Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Kilka słów o jedności

2016-11-14 10:14

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Polub nas na Facebooku!

Jedność to słowo klucz zarówno do naszej historii jak i do teraźniejszości, w tym sensie, że w każdym czasie doskwiera nam jej brak. Tak było i jest. Raz mniej drugi raz bardziej. Dziś zdaje się, że mamy do czynienia z tym „bardziej”, co widać w każdym zakątku naszego globalnego gospodarstwa i narodowego domu. Publicyści piszą o plemiennych, dzikich walkach i w tym przypadku to efektowne sformułowanie nie jest, niestety, jak to często bywa w publicystyce, puste. Świat i narody są bardzo mocno podzielone, a natężenie rozdzierających go konfliktów nie zapowiada nic dobrego. W historii da się z łatwością znaleźć podobne sytuacje. Prawie zawsze kończyły się czymś bardzo złym. Obniżenie poziomu konfliktów, zasypanie najgroźniejszych podziałów jest nam wszystkim potrzebne „na już”, o ile nie „na wczoraj”.

Tak odczytuję niemal wszystkie działania papieża Franciszka. Ojciec Święty próbuje nieustraszenie, odważnie, narażając się to tym, to tamtym, zbierając razy od jednych i od drugich zszywać świat i stawać się prawdziwym budowniczym mostów. To w pełnym sensie misja eucharystyczna, bo jest Eucharystia wielkim wołaniem o jedność, jedność wśród wyznawców Chrystusa i wśród całego stworzenia Bożego.

Reklama

Na naszym polskim podwórku zbyt mało wybrzmiał apel o jedność w przygotowaniu się do 100. rocznicy obchodów święta Niepodległości wystosowany 11 listopada br. przez prezydenta Andrzeja Dudę. Przykro było słuchać i patrzeć jak wyciągnięta ręka jest natychmiast, bez zbędnej zwłoki, odrzucana. Słowa głowy państwa brzmiały wyjątkowo szczerze. Zresztą przecież nie chodziło o nic aż tak wielkiego, tylko o godne przygotowanie obchodów, aby obchodzono je wspólnie, a nie w konkurencyjnych marszach. To byłby mały, ale jednocześnie spory krok w zasypywaniu podziałów. Taki konieczny punkt wyjścia. Szkoda, że tak się stało, ale nie wszystko musi być stracone. Trzeba cały czas trzymać wyciągniętą rękę do porozumienia, aby uzgodnić choćby najpoważniejsze sprawy i obniżyć temperaturę konfliktu.

W ostatnim, rewolucyjnym jak go niektórzy nazwali wywiadzie dla „La Repubbliki” Papież Franciszek zwierzył się, że podziwia Martina Luthera Kinga za to, co zrobił, i za to, co mówił. Z ust prowadzącego rozmowę dziennikarza padło nawet sformułowanie że był to prorok. 52 lata temu w Saint Luis walczący z dyskryminacją rasową, czyli o równość i jedność, King powiedział tak: „Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy”. Wtedy mu się udało. Ludzie się nauczyli tyle, że nauka poszła w las. Trzeba repetować tę klasę.

Działy: Komentarze

Tagi: komentarz jedność święto niepodległości

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Gdy pieniądze mówią, prawda milczy EDYTORIAL

Ojciec Święty Franciszek wzywał młodych, aby słuchali swych dziadków. Jednak dziadkowie są różni. Jeśli któryś z tych dziadków jest świadomym świadkiem wartości związanych z... »
Abp Marek Jędraszewski

Reklama

Słowo Ma Moc