Reklama

Nowy Testament

Poznań: czy Ennio Morricone się mylił? − o muzyce z filmu „Misja”

2016-11-26 11:29

msz / Poznań

Dario Pignatelli/Polaris/East News

„Muzyka Indian Guaraní, Chiquitos i Moxos, podobnie jak muzyka Ennio Morricone z filmu „Misja” pogłębiają moją wiarę, uczą, jak żyć w pokoju i tolerancji, służyć drugiemu i wielbić Boga − powiedział o. prof. dr hab. Piotr Nawrot SVD podczas wykładu otwartego na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adam Mickiewicza w Poznaniu. Zdaniem werbisty przewaga muzyki z misji jezuickiej nad muzyką Morricone polega jednak na tym, że jest ona autentyczna”

Spotkanie z polskim misjonarzem, wybitny muzykologiem wieczorem w piątek, 25 listopada, który od 1991 prowadzi badania naukowe nad autentyczną muzyką z misji, na bazie unikatowych manuskryptów strzeżonych przez Indian Chiquito i Moxo w Boliwii, powierzonych przez Indian, zgromadziło w auli wydziału tłumy słuchaczy.

W swoim wykładzie, ilustrowanym zdjęciami z misji i z archiwów muzycznych z dżungli Boliwii, przykładami muzycznymi w interpretacji wielkich postaci świata muzyki oraz muzyków z Boliwii, wybitny muzykolog przypomniał, że w okresie, kiedy powstawał film „Misja” w reżyserii Rolanda Joffe’a, uważano muzykę z redukcji jezuickich za zaginioną.

„Poproszono więc Ennio Morricone, by na podstawie opisów zawartych w zachowanych listach jezuitów skomponował brakujące utwory” − zauważył znawca i edytor barokowej twórczości powstającej wśród południowoamerykańskich Indian.

Reklama

W jego opinii włoski kompozytor i zdobywca Złotego Globa uczynił to w perfekcyjny sposób, potwierdzając tezę, że muzyka połączyła świat Indian i świat misjonarzy jezuickich. O. prof. Nawrot zwrócił uwagę na użyteczność muzyki w ewangelizacji południowoamerykańskich Indian. Podkreślił, że „nie miecz, nie strzelba, nie inne narzędzie wojny i dominacji, lecz obój, skrzypce, flet i gitara stały się pomostem i pierwszym językiem zrozumiałym dla obu stron, przy ich pierwszym spotkaniu”.

Pracownik naukowy Departamentu Muzykologii w Ministerstwie Kultury Boliwii zaznaczył, że tylko w dżungli boliwijskiej Indianie zachowa zachowali prawie 13 tys. stron muzyki − ponad 80 mszy polifonicznych, opery sakralne, motety, muzykę na organy, sonaty i koncerty barokowe oraz cały repertuar muzyki, której używano w misjach. Indiańscy muzycy potrafili grać Vivaldiego czy Bacha. Zdaniem o. prof. Nawrota ich muzyka barokowa ustępowała w jakości tej, która brzmiała w katedrach i na dworach w Europie.

„Indianie wyznawali zasadę ad maiorem Dei gloriam ("na większą chwałę Boga") i nigdy nie podpisywali swych kompozycji, których celem było uświetnienie liturgii, a które śmiało konkurują z ówczesną twórczością muzyczną w Europie” − stwierdził dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Renesansu i Baroku Ameryki Łacińskiej Misiones de Chicquitos.

Podkreślił, że Indianie w redukcjach byli fantastycznie utalentowani, ale też doskonale wykształceni, także muzycznie. „W jednej misji, liczącej 3-5 tys. mieszkańców, gdzie było zaledwie 2-3 Europejczyków (najczęściej misjonarzy) było 30-40 zawodowych muzyków, a w XVII i XVIII w. wszyscy czytali i pisali nuty, budowali instrumenty - tak skomplikowane jak organy, klawesyny, skrzypce, wiolonczele, altówki, wszystkie instrumenty dęte” − zauważył wybitny muzykolog.

Zaznaczył, że każda misja posiadała też wielostopniową szkołę muzyczną i kompletną orkiestrę barokową. „Już wtedy funkcjonowały wspaniałe orkiestry, chóry i powstawało ogromne bogactwo utworów sakralnych, co każe nam zupełnie inaczej spojrzeć na historię muzyki i postawić nawet tezę, że jej centrum w okresie baroku było w Ameryce Południowej, a nie w Europie” − stwierdził prelegent.

Uczestnicy wykładu mogli też obejrzeć wystawę „Redukcje jezuickie w Boliwii: społeczność, architektura, muzyka”.

Ekspozycję prezentowaną na Wydziale Teologicznym można obejrzeć do 9 grudnia.

Tagi:
muzyka

Janusz Yanina Iwański o swoich spotkaniach z św. Janem Pawłem II

2018-04-19 14:14

Anna Przewoźnik

Archiwum Muzeum Monet i Medali
Yanina Iwański

Zawsze wiedziałem, że gramy dla ludzi, nie dla siebie. Miałem świadomość, czym jest służba, a to zupełnie coś innego niż być sługą. Jedyną prawdę, jaką mogę przekazywać, to tylko prawdę o sobie – mówił Janusz YANINA Iwański. Muzyk jazzowy i rockowy, gitarzysta, kompozytor, autor tekstów i wokalista był gościem 74. spotkania z cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości". Odbywają się one cyklicznie, 18. dnia każdego miesiąca w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Iwański to już znana marka. Był współtwórcą znakomitego duetu ze Stanisławem SOYKĄ, współpracownikiem m. in. Maanamu, Drum Freaks, Marka Jackowskiego, współzałożyciel zespołu Tie Break. Zagrał łącznie ponad 3000 koncertów w wielu krajach świata. Ze Stanisławem Soyką wykonał również koncert dla Jana Pawła II.

Obecnie Yanina Iwański udziela się na łamach listy przebojów „Muzyczne Dary”.

Spotkanie w muzeum było przejmującym świadectwem muzyka. Obecni usłyszeli o czasie wiary i niewiary artysty. „Trzeba czasem upaść, żeby wstać. Umrzeć, żeby na nowo się narodzić" – mówił. Przede wszystkim jednak, poznaliśmy historię spotkania artysty z papieżem Janem Pawłem II.

- Miałem dwa spotkania w życiu z Janem Pawłem II. Pierwsze, to rok 1978. Wiąże się on mocno ze śmiercią mojego ojca.

Jako młody chłopak trafiłem wtedy do orkiestry Sacro Song. Potrzebowali jazzowej sekcji, znalazłem się tam z wieloma częstochowskimi muzykami, m.in. z Marcinem Pospieszalskim. Koncertowaliśmy po Polsce. 10. Sacro Song zamykaliśmy koncertem na Jasnej Górze. Wiem, że wtedy poczułem się wyjątkowo.

Po tym koncercie zostaliśmy zaproszenie przez ojców paulinów na kolację do jasnogórskiego refektarza. Byliśmy pięknie przyjęci podczas tej kolacji, w którymś momencie wstał kapłan i usłyszeliśmy, że będzie błogosławieństwo.

Pamiętam, kolega siedzący obok wtedy powiedział - to kardynał Karol Wojtyła. Nie wiedziałem kto to, pomyślałem, no jakiś kardynał...(wtedy byłem daleko od kościoła). Pobłogosławił wszystkim muzykom, którzy brali udział w tym festiwalu i uczestniczyli w tej kolacji. Nie ukrywam, że byłem poruszony, powiedział bardzo piękne słowa, które myślę, że jak nasiona wpadły w moje serce – (chociaż wtedy, jeszcze o tym nie wiedziałem).

Chwile po tym powiedział do nas - kochani, po tej kolacji wyjeżdżam, jadę do Krakowa, pakuję się i wyjeżdżam do Watykanu. Wtedy wiedziałem, że Jan Paweł I umarł i kardynałowie jechali na konklawe, ale nie byłem tym jakoś zainteresowany. Potem okazało się, że to było jego ostatnie wystąpienie na Jasnej Górze, przed tym, zanim został papieżem.

Zostało to spotkanie mocno w mojej pamięci, ale każdy wrócił do swojego życia. Pewnego dnia moja mama woła mnie przed telewizor, i mówi że jest biały dym, wybrali papieża. Pokazali okno i słyszę, że został wybrany kard. Wojtyła. Powiedziałem wówczas do mamy – jak to, ja przecież przed chwilą z nim jadłem kolację na Jasnej Górze. I tu przyznaje byłem w ciężkim szoku, nagle okazuje się, że Jan Paweł II to jest kardynał, od którego dostałem błogosławieństwo, którego słuchałem przy wspólnym stole. Wiele lat minęło, zanim swoje życie pozbierałem, ale byłem wtedy przeszczęśliwy i teraz też jestem poruszony, kiedy o tym mówię.

Drugie spotkanie z Janem Pawłem II, to 2003 rok. Ten rok wiąże się mocno ze śmiercią mojej mamy. Wtedy też jesienią jechaliśmy do Watykanu z koncertem. Wcześniej w 1992 r. Stanisław Soyka zaprosił mnie gościnnie do nagrania Tryptyku Rzymskiego. Płyta zawiera kompozycje muzyczne Stanisława Soyki do słów Tryptyku Rzymskiego napisanego przez Jana Pawła II. W nagraniu albumu muzykowi towarzyszył: poznański chór męski Affabre Concinui, dwie śpiewaczki (alt), kontrabasista oraz Kwintet Smyczkowy. Gościnnie na płycie także ja. Nagraliśmy piękną płytę. Jeździliśmy po Polsce z Tryptykiem Rzymskim i pewnego dnia dostaliśmy telefon z Watykanu, z zaproszeniem.

To był listopad - 2003 rok. Byliśmy w Watykanie w Kaplicy Sykstyńskiej z wieloma muzykami i aktorami. Zagraliśmy w auli Pawła VI Tryptyk dla Jana Pawła II. Specjalnie dla Papieża utwór - „ Omnia nuda et aperta”.

Zobacz zdjęcia: Spotkanie z Yaniną Iwańskim

Później po koncercie, mieliśmy krótkie z nim spotkanie. Przyklęknąłem przy nim, pobłogosławił mnie i powiedział: brawo, pięknie. Wypowiedziałem klika słów, m.in., że zapiął klamrą trudne wydarzenia w moim życiu: dni śmierci mojej mamy i ojca. To było dla mnie niesamowite spotkanie. To była prostota, jakbym spotkał swoją matkę, ojca, prostota bytu, czyli prawda.

Na zakończenie spotkania w muzeum usłyszeliśmy fragmenty z „Tryptyku Rzymskiego, które wtedy podczas tej pielgrzymki w 2003 r. słuchał Jan Paweł II.

Janusz Yanina Iwański w krótkim koncercie zaprezentował utwory m.in. z najnowszej płyty „Kręci się.” YANINA 4 Gramy. Na fortepianie grał muzyk Michał Rorat.

Towarzyszący Iwańskiemu na scenie dyrektor muzeum Krzysztof Witkowski włączył też w jego opowieść swoje wspomnienia związane ze świętym papieżem. Wcześniej, przed spotkaniem z Januszem Yaniną Iwańskim miał miejsce wernisaż wystawy gobelinów, których autorką jest Maria Gostylla-Pachucka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Rzecznik Episkopatu: z Polski popłynie bardzo ważne przesłanie biskupów Europy

2018-04-21 15:24

abd / Warszawa (KAI)

Z naszej ojczyzny popłynie bardzo ważne przesłanie biskupów Europy przed rozpoczęciem Synodu Biskupów nt. młodzieży w październiku - mówi w rozmowie z KAI rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, zapowiadając najbliższe Zebranie Plenarne Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE). Po raz pierwszy odbędzie się ono w Polsce, w dn. 13-16 września br.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Wyjaśnia też, że kardynałowie i biskupi z państw Starego Kontynentu oraz przedstawiciele Stolicy Apostolskiej spotkają się w Polsce na zaproszenie abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego KEP i Wiceprzewodniczącego CCEE, by włączyć się w obchody jubileuszy: 1050-lecia powstania pierwszej diecezji na ziemiach polskich w Poznaniu i 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

- Miejsce spotkania jest ważne, bo ono pokazuje wielką rolę Kościół katolickiego w Polsce w tworzeniu Europy jako kontynentu ludzi wiary i solidarności. Obecność zaś przewodniczących Konferencji Episkopatów Europy i kardynałów ze Stolicy Apostolskiej to wielkie wsparcie dla Kościoła w naszej ojczyźnie i dla Polaków. Ponadto, właśnie z naszego kraju popłynie bardzo ważne przesłanie biskupów Europy przed rozpoczęciem Synodu Biskupów nt. młodzieży w październiku – mówi rzecznik KEP.
Głównymi tematami obrad biskupów będą chrześcijańskie postawy, których potrzeba we współczesnym świecie: wolontariat – jako służba podejmowana w imię Ewangelii oraz duch solidarności narodów.

- Przykładem wolontariatu dla całej Europy są Włosi. My patrzymy przez pryzmat wolontariuszy Światowych Dni Młodzieży, ale wolontariat dotyczy nie tylko młodych. To zaangażowanie ludzi w każdym wieku. Ponadto, nie jest to jedynie „robienie czegoś dobrego”, ale podejmowanie współodpowiedzialności za Kościół i społeczeństwo. To spotkanie będzie więc okazją, by przewodniczący episkopatów wymienili się doświadczeniami w tej dziedzinie – wyjaśnia ks. Rytel-Andrianik. Przypomina też, że solidarność, to niezwykle aktualny dar Polski i polskiego Kościoła dla kontynentu europejskiego i świata.

- Dla uczestników Zgromadzeń Plenarnych CCEE i towarzyszących im dziennikarzy, doroczne zebrania są też okazją do bezpośredniego spotkania z lokalnym Kościołem i zapoznania się z jego specyfiką.

- W Poznaniu biskupi spotkają Kościół młody, Kościół św. Jana Pawła II, a także Kościół maryjny. Ponadto, biorąc pod uwagę obecność Polaków w różnych krajach Europy, spotkanie będzie też okazją do wysłuchania się w to, jak postrzegani jesteśmy w innych krajach i w jaki sposób możemy wnosić nasze polskie doświadczenie do Kościoła w Europie – zapowiada rzecznik KEP.

- Tegoroczne Zebranie Plenarne CCEE wpisuje się w szereg ważnych tegorocznych wydarzeń w całym Kościele powszechnym. - Najbliższy wrzesień to miesiąc, w którym uwaga Starego Kontynentu będzie skupiona na Polsce oraz na Europie Wschodniej. Po Zebraniu Plenarnym Rady Konferencji Episkopatów Europy (13-16 września) ma miejsce XI Zjazd Gnieźnieński (21-23 września) oraz papieska wizyty na Litwie, Łotwie i w Estonii (22-25 września). Wszystkie te spotkania mają międzynarodowe znaczenie. To zaś, co łączy te trzy wydarzenia, to doświadczenie powszechności Kościoła, a także przesłanie dotyczące solidarności narodów i europejskości, jako wspólnoty ducha – podsumowuje ks. Rytel-Andrianik.
Zgromadzenie Plenarne CCEE odbędzie się w dn. 13-16 września w Poznaniu. Wezmą w nim udział przewodniczący konferencji episkopatów Europy i hierarchowie związani z międzynarodowymi instytucjami – w sumie ok. 70 delegatów. W tym tygodniu w Poznaniu odbyło się spotkanie robocze, związane z przygotowaniem szczegółowego programu wrześniowych obrad i uroczystości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: zakończyły się 18. Dni Tischnerowskie

2018-04-22 10:36

led / Kraków (KAI)

O zagrożeniach wolności słowa, o wolności w sztuce i o roli słowa w polityce rozmawiali uczestnicy tegorocznej 18. edycji Dni Tischnerowskich, które przebiegały pod hasłem „Wolność i słowo”. Wydarzenie odbyło się w dniach 18 – 21 kwietnia w Krakowie. Zdaniem uczestników, wolność słowa wiąże się z prawem do wyrażania własnych myśli i prawem do życia w świecie niezafałszowanym, ponieważ tylko dysponując wolnym słowem, można rozmawiać o tym co łączy i dzieli.

tischner.pl
Jan Paweł II i ks. Józef Tischner w Castel Gandolfo

Dni Tischnerowskie zainaugurowała uroczysta Msza św. w intencji patrona wydarzenia. W nabożeństwie w Uniwersyteckiej Kolegiacie św. Anny uczestniczyła rodzina ks. prof. Tischnera, przyjaciele, pisarze, publicyści, naukowcy oraz przedstawiciele Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego. W trakcie Mszy św. ks. prof. dr hab. Jarosław Jagiełło, dziekan Wydziału Filozoficznego UPJPII i przyjaciel ks. Tischnera powiedział, że on wciąż żyje w słowie jakie pozostawił i w myśli o wolności.

W drugim dniu wydarzenia prof. Timothy Garton Ash, gość specjalny tegorocznych Dni Tischnerowskich wygłosił wykład pt. „Wolne słowo: dziesięć zasad dla połączonego świata”. Taki sam tytuł nosi wydana właśnie jego książka, od której organizatorzy zaczerpnęli motyw przewodni tegorocznego spotkania. Wybitny brytyjski historyk mówił o zagrożeniach wolności słowa w Polsce i na świecie.

W trakcie wystąpienia profesor wyznał, że miał zaszczyt dobrze znać ks. Józefa Tischnera, a „Etyka Solidarności” to książka, która gigantycznie na niego wpłynęła, wtedy gdy pracował nad własną książką o solidarności. - Wszyscy przecież pytamy co poszło nie tak? Wychodzi na to, że mieliśmy niedostateczną etykę solidarności, to dotyczy nie tylko Polski, ale też innych państw – powiedział.

Zdaniem prof. Timothy'ego Gartona Asha, państwo powinno dać wolność słowa, aby ludzie mogli wybrać swoją wolność mowy. - Tischner zawsze myślał o prawdzie i wypowiadał prawdę. Mówił o tym ze stanowczą uprzejmością. Nie unikał trudnych tematów. Robił to z gigantyczną, ludzką dozą ciepła i empatii. Był modelem odpowiedzi na pytanie: jak słowo wolnym ma być? - podkreślił prelegent.

Według niego, wolność słowa konieczna jest do tego, aby móc poszukiwać prawdy. Jak podkreślił, umiejętność wyrażania się jest niezbędna do tego, aby móc żyć w społeczeństwach wielości i to jego zdaniem stanowi klasyczny argument za wolnością słowa. - Na skutek masowych migracji i internetu stajemy się sąsiadami wszystkich. To nie globalna wioska, to globalne miasto, które fizycznie zamieszkujemy – wyjaśniał prof. Garton Ash, dodając, że internet daje szansę dla wolności słowa, gdyż ułatwia kontakt między ludźmi, ale przynosi też niebezpieczeństwo, którym jest nadzór i możliwość manipulacji.

Profesor podkreślał, że ludzi muszą być wolni i mieć zdolność do wyrażania siebie i swoich myśli. Jego zdaniem, najpowszechniejszą przeszkodą dla wolności słowa jest przemoc lub strach przed przemocą. W trakcie wystąpienia zwracał uwagę na zagrożenia, jakie – jego zdaniem – są w Polsce. Wśród nich wymienił ograniczenia umieszczone w prawie o zniesławieniu i prawo dotyczące pamięci historycznej. Zdaniem prof. Timothy'ego Gartona Asha, w Polsce istnieje mowa niebezpieczna, która często prowadzi do szkody psychologicznej. - Z wszystkich zagrożeń demokracji liberalnej w Polsce tym co jest najważniejsze są media. Nieocenzurowane media, którym możemy ufać, prezentują różne poglądy i są wiarygodne. Niestety wiemy co w Polsce się stało – mówił profesor, dodając, że jego zdaniem telewizja w Polsce jest upartyjniona. - O wolne słowo wciąż trzeba walczyć, ponieważ wciąż jest atakowane w wielu krajach – powiedział mówca.

W ramach wydarzenia odbyła się także debata poświęcona wolności słowa we współczesnym świecie. Uczestnicy zastanawiali się w jakiej relacji pozostaje wolność słowa w stosunku do innych wolności, czy jest „matką innych wolności”?

Zdaniem Henryka Woźniakowskiego, prezesa Wydawnictwa Znak, wolność słowa jest wolnością niezwykle fundamentalną, ale uznanie jej za taką, zależy od koncepcji człowieka i tego, jakie wyobrażenie o człowieku reprezentuje dana osoba. Według niego, tradycyjna wizja człowieka przyznaje każdemu człowiekowi jego niezmywalną godność. - To wolność fundamentalna, ponieważ pierwotną jest wolność myśli. Jeżeli wolność myśli jest tą wolnością fundamentalną i jeśli mamy myśl splątaną to jesteśmy zniewoleni – wyjaśniał Woźniakowski, dodając że myśl, która mgliście się rysuje w głowie, nabiera właściwego wyrazu w momencie gdy jest wyartykułowana. Odwołując się do ks. prof. Józefa Tischnera podkreślił, że wolność odbywa się zawsze na jakiejś scenie, czyli pomiędzy ludźmi.

- W gruncie rzeczy na tej scenie pierwszym sygnałem jest słowo. Wymiana słów na scenie ludzkiego dramatu jest spotkaniem wolności – wyjaśniał mówca. Z kolei pisarz i reporter Wojciech Jagielski mówił o tym, czy w innych kulturach i tradycjach wolność słowa zawsze jest postrzegana jako ta źródłowa. Jak wyjaśniał, niekiedy wolność jednostki ma mniejsze znaczenie niż wolność wspólnoty, ale jest czymś fundamentalnym. Mówiąc o swoich doświadczeniach z pobytu w Afryce i Afganistanie powiedział, że kiedyś wydawało mu się, że gdy zagrożone jest życie, wolność słowa musi ustąpić. -Teraz sądzę, że może stawała się mniej pilną, ale nie mniejszą – mówił Jagielski.

Podczas tegorocznych Dni, uczestnicy spotkań rozmawiali także na temat wolności słowa w sztuce, o tym, czy poprawność polityczna jest koniecznym ograniczeniem wolności, czy jej zaprzeczeniem, a także na temat roli słowa w polityce.

Nowością tegorocznej edycji było Otwarte Forum Filozoficzne „OFF Tischner”. Stanowiło ono zaproszenie dla wszystkich, którzy chcieli kontynuować dyskusję o tym, co usłyszeli w czasie spotkań. W wydarzeniu uczestniczyli filozofowie związani z krakowskim Instytutem Myśli Józefa Tischnera. Zdaniem Wojciecha Bonowicza, publicysty i biografa ks. Tischnera „wolność słowa” należy do tych sformułowań, które często przyjmowane są bezrefleksyjnie. Jego zdaniem, jednak relacje między wolnością a słowem wcale nie są takie proste. - Słowa mogą zmieniać znaczenia, ustanawiać nową rzeczywistość, wywyższać lub poniżać, krzywdzić lub naprawiać krzywdę – a to wszystko sprawia, że obok gromkiego „tak” dla wolności słowa zawsze pojawia się jakieś „ale” - podkreślał publicysta.

- Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych – dla tych, na przykład, którzy różnią się narodowością, religią albo poglądami. Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężać w dyskusji i obronić swoje – może właśnie błędne – stanowisko – mówił, cytując słowa św. Jana Pawła II. Według Bonowicza, jesteśmy obecnie w nowej sytuacji kulturowej: gwałtownego poszerzenia możliwości komunikacyjnych. - Pojedyncze słowo, zdanie, czy pogląd, wydaje się mieć większą niż kiedykolwiek moc rażenia, a z drugiej strony – zdaje się ginąć w masie łatwo namnażanych i rozpowszechnianych słów – tłumaczył.

Tradycyjnie podczas Dni Tischnerowskich wręczona została Nagroda Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera. Nagroda przyznawana jest w trzech kategoriach wybitnym intelektualistom, publicystom i działaczom społecznym. Promuje w Polsce styl myślenia i postawy łączące intelektualną rzetelność, odwagę i wrażliwość na drugiego człowieka – wartości jej patrona.

W kategorii pisarstwa religijnego lub filozoficznego, stanowiącego kontynuację „myślenia według wartości”, nagrodę otrzymał filozof Miłosz Puczydłowski. Młody uczony został wyróżniony za studium „Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację”, w którym „ukazuje splątaną genealogię, a w konsekwencji wzajemne zapośredniczenie religijnych i świeckich modeli rozumienia współczesnej kultury. Jego wnikliwe analizy wyczulają na to, co łączy – otwartość na dobro, które przemienia i przekracza podziały”.

- Najważniejszym tematem filozofii ks. Józefa Tischnera było spotkanie z drugim człowiekiem. Wnioski jakie z tego wciągnął były takie, że wobec drugiego człowieka nie wolno przejść obojętnie. Dzisiaj ta postać, wobec której nie możemy przejść obojętnie ma twarz przybysza, uciekiniera, uchodźcy - mówił Miłosz Puczydłowski. - Spotykamy się z nimi nie tylko na wyspie Lampedusa, czy Lesbos, gdzie widzieliśmy papieża Franciszka, ale u naszych granic też są tacy ludzie, niektórym udało się wjechać do Polski i myślę tutaj o czeczeńskich rodzinach, które koczowały na dworcu w Brześciu. Dzieci zmuszone były mieszkać na dworcu i spotkała je wielka krzywda, także ze strony Polski, która nie chciała ich wpuścić, a także myślę, że ubiegać się o to, aby mogli tutaj zostać – powiedział laureat. Jak dodał, pomoc tym rodzinom ofiarowała obecna na uroczystości Marina Hulia, która opiekowała się potrzebującymi w Brześciu. Filozof zadeklarował, że swoją nagrodę przekaże czeczeńskim rodzinom.

W kategorii publicystyki lub eseistyki na tematy społeczne, która uczy Polaków przyjmować „nieszczęsny dar wolności”, nagrodę otrzymał Krzysztof Czyżewski, animator kultury i eseista. Jury nagrodziło jego książkę „Małe centrum świata”, podkreślając, że są to „zapiski praktyka idei”, podpowiadające „ jak budować niewidzialne, ale odporne na szaleństwa polityki i historii mosty między narodami, religiami i kulturami”.

Laureat odbierając Nagrodę nawiązał do słów ks. Tischnera, który powiedział, że „nie ważne jak się żyje, ale ważne z kim”. - Wszystkiego jak tworzyć małe centrum świata dowiedzieliśmy się ucząc się słuchać. A później szukać odpowiedzi i praktycznych działań. A więc takie nasłuchiwanie w miejscu, w którym przyszło nam żyć to jest wielka część tej pracy, którą wspólnie wykonujemy – mówił Czyżewski. - Wiedza bierze się z miejsca, z ludzi, z pamięci i historii, czyli z tych wszystkich elementów, którymi staramy się nasączać naszą pracę – dodał.

W kategorii inicjatyw duszpasterskich i społecznych współtworzących „polski kształt dialogu Kościoła i świata” nagrodę otrzymał Jan Jakub Wygnański, animatorem ruchu organizacji pozarządowych w Polsce. Został wyróżniony „za całokształt działalności na rzecz sektora organizacji pozarządowych w Polsce. Jego wytrwała praca służy wzmocnieniu ruchów obywatelskich, a także rozpoznawaniu nowych wyzwań, które przed nimi stoją” - napisano w werdykcie.

- Filozofa ks. Tischnera uodporniła mnie na wiele rzeczy. On był duszpasterzem w takim prawdziwym rozumieniu, wiedział co znaczy pasterzowanie. Wiedział, że w nas jest i siła ciążenia i łaska i że każdą ewolucję moralną trzeba zaczynać od siebie – powiedział laureat, dziękując za wyróżnienie.

Celem Dni Tischnerowskich jest upamiętnienie osoby i dzieła ks. Józefa Tischnera oraz podejmowanie refleksji nad zagadnieniami, którymi się interesował. Spotkanie gromadzi co roku filozofów, naukowców, aktorów i reżyserów, którzy debatują na temat jego bogatej twórczości.

Ks. prof. Józef Tischner był filozofem, teologiem, publicystą, duszpasterzem, jednym z najwybitniejszych współczesnych europejskich filozofów chrześcijańskich. Był też jedną z najciekawszych postaci polskiego życia intelektualnego w drugiej połowie XX wieku, komentatorem naszej rzeczywistości: bezlitosnym w polemikach, a jednocześnie otwartym na różnorodność opinii i przekonań. Do najbardziej znanych, tłumaczonych na wiele języków, książek należą "Myślenie według wartości", "Polski kształt dialogu", "Etyka solidarności". W 1999 roku otrzymał Order Orła Białego – najwyższe polskie odznaczenie.

Jako filozof interesował się głównie problemami istnienia i teorii wartości, ale nie stronił od publicystyki, starając się dotrzeć swoimi przemyśleniami o Polsce, chrześcijaństwie i Kościele do jak najszerszego grona odbiorców. Był postacią bardzo popularną, obecną w mediach. Przez lata publikował w "Tygodniku Powszechnym" i "Znaku".

Zmarł w Krakowie 28 czerwca 2000 r. w wieku 69 lat. Został pochowany w Łopusznej, skąd pochodził.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Reklama

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem