Reklama

Franciszek do dyplomatów o bezpieczeństwie i pokoju na świecie

2017-01-09 12:23

tłum. st (KAI) / Watykan / KAI

Grzegorz Gałązka

O bezpieczeństwie i pokoju na świecie mówił Franciszek podczas noworocznego spotkania w Watykanie z członkami korpusu dyplomatycznego, akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Papież m. in. wezwał wszystkie autorytety religijne, aby "wspólnie stanowczo podkreśliły, że nigdy nie wolno zabijać w imię Boga". Mówiąc o problemie migracji zaznaczył, że nie można się godzić, aby pewne kraje pozostawały wobec niego obojętne, podczas gdy inne biorą na siebie ciężar humanitarny, nierzadko ze znacznym wysiłkiem i poważnymi niedogodnościami, aby poradzić sobie z kryzysem, który zdaje się nie mieć końca.

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Ekscelencje, drodzy ambasadorowie, Panie i Panowie!

Witam was i dziękuję za waszą tak liczną i sumienną obecność na tym tradycyjnym spotkaniu, pozwalającym na złożenie sobie nawzajem życzeń, aby niedawno rozpoczęty rok był dla wszystkich czasem radości, pomyślności i pokoju. Szczególne uczucia wdzięczności kieruję do dziekana Korpusu Dyplomatycznego, Jego Ekscelencji pana Armindo Fernandesa do Espírito Santo Vieira, ambasadora Angoli, za pełne szacunku słowa pozdrowienia, skierowane w imieniu całego korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Niedawno powiększył się on w następstwie nawiązania przed miesiącem stosunków dyplomatycznych z Islamską Republiką Mauretanii. Pragnę również wyrazić wdzięczność wielu ambasadorom mieszkającym w Rzymie, których liczba powiększyła się w ciągu minionego roku, a także ambasadorom mieszkającym w innych krajach, którzy swoją dzisiejszą obecnością pragną podkreślić więzy przyjaźni łączące ich narody ze Stolicą Apostolską. Jednocześnie chciałbym skierować szczególne wyrazy współczucia do ambasadora Malezji, przypominając jego poprzednika, Dato’ Mohda Zulkephli Bin Mohd Noora, który zmarł w lutym ubiegłego roku.

Reklama

W ciągu minionego roku relacje między waszymi krajami a Stolicą Apostolską mogły się jeszcze bardziej pogłębić dzięki pożytecznym wizytom wielu szefów państw i rządów, które miały miejsce także w związku z różnymi wydarzeniami, które naznaczyły niedawno zakończony Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Podpisano lub ratyfikowano również kilka umów dwustronnych, zarówno o charakterze ogólnym, w celu uznania statusu prawnego Kościoła z Demokratyczną Republiką Konga, Republiką Środkowoafrykańską, Beninem i Timorem Wschodnim, jak i o charakterze bardziej specyficznym, jak aneks podpisany z Francją lub Konwencja w sprawach podatkowych z Republiką Włoską, która niedawno weszła w życie, do których trzeba dodać Memorandum o Porozumieniu pomiędzy Sekretariatem Stanu i Rządem Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ponadto w perspektywie zaangażowania Stolicy Apostolskiej w wypełnienie zobowiązań przyjętych na mocy podpisanych umów, wdrożono w pełni porozumienie (Comprehensive Agreement) z Państwem Palestyńskim, które weszło w życie rok temu.

Drodzy Ambasadorowie,

Sto lat temu, świat był w samym środku pierwszej wojny światowej, „bezsensownej rzezi”(1), w której nowe techniki walki siały śmierć i spowodowały ogromne cierpienia bezbronnej ludności cywilnej. W 1917 roku, oblicze konfliktu głęboko się zmieniło, zyskując coraz bardziej aspekt globalny, podczas gdy na horyzoncie pojawiały się te reżimy totalitarne, które przez długi czas były przyczyną rozdzierających podziałów. Sto lat później mieszkańcy wielu części świata mogą powiedzieć, iż cieszyli się dłuższymi okresami pokoju, które sprzyjały możliwości rozwoju gospodarczego i formom bezprecedensowego dobrobytu. Jeżeli dla wielu pokój wydaje się w pewien sposób niekwestionowanym dobrem, niemal nabytym prawem, do którego nie przywiązuje się już zbytniej uwagi, to dla wielu jest on nadal tylko odległym marzeniem. Miliony ludzi nadal żyją pośród bezsensownych konfliktów. Nawet w miejscach, które niegdyś uważano za bezpieczne, dostrzegane jest ogólne poczucie strachu. Często jesteśmy przytłoczeni obrazami śmierci, cierpienia niewinnych błagających o pomoc i pociechę, żałoby kogoś, kto opłakuje osobę bliską z powodu nienawiści i przemocy, dramatu uchodźców, którzy uciekają przed wojną lub imigrantów, którzy tragicznie giną.

Chciałbym zatem poświęcić dzisiejsze spotkanie kwestii bezpieczeństwa i pokoju, ponieważ w klimacie ogólnego zatroskania o teraźniejszość oraz niepewności i lęku o przyszłość, w którym jesteśmy zanurzeni, uważam, że ważne jest skierowanie słowa nadziei, które wskazałoby również perspektywę drogi. Zaledwie kilka dni temu obchodziliśmy 50. Światowy Dzień Pokoju, ustanowiony przez mojego błogosławionego poprzednika Pawła VI, „aby pierwszy dzień w kalendarzu, który odmierza rytm ludzkiego życia w czasie, stał się jak gdyby zapowiedzią i obietnicą tego, iż w przyszłych dziejach ludzkości będzie panował pokój, oparty na sprawiedliwej i dobroczynnej równowadze”(2). Dla chrześcijan, pokój jest darem od Pana, ogłoszonym i opiewanym przez aniołów w chwili narodzin Chrystusa: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2, 14). Jest on dobrem pozytywnym, „owocem porządku zaszczepionego społeczeństwu ludzkiemu”(3) przez Boga i „nie jest jedynie brakiem wojny”(4). Nie może „sprowadzać się jedynie do utrzymania równowagi wrogich sił”(5), ale raczej wymaga zaangażowania owych ludzi dobrej woli, „spragnionych wciąż doskonalszej sprawiedliwości”(6).

W tej perspektywie, wyrażam żywe przekonanie, że każdy przejaw religii jest powołany do krzewienia pokoju. Mogłem tego doświadczyć w znamienny sposób podczas Światowego Dnia Modlitwy o Pokój, który odbył się w Asyżu we wrześniu ubiegłego roku, podczas którego przedstawiciele różnych religii spotkali się, aby „razem dać głos tym, którzy cierpią, tym, którzy są pozbawieni głosu i nie są wysłuchani”(7), podobnie jak podczas mojej wizyty w Synagodze w Rzymie czy w meczecie w Baku.

Wiemy, że nie brakowało przemocy motywowanej religijnie, począwszy od Europy, gdzie historyczne podziały między chrześcijanami trwały zbyt długo. Podczas mojej niedawnej podróży do Szwecji chciałem przypomnieć o pilnej potrzebie uleczenia ran z przeszłości i wspólnego podążania ku wspólnym celom. U podstaw takiego pielgrzymowania może być jedynie autentyczny dialog między różnymi wyznaniami religijnymi. Jest to dialog możliwy i konieczny, jak próbowałem o tym zaświadczyć podczas spotkania z Patriarchą Moskiewskim Cyrylem, które odbyło się na Kubie, a także podczas podróży apostolskich do Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu, gdzie dostrzegłem słuszne dążenie tych narodów do załagodzenia konfliktów, od lat wyrządzających szkodę zgodzie i pokojowi.

Jednocześnie, nie powinniśmy zapominać o wielu dziełach inspirowanych religijnie, które przyczyniają się, czasami nawet z ofiarą męczenników, do budowania dobra wspólnego, poprzez edukację i pomoc, zwłaszcza w regionach najbardziej upośledzonych i teatrach konfliktu. Dzieła takie przyczyniają się do pokoju i dają świadectwo, jak można konkretnie wspólnie żyć i pracować, pomimo przynależności do rożnych narodów, kultur i tradycji, za każdym razem kiedy w centrum naszych działań znajduje się godność osoby ludzkiej.

Niestety, zdajemy sobie sprawę, że także dzisiaj doświadczenie religijne zamiast otwierać na innych, czasami może być wykorzystywane jako pretekst do zamknięcia, marginalizacji i przemocy. Mam na myśli zwłaszcza terroryzm o podłożu fundamentalistycznym, który również w ubiegłym roku zgarnął wiele ofiar na świecie: w Afganistanie, Bangladeszu, Belgii, Burkina Faso, Egipcie, Francji, Niemczech, Jordanii, Iraku, Nigerii, Pakistanie, Stanach Zjednoczonych Ameryki, Tunezji i Turcji. Są to tchórzliwe gesty, wykorzystujące dzieci do zabijania, jak w Nigerii; wymierzone w tych, którzy się modlą, jak miało to miejsce w katedrze koptyjskiej w Kairze, w podróżujących lub pracujących jak w Brukseli, którzy chodzą po ulicach miasta, jak w Nicei i Berlinie, albo tylko świętujących nadejście nowego roku, jak w Stambule.

Jest to szał zabijania, który wyzyskuje imię Boże, by siać śmierć, usiłując okazać chęć panowania i władzy. Dlatego wzywam wszystkie autorytety religijne, aby wspólnie stanowczo podkreśliły, że nigdy nie wolno zabijać w imię Boga. Fundamentalistyczny terroryzm jest owocem poważnego ubóstwa duchowego, z którym często łączy się również znaczne ubóstwo społeczne. Może być on całkowicie pokonany tylko przez wspólny wkład przywódców religijnych i politycznych. Zadaniem pierwszych jest przekazywanie tych wartości religijnych, które nie dopuszczają przeciwstawiania sobie bojaźni Bożej i miłości bliźniego. Do drugich należy zapewnienie prawa do wolności religii w przestrzeni publicznej, uznając pozytywny i konstruktywny wkład, jaki wnosi ona w budowanie społeczeństwa obywatelskiego, gdzie nie można postrzegać jako niezgodnych z sobą przynależności społecznej, usankcjonowanej przez zasadę obywatelstwa, i duchowego wymiaru życia. Do kompetencji rządzących należy między innymi odpowiedzialność za zapobieganie tworzeniu się takich warunków, które stają się podatnym gruntem dla rozprzestrzeniania się fundamentalizmu. Wymaga to odpowiedniej polityki społecznej, dążącej do zwalczania ubóstwa. Nie może ona pomijać szczerego docenienia rodziny jako uprzywilejowanego miejsca ludzkiego dojrzewania oraz znaczących inwestycji w edukację i kulturę.

W związku z tym, z zainteresowaniem przyjmuje inicjatywę Rady Europy na temat wymiaru religijnego dialogu międzykulturowego, która w ubiegłym roku skupiła się na roli edukacji w zapobieganiu radykalizacji postaw prowadzącej do terroryzmu i gwałtownego ekstremizmu. Chodzi o szansę dokładnego przestudiowania wkładu zjawiska religijnego i roli edukacji w prawdziwym uspokojeniu tkanki społecznej, niezbędnym dla współistnienia w społeczeństwie wielokulturowym.

W tym sensie, pragnę wyrazić przekonanie, że wszelka władza polityczna nie może ograniczać się tylko do zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom – pojęcie, które łatwo możne sprowadzać się do prostego „spokojne życie” – ale jest także powołana, aby być prawdziwym promotorem i budowniczym pokoju. Pokój jest „cnotą czynną”, która wymaga zaangażowania i współpracy każdej poszczególnej osoby i całego społeczeństwa. Jak zauważył II Sobór Watykański: „pokoju nigdy nie osiąga się raz na zawsze, lecz należy go budować nieustannie”(8), chroniąc dobro ludzi, szanując ich godność. Budowanie go wymaga przede wszystkim wyrzeczenia się przemocy w dochodzeniu swoich praw(9). Właśnie tej zasadzie poświęciłem Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2017, zatytułowane: „Wyrzeczenie się przemocy: styl polityki na rzecz pokoju”, by przede wszystkim przypomnieć, że wyrzeczenie się przemocy powinno być stylem politycznym opartym na prymacie prawa i godności każdej osoby.

Budowanie pokoju wymaga również, „wykorzenienia przyczyn nieporozumień między ludźmi, które prowadzą do wojen”(10), począwszy od niesprawiedliwości. Istotnie istnieje ścisły związek między sprawiedliwością a pokojem(11). „Skoro jednak sprawiedliwość ludzka jest zawsze krucha i niedoskonała – zauważa Jan Paweł II – zdana na egoizm i ograniczenia zarówno osób, jak i całych grup, należy ją praktykować w duchu przebaczenia i w pewnym sensie uzupełniać przebaczeniem, które goi rany i odnawia zakłócone relacje pomiędzy ludźmi. (...) Przebaczenie w żadnej mierze nie przeciwstawia się sprawiedliwości, gdyż nie polega na rezygnacji ze słusznych żądań, by naruszony porządek został naprawiony, (...) lecz jest gruntownym uzdrowieniem krwawiących ran duszy. Dla takiego uzdrowienia sprawiedliwość i przebaczenie są równie istotne”(12). Te słowa, aktualne dziś bardziej niż kiedykolwiek, spotkały się z gotowością niektórych szefów państw i rządów, by dokonać aktu łaski wobec więźniów. Im, a także osobom dokładającym starań, aby stworzyć więźniom godne warunki życia oraz sprzyjać ich reintegracji społecznej, pragnę wyrazić moje szczególne uznanie i wdzięczność.

Jestem przekonany, że dla wielu osób Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia był szczególnie dobrą okazją do odkrycia także „wielkiego i pozytywnego wpływu miłosierdzia jako wartości społecznej” . Każdy może w ten sposób przyczynić się do zrodzenia „kultury miłosierdzia w oparciu o odkrycie spotkania z innymi: kultury, w której nikt nie patrzy na innych obojętnie lub odwraca wzrok, gdy widzi cierpienie innych”(13). Tylko w ten sposób możliwe jest budowanie społeczeństw otwartych i gościnnych wobec cudzoziemców, a jednocześnie, bezpiecznych i żyjących w pokoju w swoim obrębie. Jest to tym bardziej konieczne w chwili obecnej, kiedy nieustannie trwają w różnych częściach świata duże przepływy migracyjne. Myślę szczególnie o wielu uchodźcach i wysiedleńcach w niektórych rejonach Afryki, Azji Południowo-Wschodniej oraz osobach uciekających ze stref konfliktu na Bliskim Wschodzie.

W ubiegłym roku wspólnota międzynarodowa miała do czynienia z dwoma ważnymi wydarzeniami zwołanymi przez Organizację Narodów Zjednoczonych: pierwszym Światowym Szczytem Humanitarnym i Szczytem na temat dużych ruchów uchodźców i migrantów. Potrzebne jest wspólne zaangażowanie wobec migrantów, uchodźców i wysiedleńców, które pozwalałoby zgotować im godne przyjęcie. Oznacza to umiejętność połączenia prawa „każdego człowieka (...) by wyemigrować do innych wspólnot politycznych i zamieszkania w ich granicach”(14), a jednocześnie zapewnienia możliwości integracji imigrantów w tkankę społeczną, w którą się włączają, aby nie odczuwała ona zagrożenia swojego bezpieczeństwa, tożsamości kulturowej i równowagi polityczno-społecznej. Z drugiej strony sami imigranci nie mogą zapominać o obowiązku respektowania praw, kultury i tradycji krajów, w których są goszczeni.

Roztropne podejście ze strony władz publicznych nie oznacza realizacji polityki zamknięcia wobec imigrantów, ale pociąga za sobą mądre i dalekowzroczne ocenienie, do jakiego stopnia ich kraj jest w stanie, nie szkodząc dobru wspólnemu obywateli, zapewnić godne życie imigrantom, zwłaszcza tym, którzy mają realną potrzebę ochrony. Nie można zwłaszcza sprowadzać obecnego dramatycznego kryzysu jedynie do rachunku liczbowego. Imigranci są osobami, z imionami, historią, rodzinami i nigdy nie może być prawdziwego pokoju, dopóki będzie istnieć choćby jedna istota ludzka, która doznaje gwałtu na swojej tożsamości osobistej czy jest sprowadzona jedynie do liczby statystycznej lub przedmiotu interesu gospodarczego.

Problem imigracji jest kwestią, w której nie można się godzić, aby pewne kraje pozostawały obojętne, podczas gdy inne biorą na siebie ciężar humanitarny, nierzadko ze znacznym wysiłkiem i poważnymi niedogodnościami, aby poradzić sobie z kryzysem, który zdaje się nie mieć końca. Wszyscy powinni się czuć budowniczymi i uczestnikami międzynarodowego dobra wspólnego, także poprzez konkretne gesty humanitarne, stanowiące istotne czynniki tego pokoju i rozwoju, których całe narody i miliony osób wciąż oczekują. Dlatego jestem wdzięczny wielu krajom, które wielkodusznie przyjmują osoby potrzebujące, począwszy od kilku państw europejskich, zwłaszcza Włoch, Niemiec, Grecji i Szwecji.

Zawsze pozostanę pod wrażeniem podróży, jaką odbyłem na wyspę Lesbos, wraz z moimi braćmi patriarchą Bartłomiejem i arcybiskupem Hieronimem, gdzie widziałem i namacalnie dotknąłem dramatycznej sytuacji w obozach dla uchodźców, ale także humanitaryzm i ducha służby wielu ludzi zaangażowanych, aby im pomóc. Nie należy też zapominać o gościnności oferowanej przez inne kraje Europy i Bliskiego Wschodu, takie jak Liban, Jordania, Turcja, a także zaangażowanie różnych krajów Afryki i Azji. Również podczas mojej podróży do Meksyku, gdzie mogłem doświadczyć radości narodu meksykańskiego, czułem się blisko tysięcy imigrantów z Ameryki Środkowej, którzy doznają straszliwych niesprawiedliwości i niebezpieczeństw, próbując zyskać szanse na lepszą przyszłość – ofiary szantażu i przedmiot tego nikczemnego kupczenia – strasznej postaci współczesnego niewolnictwa – jaką jest handel ludźmi.

Wrogiem pokoju jest taka „ograniczona wizja” człowieka, która otwiera drogę do rozprzestrzenienia się bezprawia, nierówności społecznych, korupcji. Właśnie w obliczu tego ostatniego zjawiska Stolica Apostolska podjęła nowe zobowiązania, składając formalnie w dniu 19 września ubiegłego roku dokument przystąpienia do Konwencji Narodów Zjednoczonych przeciwko korupcji, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 31 października 2003.

W swej encyklice "Populorum progressio", której w roku bieżącym przypada pięćdziesiąta rocznica, błogosławiony Paweł VI przypomniał, że takie nierówności powodują niezgodę. „Nie można dojść do pokoju inaczej, jak przez postęp kulturalny i rozwój gospodarczy”(15), który władze publiczne mają obowiązek pobudzać i wspierać, tworząc warunki dla bardziej sprawiedliwego podziału zasobów i stymulując możliwości pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych. Na całym świecie jest wciąż wiele osób, szczególnie dzieci, które nadal cierpią z powodu strukturalnego ubóstwa i żyją w warunkach braku bezpieczeństwa żywnościowego – a wręcz głodu –, podczas gdy zasoby naturalne są przedmiotem chciwości i wyzysku nielicznych, zaś ogromne ilości żywności są codziennie trwonione.

Dzieci i młodzi ludzie są przyszłością, dla nich pracujemy i budujemy. Nie można ich egoistycznie lekceważyć i o nich zapominać. Z tego powodu, jak przypomniałem ostatnio w liście skierowanym do wszystkich biskupów, uważam, że priorytetem jest obrona dzieci, których niewinność jest często rozdarta pod ciężarem wyzysku, nielegalnej i niewolniczej pracy, prostytucji oraz nadużyć dorosłych, złoczyńców oraz handlarzy śmierci(16).

Podczas mojego pobytu w Polsce, z okazji Światowego Dnia Młodzieży, mogłem spotkać tysiące ludzi młodych, pełnych entuzjazmu i radości życia. U wielu innych widziałem jednak ból i cierpienie. Myślę o chłopcach i dziewczętach, którzy znoszą konsekwencje okrutnego konfliktu w Syrii, pozbawionych radości dzieciństwa i młodości: od możliwości swobodnej zabawy, po szansę chodzenia do szkoły. Ku nim i ku całemu umiłowanemu narodowi syryjskiemu biegnie moja nieustanna myśl, gdy równocześnie apeluję do wspólnoty międzynarodowej o skwapliwe dołożenie starań, aby podjęto poważne negocjacje, które na zawsze położyłyby kres konfliktowi powodującemu prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu katastrofę humanitarną. Każda ze stron sporu musi uznać za priorytetowe poszanowanie międzynarodowego prawa humanitarnego, zapewniając ochronę ludności cywilnej i niezbędnej pomocy humanitarnej dla ludności. Wszyscy pragną, aby niedawno podpisane zawieszenie broni mogło być znakiem nadziei dla całego narodu syryjskiego, który bardzo go potrzebuje.

Wymaga to również podejmowania wysiłków na rzecz wyeliminowania nikczemnego handlu bronią i nieustannego wyścigu produkowania i rozpowszechniania coraz bardziej wymyślnych broni. Znaczny niepokój budzą eksperymenty prowadzone na Półwyspie Koreańskim, destabilizujące cały region i stawiające kłopotliwe pytania całej społeczności międzynarodowej odnośnie do ryzyka nowego wyścigu zbrojeń nuklearnych. Zachowują swoją wielką aktualność słowa św. Jana XXIII zawarte w encyklice Pacem in terris, gdy stwierdzał: „Rozum i poczucie ludzkiej godności domagają się usilnie zaprzestania współzawodnictwa w rozbudowie potencjału wojennego, równoczesnej redukcji uzbrojenia poszczególnych państw, zakazu używania broni atomowej”(17). W tej perspektywie, a także mając na względzie najbliższą Konferencję Rozbrojeniową, Stolica Apostolska usiłuje krzewić etykę pokoju i bezpieczeństwa, wykraczającą poza ów strach i „zamknięcie”, które uwarunkowują debatę na temat broni atomowej.

Także w odniesieniu do broni konwencjonalnych należy zauważyć, że łatwość, z jaką nierzadko można uzyskać dostęp do rynku broni, także małokalibrowej, nie tylko pogarsza sytuację w różnych obszarach objętych konfliktem, ale stwarza także szerokie i ogólne poczucie niepewności i strachu, tym bardziej niebezpieczne, im bardziej przechodzimy przez chwile niepewności społecznej i epokowych zmian, takich jak obecnie.

Wrogiem pokoju jest ideologia, która wykorzystuje trudności społeczne do wzniecania pogardy i nienawiści, widząc drugą osobę jako wroga, którego trzeba unicestwić. Niestety nowe formy ideologiczne stale pojawiają się na horyzoncie ludzkości. Udając nosicieli dobra dla ludzi, pozostawiają za sobą przeciwnie nędzę, podziały, napięcia społeczne, cierpienia, a nierzadko nawet śmierć. Natomiast pokój zdobywa się dzięki solidarności. Z niej wypływa chęć dialogu i współpracy, która w dyplomacji znajduje podstawowe narzędzie. W perspektywie miłosierdzia i solidarności mieści się głębokie zaangażowanie Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego w zażegnywanie konfliktów lub wspomaganie procesów pokojowych, pojednania i poszukiwania ich negocjacyjnych rozwiązań. Cieszy, gdy można zobaczyć, że niektóre podejmowane próby napotykają na dobrą wolę wielu ludzi, którzy z wielu stron aktywnie i skutecznie działają na rzecz pokoju. Myślę o wysiłkach podejmowanych przez ostatnie dwa lata w celu ponownego zbliżenia Kuby i Stanów Zjednoczonych. Myślę też o wytrwałych wysiłkach podejmowanych, chociaż pośród trudności, by zakończyć wieloletni konflikt w Kolumbii.

Takie podejście ma na celu sprzyjanie wzajemnemu zaufaniu, wsparcie dróg dialogu i podkreślenie potrzeby odważnych gestów, które są wyjątkowo pilnie konieczne także w sąsiedniej Wenezueli, gdzie skutki kryzysu politycznego, społecznego i gospodarczego od dawna kładą się ciężarem na ludności cywilnej; lub w innych częściach świata, począwszy od Bliskiego Wschodu, nie tylko by położyć kres konfliktowi syryjskiemu, ale także udzielić poparcia społeczeństwu w pełni pojednanemu w Iraku i Jemenie. Stolica Apostolska ponawia również swój stanowczy apel o wznowienie dialogu między Izraelczykami a Palestyńczykami, aby osiągnięto stabilne i trwałe rozwiązanie, które zapewniłoby pokojowe współistnienie dwóch państw w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową. Żaden konflikt nie może stać się przyzwyczajeniem, z którym wydaje się, że nikt nie jest w stanie się rozstać. Izraelczycy i Palestyńczycy potrzebują pokoju. Cały Bliski Wschód pilnie potrzebuje pokoju!

Niech dojdzie również do pełnego wdrożenia umów mających na celu przywrócenie pokoju w Libii, gdzie wyjątkowo pilne jest załagodzenie podziałów, do jakich doszło w minionych latach. Podobnie popieram wszelkie wysiłki na poziomie lokalnym i międzynarodowym w celu przywrócenia społecznej harmonii w Sudanie i Sudanie Południowym, w Republice Środkowoafrykańskiej, udręczonych nieustannymi starciami zbrojnymi, rzeziami i zniszczeniami, a także w innych państwach kontynentu naznaczonych napięciami oraz niestabilnością polityczną i społeczną. W szczególności pragnę, ażeby niedawne porozumienie podpisane w Demokratycznej Republice Konga sprawiło, by osoby odpowiedzialne za życie polityczne skwapliwie dążyły do krzewienia pojednania i dialogu między wszystkimi warstwami społeczeństwa obywatelskiego. Moja myśl biegnie także ku Birmie, aby promowano pokojowe współistnienie i aby z pomocą społeczności międzynarodowej, nie zabrakło pomocy tym, którzy jej poważnie i pilnie potrzebują.

Także w Europie, gdzie nie brakuje napięć, gotowość do dialogu jest jedyną drogą zapewniającą bezpieczeństwo i rozwój kontynentu. Dlatego z zadowoleniem przyjmuję inicjatywy mające na celu sprzyjanie procesowi zjednoczenia Cypru, który właśnie dziś jest świadkiem wznowienia negocjacji. Życzę też, aby na Ukrainie zdecydowanie kontynuowano poszukiwanie realnych rozwiązań na rzecz pełnej realizacji zobowiązań podjętych przez strony, a przede wszystkim zapewniono szybką reakcję na sytuację humanitarną, która nadal pozostaje poważna.

Cała Europa przeżywa decydujący moment swojej historii, w którym jest wezwana do ponownego odkrycia swojej tożsamości. Wymaga to ponownego odkrycia korzeni, aby można było ukształtować swoją przyszłość. W obliczu bodźców dążących do rozpadu, bardziej niż kiedykolwiek pilne jest zaktualizowanie „idei Europy”, aby zrodzić nowy humanizm oparty na zdolności do integracji, do dialogu i do rodzenia(18), które uczyniły wielkim tak zwany Stary Kontynent. Proces integracji europejskiej, który rozpoczął się po II wojnie światowej, był i jest nadal wyjątkową okolicznością sprzyjającą stabilności, pokojowi i solidarności między narodami. W tym miejscu mogę jedynie potwierdzić zainteresowanie i troskę Stolicy Apostolskiej o Europę i jej przyszłość, będąc świadomym, że wartości, z jakich ten projekt, którego w roku bieżącym obchodzimy sześćdziesiątą rocznicę, zaczerpnął swe źródło i na jakich się opiera, są wspólne dla całego kontynentu i wykraczają poza granice samej Unii Europejskiej.

Ekscelencje, Panie i Panowie!

Budowanie pokoju oznacza jednak również aktywne działanie na rzecz troski o stworzenie. Porozumienie paryskie w sprawie klimatu, które niedawno weszło w życie, jest ważnym znakiem naszego wspólnego zaangażowania, aby pozostawić tym, którzy przyjdą po nas, świat piękny, w którym dobrze się żyje. Pragnę, aby wysiłek podejmowany w ostatnich latach w celu zapobieżenia zmianom klimatycznym napotykał coraz szerszą współpracę wszystkich, ponieważ Ziemia jest naszym wspólnym domem i trzeba uznać, że decyzje każdego mają wpływ na życie wszystkich.

Jednakże, jest również oczywiste, że istnieją zjawiska, które przekraczają możliwości ludzkiego działania. Mam tu na myśli liczne trzęsienia ziemi, które dotknęły niektóre regiony świata. Myślę przede wszystkim o tych, które miały miejsce w Ekwadorze, Włoszech i Indonezji, a które spowodowały liczne ofiary śmiertelne i nadal wiele osób żyje w warunkach bardzo niebezpiecznych. Mogłem osobiście odwiedzić kilka obszarów dotkniętych trzęsieniem ziemi w środkowych Włoszech, gdzie widząc zniszczenia, jakie spowodowało trzęsienie ziemi na ziemi bogatej w dzieła sztuki i kultury, mogłem dzielić cierpienie wielu ludzi, wraz z ich odwagą i determinacją, by odbudować to, co uległo zniszczeniu. Oby solidarność, która zjednoczyła umiłowany naród włoski w pierwszych godzinach po trzęsieniu ziemi nadal ożywiała cały kraj, zwłaszcza w tym trudnym momencie jego historii. Stolica Apostolska i Włochy są ze sobą szczególnie powiązane z oczywistych względów historycznych, kulturowych i geograficznych. Ta więź ukazała się w wyraźnie w roku jubileuszowym i dziękuję wszystkim władzom włoskim za ich pomoc w organizacji tego wydarzenia, a także zapewnieniu bezpieczeństwa pielgrzymom przybyłym z całego świata.

Drodzy Ambasadorowie

Pokój jest darem, wyzwaniem i trudem. Darem, ponieważ wypływa z serca Boga; wyzwaniem, ponieważ jest dobrem, które nigdy nie jest pewnikiem i stale musi być zdobywane; trudem, ponieważ wymaga entuzjastycznego dzieła każdego człowieka dobrej woli w jego poszukiwaniu i budowaniu. Nie ma zatem prawdziwego pokoju, inaczej, jak tylko wychodząc od takiej wizji człowieka, która potrafi promować jego integralny rozwój, z uwzględnieniem jego transcendentnej godności, ponieważ „rozwój to nowe imię pokoju”(17), jak przypominał błogosławiony Paweł VI. To jest zatem moim życzeniem na dopiero co rozpoczęty rok: aby między naszymi krajami i narodami mogły rozwijać się okoliczności sprzyjające wspólnej pracy i budowaniu prawdziwego pokoju. Ze swojej strony, Stolica Apostolska, a w szczególności Sekretariat Stanu, zawsze będzie gotów do współpracy ze wszystkimi, którzy angażują się na rzecz zakończenia trwających konfliktów oraz dania wsparcia i nadziei narodom cierpiącym.

W liturgii wypowiadamy pozdrowienie „Pokój wam!”. Tym wyrażeniem, będącym zadatkiem obfitych Bożych błogosławieństw, ponawiam dla każdego z was, szanowni członkowie Korpusu Dyplomatycznego, dla waszych rodzin, krajów, które tutaj reprezentujecie, moje najszczersze życzenia na Nowy Rok.

Dziękuję.

Przypisy.

1. BENEDETTO XV, Lettera ai capi dei popoli belligeranti, 1° agosto 1917: AAS IX (1917), 421.

2. PAWEŁ VI, Orędzie w sprawie obchodów Światowego Dnia Pokoju, 1 stycznia 1968 r.

3. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konstytucja duszpasterska „Gaudium et spes” (GS), 7 grudnia 1965, 78.

4. Tamże.

5. Przemówienie podczas Światowego Dnia Modlitwy o Pokój, Asyż, 20 września 2016.

6. GS, 78.

7. Por. tamże.

8. Tamże, 83.

9. Por. Ps 85,11 i Iz 32,17

10. JAN PAWEŁ II, Orędzie na XXXV Światowy Dzień Pokoju: Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, 1 stycznia 2002 r.

11. List Apostolski „Misericordia et misera”, 20 listopada 2016, 18.

12. Tamże, 20.

13. JAN XXIII, Enc. Pacem in terris, 11 kwietnia 1963, 12.

14. PAWEŁ VI, Enc. Populorum progressio, 26 marca 1967, 83.

15. Por. List do biskupów w święto świętych Młodzianków, 28 grudnia 2016.

16. JAN XXIII, Pacem in terris, 60.

17. Por. Przemówienie podczas uroczystości wręczenia Nagrody Karola Wielkiego, 6 maja 2016.

18. PAWEŁ VI, Populorum progressio, 87.

Tagi:
homilia Franciszek

Tę wspólnotę miał na myśli papież, gdy mówił o wykorzystywaniu zakonnic

2019-02-18 20:52

pb (KAI/freres-saint-jean.org/VaticanNews), st / Lyon

W czasie lotu z Abu Zabi do Rzymu 5 lutego papież Franciszek odpowiedział na pytanie o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez niektórych duchownych. Przyznał, że takie zjawisko istnieje i że „z tego powodu paru księży zostało usuniętych” z kapłaństwa, a nawet rozwiązano pewne żeńskie zgromadzenie zakonne.

wikipedia.com
O. Marie-Dominique Philippe, 2005 r.

Dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Alessandro Gisotti wyjaśnił później, że papież miał na myśli francuski Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika, wywodzący się spośród byłych członkiń żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty św. Jana. Jej założyciel, o. Marie-Dominique Philippe już po swej śmierci w 2006 r. został oskarżony o zachowania sprzeczne z czystością, jakich miał się dopuścić wobec sióstr. Poinformował o tym - „z własnej inicjatywy” - w 2013 r. ówczesny przeor generalny Braci św. Jana.

Założyciel

Marie-Dominique Philippe urodził się w 1912 r. w Cysoing na północy Francji jako ósme z dwanaściorga dzieci, z których siedmioro wybrało życie zakonne (w tym znany w Polsce o. Thomas Philippe OP, współzałożyciel wspólnot Arki). W 1930 r. wstąpił do zakonu dominikanów, a w 1936 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1939-45 i 1951-62 wykładał filozofię i teologię w Le Saulchoir (znanym dominikańskim domu studiów prowincji paryskiej), zaś w latach 1945-82 na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim.

Wokół o. Philippe skupiła się grupa studentów pragnących jedności między nauczanymi prawdami i osobistym życiem nauczającego. 8 grudnia 1975 r. w cysterskim opactwie Lérins we Francji, w trakcie głoszonych przez niego rekolekcji, zawiązała się wspólnota braci. Reguła wspólnoty, której patronowała francuska mistyczka Marta Robin, została oparta na Ewangelii św. Jana.

O. Philippe był cenionym rekolekcjonistą dla księży i osób konsekrowanych. W domu Marty Robin przez 17 lat prowadził także rekolekcje dla członków powołanych przez nią Ognisk Miłości. W 1981 r. Wspólnota św. Jana osiadła w Burgundii. Po roku powstało zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych, dwa lata później zgromadzenie sióstr apostolskich. Dziś około 550 braci oraz 300 sióstr kontemplacyjnych i apostolskich żyje w kilkudziesięciu domach zakonnych na całym świecie.

Cechą charakterystyczną Wspólnoty jest poszukiwanie prawdy poprzez studiowanie filozofii i teologii. Szczególne miejsce zajmują tu myśl św. Tomasza z Akwinu i metafizyka. Wspólnota nie ma ukierunkowanego charyzmatu apostolskiego - pragnie służyć Kościołowi modlitwą i poszukiwaniem prawdy, a dzieła apostolskie podejmuje w zależności od lokalnych potrzeb. Np. we Francji bracia i siostry pracują wśród narkomanów, w Wilnie zajmują się formacją w diecezjalnym seminarium duchownym, a w Bukareszcie organizują opiekę nad tzw. dziećmi ulicy.

Wokół zgromadzeń skupiają się też świeccy sympatycy duchowości św. Jana: oblaci, którzy przyrzekają żyć zgodnie z radami ewangelicznymi: ubóstwem, czystością i posłuszeństwem na tyle, na ile stan i obowiązki im pozwolą - inaczej wygląda życie małżonków, ludzi wolnych, czy osób w podeszłym wieku. Wraz z braćmi i siostrami tworzą oni Rodzinę św. Jana.

Kryzysy

Do pierwszego kryzysu doszło w męskiej gałęzi Wspólnoty. Pojawiały się zarzuty o presję psychologiczną, zrywanie więzi z rodziną, brak opieki medycznej, metody formacyjne właściwe sektom, co przełożeni kategorycznie odrzucali. Jednak w 2000 r. bp Raymond Séguy, ówczesny ordynariusz Autun, pod którego władzą znajdował się instytut, wyraził zaniepokojenie zmęczeniem fizycznym i moralnym braci, wyczerpaniem, zachowaniami sprzecznymi z życiem chrześcijańskim i religijnym. Skłoniło to Stolicę Apostolską do mianowania trzech asystentów, którzy mieli doradzać i pomagać w kierowaniu Wspólnotą.

W 2009 r. doszło do kryzysu w żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty. Według samych sióstr, problemy dotyczyły zarządzania oraz różnic poglądów na temat powołania, co zakłócało ich jedność. Z tego powodu kard. Philippe Barbarin z Lyonu, któremu siostry podlegały, zwolnił z funkcji przeoryszy generalnej s. Alix Parmentier, która współpracowała z o. Philippe przy zakładaniu instytutu sióstr kontemplacyjnych i od 1982 r. nim kierowała. Po uzgodnieniu z watykańską Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego kard. Barbarin mianował nową przełożoną generalną. Decyzji tych nie zaakceptowała jednak część (ponad 30) sióstr, które postanowiły opuścić zgromadzenie.

W związku z tym kongregacja mianowała komisarza, którego władza jest taka jak przełożonej generalnej. Został nim bp Jean Bonfils z Nicei, którego zadaniem było przywrócenie zgromadzeniu jedności. Kongregacja nakazała też, aby cztery siostry z dawnej rady generalnej, w tym s. Alix, nie wywierały wpływu na resztę zgromadzenia.

Zdaniem bp. Bonfilsa, zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych św. Jana przeżywało kryzys wzrostu, co jest typowe dla każdego zakonu, który po okresie fundacji musi przejść do fazy instytucjonalizacji. Tłumaczył, że s. Alix jest już w wieku, w którym powinna ustąpić ze stanowiska, tym bardziej, że Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że przełożeni nie powinni zbyt długo rządzić bez przerwy. Hierarcha podkreślał, że siostry powinny też uzgodnić między sobą, jaki jest charyzmat ich instytutu. Konieczne jest odnalezienie równowagi między czasem poświęcanym na modlitwę, studia biblijne i teologiczne, samotność, życie liturgiczne, wspólnotowe, pracę ręczną czy odpoczynek. Wspólnota św. Jana należała do najbardziej dynamicznie rozwijających się nowych gałęzi życia zakonnego. Wielokrotnie jednak rodzice młodych sióstr, czy też byłe zakonnice, które opuściły zgromadzenie, wskazywały na trudności: nadmierne obciążanie pracą najmłodszych sióstr czy problemy związane ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.

W 2011 r. nowym komisarzem został bp Henri Brincard z Puy-en-Velay. Rok później siostry, które opuściły zgromadzenie, założyły w Kordowie w Hiszpanii Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika. Dołączyło do nich 70 nowicjuszek z dotychczasowej żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej. Jednak w styczniu 2013 r. papież Benedykt XVI rozwiązał instytut. W 2014 r., w porozumieniu ze Stolicą Apostolską, bp Brincard zaproponował siostrom, które opuściły Wspólnotę św. Jana, by stworzyły stowarzyszenie wiernych, które w przyszłości stanie się wspólnotą zakonną, pod warunkiem wykluczenia z niego wspomnianych wcześniej czterech sióstr z rady generalnej. W sierpniu 2014 r. powstała w diecezji San Sebastian wspólnota Maria Stella Matutina (Maryi Gwiazdy Zarannej). W lutym 2016 r. zmarła s. Alix Parmentier.

Zarzuty

W międzyczasie, w 2013 r. przeor generalny o. Thomas Joachim poinformował swych współbraci o istnieniu świadectw nt. uchybień w dziedzinie czystości w życiu założyciela Wspólnoty. O. Marie-Dominique Philippe miał się ich dopuścić wobec kobiet, których był kierownikiem duchowym.

List do wszystkich braci Wspólnoty powstał w wyniku kapituły generalnej, jaka odbyła się w dniach 9-29 kwietnia 2013 r. Przyznając, że postać założyciela była dotychczas poddawana „pewnej idealizacji”, o. Joachim ujawnił, że podczas kapituły wspomniał o „świadectwach zgodnych i wiarygodnych w oczach tych, którzy mieli do nich dostęp (władz kościelnych i naszego zgromadzenia, w tym mnie), mówiących, że o. Philippe czasem podejmował działania sprzeczne z czystością wobec dorosłych kobiet, którym towarzyszył”. Według rzecznika Wspólnoty, br. Renaud-Marie, sprawa dotyczyła od pięciu do dziesięciu przypadków, wśród których nie było jednak stosunku płciowego.

O. Joachim dodał, że o. Philippe pozostaje założycielem Wspólnot i przyznał, że sam wiele mu zawdzięcza, w tym formację filozoficzną i teologiczną. „Moja wdzięczność pozostaje nienaruszona. Umiejmy wszyscy zachować tę wdzięczność za to, co otrzymaliśmy od niego, bardziej uświadamiając sobie charyzmat, którego był narzędziem, i czuwajmy nad swoim życiem, aby się bardziej uświęcać” - napisał przeor.

Wyjaśnienie

Po wypowiedzi papieża Franciszka i sprecyzowaniu jej przez Gisottiego, przeor generalny braci oraz przeorysze generalne sióstr kontemplacyjnych i sióstr apostolskich ogłosili 7 lutego br. w internecie list, w którym wyrazili głębokie współczucie „kobietom, które wielkodusznie ofiarując swe życie Bogu, stały się ofiarami” nadużyć, a także zapewniając o zaangażowaniu w walkę z nadużyciami „w komunii z papieżem Franciszkiem”.

- Rodzina św. Jana potępia nadużycia seksualne i nadużycia władzy swego założyciela, stwierdzone na podstawie zgodnych świadectw. Wśród kobiet-ofiar tych nadużyć znajdowały się siostry. Zgodne świadectwa sióstr i byłych sióstr mówią także o nadużyciach popełnionych w przeszłości przez braci. Zostały już na nich nałożone sankcje, a w [kolejnych] przypadkach trwają procedury. Władze Braci św. Jana są zdecydowane, by każdy przypadek nadużyć był potraktowany zgodnie z wytycznymi Kościoła katolickiego i prawa cywilnego - zapewnili przełożeni Wspólnoty.

Podkreślili, że od kilku lat bracia podejmują liczne działania, mające na celu zapobieganie sytuacjom nadużyć i zajmowanie się nimi: ulepszenie rozeznawania powołaniowego, formowanie dojrzałości uczuciowej braci, wprowadzenie procedur (zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską), obejmujących m.in. przekazywanie informacji organom sądowym, stworzenie komisji (w skład której weszli także świeccy), mającej badać świadectwa, zeznania i skargi dotyczące nadużyć.

Ponadto 80 sióstr, z których obecnie składa się żeńska gałąź kontemplacyjna, podporządkowało się decyzjom władz kościelnych podjętym w 2009 r. i wprowadziło wówczas żądane reformy, „dotyczące zarządzania i wpływu”. - Siostry św. Jana nigdy nie zostały rozwiązane - zaznaczyli przełożeni. Natomiast w 2014 r. papież Franciszek ostatecznie wykluczył z życia zakonnego „cztery byłe odpowiedzialne, które sprzeciwiały się decyzjom podjętym przez władze kościelne i promowały rozłam”. Zarówno siostry, jak i bracia św. Jana od kilku lat „podejmują pracę nad odbudową [Wspólnoty] i naprawą tego, co powinno być poprawione, w pełnej współpracy z Rzymem i z pomocą podmiotów zewnętrznych”.

Osoby, które były ofiarami nadużyć ze strony członków Rodziny św. Jana mogą pisać do Komisji SOS Nadużycia, powołanej przez Wspólnotę, na adres: sos.abus@stjean.com lub na adres otwarty przez Konferencję Biskupów Francji: paroledevictimes@cef.fr.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: program spotkania ws. ochrony małoletnich w Kościele

2019-02-18 16:53

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej zaprezentowano dziennikarzom program watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich w Kościele. Potrwa on od czwartku do niedzieli. Weźmie w nim udział 190 osób, w tym m.in. 114 przewodniczących episkopatów, 14 zwierzchników katolickich Kościołów Wschodnich, 14 przedstawicieli Kurii Rzymskiej, 12 zakonników i 10 zakonnic.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Tymczasowy dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej rozpoczął konferencję prasową od specjalnego słowa do ofiar wykorzystywania seksualnego. - Jest to plaga, której powinniśmy bez lęku spojrzeć prosto w oczy, jeśli chcemy ją pokonać – stwierdził Alessandro Gisotti.

- Myślę, że przede wszystkim musimy podziękować ofiarom, które dzięki swej odwadze, wewnętrznej sile, podniosły głos i przerwały milczenie – powiedział Gisotti. - Ich cierpienia domagają się od nas, ze względu na nich, ale też ze względu na ich i nasze dzieci, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, każdy na swoim miejscu, na miarę roli, jaką odgrywa w Kościele, aby Kościół stał się miejscem coraz bardziej bezpiecznym i gościnnym dla wszystkich, a zwłaszcza dla dzieci i najsłabszych.

Jak już wcześniej zapowiadano, poszczególne dni spotkania będą poświęcone trzem zagadnieniom: odpowiedzialności biskupów, kolegialności i rozliczaniu oraz transparentności. Każdy dzień będzie podzielony na sesję poranną i popołudniową. Na porannej przedstawione zostaną dwa referaty, po których będzie czas na pytania, a następnie spotkanie w 11 małych grupach. W sesji popołudniowej będzie jeden referat oraz spotkanie w małych grupach i relacja z tych spotkań.

Pierwszy dzień rozpocznie się ponadto od filmu ze świadectwami ofiar oraz krótkiego wprowadzenia papieża. Każdy dzień zakończy się wspólną modlitwą, na której głos zabierze przedstawiciel ofiar. Trzeci dzień obrad zostanie zakończony liturgią pokutną, natomiast czwartego dnia, w niedzielę rano, zostanie odprawiona Eucharystia, po której Ojciec Święty wygłosi przemówienie podsumowujące.

Pierwszego dnia obrad o odpowiedzialności biskupów będą mówili kard. Luis Antonio Tagle z Filipin, abp Charles Scicluna z Malty oraz kard. Salazar Gómez z Kolumbii. Drugiego dnia na temat kolegialności wypowiedzą się kard. Oswald Gracias z Indii, kard. Blase Cupich z USA oraz Linda Ghisoni, podsekretarz Dykasterii ds. Rodziny, Świeckich i Życia. Temat trzeciego dnia obrad, transparentność, zaprezentują kard. Reinhard Marx z Niemiec, s. Veronica Openibo z Nigerii, oraz meksykańska dziennikarka Valentina Alazraki. W czasie obrad przewidziano też spotkanie z przedstawicielami różnych stowarzyszeń ofiar, które zgłaszają się w tych dniach do Watykanu.

Watykański szczyt cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów. W związku z tym codzienne briefingi będą się odbywać nie w Biurze Prasowym, które okazało się zbyt małe, by przyjąć wszystkich zainteresowanych dziennikarzy, lecz w położonym nieopodal placu św. Piotra instytucie patrystycznym.

Dziś pytania dziennikarzy oscylowały zarówno wokół kwestii organizacyjnych, jak i kontrowersji związanych z tematem obrad. Pytano się, dlaczego temat spotkania ogranicza się wyłączenie do nieletnich, a nie obejmuje innych kategorii ofiar, takich jak seminarzyści czy zakonnice. Organizatorzy zapewnili, że nie jest to przejaw lekceważenia, a zarazem wyrazili przekonanie, że rozwiązania przyjęte w sprawie nieletnich pomogą też zastosować analogiczne środki do innych kategorii potencjalnych ofiar.

Kilka pytań dotyczyło problemu homoseksualizmu jako czynnika stanowiącego główny powód wykorzystywania seksualnego, wziąwszy pod uwagę fakt, że ponad 80 proc. ofiar to nastoletni chłopcy. Kard. Cupich zauważył, że niektórzy eksperci nie zgadzają się z taką interpretacją danych. Dodał zarazem, że w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach odnotowano radykalny spadek nowych przypadków wykorzystywania seksualnego, co może być związane nie tylko z lepszą selekcją kandydatów, ale również z nowymi standardami ochrony.

Odnosząc się do tej samej kwestii ks. Hans Zollner SJ, psycholog z Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, przestrzegł przez zbytnim zaufaniem do mechanizmów selekcji opartych na badaniach psychologicznych. Podkreślił, że badania te nie dadzą nam stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. W przeszłości Kościół zawiódł się już nieraz na opinii psychologów – mówi ks. Zollner.

- Test psychologiczny czy rozmowa z psychologiem nigdy nie mogą w sposób precyzyjny wskazać, że ktoś ma orientację homoseksualną czy stanowi zagrożenie jako pedofil. Nie ma testu, który mógłby dostarczyć takich informacji. Dopiero całość obserwacji, na podstawie innych pytań i testów, pozwala dojść do pewnego stopnia pewności z punktu widzenia psychologicznego, psychodiagnostycznego, psychoterapeutycznego. Ale żaden psycholog nie może powiedzieć ze stuprocentową pewnością: ten tak, a ten nie. Psychiatrzy w latach 90., ale również i wcześniej, myśleli, że mogą rozwiązać problem pedofilii. I przyjmowali pedofilów na terapię, po czym po roku wydawali zaświadczenie, że taka osoba została wyleczona. Wielu biskupów zaufało opinii takich psychiatrów, przywróciło «wyleczonych» kapłanów do parafii, którzy potem znów dopuszczali się nadużyć. Dziś poważny psychiatra takich rzeczy już nie robi, bo nie ma pewności naukowej, z którą można by powiedzieć na 100 proc. tak lub nie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

OŻYWICIEL!

2019-02-18 23:50

Agata Pieszko

Dziś (18.02) o godz. 20:15 w Duszpasterstwie Akademickim "Wawrzyny" odbyło się spotkanie księży przewodników Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę. Duszpasterze wraz ze służbami zgromadzili się po to, by rozpocząć etap organizacji 39. pielgrzymki, a przede wszystkim wybrać jej temat. Nad tradycyjnym spotkaniem "przy kanapkach" czuwał główny przewodnik, ks. Stanisław "Orzech" Orzechowski.

Agata Pieszko
Grupa XII na Jasnej Górze w 2018 r.

OŻYWICIEL-oto hasło, które będzie przyświecało pielgrzymom w sierpniowej wędrówce do Maryi. Księża przewodnicy asekurowali się przy swoim wyborze hasłem nowego roku duszpasterskiego, które brzmi: W MOCY BOŻEGO DUCHA. Uznali także, że w czasach, w których niebezpiecznie wzrasta liczba samobójstw, a społeczeństwo pogrąża się w marazmie, warto przypomnieć o szczególnej mocy Ducha Świętego, mocy dawania życia, mocy ożywiania tego, co umarłe, pozbawione nadziei. Podstawą rozważań na czas pielgrzymowania ma się zatem stać CREDO, czyli wyznanie wiary. Rozmawiając o organizacji i programie pielgrzymki, przewodnicy zaproponowali m.in. odnowienie sakramentu bierzmowania, koncert z modlitwą uwielbienia oraz wprowadzenie krótkich momentów ciszy przed rozpoczęciem Eucharystii oraz po przyjęciu Komunii Świętej.

Kolejne spotkanie zaplanowano na 29.04. Już dziś prosimy o modlitewne wsparcie dzieła PPW oraz proponujemy rozważenie swojej obecności na pątniczym szlaku. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem