Reklama

Rok Andrzeja Dudy

2016-08-07 09:47

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Zwycięstwa w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy nikt się nie spodziewał. Nikt się też nie spodziewał, że otworzy on swojej macierzystej partii drogę do największego zwycięstwa w historii III RP.

Dokładnie 6 sierpnia 2015 r. odbyły się uroczystości zaprzysiężenia Prezydenta Andrzeja Dudy. Pamiętam piekielny upał i wiwatujące tłumy ludzi, którzy przyjechali z całej Polski, aby powitać prezydenta na ulicach Warszawy. Takiej euforii na widok polityka jeszcze nie widziałem, a przecież wcześniej jako dziennikarz obserwowałem z bliska zaprzysiężenie dwóch innych prezydentów.

Zapewne jest w tym wiele zasługi samego Andrzeja Dudy, który z wdziękiem i charyzmą porywa tłumy. Jednak to tylko część prawdy o fenomenie, który obserwujemy od 12 miesięcy prezydenckiej kadencji. Jedna z najważniejszych przyczyn wybuchu euforii jednak jest inna. To była fala społecznego odreagowania, bo przez osiem lat zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości byli spychani na margines życia politycznego. Zwłaszcza po 2010 roku stali się celem medialnych ataków oraz szyderstw. Zaprzysiężenie na urząd prezydenta Andrzeja Dudy było dla nich świętem, podczas którego fetowali swoje osobiste zwycięstwo.

Czytając pierwsze komentarze podsumowujące 12 miesięcy urzędowania Andrzeja Dudy przy Krakowskim Przedmieściu odnoszę wrażenie, że nawet nieprzychylne PiS-owi media nie potrafią wymyśleć skutecznej strategii na zdyskredytowanie głowy państwa. A trzeba jasno powiedzieć, że przez ostatnie 12 miesięcy Andrzej Duda był najczęściej atakowanym politykiem. Agresja nie przynosi skutku, bo z miesiąca na miesiąc cieszy się on coraz większym poparciem Polaków.

Reklama

Prezydentura Andrzeja Dudy, jest dokładnie taka, jaką obiecywał - aktywna i dynamiczna. W pierwszych miesiącach nie było aż tak wiele wizyt międzynarodowych, bo swoją aktywność skupił głownie na polityce krajowej. Odwiedzał te powiaty, do których nie dotarł podczas kampanii wyborczej. W ten sposób idąc na fali poparcia nieoficjalnie dosypał trochę głosów w jesiennych wyborach swoim kolegom z Prawa i Sprawiedliwości.

Prawdziwe tourne w polityce zagranicznej rozpoczęło się w styczniu 2016 roku. Jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych stał się bardzo aktywnym propagatorem wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Odbył on prawie dwa razy więcej wizyt zagranicznych, niż jego poprzednicy w analogicznym okresie. Przed spotkaniem w Warszawie przygotował grunt pod decyzje szczytu, ale także nawiązał osobiste relacje przywódcami, którzy w lipcu przybyli do Polski. Spotkanie przywódców NATO w Warszawie nie tylko było sukcesem organizacyjnym, ale przyniosło rozstrzygnięcia, które diametralnie zwiększają nasze bezpieczeństwo.

Trzeba jasno powiedzieć, że Andrzej Duda nie miał łatwego zdania. Widomo było, że ugrupowanie z którego się wywodzi nie należy do mainstreamu polityki europejskiej i raczej nie ma co liczyć na poklepywanie po plecach. Do tego doszło zamieszanie z Trybunałem Konstytucyjnym i wielka awantura w polskiej i światowej prasie. Obserwatorzy spotkań Dudy z przywódcami największych państw europejskich, podkreślają, że mimo tych trudności poradził on sobie z realizacją kluczowych zadań praktycznie w 100 proc.

Współpracownicy Prezydenta twierdzą, że dzięki świetnej znajomości języka angielskiego szybko skraca dystans podczas spotkań z przywódcami. Kolejne punkty zdobywa swoją bezpośredniością i świetnymi manierami. Przez 12 miesięcy nie zaliczył żadnej wpadki. Dudzie i jego współpracownikom w ciągu krótkiego czasu udało się zjednać Polonie mieszkającą w różnych częściach świata. Wszędzie, gdzie się pojawi czekają na niego wiwatujące tłumy wyborców.

Prezydent sukcesy odnosi także na niwie krajowej. Jego obecność ujawnia coś w rodzaju "dudomanii". Aby opisać to zjawisko posłużę się zabawną historią.... Kilka miesięcy temu w jednej z górskich restauracji siedzi grupa osób pomstujących na Prezydenta. Słychać, jak prześcigają się w tym, jaki Andrzej Duda jest beznadziejny.... Gdy prezydent wchodzi do środka restauracji goście siedzący przy stolikach zaczynają bić brawo, a pomstujący panowie jako pierwsi podbiegają do zdjęcia z głową państwa. Współpracownicy prezydenta podkreślają, że ma on dar przemawiania i porywania tłumów, a jednocześnie potrafi być serdeczny w osobistych kontaktach, czym skutecznie zjednuje sobie ludzi.

Choć nie powiedzą tego publicznie, to jednak pod wielkim wrażeniem prezydentury są również polityczni przeciwnicy Andrzeja Dudy. Gdy kilka dni temu podczas uroczystości 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, Prezydent zameldował się jako harcerz pomagając leciwej kombatantce, widziałem nieskrywaną radość na twarzach czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Kilka godzin później na ich partyjnych profilach działacze żalili się, że znowu ten Duda "przykrył wszystko".

Oczywiście w telewizji można zobaczyć "złego" Dudę, który nie przestrzega "zasad demokracji" i nie słucha orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Niektóre stacje i tytuły prasowe specjalizują się też w napędzaniu ludzi na manifestacje Komitetu Obrony Demokracji, aby później pokazać tłumy. Jednak do tej pory nie udało się znacząco zakłócić żadnego spotkania z prezydentem. Zdarzało się, że grupki KOD przynosiły swoje transparenty, ale raczej stali potulnie gdzieś z boku. Ponoć najwięcej przeciwników pojawiło się w Otwocku koło Warszawy. Ale i tu proporcje były miażdżące, bo na 50 osób z KOD przypadało ok. 2 tysięcy zwolenników Andrzeja Dudy.

Oczywiście prezydent może pozwolić sobie na większą aktywność, niż jego poprzednicy, bo jest młody i po prostu ma lepszą kondycję. Ale moim zdaniem za siłą i wielką determinacją prezydenta przemawia coś jeszcze. Andrzej Duda nigdy nie krył się z tym, że jest osobą wierzącą. Gdy tuż po wygranych wyborach odwiedził kongres misjonarzy, mówił o roli modlitwy w swoim życiu podkreślając, że właśnie z niej czerpie siłę. Dziękował też Polakom za modlitwę i prosił o więcej...

Efektem tego są tony kartek, listów, obrazków religijnych i wierszyków, które ludzie przysyłają na adres kancelarii. Jedno z kółek różańcowych przysłało rozpiskę swoich modlitw w intencji głowy państwa. Jednego dnia modlą się za jego zdrowie i bezpieczeństwo, drugiego za mądrość, a trzeciego za odwagę prezydenta. W ten sposób rozpisany mają cały tydzień. Oczywiście można się z tego śmiać. Jednak, to zjawisko pokazuje, jak bardzo prezydent jest dla Polaków ważny. Przecież modlitwa w jego intencji jest z jednej strony przejawem wiary, a z drugiej patriotyzmu.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z przełożoną dużego domu zakonnego. Chwaliła się, że siostry są patriotkami, bo codziennie modlą się w intencji prezydenta i ojczyzny. Ciepło mówiła o starszych i schorowanych zakonnicach. Siostry dostają po kilkadziesiąt złotych kieszonkowego miesięcznie, które masowo zbierają i w całości przeznaczają na codzienne Msze w intencji prezydenta. Co ciekawe, ktoś doniósł na siostry do kancelarii prezydenta. Siostry dostały oficjalne pismo z podziękowaniem i prośbą o dalszą modlitwę.

Prezydent doskonale czuje się w kościele i na uroczystościach patriotycznych. Świetne przemówienia wygłosił m. in. na Monte Cassino, z okazji Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych oraz podczas obchodów Powstania Warszawskiego. Widać i słychać, że ten temat jest mu bliski, a wątki patriotyczne doskonale splata z religijnymi. Jego przemówienia z okazji jubileuszu 1050. lat Chrztu Polski w internecie zrobiły furorę.

Gdy rok temu pisałem sylwetkę prezydenta, wszyscy jego znajomi powtarzali, że jak Andrzej się za coś bierze, to robi to bardzo dobrze. Pamiętam wieczór 6 sierpnia 2015 roku, gdy rozmawiałem ze znajomymi dziennikarzami przed pałacem prezydenckim. Rozmawialiśmy o tym, jak prezydent świetnie czuje się w tłumie i urzeka swoją autentycznością. Znajoma dziennikarka ze smutkiem dodała, że niestety władza zmienia ludzi i to zmienia na gorsze...

Wszystko wskazuje na to, że 12 miesięcy pełnienia najważniejszego urzędu w Polsce, Andrzejowi Dudzie nie zaszkodziły. I właśnie, to jest jego największym atutem.

Tagi:
polityka prezydent Duda Andrzej

Święto Służby Ochrony Państwa

2018-06-12 20:46

kos / Warszawa (KAI)

Po raz pierwszy swoje święto obchodziła powołana 1 lutego 2018 r. w miejsce BOR Służba Ochrony Państwa. W uroczystościach na dziedzińcu Belwederu wziął udział prezydent Andrzej Duda, który dziękował funkcjonariuszom SOP za służbę Polsce. Podczas uroczystości wręczony i poświęcony został sztandar formacji.

Grzegorz Jakubowski/KPRP/prezydent.pl

Prezydent przypomniał, że wśród ofiar katastrofy smoleńskiej byli także funkcjonariusze BOR. Życzył powodzenia w służbie funkcjonariuszom SOP i podziękował za sprawowaną nad nim i jego rodziną ochronę. - Z całego serca składam Wam i Waszym rodzinom najserdeczniejsze życzenia na następne lata służby. Wszelkiego powodzenia. Niech Pan Bóg ma Was w swojej opiece - powiedział.

Nawiązując do nowego sztandaru, podkreślił, że jest on „wyznacznikiem tożsamości, potencjału, oraz powagi formacji”. Sztandar poświęcił ks. płk Piotr Kowalczyk, kapelan Ordynariatu Polowego. Z rąk ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego odebrał go gen. bryg. SOP Tomasz Miłkowski.

Prezydent wręczył także odznaczenia państwowe oraz awanse na wyższe stopnie służbowe oraz ślubowanie nowych funkcjonariuszy

Konieczność utworzenia instytucji zajmującej się ochroną najważniejszych osób w państwie zrodziła się w okresie odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. Brak takich służb został obnażony po zamachu na pierwszego Prezydenta RP Gabriela Narutowicza zamordowanego przez Eligiusza Niewiadomskiego w salach warszawskiej Zachęty, 16 grudnia 1922 r. W związku z zamachem, 12 czerwca 1924 r., Minister Spraw Wewnętrznych Zygmunt Hübner powołał brygadę ochronną, której zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa prezydentowi. Wydzielono z niej Oddział Zamkowy, zabezpieczający stałą siedzibę prezydenta.

Po II wojnie światowej organizacja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych doprowadziła do powołania w grudniu 1956 r. Biura Ochrony Rządu – samodzielnej jednostki podporządkowanego bezpośrednio Ministrowi Spraw Wewnętrznych. Od 1 lutego 2018 r. Biuro Ochrony Rządu zostało zastąpione przez Służbę Ochrony Państwa.

Do głównych zadań SOP należy ochrona osób i obiektów oraz rozpoznawanie i zapobieganie skierowanym przeciw nim przestępstwom. Funkcjonariusze SOP chronią m.in. Prezydentów RP, marszałków Sejmu i Senatu, Prezesa Rady Ministrów, wicepremierów i niektórych ministrów. Funkcjonariusze ochraniają także osoby przybywające do Polski z oficjalnymi wizytami. Chronili m.in. papieży, którzy przybywali z wizytami do naszego kraju. SOP ochrania także najważniejsze obiekty w kraju i za granicą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gniezno: Prymas konsekrował kościół pw. Matki Bożej Fatimskiej i św. Jana Pawła II

2018-06-17 14:12

bgk / Gniezno (KAI)

Prymas Polski abp Wojciech Polak dokonał w niedzielę uroczystego poświęcenia nowo wybudowanego kościoła Matki Bożej Fatimskiej i św. Jana Pawła II w Gnieźnie. Jest to pierwsza świątynia pod tym wezwaniem w archidiecezji gnieźnieńskiej.

Piotr Drzewiecki

Uroczystość zgromadziła licznych parafian, darczyńców i gości. Wspólnie z metropolitą gnieźnieńskim Eucharystię celebrowali m.in.: abp senior Józef Kowalczyk, generał michalitów ks. Dariusz Wilk CSMA, gnieźnieńscy kapłani, byli proboszczowie parafii oraz jej obecny duszpasterz ks. Krzysztof Stanula SCMA. Obecna była także s. Natanaela Bednarczyk, przełożona zgromadzenia michalitek wraz z siostrami.

W homilii metropolita gnieźnieński wyraził radość, że po latach pracy i starań gnieźnieńska parafia administrowana przez księży michalitów cieszyć się może nowym kościołem. Nie jest on jednak – jak przypomniał – jedynie budynkiem uczynionym z kamienia. Jest znakiem Kościoła żyjącego, znakiem świątyni duchowej, będącej wspólnotą ludzi, w których i przez których działa Bóg.

To działanie – tłumaczył abp Polak – nie musi być i nie będzie często spektakularne. Nie będzie dokonywać się z jakąś niespotykaną mocą i ujawniać w huku gromów z jasnego nieba. Przeciwnie. Będzie jak małe ziarno gorczycy z czytanej tego dnia Ewangelii, po ludzku niewielkie i pozornie nieistotne, tak jednak pełne życia, że rozrośnie się w wielkie drzewo.

Prymas przypomniał również, że Bóg działa i przemienia nasze serca przez Słowo Boże, którego symbolem w języku Ewangelii jest wspomniane ziarno gorczycy. Musimy jednak to słowo przyjąć i cierpliwie czekać na jego owoce, wierząc, że sprawia w nas wzrost i daje nam życie.

„Czy jesteśmy gotowi przyjąć Słowo Boże i zaufać, że właśnie ono da nam życie, rodzić będzie Boże życie w nas? Czy może wciąż szukamy innych dróg wzrostu? Szukamy ich, bo w porównaniu z tą wskazaną nam w ewangelijnej przypowieści, wydają się pewniejsze, szybsze, po ludzku bardziej zrozumiałe i oczekiwane?” – pytał abp Polak.

„Czy jesteśmy gotowi – mówił dalej – być członkiem wspólnoty, w której tak naprawdę nie o nasze własne możliwości chodzi, nie o nasze własne miejsce i znacznie, ale o moc Bożej miłości? Czy gotowi jesteśmy właśnie z nią zaryzykować?” – pytał jeszcze raz Prymas dodając, że jeśli tak właśnie żyjemy, działa przez nas moc Chrystusa i przemienia to, co małe i skromne w rzeczywistość, która „wstrząsa i przemienia nasz świat i żyjącego w nim człowieka”.

Obrzęd konsekracji rozpoczął się po homilii odśpiewaniem Litanii do Wszystkich Świętych, po której Prymas odmówił modlitwę poświęcenia i namaścił krzyżmem świętym ołtarz. Namaszczone zostały także ściany kościoła. Następnie zapalono kadzidło, którym okadzono wiernych oraz świece, które stanęły na przykrytym już obrusem ołtarzu.

Księża michalici objęli parafię pw. bł. Michała Kozala w Gnieźnie przed sześciu laty m.in. z zadaniem wybudowania dla wspólnoty nowego kościoła. Rok później poświęcono plac, na którym wkrótce zaczęto wznosić świątynię. Wierni czekali na to ćwierć wieku. Parafia erygowana została bowiem 1 stycznia 1988 roku. Od początku Msze św. sprawowane były w kaplicy znajdującego się na terenie parafii Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, a od 2011 roku w kaplicy w centrum parafialnym.

W maju 2017 roku w nowo wybudowanym i jeszcze nie wykończonym kościele pierwszą Msze św. odprawił abp senior Józef Kowalczyk. Miało wówczas również miejsce uroczyste odczytanie i podpisanie aktu erekcyjnego, który umieszczono w metalowej puszce i wraz z kamieniem węgielnym i kamieniem z Dachau zamurowano w ścianie kościoła. Od tego momentu w kościele odbywały się już nabożeństwa.

Poświęcona świątynia jest pierwszą w archidiecezji gnieźnieńskiej dedykowaną Matce Bożej Fatimskiej i św. Janowi Pawłowi II. Jej poświęcenie – jak mówił w czasie uroczystości Prymas – jest szczególnym dziękczynieniem Bogu za 100-lecie fatimskich objawień i za wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, którego 40. rocznica przypada w tym roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Chiny: zmarł 94-letni biskup diecezji Quingdao

2018-06-18 12:53

pb (KAI/AsiaNews) / Qingdao

W wieku 94 lat zmarł 15 czerwca bp Giuseppe Li Mingshu, ordynariusz diecezji Qingdao, uznawany przez Stolicę Apostolską. Chciał sprowadzić do Chin Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty, lecz list w tej sprawie, wysłany w 2005 r. przez ówczesną przełożoną generalną, s. Nirmalę Joshi, nie doczekał się nigdy odpowiedzi chińskich władz.

foulline

Wierni wspominają go jako biskupa lękliwego, posłusznego Patriotycznemu Stowarzyszeniu Katolików Chińskich, za którego pośrednictwem partia komunistyczna próbuje podporządkować sobie Kościół i uniezależnić go od Stolicy Apostolskiej.

Opublikowany po śmierci bp. Li nekrolog pomija okres 1953-1978, co może świadczyć o tym, że w tym czasie przebywał on w obozach pracy przymusowej, tak jak wielu innych chińskich kapłanów.

Giuseppe Li Mingshu urodził się w grudniu 1924 r. w wiosce Lijia w prowincji Szantung na wschodnim wybrzeżu Chin. Po ukończeniu niższego i wyższego seminarium duchownego, w kwietniu 1949 r. przyjął święcenia kapłańskie. Do 1953 r. pracował duszpastersko w Shaoguan (w prowincji Guangdong na południu kraju), ucząc także w szkole podstawowej i średniej. Z kolei po 1978 r. uczył metodyki pedagogicznej w szkole dla nauczycieli oraz angielskiego w szkole wyższej w Boxing. Od 1986 do 1994 był wiceprefektem ds. studiów w seminarium duchownym w prowincji Szantung.W 1994 r. został administratorem diecezji Qingdao, a 13 sierpnia 2000 r. otrzymał sakrę biskupią z mandatu Stolicy Apostolskiej jako ordynariusz tej diecezji. Jednocześnie w latach 2000-2005 był wicerektorem krajowego seminarium duchownego w Pekinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem