Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Małgorzata Kożuchowska czyta Ewangelię wg św. Jana

2016-08-26 07:36

wpolityce.pl


W Polsce powstaje największy na świecie audiobook Biblii. Zaangażowanych zostało w ten projekt trzystu aktorów i muzyków, m.in Wojciech Malajkat (narrator w Apokalipsie), Adam Woronowicz (Jezus Chrystus), i Małgorzata Kożuchowska, która nagrała Ewangelię wg św. Jana.

To nasz wkład w kulturę dla przyszłych pokoleń – swego rodzaju cyfrowy pomnik z okazji 1050-lecia chrztu Polski

—mówi Krzysztof Czeczot, pomysłodawca i realizator projektu.

Nasza inicjatywa ma wymiar kulturalny, edukacyjny i społeczny. Ludzie jednoczą się wokół idei, w które wierzą, dlatego chcemy dać każdemu szansę na bycie częścią tego projektu. Czy to poprzez wpłacenie dowolnej kwoty na bibliaaudio.pl czy też poprzez uczestnictwo w samych nagraniach, bo taką możliwość również zaproponujemy

Reklama

—mówi Krzysztof Czeczot.

Wcześniej zrealizował audiobooki „Krzyżacy”, „Jan Karski” i „Grę o Tron”. Audiobook Biblii realizowany jest dzięki dobrej woli wielu ludzi. Pomysł wsparło setki osób i firm. Jeżeli chcesz dołożyć swoją cegiełkę, możesz zrobić to poprzez platformę https://wspieram.to/bibliaaudio2

Małgorzata Kożuchowska czyta Ewangelię wg św. Jana

Tagi:
Ewangelia

Rola dialogu ekumenicznego w głoszeniu Ewangelii według Benedykta XVI (2)

2018-04-25 11:32

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 17/2018, str. VIII

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Już dziś można powiedzieć, że wielką rolę na drodze pojednania między Kościołem katolickim a Wspólnotą anglikańską odegrał Benedykt XVI i jego „Anglicanorum coetibus”, konstytucja apostolska z 4 listopada 2009 r., powołująca ordynariaty personalne dla anglikanów, którzy chcą uznać zwierzchnictwo papieża, zachowując jednocześnie dotychczasową tradycję liturgiczną. Spotkało się to jednak z krytyką „postępowej części ekumenistów”, dla których ekumenizm w formie powrotu do jedności z Rzymem jest nie do przyjęcia. Podobnie krytykowane były posunięcia papieża Benedykta XVI w ramach dialogu katolicko-katolickiego. Watykaniści, tacy jak np. Marco Politi, przez lata zachwycali się otwarciem Kościoła katolickiego na inne wyznania. Zachwycano się, kiedy św. Jan Paweł II przekraczał próg rzymskiej synagogi, a Benedykt XVI próg Błękitnego Meczetu w Stambule. Poklask dla ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego wydawał się nie mieć granic. Aż do rozmów z Bractwem św. Piusa X, chociaż Benedykt XVI zastosował w praktyce encyklikę o ekumenizmie św. Jana Pawła II „Ut unum sint”. Ponieważ jednak zrobił to wobec tradycjonalistycznych lefebrystów, a nie wobec któregoś z „nowoczesnych” wyznań protestanckich, wywołało to wrzawę, jakiej dawno nie słyszeliśmy. Podobnie reagowano, gdy przyjmie na mocy „Anglicanorum coetibus” przyjęto grupę anglikanów, którzy deklarowali chęć jedności z Rzymem.

Jaki powinien być, zdaniem Benedykta XVI, cel dążeń ekumenicznych? Oprócz likwidacji zgorszenia spowodowanego podziałem i nienawiścią wśród wyznawców Boga, który jest Miłością, właściwym celem wszystkich starań ekumenicznych musi być przekształcenie wielości oddzielonych od siebie Kościołów wyznaniowych, w wielość Kościołów lokalnych, stanowiących w swej różnorodności realnie jeden Kościół. W obecnej zaś chwili ważne jest, zdaniem Ratzingera, wytyczenie celów tymczasowych, których realizacja zabezpieczy cały ruch ekumeniczny przez rezygnacją i popadnięciem w rozgoryczenie z powodu dreptania w miejscu.

Do owej „jedności wśród różnorodności”, będącej paradygmatem ekumenizmu jako takiego, przynależy także zasada, by nie narzucać drugiemu niczego, co na dzień dzisiejszy naruszałoby istotę jego tożsamości chrześcijańskiej. Katolicy nie powinni więc nakłaniać protestantów, aby uznali papiestwo oraz katolickie rozumienie sukcesji apostolskiej. Z kolei protestanci powinni przestać namawiać Kościół katolicki do wspólnej Komunii św. (interkomunii), która z protestantami jest niemożliwa, gdyż zgodnie z nauką Kościoła tam sakramentu Ciała i Krwi Chrystusa po prostu nie ma. Takie pochopne przyjęcie interkomunii oznaczałoby podeptanie zarówno Kościoła, jak i sakramentu. Kościół będący wyłącznie „naszym” Kościołem, który możemy dowolnie sami zmieniać lub zachowywać w obecnym kształcie, byłby nikomu nie potrzebnym zamkiem z piasku.

Zdaniem Ratzingera, paradoksalnie rzecz ujmując, poszanowanie tego, co zmusza obie strony dialogu do rozłamu, nie odwleka jedności, lecz przeciwnie – jest jej podstawowym warunkiem. Ponieważ z takiej postawy może wyrosnąć o wiele większe poszanowanie i miłość, a w związku z tym i bliskość, niż z wzajemnego gwałtownego nalegania członków dialogu, które wywołuje tylko reakcję obronną, a w końcu niechęć drugiej strony. Taka postawa, zdaniem Ratzingera, zaowocuje w końcu spokojnym dojrzewaniem do jedności. Koncepcja ta – choć niemiecki teolog zdaje sobie sprawę z jej kontrowersyjności – jest próbą pozostawienia Bogu tego, co może uczynić tylko On oraz próbą zorientowania się, co z kolei mogą uczynić uczestnicy dialogu.

Do sfery działań ludzkich Ratzinger zalicza czyny i cierpienia, jak również aktywność, ale i cierpliwość. Jego zdaniem, kto skreśla jeden z tych czynników, psuje całość. Trzeba więc, aby chrześcijanie uwolnieni od presji wykazania się sukcesem, zbliżyli się do siebie na sposób duchowy, pokładając ufność w mocy Ducha Świętego i oddając się na służbę ekumenizmowi wiary. Modlitwa stanowi centrum ruchu ekumenicznego (por. UR 8). Bez niej wszelkie struktury, instytucje i programy ekumeniczne zostałyby pozbawione serca i duszy. Kościół, któremu jest powierzana prawda, wierząc w powszechny zamysł zbawienia, musi być od początku do końca misyjny. Dlatego dialog, choć jest częścią misji ewangelizacyjnej, jest tylko jednym z działań, które wchodzą w skład misji „ad gentes” (zob. DI 22). Kto nie ukazuje bratu prawdy o Miłości, ten nie oddał się wystarczająco głoszeniu Jezusa jedynego Zbawiciela (SC 86).

Dekret o działalności misyjnej Kościoła Soboru Watykańskiego II rozpoczyna się od stwierdzenia, że „Kościół posłany jest do narodów, aby był powszechnym sakramentem zbawienia” (DM 1). Działalność misyjną uzasadnia się wolą Boga, „który pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tm 2, 4-6). Dialog ekumeniczny ma temu wielkiemu dziełu służyć, nie zaś go zastępować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Franciszek: każda rodzina powinna być sanktuarium życia

2018-06-24 12:34

st (KAI) / Watykan

Ludzkie życie jest i pozostaje tajemnicą, a rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia – powiedział Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Łk 1,57-66.80), czytanego w dzisiejszą uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Grzegorz Gałązka

Mówiąc o nieoczekiwanym już poczęciu św. Jana Chrzciciela Franciszek podkreślił, że napełniło ono radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie, przekraczało bowiem ludzką logikę i możliwości. „Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię” – zauważył papież.

Zaznaczył, że całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest "radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności". Papież zachęcił do rachunku sumienia: jaka jest moja wiara, czy jest radosna, otwarta na zaskoczenia i czy w duszy pojawiła się wdzięczność.

„Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia” – zakończył swoje rozważanie papież.


Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj liturgia zachęca nas do obchodzenia uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Jego narodziny to wydarzenie, które rzuca światło na życie jego rodziców, Elżbiety i Zachariasza, ogarniając radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie. Ci podeszli wiekiem rodzice wymarzyli a także przygotowywali ten dzień, ale już się go nie spodziewali: czuli się wykluczeni, upokorzeni, rozczarowani: nie mieli dzieci. W obliczu zapowiedzi narodzin syna (por. Łk 1, 13), Zachariasz pozostał niedowiarkiem, bo prawa naturalne na to nie pozwalały: byli starzy, w podeszłym wieku. Zatem Pan sprawił, że był niemy przez cały okres ciąży (por. w. 20). To znak. Ale Bóg nie jest uzależniony od naszej logiki i naszych ograniczonych ludzkich możliwości. Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię.

A teraz, gdy wydarzenie ma miejsce, gdy Elżbieta i Zachariasz doświadczają, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), ich radość jest wielka. Dzisiejszy fragment Ewangelii (Łk 1,57-66.80) ogłasza narodziny, a następnie koncentruje się na momencie nadania dziecku imienia. Elżbieta wybiera imię obce tradycji rodzinnej i mówi: „ma otrzymać imię Jan” (w. 60), co oznacza „Bóg okazał łaskę”. I rzeczywiście Jan, darmo dany i już nieoczekiwany dar, będzie świadkiem i zwiastunem Bożej łaski dla ubogich, którzy wyczekują z pokorną wiarą Jego zbawienia. Zachariasz niespodziewanie potwierdza wybór tego imienia, pisząc je na tabliczce – był bowiem niemy - i „natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga” (w. 64). Całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności: ludzie ogarnięci są świętą bojaźnią Bożą i „w całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło” (w. 65). Bracia i siostry, wierny lud zdaje sobie sprawę, że stało się coś wielkiego, chociaż pokornego i ukrytego, i zastanawia się: „Kimże będzie to dziecię?” (w. 66).

Wierny lud Boży jest zdolny do przeżywania wiary z radością, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Ale spójrzmy na tych ludzi, którzy dobrze mówili o tej cudownej rzeczy, o tym cudzie narodzin Jana, i czynili to z radością, byli szczęśliwi, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Patrząc na to, zadajmy sobie pytanie: jaka jest moja wiara? Czy jest to wiara radosna, czy też wiara zawsze taka sama, wiara płaska? Czy mam poczucie zadziwienia, gdy widzę dzieła Pana, kiedy słyszę o ewangelizacji lub życiu jakiegoś świętego, lub kiedy widzę tak wielu ludzi dobrych: czy odczuwam w swoim wnętrzu łaskę, albo też nic w moim sercu się nie porusza? Czy potrafię odczuć pociechę Ducha Świętego, czy też jestem na to zamknięty? Niech każdy z nas postawi sobie pytanie w rachunku sumienia: „Jaka jest moja wiara? Czy jest radosna? Czy jest otwarta na niespodzianki Boga, bo Bóg jest Bogiem niespodzianek? Czy zakosztowałem w duszy poczucia zadziwienia jakie sprawia obecność Boga, tego poczucia wdzięczności?”. Pomyślmy o tych słowach, które są duszą wiary: radości, poczucia zadziwienia, poczucia niespodzianki i wdzięczności.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia, a każde narodziny dziecka niech rozbudzają radość, zadziwienie i wdzięczność.



"Wczoraj w Asunción w Paragwaju została ogłoszona błogosławioną Maria Felicja od Jezusa Eucharystycznego, imię świeckie Maria Felicia Guggiari Echeverría, zakonnica zakonu karmelitanek bosych. Żyła w pierwszej połowie XX wieku, entuzjastycznie przyłączyła się do Akcji Katolickiej i opiekował się starszymi, chorymi i więźniami. To bogate doświadczenie apostolstwa, wspierane przez codzienną Eucharystię, doprowadziło ją do poświęcenia się Panu. Zmarła w wieku 34 lat, z pogodzona ze swoją chorobą. Świadectwo tej młodej błogosławionej jest zaproszeniem dla wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza Paragwajczyków, do życia z hojnością, łagodnością i radością. Nazywano ją `Chiquitunga`, tzn. „Maleńka”" - powiedział Franciszek i poprosił aby osobę nowej błogosławionej uczcić brawami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzym: Franciszek odwiedził ośrodek dla niepełnosprawnych

2018-06-24 21:38

st (KAI) / Rzym

Dziś po południu Ojciec Święty odwiedził ośrodek fundacji „Durante e Dopo di Noi” w Rzymie służący pomocą osobom z ciężkimi upośledzeniami.

Grzegorz Gałązka

Jak podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej Papież Franciszek zapoznał się z projektem życia i autonomii dla osób z poważnymi upośledzeniami. Jego wizyta trwała około dwóch godzin, a w spotkaniu z Franciszkiem uczestniczyło około 200 osób. Następnie Ojciec Święty powrócił do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem