Reklama

Narodowe czytanie

2016-08-23 14:02

Instytut Papieża Jana Pawła II zaprasza 3 września na spotkanie literackie w ramach Narodowego Czytania „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza.

Fragmenty powieści czytać będą Dominika Figurska i Michał Chorosiński.

Początek o godz. 17.00

Reklama

Wstęp wolny.

Miejsce: Sala Konferencyjna Instytutu , budynek obok Świątyni Opatrzności Bożej ul.Ks. Prymasa Augusta Hlonda 1

Tagi:
Sienkiewicz

„Potop” na wyciągnięcie ręki

2018-01-31 10:17

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 5/2018, str. 20-22

Muzeum Henryka Sienkiewicza w uroczym dworku w Woli Okrzejskiej k. Łukowa sprawiło sobie znakomity prezent na 50-lecie istnienia. Przy wsparciu finansowym wielu instytucji i ludzi dobrej woli wykupiło z prywatnych rąk fragment rękopisu „Potopu”. To znakomita wiadomość nie tylko dla wielbicieli naszego noblisty, ale dla całej polskiej kultury! Skarb naszej literatury nie będzie już schowany pod korcem i każdy będzie mógł go obejrzeć

Archiwum Muzeum Henryka Sienkiewicza
Gabinet Henryka Sienkiewicza

Trudno pohamować wzruszenie na widok kart zapisanych pracowicie, drobnym maczkiem czarnym atramentem, prawie bez skreśleń. Chodzi przecież o serce „Trylogii”, niemal naszej biblii narodowej, na której uczyło się patriotyzmu i zasad moralnych wiele pokoleń Polaków.

Dowód na istnienie Polski

Kiedy w 1980 r. Jan Paweł II wygłaszał swoje słynne przemówienie w siedzibie UNESCO w Paryżu, z dumą wyznał, że jego naród przetrwał dzięki kulturze. Istotnie: co nie udało się przez czyn zbrojny, okazało się skuteczne dzięki pielęgnowaniu mowy ojczystej, polskiej kulturze, dzięki wierze i zdolności Polaków do pracy organicznej. Nie daliśmy się zgermanizować ani zrusyfikować. Duch polski pokonał potężne struktury administracyjne władców Rosji i Prus.

A przecież w czasach, kiedy żył Sienkiewicz, rosyjscy władcy przechwalali się buńczucznie, że do 2030 r. nie będzie problemu języka polskiego. O wolności dla Polaków w ogóle nie było mowy. Sam pisarz nie doczekał niepodległości, ale zawsze miał poczucie, że „jeszcze Polska nie zginęła”. Toteż gdy w 1905 r. odbierał medal Literackiej Nagrody Nobla, w porywającym patriotycznym przemówieniu powiedział o swojej ojczyźnie: „Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że ona żyje! (...) Głoszono ją niezdolną do myślenia i pracy, a oto dowód, że działa! (...) Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!”.

Imć pan Zagłoba i Roch Kowalski

Wiadomość o wystawieniu fragmentu rękopisu „Potopu” na aukcji zorganizowanej 27 maja 2017 r. przez Antykwariaty Warszawskie LAMUS w Bibliotece Narodowej w Warszawie zelektryzowała dyrekcję Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, miejscu urodzenia pisarza. Tego roku przypadał akurat jubileusz 50-lecia placówki. Na aukcji wystawiono 10 kart rękopisu, m.in. ze sceną poselstwa imć pana Onufrego Zagłoby do obozu szwedzkiego po Rocha Kowalskiego. Wiadomo, że należą oni do ulubionych postaci czytelników. Rękopis nie został wówczas sprzedany. Muzeum w Woli Okrzejskiej było najbardziej predestynowane do tego, aby nabyć cenną pamiątkę, ale jako placówka niskobudżetowa nie miało środków na zakup. – Nasze muzeum w porozumieniu z antykwariatem zastrzegło sobie prawo do pozaaukcyjnego zakupu rękopisu w momencie zgromadzenia odpowiedniej kwoty. Rozpoczęliśmy zbiórkę, zwróciwszy się o wsparcie do dużych ogólnopolskich firm, lokalnych przedsiębiorców, a także do osób indywidualnych, miłośników twórczości Henryka Sienkiewicza, z nadzieją, by karty „Potopu” trafiły do samego serca – dworku w Woli Okrzejskiej, miejsca, gdzie na świat przyszedł polski noblista – powiedział „Niedzieli” dyrektor placówki Maciej Cybulski.

Zbiórka się powiodła. Szczęśliwy dyrektor przywiózł bezcenne karty do Woli Okrzejskiej.

Krzepił, choć sam potrzebował pokrzepienia

Sienkiewicz pisał „Potop” w dramatycznym dla siebie okresie, kiedy umierała na gruźlicę jego ukochana żona Maria z Szetkiewiczów. Nie było mowy o spokojnej pracy, tak jak to było w przypadku pierwszej części „Trylogii”, która powstawała w zaciszu gabinetu pisarza w Warszawie.

Sienkiewiczowie z dwojgiem małych dzieci często zmieniali miejsce zamieszkania, przenosili się z jednego kurortu do drugiego. Na domiar złego i pisarzowi nie dopisywało zdrowie. W tyrolskim Merano Maria zapisała: „Mój utrapieniec przy swojej pracy ma częste bóle głowy i jest wówczas bardzo blady, co mnie mocno niepokoi”.

Henryk w liście do teściów informował: „Ciężka to rzecz podróżować i pisywać po hotelach, bez żadnych resursów umysłowych – i ciarki mnie biorą, gdy pomyślę, że jeszcze trzy tomy trzeba nabazgrać i żyć ciągle tymczasowym życiem”. Sienkiewicz cały czas troskliwie pielęgnował swoją żonę. Pracy nie mógł przerwać, bo potrzebował pieniędzy na leczenie Maryni. Może gdyby wcześniej, a nie dopiero po napisaniu „Pana Wołodyjowskiego”, trafił mu się anonimowy „sponsor”, który podarował 15 tys. rubli, nie musiałby tak harować.

19 października 1885 r. żona zmarła w Falkenstein nad Menem. Ileż trzeba było mieć hartu ducha, żeby dokończyć dzieło! W liście do szwagierki Sienkiewicz przyznał: „«Potop» miał tę dobrą stronę, że bronił mnie całymi godzinami od nieróżowych rozmyślań”.

Pisarz miał genialną pamięć. Nie miał możliwości sprawdzenia tego, co napisał wcześniej. Nie sporządzał kopii, a partie rękopisu – najczęściej po 10 kartek – posyłał do redakcji krakowskiego „Czasu”, skąd odbitki szły do warszawskiego „Słowa”, by druk odbywał się równocześnie. Tak jak dzisiejsi widzowie seriali czekają na kolejne odcinki, tak XIX-wieczni czytelnicy z wypiekami na twarzy wyglądali gazet, aby czytać o swoich bohaterach: Kmicicu, Oleńce, Wołodyjowskim, Zagłobie.

Warszawa – Wiedeń – Wola Okrzejska

Sienkiewicz zaczął pisać „Potop” 1 października 1884 r. w Warszawie, a zakończył 21 sierpnia 1886 r. w uzdrowisku Kaltenleutgeben pod Wiedniem.

Nigdy nie uda się skompletować rękopisu „Potopu”, gdyż Sienkiewicz pisał go partiami, które – po wykorzystaniu przez redakcję – trafiały do różnych nieznanych wielbicieli twórczości noblisty.

Można powiedzieć, że 10 stron to niewiele. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że zachowało się niecałe 160 stron trzytomowego dzieła. Fragmenty „Potopu” można oglądać tylko w zbiorach prof. Juliana Krzyżanowskiego oraz w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Bibliotece Śląskiej w Katowicach i – przede wszystkim (to najobszerniejszy zbiór, liczący 107 kart) – w Bibliotece Zakładu im. Ossolińskich we Wrocławiu.

Dlatego tak ważna jest zdobycz muzeum w Woli Okrzejskiej. W tym kawalątku swojego dzieła Sienkiewicz wrócił symbolicznie do rodzinnego domu.

***

Ocalić spuściznę po Sienkiewiczu

Muzeum w Woli Okrzejskiej nie poprzestaje na zdobyciu fragmentu rękopisu „Potopu”. Jak poinformował „Niedzielę” dyr. Maciej Cybulski, muzeum stara się o pozyskanie następujących artefaktów:

• 25 rękopisów listów z Afryki Henryka Sienkiewicza

• albumu rodzinnego zawierającego kilkadziesiąt fotografii noblisty i osób z jego najbliższego otoczenia

• 2 rysunków wykonanych przez Sienkiewicza (jeden przedstawiający malarza Ludomira Benedyktowicza, a drugi – księcia Jakuba Sobieskiego, niedoszłego króla)

• 20 książek z biblioteki pisarza, w tym należących do jego pierwszej żony Marii z Szetkiewiczów

• pamiątkowego wachlarza z wpisem Sienkiewicza zawierającym cytat z „Hamleta”, zapisem nut i podpisem Ignacego Jana Paderewskiego oraz rysunkiem Stanisława Wyspiańskiego.

Muzeum można wesprzeć przez wpłaty darowizn na specjalnie wydzielone konto, którego numer jest dostępny pod adresem: www.facebook.com/muzeumsienkiewicza/.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młody Irakijczyk przemawiał na Synodzie. Papież zaprosił go do domu

2018-10-15 17:19

ts (KAI) / Watykan

Papież Franciszek nieoczekiwanie przyjął w Domu św. Marty młodego Irakijczyka, uczestnika Synodu Biskupów w Watykanie na temat młodzieży i przekazał mu przesłanie do młodych chrześcijan w jego kraju. 26-letni stomatolog Safa al.-Abbia musi wcześniej wracać do kraju, aby opiekować się chorą na raka matką. Przed powrotem do domu wierny Kościoła chaldejsko-katolickiego pragnął osobiście pozdrowić papieża – Franciszek natychmiast spełnił jego życzenie.

VaticanNews/YouTube.com
Safa al.-Abbia z Iraku

Zdjęcia z tego serdecznego spotkania z 13 października zostały natychmiast zamieszczone na oficjalnym synodalnym Twitterze @Synod2018. Młodemu Irakijczykowi papież podarował różaniec dla mamy oraz przekazał przesłanie do młodych chrześcijan w Iraku. Franciszek zapewnił, że stale nosi w sercu młodych chrześcijan znad Eufratu i Tygrysu i zdaje sobie sprawę z ich cierpień. Jednocześnie przekonywał młodych chrześcijan w Iraku, aby ufali w przyszłość i nie dali się zniechęcić bolesną przeszłością oraz trudnym czasem współczesnym gdyż towarzyszy im Chrystus.

Safa al-Abbia zwrócił na siebie uwagę swoim wystąpieniem w auli synodalnej 11 października, kiedy przedstawił raport ukazujący męczenników w Iraku, którzy w ciągu minionych 15 lat zginęli z powodu świadectwa wiary w Chrystusa. Młody Irakijczyk podkreślał, że dziś dla młodzieży irackiej największymi wyzwaniami są „pokój, stabilizacja i prawo dożycia w godności”. Kończąc swoje wystąpienie wezwał młodych Irakijczyków do modlitwy za wszystkich cierpiących chrześcijan, nie tylko w ich kraju i wypowiedział życzenie leżące w sercach wielu irackich chrześcijan, „abyśmy pewnego dnia mogli pozdrowić papieża u nas, w naszym kraju”. Według uczestników synodalnych obrad, wystąpienia Safa al-Abbia spotkało się z największą – jak dotychczas – owacją.

W rozmowie z portalem vaticannews młody Irakijczyk powiedział, że chodziło mu o to, aby zwrócić uwagę, iż w Iraku żyje wielu wspaniałych chrześcijan, którzy mimo „smutnych i nędznych warunków życia żyją silną wiarą i ją zaświadczają”. Młodzi chrześcijanie w Iraku chcą po prostu móc żyć w swoim kraju „w godnych warunkach”. "Módlcie się za nas, my także modlimy się za was", zaapelował do młodych chrześcijan w krajach, w których nie są oni prześladowani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Abp Dzięga o śp. ks. Alojzym Keglu

2018-10-16 06:45

rk / Kęty (KAI)

Za 27 lat kapłańskiej pracy na Pomorzu Zachodnim dziękował nad trumną śp. ks. Alojzego Kegla metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, który przewodniczył 15 października w Kętach uroczystościom pogrzebowym. Zmarły w wieku 88 lat kapłan pochodzący z Nowej Wsi na Podbeskidziu, był wieloletnim proboszczem parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie i dziekanem dekanatu Kołbacz w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

M. Paszun

Abp Dzięga przed rozpoczęciem liturgii pogrzebowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach podkreślił, że życie zmarłego 10 października kapłana było wyciszone, ale uduchowione i bardzo ofiarne, „pełne modlitwy i pracy, ale i cierpienia”. Hierarcha przyznał, że przybył na południe Polski, by podziękować kapłanowi, który zostawił ziemię beskidzką, bo usłyszał, że Pomorze Zachodnie potrzebuje duszpasterzy.

„Mówiło się i jeszcze wielu do dziś mówi, że są to tereny misyjne. I to jest prawda: chcesz jechać na misje, to jedź na ziemię zachodnią. Jeden kapłan musi obsługiwać 4-5 kościołów. I musi mieć siłę, mając nawet 70-75 lat. O emeryturze myśli ksiądz, który ma słabe zdrowie, brakuje mu sił, a nie z racji na wiek. Bo każdy jest potrzebny” – wyjaśnił metropolita, podkreślając swą wdzięczność wobec zmarłego kapłana z kęckiej ziemi, który przez 27 lat posługiwał na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

„Wszedł i ks. Alojzy w tamtą ziemię i ją zagrzał swoim sercem. Pozostał w sercach kapłanów i ludzi, jego parafian. Dotknął 10 parafii – albo jako pomoc duszpasterska i wikariusz, albo jako samodzielny proboszcz, administrator” – przypomniał arcybiskup i zapowiedział, że chciałby, aby imię ks. Alojzego zostało upamiętnione w jednej z parafii, w której posługiwał. Zwrócił uwagę, że posługa zmarłego księdza na Pomorzu Zachodnim przypadła na trudny czas, kiedy „archidiecezja dopiero się rodziła”.

„Księże Alojzy, przyszedłeś z sercem i dałeś serce. I to serce zostało tam” – dodał abp Dzięga i przypomniał, że z powodu zdrowia kapłan od 17 lat przebywał domu rodzinnym. „Niech ta ziemia pozostanie błogosławiona za dar kapłanów dla innych regionów” – podkreślił duchowny i zaznaczył, że z tej ziemi wyszło także tchnienie i słowo ks. kard. Karola Wojtyły, które zaowocowało dla świata 27-letnim pontyfikatem.

Duchowny podziękował też najbliższej rodzinie ks. Alojzego za to, że dała go Bogu i Kościołowi. Listy kondolencyjne przysłali na uroczystości biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który był uczniem zmarłego kapłana w latach 1974-1977, gdy ks. Alojzy był katechetą w Choszcznie, oraz biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. O modlitwie i duchowej łączności zapewnił bp senior Adam Dyczkowski.

W kazaniu proboszcz kęckiej parafii ks. Jerzy Musiałek przywołał koleje życia i liczne wspomnienia o zmarłym kapłanie. „W naszej kęckiej parafii spędził 17 lat, ponad 10 lat, dopóki zdrowie mu pozwalało pomagał w duszpasterstwie, nie tylko w naszym kościele, ale i w dekanacie kęckim, spowiadał, odprawiał Msze św., modlił się, wnosił kapłańskiego ducha, braterskiego ducha. Bardzo cenił sobie spotkania kapłańskie” – przypomniał kaznodzieja i przyznał, że Pawłowe słowa – „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” – były dla ks. Alojzego mocą i nadzieją w trudnych momentach życia i siłą napędową jego kapłańskiej posługi.

Ks. Alojzy Kegel spoczął w rodzinnym grobowcu na kęckim cmentarzu komunalnym.

W liturgii pogrzebowej i pochówku udział wzięli kapłani archidiecezji diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bielsko-żywieckiej, sercanie, księża przyjaciele zmarłego, siostry zakonne oraz najbliższa rodzina.

Ksiądz Alojzy Kegel urodził się 1 maja 1930 r. w Nowej Wsi. Wychował się w parafii św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, do której należała wówczas jego rodzinna wioska. Święcenia kapłańskie przyjął 29 września 1957 r. w Tarnowie jako sercanin. Został inkardynowany do diecezji szczecińsko-kamieńskiej 10 października 1980 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem