Reklama

Biały Kruk 1

Zmarł Jerzy Pomianowski - pisarz, eseista i wybitny znawca współczesnej Rosji

2016-12-29 20:12

wpolityce.pl

Bożena Sztajner/Niedziela

Zmarł Jerzy Pomianowski - wybitny znawca współczesnej Rosji i krajów Europy Wschodniej, pisarz, eseista, tłumacz „Archipelagu GUŁag” Aleksandra Sołżenicyna i książek Izaaka Babla, Antona Czechowa, Lwa Tołstoja. Miał 95 lat.

Jak poinformował prezes Polskiego PEN Clubu Adam Pomorski, Jerzy Pomianowski zmarł w czwartek w godzinach przedpołudniowych.

Był jednym z ostatnich w tym pokoleniu współpracowników Jerzego Giedroycia i jego „Kultury”. Był dziedzicem ideowym Giedroycia jeżeli chodzi o polską politykę wschodnią, nasze stosunki z sąsiadami ze Wschodu, z Białorusinami, Litwinami, Ukraińcami, Rosjanami. Był także namaszczony przez Giedroycia jako redaktor naczelny miesięcznika „Nowaja Polsza” wydawanego od 1999 r. w języku rosyjskim w Warszawie —zauważył Pomorski.

Jak podkreślił, Pomianowski jako tłumacz, a to była jedna z jego głównych sfer działalności literackiej, miał olbrzymie zasługi, m.in. tworząc polski kanon dzieł Izaaka Babla.

Reklama

Był także tłumaczem Aleksandra Sołżenicyna, przede wszystkim „Archipelagu GUŁag”, ale również innych jego dzieł. Był także publicystą, eseistą, krytykiem teatralnym wybitnie zasłużonym. Jako publicysta koncentrował się bardzo na tych sprawach wschodnich i przez ostatnie ćwierćwiecze trudno sobie wyobrazić tę tematykę bez uwzględnienia jego pism —zaznaczył Pomorski.

Podkreślił, że Pomianowski był człowiekiem olbrzymiego talentu.

Pochodził z rodziny teatralnej (…) i dużo bardzo tej teatralności w sobie nosił. Jednocześnie był człowiekiem oddanym ludziom w przyjaźniach, w relacjach osobistych. Nie ograniczał się do spraw zbiorowości, miał bardzo wyczulone receptory w sprawach indywidualnych. I chyba taki pozostanie w pamięci wszystkich - ciepły, przyjazny ludziom człowiek, jednocześnie broniący imponderabiliów powiedziałbym „z przytupem” i takim teatralnym wykrzyknikiem —powiedział Pomorski.

W ostatnich latach, jak mówił, Pomianowski miał już poważne kłopoty zdrowotne.

I to było takie przygasanie zdrowia. Był też człowiekiem już w wieku czcigodnym —dodał Pomorski.

Jerzy Pomianowski urodził się 13 stycznia w 1921 r. w Łodzi jako Jerzy Birnbaum. Pochodził z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Jego ojciec Stanisław Pomianowski był technikiem włókiennikiem; matka - Janina z domu Kliger była nauczycielką języka polskiego. Maturę zdał w 1938 r. w Polskim Gimnazjum Społecznym w Łodzi (języka polskiego uczył go pisarz Mieczysław Jastrun). Po zdanym egzaminie dojrzałości studiował filozofię na seminarium u Tadeusza Kotarbińskiego na Uniwersytecie Warszawskim.

W 1937 r. pod pseudonimem Dyonizy Aczkolwiek debiutował w „Próbach”. Pierwsze prace literackie zamieszczał w „Szpilkach”, był także felietonistą pisma „Młodzi idą”.

Po wybuchu II wojny trafił do pracy w kopalni w Donbasie. Po napaści hitlerowskich Niemiec na Związek Radziecki w 1941 r. wyjechał do Tadżykistanu, gdzie rozpoczął studia medyczne w Stalinabadzie. Po wojnie należał do PZPR, z której wystąpił w 1966 r. w proteście przeciwko wyrzuceniu z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Leszka Kołakowskiego.

W latach 1947-1951 był kierownikiem Samodzielnego Referatu Prasy i Propagandy Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia. W latach 1951-1958 był kierownikiem działu teatralnego tygodnika „Nowa Kultura”, a w latach 1953-1957 wykładowcą na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował m.in. w tygodniku „Świat”. W latach 1958-1961 był kierownikiem literackim Teatru Narodowego, następnie w latach 1961-1968 zespołu filmowego Syrena.

Pomianowski był wybitnym tłumaczem. Był długoletnim współpracownikiem paryskiej „Kultury”. Pod pseudonimem Michała Kaniowskiego przekładał książki laureata literackiej Nagrody Nobla z 1970 r. - Aleksandra Sołżenicyna. Był tłumaczem nie tylko „Archipelagu GUŁag” i „Kręgu pierwszego” Sołżenicyna, ale także utworów Antona Czechowa, Lwa Tołstoja, Warłama Szałamowa, Michaiła Hellera, Andrieja Sacharowa, Michaiła Bułhakowa, Jewgienija Szwarca, Izaaka Babla.

Tłumaczył nie tylko z języka rosyjskiego na język polski, ale także z języka polskiego na język włoski m.in. utwory Aleksandra Fredry i Karola Wojtyły. Pomianowski to także autor haseł poświęconych polskiej literaturze we włoskiej edycji „Encyclopaedia Britannica”.

W 1999 r. twórca paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyc skłonił go do założenia i redagowania miesięcznika „Nowaja Polsza”, który stał się terenem dialogu polskiej i rosyjskiej inteligencji. Pomianowski jako jego redaktor dbał o bezstronną szczerość zarówno w kronikach wydarzeń, jak i w polemikach i nie unikał tematów gorących jak np. zbrodnia katyńska czy kwestia suwerenności energetycznej.

Mało jest osób tak kompetentnych (…) Jerzy Pomianowski przeżył w Rosji kilka ciężkich lat, nawiązał szerokie stosunki i przyjaźnie w środowiskach inteligenckich, przybliżył nam twórczość tak wybitnych pisarzy jak Babel i Sołżenicyn, i bierze czynny udział w ważniejszych inicjatywach kulturalnych polsko-rosyjskich. Jest również rzeczą ważną, że jego działalność łączy się ze znajomością Zachodu - był przez wiele lat wykładowcą na uniwersytetach włoskich. To pozwala mu na nadanie stosunkom polsko-rosyjskim wymiaru ogólnoeuropejskiego, a nie lokalnego

—mówił o Pomianowskim Giedroyc.

Jako wybitny znawca Rosji i ekspert ds. Wschodu działał m.in. w Polsko-Rosyjskiej Grupie ds. Trudnych. „O Rosji piszę i myślę o niej i rozmawiam z ludźmi właściwe po to, że w jakiś sposób przeciwstawić się tym przesądom, które przeszkadzają nam w Polsce, a także i obywatelom świata żyć i myśleć spokojnie o przyszłości” - mówił Pomianowski.

Pomianowski był także profesorem włoskich uniwersytetów w Bari, Florencji i Pizie. Do Włoch wyjechał pozbawiony możliwości pracy po wydarzeniach marca 1968 r.

Był autorem powieści, w tym książki pt. „Koniec i początek” sfilmowanej następnie przez Jana Rybkowskiego jako „Godziny nadziei” i sztuk teatralnych np. „Sodoma i Odessa”. Zdobył wiele nagród literackich (m.in. PEN-Clubu i ZAIKS-u).

Prezydent Andrzej Duda napisał:

Był cenionym znawcą zagadnień rosyjskich i ukraińskich. W swej publicystyce wielokrotnie wybierał się „na wschód od Zachodu”, zawsze mając na uwadze dobro Polski i bezpieczeństwo regionu. Nie poprzestawał na diagnozach, próbował zrozumieć, wyjaśnić, podsunąć rozwiązanie.

Jako redaktor naczelny pisma „Nowaja Polsza” budował mosty porozumienia z rosyjską inteligencją. We wnikliwych i znakomicie napisanych tekstach starał się ukazywać jak najszersze tło zagadnień. Na płaszczyźnie kultury szukał zbliżenia i dialogu.

Dzięki Jego znakomitym tłumaczeniom polscy czytelnicy mogli poznać wiele ważnych dzieł rosyjskiej literatury, m.in. przejmujący „Archipelag GUŁag: 1918-1956” Aleksandra Sołżenicyna, prozę Izaaka Babla i Antoniego Czechowa.

Tagi:
zmarły

Dębica: wieczorem wprowadzenie urny z prochami ks. Adama Bartkowicza

2018-03-27 14:18

eb / Dębica (KAI)

O godzinie 19.00 do kościoła pw. Ducha Świętego w Dębicy zostanie wprowadzona urna z prochami misjonarza ks. Adam Bartkowicza ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. 20 marca kapłan utonął w Oceanie Indyjskim w Tanzanii, ratując swojego kolegę – kapłana. Wierni w rodzinnej parafii ks. Bartkowicza będą modlić się za jego duszę odmawiając różaniec.

Stowarzyszenie Misji Afrykańskich
Ks. Adam Bartkowicz

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę, 28 marca o godzinie 13.00. Uroczystej Mszy św. będzie przewodniczył bp Stanisław Salaterski. Po Mszy urna z prochami zostanie złożona w grobowcu kapłańskim na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej w Dębicy.

Przy urnie kapłana w Borzęcinie Dużym modlili się już duchowni ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. „To co przeżywamy w ostatnich dniach to dla nas rekolekcje wielkopostne. Jeszcze nie mogę odczytać, co Bóg chce nam przez to wszystko powiedzieć. Ks. Adam oddał życie za drugiego człowieka. To dla nas wyzwanie” – powiedział KAI ks. Andrzej Grych SMA, przełożony prowincji polskiej Stowarzyszenia Misji Afrykańskich.

Transmisja z Mszy św. pogrzebowej dostępna będzie pod adresem www.kamery24.org/transmisja/ - Rozesłaliśmy tę informację o transmisji do naszych misjonarzy. Modlitwa za ks. Adama będzie w Dębicy, w Polsce i na świecie – dodaje ks. Grych.

W pogrzebie obok rodziny ks. Adama, parafian i mieszkańców Dębicy mają uczestniczyć misjonarze, kapłani, przedstawiciele Komisji Misyjnej KEP, Wydziału Misyjnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie. Obecny będzie również ks. Janusz Machota, przełożony SMA w Tanzanii.

Ksiądz Adam Bartkowicz, misjonarz ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich (SMA) urodził się 1 kwietnia 1983 roku w Dębicy, w diecezji tarnowskiej. W latach 1990–1998 uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 3 im. gen. Tadeusza Bora- Komorowskiego w Dębicy. Następnie kształcił się w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Dębicy i tam również otrzymał tytuł Technika Technologii Drewna.

Po zdaniu egzaminu dojrzałości wstąpił do Stowarzyszenia Misji Afrykańskich w Borzęcinie Dużym k. Warszawy. Począwszy od października 2003 do czerwca 2006 roku studiował przez dwa lata filozofię i przez rok teologię dojeżdżając do Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Ołtarzewie.

Po ukończeniu kursu językowego w Wielkiej Brytanii, ks. Adam poleciał w październiku 2007 roku na rok stażu pastoralnego do Tanzanii. Okres ten spędził najpierw w parafii Bugisi, a następnie w parafii Mwandoya w diecezji Shinyanga. Pomagał ludziom w pogłębianiu ich relacji z Panem Bogiem, uczył katechezy, oraz doskonalił swoją znajomość języka swahili.

W października 2008 roku ks. Adam rozpoczął w Calavi (Benin) Międzynarodowy Nowicjat w otoczeniu kleryków SMA z różnych kontynentów.

W 2009 podjął studia teologii w Tangaza College w stolicy Kenii, Nairobi. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 czerwca 2013 roku w Dębicy w jego rodzinnej parafii.

Po święceniach kapłańskich, ks. Adam został wysłany do pracy misyjnej do Tanzanii, do parafii Ngudu, w diecezji Mwanza. Od listopada 2015 roku, pracował na wyspie Ukara w diecezji Bunda. W styczniu tego roku, ks. Adam udał się do Bagamoyo aby uczestniczyć w programie formacyjnym. 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim, ratując swojego kolegę – kapłana, który zaczął się topić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Viktor Orbán podziękował

2018-04-18 11:44

Mirosław Piotrowski
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 46-47

Mówi się o możliwym odwróceniu brukselskich sojuszy

PAP/EPA

Węgierski premier, który kolejny raz zdecydowanie wygrał wybory parlamentarne, podziękował dwóm zagranicznym delegacjom: polskiej i bawarskiej, a konkretnie trzem osobom: prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, premierowi Polski Mateuszowi Morawieckiemu i bawarskiemu europosłowi Manfredowi Weberowi. Trójka ta w trakcie kampanii wyborczej pojechała na Węgry i zachęcała do głosowania na Orbána oraz jego partię Fidesz. Najwięcej emocji wywołało aktywne wsparcie Orbána przez Webera – szefa największej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim, Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Do niej należą nie tylko niemieccy towarzysze Webera z CSU i CDU Angeli Merkel, ale też m.in. europosłowie PO i... Fideszu. Ileż to razy na przestrzeni wielu lat słyszałem od kolegów z EPL, że tym razem to już na pewno wyrzucą przedstawicieli Orbána ze swojej grupy. Formułowali to nie dalej jak kilka miesięcy temu. Wzburzali się przed debatą PE w Brukseli na temat Węgier i naruszania przez rząd Orbána praworządności, a  także w jej trakcie. Ostro atakował też komisarz Timmermans, zarzucając tłamszenie na Węgrzech wolności naukowej, czego koronnym dowodem miała być likwidacja Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego George’a Sorosa. Win oczywiście było więcej. W brzmieniu podobne do tych, które dzisiaj przypisuje się Polsce. Słynny art. 7 traktatu uruchomiony wobec Polski skrojony był przecież na miarę Orbána, nazywanego czarną owcą UE. A tu proszę, największa partia rządząca w UE nie karci, nie wyrzuca, a... popiera.

Co do EPL, to ona obsadza wszystkie unijne stanowiska. Z jej nadania są szefowie najważniejszych instytucji, czyli Jean-Claude Juncker, Antonio Tajani i Donald Tusk, którego notabene poparł także Orbán. Teraz europejska grupa pomogła jemu, a że nadal niektórzy powtarzają mantrę o łamaniu praworządności na Węgrzech... Kto by się tym na serio w Unii przejmował? Liczą się pragmatyczne, polityczne kalkulacje.

Za rok wybory do PE. EPL chce zachować pozycję lidera i decydować. Do tego musi mieć największą liczbę europosłów. Węgrzy liczą się tak samo jak inne narodowości. Niektóre narodowe delegacje mogą osłabnąć, inne odejść. Nie jest tajemnicą, że prezydent Francji Macron kombinuje coś na boku. Ponoć chciałby stworzyć nową grupę w PE albo wejść w alians z liberałami. A propos słabnięcia: zjawisko to obserwuje kierownictwo EPL w szeregach swoich sojuszników z Polski – PO i PSL. Pewnie stąd w kuluarach słychać i nawet przebija się w mediach o możliwym odwróceniu brukselskich sojuszy. Tylko kto komu będzie wówczas dziękował?

Mirosław Piotrowski, Poseł do Parlamentu Europejskiego www.piotrowski.org.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

On tu Jest

2018-04-19 16:10

Anna Buchar

W najbliższą sobotę serdecznie zapraszamy osoby adorujące Najświętszy Sakrament i tych, którzy chcieliby doświadczyć żywej obecności Jezusa do kościoła pw. św. Chrystusa Króla w Głuszycy, gdzie odbędzie się konferencja On tu Jest.


Konferencję (o tym samym tytule) rozpocznie nasz wrocławski duszpasterz, ks. dr Aleksander Radecki. Tuż po nim z wykładem ,,Dynamiczna Cisza” wystąpi ks. dr hab. Dominik Ostrowski ze Świdnicy.

Organizatorzy w trakcie wydarzenia będą zapraszać do inicjatywy „Adoruj24”. Nie zabraknie także Eucharystii, której przewodniczyć będzie biskup świdnicki, bp Ignacy Dec. Wydarzenie zakończy koronka do Miłosierdzia Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem