dni swojej ziemskiej posługi. Pragnęła cierpieć z miłości do Jezusa: „Tak się cieszę na myśl o możliwości przejścia wkrótce do Boga, że już nic nie potrafi mnie chyba zmartwić (...) Niedługo już dobiję do przystani błogosławionej, a tam nie pragnę używania rozkoszy, ale miłości Jezusa” (T. III, 183-184).
Zmarła śmiercią świątobliwych 10 stycznia 1940 r. w Starej Wsi, gdzie została pochowana zgodnie ze swoją wolą na tutejszym cmentarzu. W 1979 r. nastąpiła ekshumacja zwłok z grobu i złożenie ich w specjalnie przygotowanej krypcie w domu macierzystym zgromadzenia w Starej Wsi. Obecnie trwa proces beatyfikacyjny „kwiatu polskiej ziemi o kryształowym sercu”.
W życiu potrafiła łączyć kontemplację z czynem w sposób elastyczny i naturalny. Hasłem życiowym s. Leonii było: Uwierzyłam odwiecznej miłości. Była niedoścignionym wzorem wszelkich cnót i wartości, bezgranicznie oddana Bogu i ludziom. Dla współczesnych ludzi jest wzorem do naśladowania, godna podziwu i należytego szacunku, gdyż o wielkości człowieka decyduje nie to, co posiada, ale to, co daje innym.

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portret Sarmaty. Zajęcia plastyczne w Muzeum wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział MZW

2019-02-21 17:32

Część zajęć feryjnych zaproponowanych przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej odbyło się w Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Siedzibą placówki jest stary siedemnastowieczny dwór Bartochowskich, który jak najbardziej predysponowany jest do przeprowadzenia warsztatów pt. „Portret sarmaty”. Uczestnicy warsztatów poznali strój szlachecki, który zyskał miano narodowego i nosili go przede wszystkim szlachcice. Ten strój to: żupan, kontusz i dopełniający go ozdobny pas kontuszowy. Strój był modny w XVII i XVIII wieku, także w czasie zaborów, kiedy pełnił rolę symbolu narodowego.

Zofia Białas

W czasie ferii zimowych Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej przygotowywało zajęcia plastyczne, na których można było poznać ten pełen przepychu strój szlachecki i spróbować samodzielnie go namalować.

Na zdjęciach zajęcia z uczestnikami Spółdzielczego Domu Kultury Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Źródło: Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem