Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Nasi Patroni

Bł. Joanna Beretta Molla - wzór matki i lekarki

Ks. Stanisław Zbojnowicz
Niedziela we Włoszech 12/2004


Joanna i Piotr Beretta Molla ze swymi starszymi córkami

25 marca w uroczystość Zwiastowania Pańskiego Kościół katolicki obchodzi Dzień Świętości Życia. W tych trudnych czasach promujących cywilizację śmierci zapatrzmy się w przykład bohaterskiej włoskiej matki.

Na publicznym konsystorzu, który odbył się 18 lutego br. w Rzymie, kardynałowie zebrani pod przewodnictwem Ojca Świętego Jana Pawła II, ustalili na 16 maja br. termin kanonizacji czterech błogosławionych. Wśród nich jest bł. dr Joanna Beretta Molla, która zmarła w 1962 r., oddając życie za swoje czwarte dziecko. Jej ofiara, to wynik decyzji odważnej realizacji macierzyństwa; decyzji poprzedzonej osobistą postawą od początku życia studenckiego, przez lata uniwersyteckie, specjalizacje, praktykę lekarską oraz realizowaną jednocześnie pracę formacyjną z młodzieżą Akcji Katolickiej.
Joanna Beretta urodziła się 4 października 1922 r. w Magencie, niedaleko Mediolanu. Rodzice, Alberto i Maria, mieli trzynaścioro dzieci. Troje zabrała tzw. hiszpańska grypa, dwoje z kolei zmarło w wieku dziecięcym. Pozostała ósemka to: Amalia - pianistka, Francesco - inżynier, Ferdinando - lekarz, Enrico - lekarz i kapłan Zakonu Ojców Kapucynów (o. Alberto), Zita - farmaceutka, Giuseppe - inżynier i kapłan, Joanna - lekarka, Virginia - lekarka i siostra zakonna.
W 1925 r. rodzina przeprowadziła się do Bergamo. 14 kwietnia 1928 r. Joanna przystąpiła do I Komunii Świętej. Szkołę podstawową zmieniała kilkakrotnie. W ostatnich klasach uczęszczała do szkoły Sióstr Kanoniczek, które miały wielki wpływ na jej osobowość. Szkoła jednak nigdy nie miała na nią decydującego wpływu. Joanna najlepiej czuła się w rodzinie. Codziennie, razem z mamą, brała też udział we Mszy św.
Dalsze kształcenie Joanny nadal było znaczone częstymi zmianami szkół. Cztery lata chodziła do liceum-gimnazjum w Bergamo. Po śmierci najstarszej, 26-letniej córki Amalii, ojciec podjął decyzję przeniesienia się z rodziną do Genewy, aby umożliwić wszystkim dzieciom naukę na uniwersytecie. Joanna, jako już doświadczona stażem w Akcji Katolickiej dziewczyna, świadomie zaczynała kroczyć własnymi ścieżkami ku świętości. Kontynuując naukę w gimnazjum, grała też na pianinie i malowała.
W tym czasie stan jej zdrowia nie był stabilny, dlatego rodzice zadecydowali o przerwaniu nauki w latach 1938-1939. Ta przerwa w nauce pogłębiła bardzo jej życie duchowe. Uczęszczając na Mszę św., zaczęła pojmować głęboki sens liturgii. Wkrótce rozpoczęła z dużym rozmachem dalszą naukę w szkole. Czyniła plany na przyszłość. Myślała o powołaniu misjonarki i pragnęła żyć według zasad Ewangelii. Za przykładem matki zaczęła z wielkim zaangażowaniem i sukcesem prowadzić najmłodszą grupę dziewcząt Akcji Katolickiej.
W historii rodziny Berettów był to czas wyjątkowy. Starsze rodzeństwo zdobyło prestiżowe zawody, młodsze pozostawało na studiach, natomiast Joanna i Virginia stały przed wyborem własnej drogi życia uniwersyteckiego. Harmonię życia rodzinnego zakłóciło zbombardowanie Genewy w 1941 r. Pośpiesznie podjęto decyzję powrotu w rodzinne strony. Okazało się, że była to zapowiedź przyszłych problemów rodzinnych. Joanna i Virginia zostały w Genewie, aby skończyć liceum. Pozostali, wraz z rodzicami, jesienią wrócili do Bergamo. Stan zdrowia ojca pogorszył się znacznie, a 1 maja 1942 r. na skutek udaru mózgu zmarła matka. 1 września tego samego roku umarł ojciec.
Po śmierci rodziców, rodzeństwo podjęło decyzję o zmianie mieszkania. Przeprowadzili się do pustego domu dziadków. Część rodzeństwa podjęła pracę zgodnie ze zdobytymi zawodami. Dwóch braci wybrało drogę powołania - jeden wstępując do seminarium w Bergamo i przyjmując w 1946 r. święcenia kapłańskie, a drugi - już jako lekarz - do seminarium Ojców Kapucynów, gdzie otrzymał święcenia w 1948 r. i wyjechał na misje do Brazylii. Joanna podjęła studia medyczne w Mediolanie, a następnie w Pavii. W trakcie nauki nadal udzielała się w Akcji Katolickiej. W 1949 r. uwieńczyła studia dyplomem z medycyny i chirurgii ogólnej. Prawie równocześnie dyplom lekarski zdobyła jej siostra Virginia decydując się na służbę misyjną. Joanna w trzy lata później zrobiła specjalizację z pediatrii.
Joanna myślała, żeby pójść śladami swego brata, o. Alberto pracującego w Brazylii. Jej kondycja fizyczna nie pozwalała jednak zostać misjonarką. Za radą biskupa Bergamo wybrała drogę życia rodzinnego. Na tej drodze znajdzie w przyszłości swoje prawdziwe powołanie do dawania świadectwa, że rodzina jest miejscem łaski i błogosławieństwa. Na tej drodze zrealizuje ideał kobiecości i swoje powołanie do świętości.
Lekarka Joanna Beretta i inżynier Piotr Molla spotkali się przypadkowo w 1950 r.; w smutnych okolicznościach podczas śmiertelnej choroby najmłodszej siostry Piotra - Teresiny. Poznali się lepiej pod koniec 1954 r. na uroczystościach prymicyjnych wspólnego znajomego zakonnika. Zrodziła się wtedy między nimi głęboka przyjaźń oparta na wzajemnym szacunku, dzieleniu wspólnych ideałów życia (pracy, rodziny, miłości do bliźnich), planach założenia rodziny otwartej na Boga, na dzieci, związanej z poświęceniem i ofiarą. Małżeństwo zawarli w obecności brata Joanny - kapłana Giuseppe - 24 września 1955 r.
19 listopada 1956 r. urodził się małżeństwu Beretta Molla pierworodny syn Pierluigi. Za rok (11 grudnia 1957 r.) nadszedł czas na Marię Zitę, a w dwa lata później urodziła się Laura (15 lipca 1959 r.). Joanna ciężko przechodziła czas oczekiwania na każde dziecko oraz sam poród. Te cierpienia związane z macierzyństwem podejmowała jednak chętnie, ze względu na wartość życia. Obowiązki rodzicielskie traktowała jako udział w akcie stwórczym Boga. W drugiej połowie 1961 r., Joanna ponownie była w stanie błogosławionym i pojawiły się podobne trudności, jak w poprzednich ciążach. Dość szybko jednak sytuacja stawała się coraz trudniejsza, powodem był pewien rodzaj włókniaka, który zagrażał życiu matki i dziecka. Ówczesna, rozwijająca się medycyna mogła usunąć włókniaka, a wraz z nim wszelkie ryzyko dla matki. Joanna, jako lekarka, wiedziała jednak o zagrożeniu dla dziecka. Jej powołaniem była ochrona życia, a nie uśmiercanie go. Dlatego na pierwszym miejscu postawiła życie dziecka. Podjęta na początku września operacja wydawała się być sukcesem, bo uratowano życie dziecka, które dalej mogło się rozwijać pod sercem matki. Jej życie jednak w dalszym ciągu było zagrożone.
W świadomości małżonków zjawiła się myśl o śmierci Joanny, ale obydwoje stali na stanowisku, że dziecko ma przyjść na świat. Joanna kochała życie i pragnęła służyć mężowi i dzieciom. Mąż Piotr prosił Boga o pomoc, ale cały czas zgadzał się z Jego wolą. 21 kwietnia 1962 r. urodziła się im zdrowa córeczka Gianna Emmanuela. Stan zdrowia Joanny pogarszał się na skutek zakaźnego zapalenia otrzewnej, które stopniowo niszczyło jej system odpornościowy. Zmarła 28 kwietnia 1962 r., zmagając się z wielkimi cierpieniami. Miała wówczas 39 lat. Pozostawiła męża i czwórkę dzieci.
Joanna Beretta Molla dała świadectwo dojrzałego macierzyństwa. Szlachetna postawa Joanny jest drogą, która umożliwia spojrzenie na dobroć Pana Jezusa, na dramat Jego miłości, który dla naszego życia wiecznego wydał samego siebie na śmierć krzyżową. Jej przykład może być punktem odniesienia dla matek i rodzin. Joanna bardzo kochała dzieci, a wybrała śmierć, aby wydać na świat kolejne życie. To jest niezaprzeczalne świadectwo heroizmu miłości matczynej. To wyjątkowo trudny wybór dla matek, które mocno kochają swoje dzieci, a przy urodzeniu kolejnego muszą je osierocić.
Kościół święty w dniu 24 kwietnia 1994 r. wyniósł Joannę Berettę Mollę do chwały ołtarzy jako błogosławioną, a w dniu 16 maja tego roku ma dokonać jej kanonizacji ogłaszając ją świętą Kościoła katolickiego.

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

KEP: będzie specjalny dzień modlitw o świętość małżeństw i rodzin

2018-09-26 15:55

tk / Płock (KAI)

Niedziela Świętej Rodzin będzie dniem modlitw o świętość małżeństw i rodzin – postanowili dziś biskupi zgromadzeni na zebraniu plenarnym w Płocku. „Poprosimy duszpasterzy o to, by w tym dniu, w każdej polskiej parafii wierni mieli możliwość odnowienia przyrzeczeń małżeńskich” – poinformował KAI bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny.

Duszpasterstwo rodzin było jednym z tematów kończącego się dziś w Płocku zebrania plenarnego Episkopatu.

W tej chwili trwają prace nad powołanie specjalnej komisji, której zadaniem będzie przygotowanie nowego dyrektorium duszpasterstwa rodzin. Opracowanie zajmie się m.in. odnowionym sposobem prowadzenia przygotowań do sakramentu małżeństwa.

Bp Śmigiel zaznaczył, że w Kościół w Polsce ma sprawdzony model duszpasterstwa rodzin. Działa on w parafiach, oprócz tego działają poradnie specjalistyczne w wymiarze ponadparafialnym, dekanalnym albo miejskim. Niemniej biskupi zastanawiają się nad wprowadzeniem nowych, uzupełniających form przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie.

„Jest to konieczne bo problemów w tej dziedzinie jest mnóstwo – przyznał bp Śmigiel. - Po pierwsze zdajemy sobie sprawę, że bardzo wiele małżeństw nie wytrzymuje próby czasu, bo nie jest w stanie rozwiązywać stojących przed nimi problemów. Dlatego tak wiele małżeństw się rozpada” – zaznacza duchowny dodając, że plaga rozwodów, która dotknęła Zachód przeniosła się także do Polski.

„Trzeba pomyśleć, jakie narzędzia dać tym młodym ludziom by przygotować ich do tego, aby zdawali sobie sprawę jakie są konsekwencje sakramentu małżeństwa oraz żeby potrafili rozwiązywać problemy, jakie się pojawią” – powiedział KAI bp Śmigiel. Ważna jest także umiejętność bardzo realistycznego spojrzenia przez narzeczonych na swoje przyszłe małżeństwo w perspektywie całego życia we dwoje.

Przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny poinformował, że biskupi szukają rozwiązań mając do dyspozycji wspólnoty, które od dawna prowadzą działalność na rzecz narzeczonych i małżeństw, np. Spotkania Małżeńskie. Prowadzą one rekolekcje i warsztaty, w których małżonkowie czy narzeczeni otrzymują narzędzie umożliwiające im rozwiązywanie problemów lub przygotowanie się do ich rozwiązywania, jak dialogi małżeńskie, zaznaczył bp Śmigiel.

Duszpasterstwo rodzin było jednym z tematów kończącego się dziś w Płocku zebrania plenarnego Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem