Reklama

Echa „Magnificat” (2)

Czesław Wróbel
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2004

Przybywając do Nazaretu, stajemy się na chwilę świadkami życia Świętej Rodziny. Obok Groty Zwiastowania znajdują się tu pozostałości osiedla z I w. Jeśli mamy trochę szczęścia, to możemy odbyć krótki spacer uliczkami Nazaretu z czasów Jezusa. Znajdziemy tam wielkie cysterny na deszczówkę, podziemne magazyny na żywność, które zastępowały mieszkańcom lodówki i zamrażarki. W niewielkich grotach, wykorzystywanych jako stajenki i obórki, do dziś pozostały miejsca, do których przywiązywano zwierzęta. Nieco dalej znajduje się kościół św. Józefa. W jego podziemiach znajdują się trzypoziomowe, podziemne silosy, z których według tradycji korzystała Święta Rodzina. To tutaj miał znajdować się dom Józefa, Maryi i Jezusa. Znajdująca się pod kościołem grota i cysterny pierwotnie stanowiły część prywatnego domostwa. Później judeochrześcijanie z Nazaretu, wśród których byli krewni Jezusa, przystosowali to miejsce do sprawowania liturgii chrzcielnej. Zachowało się baptysterium z tamtych czasów oraz cysterna, z której doprowadzano do niego wodę.
Ta wędrówka po starożytnym Nazarecie jest przeżyciem zarówno intelektualnym, jak i doświadczeniem wiary w sposób materialny. Kana Galilejska, Kafarnaum, Góra Błogosławieństw pozwalają dostrzec bardzo dyskretną obecność Maryi przy Synu. Ona jest tylko ze względu na Niego. Obecność Jej osoby musiała być dla Niego bardzo ważna. Jej samej natomiast pozwalała coraz bardziej poznawać tajemnicę jej Syna, a przez to tajemnicę własnego życia i powołania. Maryja odkrywała znaczenie powołania do bycia Matką Mesjasza.
Jerozolima wywiera na pielgrzymach ogromne wrażenie. W gęstwinie arabskich domów Starego Miasta dwie kopuły od wieków przyciągają chrześcijan całego świata. Tutaj, na Golgocie i przy Grobie Chrystusa, Maryja też była obecna. Na podzielonej na część prawosławną i katolicką Golgocie, a dokładniej na granicy między tymi dwiema częściami, stoi należący do katolików ołtarz, nazywany „Stabat Mater”, ukazujący Maryję z sercem przebitym mieczem. Tutaj przecież spełniły się słowa, które usłyszała przy radosnym wykupieniu swego pierworodnego Syna: „A Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2, 35). Wszyscy chrześcijanie, którzy tu przychodzą, wspominają słowa, które Jezus wypowiedział z krzyża do swej Matki i umiłowanego ucznia: „Niewiasto, oto syn Twój... oto Matka twoja” (por. J 19, 26-27). Jest to rozwinięcie powołania, na które odpowiedziała w Nazarecie. Bycie Matką Mesjasza pociąga za sobą macierzyństwo wobec tych, którzy przyjęli jej Syna, stając się Jego uczniami. Ten nowy wymiar powołania Maryi pielgrzym odkrywa w Wieczerniku. W dzień Pięćdziesiątnicy, gdy Duch Święty zstąpił na Apostołów, Maryja towarzyszyła im tak, jak wcześniej swojemu Synowi, w sposób nienarzucający się, dyskretny.
Biblia nie wspomina o śmierci Matki Bożej. Ale pamięć o tym wydarzeniu, które tradycyjnie nazywane jest Chwalebnym Zaśnięciem Maryi, jest przechowywana w pamięci Kościoła jerozolimskiego. W Jerozolimie znajdują się dwa miejsca kultu związane ze śmiercią Maryi. Jest to benedyktyńska Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny na Syjonie oraz należący do prawosławnych Greków i Ormian Grób Maryi w Dolinie Cedronu. Znaczenie tych miejsc staje się zrozumiałe w świetle literatury apokryficznej. Według apokryfu zatytułowanego Transitus Mariae, po wyruszeniu Apostołów na wyprawy misyjne Maryja pozostała w Jerozolimie, w domu swoich rodziców. Dwadzieścia dwa lata po Wniebowstąpieniu Jezusa, w odpowiedzi na modlitwę, Anioł zapowiedział Maryi, iż po trzech dniach zostanie ona zabrana wraz z ciałem i duszą do nieba. Na prośbę Matki Bożej gromadzą się wokół Niej Apostołowie. Po trzech dniach wspólnych modlitw, do uczniów i Matki swej przybywa Jezus. Zapewnia Maryję, iż pojawił się, aby bezpiecznie przeprowadzić Ją przez śmierć do raju. Po tym niezwykłym zdarzeniu Maryja udaje się w kierunku swego łoża i umiera. Przecudna figura zaśnięcia Matki Bożej znajduje się w Bazylice Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny na Syjonie. Matka Chrystusa w ciszy i spokoju spoczywa na łożu, nad którym rozpięty jest baldachim z mozaikami przedstawiającymi kobiety, które były figurami Maryi (zapowiadały Matkę Najświętszą) w Starym Testamencie. Po śmierci Maryi Jezus poleca Apostołom, by zanieśli Jej ciało do położonego na wschód od miasta nowego grobu, poczym odchodzi do nieba. Uczniowie zgodnie z wolą Jezusa zanoszą ciało Maryi do Doliny Jozafata (Doliny Cedronu) i umieszczają je w grobie. Jezus zstępuje wtedy ponownie i na prośbę Apostołów wskrzesza swoją Matkę, zabierając Ją do raju. W taki narracyjny sposób starożytni chrześcijanie odpowiadali na nurtujące ich pytania dotyczące Maryi. Czynili to na długo zanim Urząd Nauczycielski Kościoła zdecydował się na dogmatyczne zdefiniowanie wiary we Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (1954 r.).
Kiedy jako pielgrzymi schodzimy na samo dno starożytnej krypty w Dolinie Cedronu i gromadzimy się wokół grobu Matki Jezusa, w którym na krótko spoczęło Jej ciało, zastanawiamy się wówczas nad Jej życiem i powołaniem. Staramy się odnaleźć w nim odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące nas samych. Ona przecież była pierwszą, która przeszła tę drogę.

Doczesne szczątki kard. Berana zostaną pochowane w Czechach

2018-04-21 12:03

pb (KAI/RadioPraga) / Rzym

Doczesne szczątki czeskiego kardynała Josefa Berana - symbolu sprzeciwu wobec reżimu komunistycznego - zostały zabrane z Bazyliki św. Piotra, w której spoczywały od 39 lat. W piątek wieczorem dotrarły do Pragi, gdzie23 kwietnia będą pochowane w katedrze św. Wita w Pradze.

Włodzimierz Rędzioch

Kardynał Beran, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych w Terezinie i Dachau, arcybiskup Pragi w latach 1946-69, internowany w czasach komunistycznych, od 1965 r. mieszkał jako wygnaniec w Rzymie. Zmarł tam cztery lata później. Władze Czechosłowacji nie pozwoliły na jego pochówek w ojczyźnie. Dlatego decyzją papieża Pawła VI spoczął w podziemiach bazyliki św. Piotra.

Trumna z doczesnymi szczątkami kardynała po wyjęciu z grobu została 19 kwietnia wieczorem przewieziona do papieskiego kolegium czeskiego Nepomucenum w Rzymie, gdzie kard. Beran mieszkał i zmarł. Ceremonii towarzyszyła delegacja kościelna i państwowa z Czech, a także Czesi mieszkający w Wiecznym Mieście - niektórzy spośród nich uczestniczyli w pogrzebie kardynała w 1969 r.

Mszy św. w Nepomucenum przewodniczył 94-letni słowacki kardynał Jozef Tomko. W kazaniu biskup pomocniczy archidiecezji praskiej Zdeněk Wasserbauer, zaangażowany w proces beatyfikacyjny kard. Berana, przywołał wspomnienie jednego z jego współwięźniów z obozu koncentracyjnego w Dachau. - Kiedy w południe przerywano pracę, wszyscy więźniowie biegli, by stanąć w kolejce po jedzenie. Ale Beran szedł do kaplicy, by klęczeć przed Chrystusem i się modlić, ryzykując, że nie starczy dla niego jedzenia. Czy nie jest to najlepszy przykład wewnętrznej wolności? - pytał retorycznie hierarcha.

Przewodniczący delegacji państwowej, minister kultury Ilja Šmíd powiedział, że powrót kard. Berana do ojczyzny jest wielkim triumfem i zakończeniem jego przymusowej emigracji. Wyraził też przekonanie, że sprowadzenie zwłok kardynała do Czech pomoże poprawić relacje między czeskim społeczeństwem i Kościołem katolickim.

Ambasador Republiki Czeskiej przy Stolicy Apostolskiej Pavel Vošalík uważa, że sprowadzenie zwłok kardynała do ojczyzny może stać się inspiracją dla jego rodaków. - Historia kard. Berana zakończy się, ale jednocześnie będzie żywa jako doświadczenie, lekcja czy przesłanie, które weźmiemy ze sobą. Mam nadzieję, że ktoś pomyśli o tym, przed czym kardynał przestrzegał i za co cierpiał, i czy dotyczy to tylko przeszłości - stwierdził dyplomata.

W miejscu dotychczasowego grobu kard. Berana w podziemiach bazyliki watykańskiej umieszczona zostanie tablica pamiątkowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieci, które potrzebują miłości

2018-04-21 21:01

Pan Kazimierz Szałata odwiedził Wybrzeże Kości Słoniowej i spotkał się 21 kwietnia br. w miejscowości Divo z dziećmi chorymi na najbardziej zjadliwą postać trądu "ulcère de Buruli".

Archiwum Kazimierza Szałaty
Zobacz zdjęcia: Fotorelacja z Wybrzeża Kości Słoniowej

Z dziećmi, które pragną uwagi i ciepła, spędził cały dzień. – Warto było spędzić 14 godzin w samolocie do Abidżanu, a później jeszcze kilka godzin w samochodzie po bezdrożach Afryki - pisze p. Kazimierz Szałata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem