Reklama

Jak wychowywać? – warsztaty dla rodziców

2016-10-07 19:24

Agata Szymkowiak

Agata Szymkowiak
Warsztaty w Lubinie

Wychowanie dzieci to temat, na który każdy ma własne zdanie. Wielu ludzi uważa, że umiejętność komunikowania się z dzieckiem i wpajania mu pewnych zasad jest wrodzona i nie trzeba się jej uczyć. Co więcej, wiele osób w ogóle nie zastanawia się nad tym, czy warto pracować nad stosowanymi metodami wychowawczymi – w tym względzie kierują się potrzebą chwili i własną wygodą, niejednokrotnie zapominając o dobru dziecka.

Do grona tego z pewnością nie należą się uczestnicy wrześniowych warsztatów zorganizowanych przez Specjalistyczne Poradnie Rodzinne w Legnicy i Lubinie.

Warsztaty pod nazwą „Być rodzicem – jak wychować i przetrwać” były swoistym treningiem umiejętności wychowawczych. Zgromadziły uczestników w różnym wieku i stanie. Byli rodzice dopiero oczekujący potomstwa, były babcie, byli rodzice przedszkolaków, dzieci w wieku wczesnoszkolnym, nastolatków i maluchów, które niedawno się urodziły. Tak duża różnorodność uczestników cieszy, bo oznacza, że zdają sobie sprawę z tego, że wiedza o wychowaniu jest uniwersalna i przydatna każdemu rodzicowi.

Reklama

Warsztaty trwały w sumie ponad dziesięć godzin i odbywały się w piątkowe popołudnie i sobotę. Prowadziła je Aneta Rams - żona, mama trójki dzieci, nauczycielka i absolwentka Akademii Liderów Szkół Wychowania i Komunikacji w Rodzinie. Wiedza teoretyczna, dotycząca komunikacji otwartej, tego jak rozmawiać z dzieckiem i jak reagować na codzienne sytuacje stanowiła jedynie niezbędne minimum. Najcenniejszą częścią warsztatów były ćwiczenia praktyczne. Były min. scenki, praca z zadaniami przygotowanymi przez prowadzącą, zarówno w grupie, jak i indywidualnie. Uczestnicy bardzo docenili część praktyczną. - Warsztaty dają możliwość przećwiczenia sytuacji codziennych, przepełnionych emocjami, na sucho i spokojnie. Pokazują, że każdy rodzic ma prawo do błędów, ale zachęcają też do pracy nad sobą – stwierdza jeden z uczestników zajęć.

O tym, jak ważna jest możliwość zdobycia prezentowanych na warsztatach umiejętności i wiedzy świadczą opinie osób, które wychowały już własne dzieci i przyszły na warsztaty ze względu na wnuki, bądź też mają dzieci w wieku nastoletnim. - Byłoby o wiele łatwiej, gdybyśmy wiedzieli to wszystko wcześniej i dodatkowo gdybyśmy sami zostali nauczeni komunikowania się w taki sposób – mówią rodzice uczestniczący w warsztatach.

To pierwsze z cyklu warsztatów dotyczących komunikacji i wychowania. W Poradni w Legnicy i w Lubinie jeszcze przed końcem roku kalendarzowego odbędą się warsztaty z komunikacji dla par, warsztaty na temat relacji między rodzeństwem oraz warsztaty dotyczące postępowania w kryzysowych sytuacjach wychowawczych. Wszystkie odbywać się będą w weekendy (piątek wieczór i sobota) a poprowadzi je Aneta Rams. Najlepsze rekomendacje warsztatom prowadzonym w tej formie wystawiają sami uczestnicy. - Bardzo potrzebne warsztaty, w sam raz dla zabieganych rodziców. To pigułka wiedzy o komunikacji otwartej, przekazana w sposób przyjazny, łatwy do przyswojenia. Warto przyjść!

Szczegółowe informacje dotyczące terminów i zakresu tematycznego najbliższych warsztatów można odnaleźć na stronie Poradni Rodzinnych www.pr.diecezja.legnica.pl

Specjalistyczna Poradnia Rodzinna im. Św. Joanny Beretta Molla w Lubinie dziękuje Fundacji KGHM za sfinansowanie warsztatów.

Tagi:
wychowanie warsztaty warsztaty

Bibliodrama - warsztaty psychologiczne

2019-03-12 11:43

red

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Fotografia Zmartwychwstałego

2019-04-21 22:17

Agnieszka Bugała

Manoppello, 2014 r. Stoję przed kryształową szybą osłaniającą chustę z wizerunkiem męskiej Twarzy. Srebrny relikwiarz obudowuje tkaninę o wymiarach 17 na 24 cm. Mężczyzna ma brodę, wąski nos ze śladem złamania, spuchnięte policzki, wąskie usta i otwarte oczy. Na szybę pada światło z okna, które mam za plecami a Oblicze przepuszcza światło na wylot. Patrzę na nie i widzę drzwi na końcu kościoła i ludzi w ławkach. Jest widoczny i przeźroczysty jednocześnie, widoczny i znikający, jest i nie jest… Patrzę.

Krzysztof Dudek

„Kiedy się dokładniej przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalny spokój. W czarnych punkcikach źrenic włókna wydają się osmolone, jakby wysoka temperatura przypaliła nici” – czytałam u autora „Boskiego Oblicza”. W 1963 r. św. o. Pio powiedział, że „Volto Santo w Manoppello to największy cud, jaki posiadamy”. Wg niemieckich badaczy, s. Blandiny Schlömer oraz o. Heinricha Pfeiffera, Wizerunek z Manoppello i Całun Turyński zapisują oblicze tego samego Człowieka, tyle, że w całunowe płótno owinięto całe ciało Zmarłego, a chusta z Manoppello miała leżeć na głowie Pana, gdy złożono Go w grobie.

A więc stojąc przed szybą mam przed oczami fotografię twarzy Zmartwychwstałego… Nie ma śladu farb, pędzla czy ołówka. Materiał, na której jest odbita Twarz to najdroższa tkanina starożytnego świata, bisior, zwany „złotem morza”. Jego delikatne włókna pochodzą z wnętrza małży, pozwala się farbować, ale nie da się na nim niczego namalować. Jeśli wierzyć badaczom powstał w chwili…powstawania z martwych! Obraz zatrzymał chwilę otwartych już oczu. Kogo widzą?

Wtedy, w Manoppello nie miałam odwagi wyjąć aparatu fotograficznego. Stałam przed Nim zalana łzami. Prześwietlił mnie na wylot i zostawił ślad niepojętej czułości… Od tamtej pory nie rozstaję się Jego Wizerunkiem. Staję przed Nim każdego poranka i każdego wieczoru, przytulam, gdy wali mi się świat, albo nie mam siły na niesienie codziennych krzyży. Jestem pewna, że te Oczy spojrzą na mnie w ostatniej chwili życia po tej stronie. I że rozpoznam Oblicze Wielkanocnego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Fotografia Zmartwychwstałego

2019-04-21 22:17

Agnieszka Bugała

Manoppello, 2014 r. Stoję przed kryształową szybą osłaniającą chustę z wizerunkiem męskiej Twarzy. Srebrny relikwiarz obudowuje tkaninę o wymiarach 17 na 24 cm. Mężczyzna ma brodę, wąski nos ze śladem złamania, spuchnięte policzki, wąskie usta i otwarte oczy. Na szybę pada światło z okna, które mam za plecami a Oblicze przepuszcza światło na wylot. Patrzę na nie i widzę drzwi na końcu kościoła i ludzi w ławkach. Jest widoczny i przeźroczysty jednocześnie, widoczny i znikający, jest i nie jest… Patrzę.

Krzysztof Dudek

„Kiedy się dokładniej przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalny spokój. W czarnych punkcikach źrenic włókna wydają się osmolone, jakby wysoka temperatura przypaliła nici” – czytałam u autora „Boskiego Oblicza”. W 1963 r. św. o. Pio powiedział, że „Volto Santo w Manoppello to największy cud, jaki posiadamy”. Wg niemieckich badaczy, s. Blandiny Schlömer oraz o. Heinricha Pfeiffera, Wizerunek z Manoppello i Całun Turyński zapisują oblicze tego samego Człowieka, tyle, że w całunowe płótno owinięto całe ciało Zmarłego, a chusta z Manoppello miała leżeć na głowie Pana, gdy złożono Go w grobie.

A więc stojąc przed szybą mam przed oczami fotografię twarzy Zmartwychwstałego… Nie ma śladu farb, pędzla czy ołówka. Materiał, na której jest odbita Twarz to najdroższa tkanina starożytnego świata, bisior, zwany „złotem morza”. Jego delikatne włókna pochodzą z wnętrza małży, pozwala się farbować, ale nie da się na nim niczego namalować. Jeśli wierzyć badaczom powstał w chwili…powstawania z martwych! Obraz zatrzymał chwilę otwartych już oczu. Kogo widzą?

Wtedy, w Manoppello nie miałam odwagi wyjąć aparatu fotograficznego. Stałam przed Nim zalana łzami. Prześwietlił mnie na wylot i zostawił ślad niepojętej czułości… Od tamtej pory nie rozstaję się Jego Wizerunkiem. Staję przed Nim każdego poranka i każdego wieczoru, przytulam, gdy wali mi się świat, albo nie mam siły na niesienie codziennych krzyży. Jestem pewna, że te Oczy spojrzą na mnie w ostatniej chwili życia po tej stronie. I że rozpoznam Oblicze Wielkanocnego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem