Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Makro i mikro

2016-11-28 11:15

Ks. Paweł Rozpiątkowski

viperagp/Fotolia.com

Na Kubie nie byłem w życiu. Od znajomych, którzy tam byli na wypoczynku słyszałem jedynie, że to piękny zakątek świata. Kubańczyka w swoim życiu spotkałem jednego. Natknęliśmy się na siebie w połowie lat 90. ub.w. czyli 20 lat temu w Rzymie. Był księdzem. Miał na imię Luis. Studiowaliśmy na tym samym uniwersytecie choć na innych wydziałach. Luis był starszy ode mnie o jakieś dwadzieścia, dwadzieścia parę lat. Nauka włoskiego – spotkaliśmy się na kursie języka dla obcokrajowców - przychodziła mu z trudem, choć jego ojczystym językiem był hiszpański, język bliższy mowie Dantego niż na przykład nasz, co zwykle daje już na starcie przewagę, ale ta reguła nie obowiązuje zawsze. Niekiedy – tak było w przypadku Luisa – stanowiła kolejną przeszkodę.

Z Luisem rozmawiałem wiele razy. Lubiał ze mną rozmawiać, bo byliśmy z tych samych „bloków”, z tą różnicą, że w Polsce się już skończył, a na Kubie nadal trwał. Naszych rozmów już dokładnie nie potrafię powtórzyć. W zakamarkach pamięci ostały się jedynie szczegóły jak to, że kiedy mówił o reżymie Castro to mówił po cichu, jakby w obawie, że kilka tysięcy kilometrów od Hawany też trzeba się bać szpicli komunistycznej władzy. Nie mówił zbyt wiele, chyba z tego samego powodu i wreszcie mówił sporo o jedzeniu. – Wiesz Paulo – zwierzył mi się kiedyś – gdy przyjechałem do Włoch to jadłem jak koń (rzeczywiście Luis tył w oczach), bo u nas panuje głód. Z głodu ludzie jedzą nawet koty. Wstrząsnęło mną to zwierzenie i nawet niespecjalnie miałem ochotę na kontynuowanie tego wątku.

Moje doświadczenia z Kubą ograniczają się do tych rozmów z kubańskich księdzem, któremu jeszcze przed odwilżą w relacjach pomiędzy komunistyczną dyktaturą a Kościołem (pierwszy etap tego procesu jest związany z wizytą św. Jana Pawła II na wyspie w 1998 r. ), pozwolono wyjechać na studia do Europy. Odnosząc się do śmierci Fidela Castro nie chcę więc grać znawcy tematyki kubańskiej. W przypadku Castro nurtującym pozostanie pytanie jak mogło się stać, że człowiek urodzony w bardzo religijnej rodzinie, wychowany w duchu katolickim, wykształcony w bardzo dobrych katolickich szkołach, mówiący o swoich wychowawcach, także duchownych, że zastępowali mu rodziców – tak było w przypadku Fidela Castro – starania o dobro najbiedniejszych przekształcił w krwawą walkę?

Reklama

Co takiego się stało, zresztą nie tylko w przypadku kubańskiego dyktatora, bo z łatwością można w historii wskazać wielu innych mu podobnych, że w części przynajmniej słuszne postulaty, szczególnie troska o najuboższych, doprowadziły ostatecznie do tego, że tysiące ludzi straciło życie, z wyspy uciekał kto mógł, ludzie jedli koty a mój kolega Luis, który jest dla mnie przykładem zwykłego Kubańczyka, tak strasznie się bał? Nie znajduję innego wytłumaczenia jak to, że takie są tragiczne skutki sytuacji, gdy z pola widzenia działań na rzecz ludzi znika człowiek. To obowiązuje w skali makro, ale również w skali mikro.

Tagi:
komentarz Kuba

Watykan: kard. P. Parolin przyjął przedstawiciela księży kubańskich krytykujących reżim

2018-02-10 19:32

kg (KAI/RD) / Watykan

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin przyjął 9 lutego w Watykanie kubańskiego kapłana ks. Castora José Alvareza de Devesę, który wręczył mu list do Raúla Castro, domagający się przeprowadzenia na wyspie "wolnych wyborów". List ten powstał 24 stycznia, a podpisali go, obok ks. Alvareza, jeszcze dwaj inni miejscowi duchowni: José Conrado Rodríguez Alegre i Roque Nelvis Morales Fonseca.

www.catholic.by

Według Kubańskiego Obserwatorium Praw Człowieka (z siedzibą w Madrycie) "spotkanie odbyło się w Watykanie, gdzie ks. Castor José mógł przekazać osobiście sekretarzowi stanu swe niepokoje, o których jest mowa we wspomnianym liście". "Spotkanie przebiegło w atmosferze braterstwa" - podkreśla oświadczenie Obserwatorium.

Dokument trzech kapłanów domaga się od szefa państwa wolności religijnej i przekonań, alternatywnych systemów oświaty oraz niezależności władz wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Stwierdza również "nieobecność [na Kubie] państwa prawa". Autorzy skrytykowali ponadto "zacofanie gospodarcze, w jakim żyje naród kubański".

Ks. Álvarez de Devesa, który jest z pochodzenia Hiszpanem, podkreślił, że list ma za sobą "jednoznaczne poparcie ze strony władz kościelnych, chociaż nie wyrażone w sposób otwarty". "Jeden biskup powiedział nam, że ten, kto musi się wypowiadać w ten sposób, niech zabiera głos. Chcieliśmy zrobić coś, o czym wiemy, że wielu katolików kubańskich nam za to podziękuje" - oświadczył kapłan. Jednocześnie przyznał, że "być może Kościół jest nieco podzielony między tych, którzy chcą rozmawiać po cichu z władzami, a innymi, którzy chcieliby to robić publicznie, przed ludźmi".

Ponadto "ważne jest, aby Stolica Apostolska pomogła w nawiązaniu więzi między episkopatami kubańskim i wenezuelskim, gdyż to, co dzieje się obecnie w Wenezueli, ma wiele wspólnego z tym, co widzimy na Kubie" - dodał kapłan. Dlatego dobrze jest, według niego, "zjednoczyć doświadczenia obu krajów i Kościołów i abyśmy mogli sobie nawzajem pomagać i służyć swym narodom zgodnie z katolicką nauką społeczną". Mimo wszystko jednak sytuacja obu narodów jest odmienna i są ta dwa "różne elementy tego samego ustroju" - podkreślił ka. Álvarez. Na zakończenie zapewnił, że na Kubie jest "bardzo wielka opozycja wobec rządu".

Hierarchia katolicka na wyspie unikała dotychczas komentowania tego listu, podkreślając, że biskupi wypowiadają się publicznie jedynie w sprawach doktrynalnych, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Ze swej strony kubański działacz emigracyjny José Conrado Rodríguez zapewnił w Miami w ubiegłym tygodniu, że wspomniany list jest dziełem "wielu osób, zarówno księży, jak i świeckich".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Kraków: IV Mariacki Festiwal Organowy

2018-07-18 13:43

md / Kraków (KAI)

W bazylice Mariackiej w Krakowie rozpoczyna się dziś wakacyjny festiwal muzyki organowej. W jednym z najważniejszych krakowskich kościołów zabrzmi siedem różnorodnych koncertów organowo-kameralnej.

©Mazur/episkopat.pl
Kraków

Organizatorami IV Mariackiego Festiwalu Organowego są Międzyuczelniany Instytut Muzyki Kościelnej, obchodzący w tym roku jubileusz 10-lecia swojego istnienia, oraz Bazylika Mariacka.

Podczas koncertu inauguracyjnego 18 lipca na instrumentach w głównej i południowej nawie świątyni zagra Witold Zalewski, pomysłodawca wydarzenia i I organista katedry wawelskiej, natomiast Sławomir Zubrzycki zaprezentuje oryginalne brzmienie violi organista, zbudowanej według projektów Leonarda da Vinci.

Tydzień później zabrzmią arie, preludia, sonaty i fugi w wykonaniu Willy’ego Ippolito (organy), Anny Śliwy (skrzypce) i Joanny Soleckiej (klawesyn). W sierpniu natomiast usłyszeć będzie można poemat maryjny „Gratia plena” (Łaski pełna) na kwartet żeński, obój, altówkę i wiolonczele. Tegoroczną edycję festiwalu zakończą kompozycje Jana Sebastiana Bacha: Toccata i fuga d-moll oraz motet „Jesu, meine Freunde”.

W bazylice Mariackiej znajdują się trzy działające instrumenty organowe: 56-głosowe organy główne, powstałe w wyniku gruntownej przebudowy w latach 80. XX wieku przez firmę Włodzimierza Truszczyńskiego, 12-głosowe organy w prezbiterium, wykonane w 1912 roku przez Kazimierza Żebrowskiego oraz 7-głosowe organy w nawie południowej, wykonane w 1898 roku przez Tomasza Falla.

W tym roku parafia Mariacka we współpracy z firmą Comarch przystąpiła do gruntownej przebudowy instrumentów w świątyni z myślą o przywróceniu pełnego brzmienia muzyki organowej podczas liturgii. Obecnie w pracowni znajduje się instrument z prezbiterium oraz sześć zabytkowych głosów z organów głównych. Dlatego koncerty tegorocznego festiwalu będą się odbywały na dwóch instrumentach - głównym oraz tym z nawy południowej

Festiwal potrwa do końca wakacji – do 29 sierpnia koncertować będą także organiści Paweł Wróbel, Bartłomiej Banek, Andrew Reid, a wraz z nimi m.in. Krakowskie Trio Stroikowe, Kwartet Żeński Preziosa, perkusista Ryszard Haba czy chór Kantorei Sankt Barbara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tour de France 2018: kolarze spotkają się w sanktuarium maryjnym

2018-07-18 19:16

azr (KAI) / Lourdes

27 lipca odbędzie się 19. etap kolarskiego wyścigu Tour de France, świętującego w tym roku swoje 100-lecie. Tym razem kolarze wyruszą z Lourdes. Przed rozpoczęciem sportowych zmagań będą mogli wziąć udział we wspólnej modlitwie z pielgrzymami i otrzymać specjalne błogosławieństwo na drogę.

AlphaTangoBravo / Adam Baker / Foter / CC BY

Kolarze uczestniczący w Tour de France odwiedzą Lourdes w jubileuszowym roku 160-lecia objawień Matki Bożej. W miasteczku położonym u stóp Pirenejów, rozpoczną 19. etap wyścigu, uznawany za jeden z najbardziej malowniczych. Po przejechaniu 200,9 km. kolarze spotkają się na mecie w Laruns.

Zanim jednak rozpoczną sportową rywalizację, zaproszeni są do wspólnej modlitwy z pielgrzymami, nawiedzającymi sanktuarium maryjne. "Naszym wyzwaniem jest zapewnienie pielgrzymom i gościom możliwości kontynuowania ich praktyk religijnych, a zarazem skorzystania z wydarzeń towarzyszących, jakie proponuje Tour de France" - deklaruje biuro prasowe francuskiego sanktuarium. Wiadomo, że pielgrzymi i kolarze są zaproszeni do wspólnego udziału w wieczornej procesji z lampionami i nabożeństwie maryjnym w przeddzień wyścigu, a 27 lipca do udziału w Mszy św. pod przewodnictwem miejscowego biskupa Nicolas Brouwet, który na zakończenie udzieli błogosławieństwa wyruszającym w trasę.

Wyścig kolarski Tour de France już po raz 4. zagości w maryjnym sanktuarium u stóp francuskich Pirenejów. Po raz pierwszy kolarze przybyli tam 70 lat temu, a zwycięzcą etapu był wówczas Giro Bartali, który w dowód wdzięczności złożył kwiaty pod figurą Matki Bożej. Po raz ostatni metę jednego z odcinków Tour de France wyznaczono w Lourdes w 2011 r., a triumfował na niej Norweg Thor Hushovdt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem