Reklama

Franciszek: dobry duszpasterz zawsze odczuje obecność Pana Jezusa

2016-10-18 12:13

st (KAI) / Watykan / KAI

Greg Burke/Twitter.com

Dobry pasterz, który podąża za Jezusem, a nie dąży do władzy, pieniędzy lub układów, nawet jeśli jest opuszczony przez wszystkich, to zawsze będzie miał Pana stojącego u swego boku - powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Jako jeden z przykładów takiej postawy Ojciec Święty przytoczył postać św. Maksymiliana Kolbe. W swojej homilii Franciszek nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (2 Tm 4,9-17a), ukazującego św. Łukasza towarzyszącego św. Pawłowi w udrękach więzienia rzymskiego.

W swojej refleksji papież skoncentrował się na końcu życia apostołów, którzy, podobnie jak św. Paweł u kresu swego życia ziemskiego doświadczali samotności w trudnościach, będąc ogołoconymi ofiarami wściekłości, opuszczonymi, prosząc o coś dla siebie, jak żebracy:

„Sam, żebrak, ofiara wściekłości, opuszczony. Ale jest to wielki Paweł, który usłyszał głos Pana, wezwanie Pana! Ten Paweł, który przemierzał ziemię, który doznał wielu cierpień i prób z powodu głoszenia Ewangelii, który uświadomił apostołom, że Pan chciał, aby poganie weszli do Kościoła, wielki Paweł który w modlitwie uniósł się do siódmego nieba i usłyszał rzeczy, których nikt nie słyszał wcześniej: wielki Paweł w tym małym pomieszczeniu domu w Rzymie, czekając, jak się skończy owa walka w Kościele pomiędzy stronami, między rygoryzmem judaizujących a uczniami, którzy byli jemu wierni. I tak kończy się życie wielkiego Pawła, w przygnębieniu: nie w żalu i goryczy, ale z przygnębieniem wewnętrznym” – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek przypomniał, że tak się stało z św. Piotrem i wielkim Janem Chrzcicielem, który sam w celi zaniepokojony posłał uczniów, aby zapytali Jezusa, czy On jest Mesjaszem, a zakończył życie święty z powodu kaprysu baletnicy i zemsty cudzołożnicy. Podobnie było z Maksymilianem Kolbe, który utworzył ruch apostolski na całym świecie i wiele wspaniałych rzeczy, a zmarł w celi obozu koncentracyjnego - podkreślił papież. Dodał, że apostoł, kiedy jest wierny Bogu, nie oczekuje na inny kres życia ziemskiego, niż Jezus, ale Pan jest stale blisko niego, nie opuszcza go i w tej obecności apostoł znajduje siłę wewnętrzną.

Reklama

Ojciec Święty przytoczył słowa Ewangelii „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24) oraz znane powiedzenie Tertuliana, że „Krew męczenników jest nasieniem chrześcijan”.

„Kiedy duszpasterz żyje w ten sposób, nie jest rozgoryczony: może doświadcza przygnębienia, ale jest w nim ta pewność, że Pan stoi u jego boku. Gdy duszpasterz zajmował się czym innym niż wiernymi i był na przykład przywiązany do władzy, do pieniędzy, do układów czy wielu innych rzeczy u kresu nie będzie sam, może będą siostrzeńcy, czekający by umarł i żeby mogli zobaczyć, co mogą sobie zabrać” – stwierdził Franciszek.

Pod koniec homilii papież podzielił się wrażeniami z odwiedzin w domach dla księży-seniorów, gdzie spotyka wielu zaangażowanych duszpasterzy, którzy pomimo choroby i słabości stale pytają o Kościół, o powołania. Pomimo opuszczenia mają świadomość bliskości Boga.

„Jeśli duszpasterz idzie drogą Jezusa, to Pan będzie blisko niego, aż do końca. Módlmy się za pasterzy, którzy są u kresu swego życia i którzy czekają na Pana, aby ich zabrał ze sobą. I módlmy się, aby Pan dał im siłę, pociechę i bezpieczeństwo, aby, chociaż czują się chorzy, czy osamotnieni, Pan był z nimi, blisko nich. Aby Pan dał im siłę” - zakończył swoją homilię Ojciec Święty.

Tagi:
homilia

Franciszek u św. Marty: wiara jest zawsze konkretna

2019-01-07 14:37

st (KAI) / Watykan

Na konkretny wymiar wiary chrześcijańskiej zwrócił uwagę Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Po przerwie związanej z okresem Bożego Narodzenia papież wznowił sprawowanie codziennych Mszy św. z udziałem wiernych.

Grzegorz Gałązka

W swojej homilii Franciszek nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 J 3,22-4,6), w którym św. Jan Apostoł podkreśla, że kryterium chrześcijaństwa są konkretne czyny, a nie piękne słowa, zachowywanie przykazań i pełnienie woli Bożej. Papież zaznaczył, że dostęp do Boga jest otwarty, a kluczem jest wiara „w imię Jezusa Chrystusa” i miłowanie się nawzajem.

„Wierzyć, że Bóg, Syn Boży przyszedł w ciele, stał się jednym z nas. To jest wiara w Jezusa Chrystusa: Jezusa Chrystusa, konkretnego Boga, który został poczęty w łonie Maryi, który narodził się w Betlejem, która dorastał jako dziecko, który uciekł do Egiptu, który powrócił do Nazaretu, który z ojcem nauczył się czytać, pracować, iść naprzód, a potem głosić ... konkret: człowiek konkretny, człowiek, który jest Bogiem, ale w pełni człowiekiem. To nie Bóg przebrany za człowieka. Nie. Człowiek, Bóg, który stał się człowiekiem. Ciało Chrystusa. To właśnie jest konkretność pierwszego przykazania. Drugie przykazanie jest również konkretne. Kochać, miłować się nawzajem, konkretną miłością, a nie miłością fantazji: «Jakże cię lubię, ach, jak bardzo cię kocham», a potem językiem, plotkami niszczę ... Nie, nie, nie. Konkretna miłość. Oznacza to, że przykazania Boże są konkretnością, a kryterium chrześcijaństwa stanowi konkretność, a nie idee i piękne słowa ... Konkretność. I to jest wyzwanie” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie Franciszek podkreślił konieczność czujności duchowej, o czym mówi także św. Jan Apostoł, apelując: „badajcie duchy”.

„Życie chrześcijanina jest konkretnością w wierze w Jezusa Chrystusa i w miłości, ale jest to także walka, ponieważ zawsze przychodzą idee lub fałszywi prorocy, którzy oferują tobie Chrystusa w wersji soft, bez ciała i nieco relatywnej miłości bliźniego” - zauważył papież.

Ojciec Święty zauważył, że w świecie nie brakuje fałszywych proroków. Diabeł nieustannie stara się nad oddalić od Jezusa, od trwania w Jezusie. Stąd konieczna jest czujność duchowa. Franciszek zachęcił, aby pod koniec dnia poświęcić kilka minut na zastanowienie się, co wydarzyło się w naszym sercu, jakie natchnienie Boże się w nim pojawiło. Zauważył, że czasami chodzi o szaleństwo, jak decyzja, aby udać się na misje, czy zatroszczyć się o migrantów. Podkreślił rolę, jaką w tym rozeznaniu odgrywa Kościół.

„Z tego względu ważna jest dla chrześcijanina rozmowa duchowa z osobami o autorytecie duchowym. Nie trzeba iść do papieża lub biskupa, aby zobaczyć, czy to, co odczuwam jest dobre, ale jest wiele osób, kapłanów, zakonników, świeckich, którzy mają tę zdolność, aby pomóc nam zobaczyć, co dzieje się w moim duchu, aby uniknąć błędów. Jezus musiał to uczynić na początku swej misji publicznej, gdy diabeł kusił Go na pustyni i zaproponował mu trzy rzeczy, które nie były zgodne z Duchem Bożym, a On odrzucił diabła za pomocą Słowa Bożego. Jeśli to przydarzyło się Jezusowi, to dzieje się tak również w naszym przypadku. Nie lękajmy się” – powiedział papież.

Na zakończenie swej homilii Ojciec Święty zwrócił uwagę na znaczenie dyscypliny w Kościele. Przypomniał, że także czasach Jezusa byli ludzie dobrej woli, którzy jednak uważali, że Boża droga jest inna, jak faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, zeloci. Wszyscy oni mieli w swych rękach prawo, ale nie zawsze podjęli najlepsze drogi. Konieczna jest zatem łagodność posłuszeństwa. Franciszek przypomniał, że lud Boży zawsze idzie naprzód w konkretności, czyli w miłości, wierze, w konkretności Kościoła i to jest sensem dyscypliny Kościoła. Pomaga nam ona wzrastać, abyśmy unikali filozofii faryzeuszy i saduceuszy. „Bóg stał się konkretem, zrodził się z konkretnej niewiasty, przeżył konkretne życie, umarł z powodu konkretnej śmierci i prosi, byśmy kochali jego konkretnych braci i siostry, chociaż niektórych nie łatwo jest kochać” – powiedział papież kończąc swoje rozważanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Nycz na Mszy św. za Pawła Adamowicza: nienawiść to droga donikąd

2019-01-14 21:01

lk / Warszawa (KAI)

Śmierć śp. Pawła Adamowicza uczy nas, że nienawiść i przyzwolenie na to, by ona się rozszerzała, to droga donikąd. Nigdy nie wolno deptać godności człowieka - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy św. w intencji zmarłego w poniedziałek prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W żałobnej Eucharystii pod przewodnictwem metropolity warszawskiego uczestniczyły najwyższe władze państwowe z prezydentem Andrzejem Dudą i premierem Mateuszem Morawieckim.

"Jesteśmy zasmuceni, a nawet zszokowani tragiczną, niespodziewaną śmiercią Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska" - rozpoczął swoją homilię kard. Kazimierz Nycz. - To, co znalazło swoje wypełnienie w dzisiejszej śmierci śp. Pawła samo z siebie jest i powinno być czasem refleksji, skupienia i modlitwy, ale oby także stało się homilią i kazaniem dla wszystkich wierzących w Chrystusa i dla wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce - dodał.

Jak podkreślił, najlepiej byłoby w tym momencie w świątyni zamilknąć i "trwać w tej ciszy, refleksji nad śmiercią człowieka znanego - śmiercią tragiczną, chciałoby się powiedzieć: bezsensowną".

"Przychodzimy tutaj dzisiaj przede wszystkim po to, by się modlić za naszego brata Pawła, aby dobry i miłosierny Bóg szeroko otworzył mu bramy Nieba" - dodał kardynał. - Przychodzimy tu wszyscy, by być solidarnymi z rodziną Zmarłego, która najbardziej dotkliwie przeżywa tę śmierć i w solidarności z przyjaciółmi, ale także z mieszkańcami Gdańska, solidarnymi z ludźmi dobrej woli, którzy przeżywają tę śmieć z bólem i smutkiem" - mówił metropolita warszawski.

"Tej solidarności nie wolno nam zabić, nawet gdyby - choć tego nie wiemy - chciał to zrobić ten, który był zabójcą" - podkreślił hierarcha.

"Przyszliśmy także, by powiedzieć zdecydowane nie wszelkiej nienawiści, podziałom, często bezsensownym, wszelkim uprzedzeniom; by powiedzieć natomiast tak - dla miłości braterskiej, dla wspólnoty, która nikogo nie wyklucza, ale ubogaca wszystkich, którzy tę wspólnotę chcą budować - na poziomie miasta, jak to czynił śp. Paweł, czy na poziomie Ojczyzny, czy we wszystkich naszych małych wspólnotach, w których realizuje się nasze życie" - tłumaczył kard. Nycz.

Hierarcha zastanawiał się także nad często stawianymi w tak trudnych sytuacjach pytaniami o nagłą śmierć człowieka: dlaczego? Dlaczego tak wcześnie? Dlaczego tak tragicznie?

"To są zawsze trudne pytania i jeszcze trudniejsze są na nie odpowiedzi. Tymczasem Pan Jezus dziś mówi: Marto, Mario, ja jestem zmartwychwstanie i życie. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Nam zasmuconym, przeżywającym traumę po śmierci śp. Pawła Pan Jezus także mówi te słowa. Tylko w Jego krzyżu, tylko w Jego zmartwychwstaniu możemy zrozumieć to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniej doby w naszej Ojczyźnie" - wyjaśnił kaznodzieja.

- A resztę dopowiada nam św. Paweł: "Nikt z nas nie żyje dla siebie. Nikt z nas nie umiera dla siebie. I w życiu, i w śmierci należymy do Pana. Świętej pamięci Paweł nie żył dla siebie. Żył dla swojej rodziny, dla swojego miasta - mówił kard. Nycz, przypominając następnie drogę zawodową Pawła Adamowicza, w tym jego wieloletnią prezydenturę Gdańska i zaangażowanie na rzecz wspólnoty tamtejszych mieszkańców. Paweł Adamowicz włączał się też nierzadko w inicjatywy o charakterze ogólnopolskim.

Co nam ta śmierć mówi? Czego chce nas nauczyć? - pytał na zakończenie homilii kard. Nycz. "Niewątpliwie uczy nas tego, że nienawiść i przyzwolenie na to, by ona się rozszerzała to droga donikąd: że nie wolno, nigdy nie wolno nie szanować i deptać godność człowieka" - podkreślił.

Jak dodał, śmierć śp. Pawła Adamowicza jest wołaniem o rachunek sumienia z naszej postawy miłości braterskiej, z naszego działania prospołecznego. Jest to wołanie do polityków, do ludzi mediów, ale także do Kościoła. - Czy każdy z nas, na swoim miejscu życiowego powołania robi to wszystko, co do niego należy? Czy nie milczeliśmy wtedy, kiedy trzeba było wołać o miłość, zgodę, wspólnotę oraz ją po prostu swoim codziennym życiem budować? - pytał metropolita warszawski.

Zaapelował o refleksję nad tymi słowami i o modlitwę za zmarłego prezydenta Gdańska, za jego rodzinę i mieszkańców miasta oraz o to, by iść drogą miłości i przebaczenia zawsze wtedy, gdy chcemy służyć dobru wspólnemu. Poprosił także o modlitwę w intencji Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Strasburg: europosłowie modlili się w intencji Pawła Adamowicza

2019-01-16 09:52

iw (KAI) / Strasburg

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odprawiona została we wtorek Msza święta w intencji tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. Msza święta została zorganizowana dla polskich europosłów i pracowników Parlamentu Europejskiego ponad podziałami politycznymi.

Monika Książek

W Mszy świętej wzięło udział około 60 osób, eurodeputowanych i asystentów Z Polski i Włoch. W homilii celebrans ks. Ireneusz Wołoszczuk, duszpasterz w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, zwrócił uwagę zebranym, że każdy z obecnych polityków mógł stać się ofiarą takiej napaści.

Przypomniał też, że polityka jest walką na idee i programy, a nie na ton. Nie chodzi w niej o to, kto bardziej rozbudzi emocje. Podkreślił także, że Polaków więcej łączy, niż dzieli.

"Łączy nas chrześcijaństwo, człowieczeństwo, polskość i bardzo często chrześcijaństwo, a dzieli nas najczęściej polityka, która nie będzie miała żadnego znaczenia wieczności" - zaznaczył ks. Wołoszczuk.

Mocnym akcentem w czasie Mszy świętej było przekazanie sobie znaku pokoju pomiędzy członkami różnych partii i ugrupowań politycznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem