Reklama

Dzień Migranta i Uchodźcy

2017-01-11 20:36

Ks. Wiesław Wójcik TChr

Roman Bodnarchuk/pl.fotolia.com

Uroczysta Msza św. koncelebrowana w intencji migrantów i Polonii zostanie odprawiona w niedzielę 15 stycznia br. o godz. 13.00 w Domu Głównym Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej w Poznaniu.

Wezmą w niej udział duszpasterze polonijni, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego TChr, Misjonarki Chrystusa Króla, przedstawiciele studentów zagranicznych i imigrantów w naszym kraju. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego od wielu już lat nagłaśnia w Polsce ten Dzień Migranta i zachęca do modlitwy za naszych Rodaków, którzy wciąż emigrują, podejmując pracę w innych krajach.

Migracja stała się we współczesnym świecie zjawiskiem szeroko rozpowszechnionym. Obejmuje zarówno kraje pochodzenia migrantów, jak i kraje tranzytowe oraz docelowe.Zjawisko migracji staje się dramatycznym wyzwaniem dla polityków i ekonomistów, ale także dla socjologów i demografów. Dotyczy milionów ludzi, jest więc również wyzwaniem, które Kościół, służący całej ludzkości, musi podjąć w ewangelicznym duchu miłości.

Uchodźstwo - problem globalny

Reklama

Tegoroczny Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w niedzielę 15 stycznia, jest czasem szczególnej modlitwy w intencji tych, którzy z jakichkolwiek powodów przebywają z dala od swych domów i rodzin. Szczególnie dotkliwie odczuwają ten problem obcokrajowcy najbardziej zagrożeni: migranci pozbawieni odpowiednich dokumentów, uchodźcy, osoby szukające azylu, zmuszone do migracji przez ostre konflikty utrzymujące się w wielu częściach świata, nawet za naszą wschodnią granicą - na Ukrainie.

Czynniki powodujące masowe ucieczki ludności nasilają się wciąż i w naszych czasach jesteśmy świadkami wzrostu liczby uchodźców. Obecnie jest 250 mln ludzi, którzy wyemigrowali za granicę. Już dziś mówi się o blisko 65 mln osób, które przymusowo zmienili swoje miejsce zamieszkania. Jeśli osoba otrzyma status uchodźcy, oznacza to, że państwo, w którym żyje, jest zobowiązane otoczyć ją opieką, a w razie potrzeby także wesprzeć finansowo. Ponieważ uchodźcy często, zwłaszcza na początku, nie znają lokalnego języka i zasad, trudniej jest im znaleźć pracę i zacząć "normalne" życie. Środki społecznego przekazu informują, że część obywateli państw Unii Europejskiej w trosce o stabilność ekonomiczno-polityczną jest niechętna napływowi imigrantów, w tym także uchodźców. Powstało nawet określenie "forteca Europy", które sugeruje, że dostępu do naszego kontynentu trzeba bronić. Prowadzi to do uszczelniania granic, a czasem także do tworzenia procedur utrudniających osiedlenie się w danym kraju.

Czy są pozytywne aspekty uchodźstwa?

Przyjmowanie przymusowych imigrantów to wyraz solidarności i poszanowania praw oraz godności człowieka. Uchodźcy opuszczają swoje kraje w obawie o swoje bezpieczeństwo, więc gdy udzielamy im azylu, ratujemy ich zdrowie, a czasem nawet życie. Oprócz tego otwarte granice sprzyjają komunikacji, rozwijają szlaki handlowe, sprzyjają wymianie kulturowej i rosnącej wzajemnej akceptacji.

Migranci i uchodźcy potrzebują zatem szczególnej opieki duszpasterskiej ze strony wspólnot kościelnych, wrażliwych nie tylko na ich osobiste cierpienia, ale także na negatywne skutki trudnych warunków bytowych. Powołaniem Kościoła jest okazywanie gościnności migrantom i służenie im. Sytuacja wykorzenienia, w której się znajdują, oraz niewrażliwość otoczenia spychają ich bowiem na margines społeczeństwa. Właśnie dlatego Kościół powinien działać intensywniej, być bardziej czujny, rozumnie i z wyczuciem wprowadzać w życie wszystkie stosowne inicjatywy. Kościół zachęca też migrantów i uchodźców, aby nie zamykali się w sobie i nie izolowali od życia duszpasterskiego diecezji i parafii, która ich przyjęła. Zarazem jednak przestrzega duchowieństwo i wiernych, by nie próbowali ich po prostu asymilować, likwidując ich odrębność. Kościół stara się raczej włączać migrantów, ludzi w drodze, do swojej wspólnoty, uznając wartość ich odmienności, aby w ten sposób budować wspólnotę wierzących, gościnną i solidarną.

Papieże apelują

Papież Franciszek w tegorocznym Orędziu przypomina, że migracja jest zjawiskiem światowym, nie tylko europejskim czy śródziemnomorskim i wszystkie kontynenty są dotknięte tą rzeczywistością, która nie dotyczy wyłącznie ludzi poszukujących pracy czy lepszych warunków życia, ale obejmuje też osoby nieletnie i dorastające, uciekające przed prawdziwymi tragediami. Niezbędne jest zapewnienie, aby w każdym kraju przybywający tam migranci i ich rodziny cieszyły się pełnym uznaniem przysługujących im praw.

Ojciec Święty pragnie zwrócić uwagę na najmniejszych z małych. Dzieci często przybywają same do krajów przeznaczenia i nie są w stanie sprawić, aby usłyszano ich głos, stając się łatwo ofiarami poważnego pogwałcenia praw człowieka.

Dzień ten sięga korzeniami listu "Il dolore e le preoccupazioni" ("Ból i zatroskanie"), jaki ówczesna Święta Kongregacja Konsystorialna wystosowała 6 grudnia 1914 r. do włoskich biskupów diecezjalnych z prośbą o ustanowienie dorocznego dnia, który uwrażliwiałby na zjawisko migracji oraz na gromadzenie środków na dzieła duszpasterskie na rzecz emigrantów włoskich i formacji misjonarzy do pracy w tym środowisku. W następstwie tego apelu 21 lutego 1915 r. obchodzono pierwszy Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy."

Św. Jan Paweł II przez cały swój pontyfikat troszczył się o życie migrantów i uchodźców. W 1988 r. w orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy zachęcał wszystkich do czynnego zaangażowania się w usuwanie przyczyn decydujących o oderwaniu od ziemi ojczystej tak wielu milionów osób: "Niech każdy, na ile to od niego zależy, przyjmuje po chrześcijańsku uchodźców i migrantów, realizując w sposób skuteczny słowa modlitwy liturgicznej: "Wszechmogący Boże, który posłałeś swego Syna, aby dzielił nasze troski i nadzieje, i uczyniłeś w Nim centrum życia i historii, spojrzyj z dobrocią na tych, którzy migrują po drogach świata w poszukiwaniu pracy, aby wszędzie odczuli solidarność w Twojej miłości" (modlitwa z Mszy św. za migrantów).

Tagi:
migranci imigranci

Ks. Samir: Polska ma przyjmować migrantów, ale i od nich wymagać

2018-04-12 16:49

vaticannews.va / Rzym (KAI)

Polska powinna przyjmować imigrantów, stawiając im jednak wymagania. Powinni na przykład nauczyć się języka polskiego, zanim się tam osiedlą, a nie dopiero po przyjeździe – uważa ks. prof. Samir Khalil Samir SJ, egipski jezuita i islamolog, do niedawna wieloletni profesor Papieskiego Instytutu Wschodniego. W rozmowie z Olivierem Baultem dla portalu reinformation.tv stwierdził on m.in., że systematyczne odrzucanie migrantów jest nieludzkie, ponieważ ludzie ci nie są odpowiedzialni za katastrofę, której doświadczają. Podstawą powinno być jednak przyjęcie norm kraju, w którym chcą się osiedlić.

Archiwum o. Samira Khalila Samira SJ
o. Samir Khalil Samir SJ

Zdaniem ks. Samira na tym polu są popełniane poważne błędy. Migranci powinni przygotowywać się do integracji jeszcze przed przyjazdem. Ambasady krajów europejskich, podobnie jak amerykańska, powinna weryfikować na miejscu kandydatów do imigracji. To nie może się odbywać na granicy – dodaje egipski jezuita.

Od muzułmańskich przybyszów trzeba się domagać zaakceptowania na przykład wszystkich artykułów powszechnej deklaracji praw człowieka. Niezbędna jest również kontrola meczetów, co ma miejsce we wszystkich krajach islamskich. Nauki w meczetach powinny być głoszone w języku danego kraju.

Istotnym elementem w podejściu do wspólnoty muzułmańskiej w Europie powinien być również zakaz finansowania meczetów ze środków zagranicznych. Bardzo często pieniądze pochodzą bowiem z Arabii Saudyjskiej. „A wszyscy wiedzą, również w świecie muzułmańskim, że jest to kraj o tendencjach radykalnych i fanatycznych. Arabia finansuje islam w wielu krajach i posyła tam swoich imamów, których opłaca i wspiera” – mówi ks. Samir.

Zdaniem jezuickiego islamologa warunkiem migracji powinna być integracja, a do niej trzeba się przygotować poprzez poznanie języka oraz zaakceptowanie norm i zwyczajów danego kraju. Przyznał on również, że w masie przybywających do Europy migrantów są też ekstremiści i osoby, które się nie zintegrują.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bł. ks. Jerzy uczy nas chrześcijańskiej tożsamości

2018-04-24 07:27

Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka

W sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki, w dzień jego imienin, na warszawskim Żoliborzu modlono się o rychłą kanonizację Kapelana „Solidarności”.

Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił proboszcz parafii św. Stanisława Kostki i kustosz sanktuarium ks. dr Marcin Brzeziński. W Eucharystii uczestniczyła rodzina bł. ks. Jerzego, jego bliscy, przyjaciele, hutnicy z Huty Warszawa i setki wiernych.

W homilii, nawiązując do obchodzonej tego dnia uroczystości św. Wojciecha, głównego patrona Polski, ks. Brzeziński przypomniał, że św. Wojciech rzucił ziarno ewangeliczne w polską ziemię ponad tysiąc lat temu i stał się jednym z pierwszych męczenników, którzy na naszej ziemi wyznali wiarę w Chrystusa Zbawiciela. - Wojciech złożył ofiarę życia, bo wiedział, ze ziarno musi obumrzeć, że życie z Chrystusem zmartwychwstałym jest stokroć cenniejsze niż choćby najdłuższe życie na ziemi – mówił.

Ks. Brzeziński podkreślił, że swoistym domknięciem klamry, spinającej ponad tysiącletnie dzieje chrześcijaństwa w Polsce od czasów św. Wojciecha, jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Jego życie było odpowiedzią na ziarno, rzucone w polską ziemię przez św. Wojciecha. - Na drugim biegunie naszych dziejów, pod koniec XX wieku inny męczennik zostaje wrzucony, jak ziarno w polską ziemię, w nurty królowej rzek – Wisły. To ks. Jerzy Popiełuszko. Jego życie jest jakąś odpowiedzią współczesnych czasów na Wojciechowy zasiew. Już nie z obcej, ale z naszej, polskiej krwi rodzi się świadek miłości Chrystusa, który nie znał słowa nienawiść, nie znał uczucia zawiści – zauważył.

Kustosz żoliborskiego sanktuarium zwrócił uwagę, że bł. ks. Popiełuszko szedł przez swoje krótkie kapłańskie życie z przesłaniem św. Pawła „Zło dobrem zwyciężaj” i podobnie, jak św. Wojciech, szukał służby dla Kościoła i Chrystusa. – Zginął, podobnie jak św. Wojciech – w piątek i w ten symboliczny sposób jednoczył się z umierającym na krzyżu Chrystusem – zauważył kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Imieniny bł. Księdza Jerzego

Podkreślił, że w obu tych świętych biografiach tym, co uderza jest konsekwencja podjętych zadań, posłuszeństwo Bogu wyrażanemu poprzez decyzje przełożonych i odwaga bycie wiernym Ewangelii mimo wszystkich niesprzyjających okoliczności. - Obaj zapłacili za to najwyższa cenę. Można powiedzieć, wybrali zjednoczenie z umęczonym Jezusem, zaakceptowali swoją osobistą ofiarę, pozwolili na to, by stali się zasiewem nowej mocy – Bożej chwały.

Ks. Brzeziński zaznaczył, że w wyjątkowym roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości można i trzeba pytać samych siebie, jakie są w nas owoce ziaren życia św. Wojciecha, bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych świętych, jakich wydała polska ziemia. - Trzeba pytać, czy w ogóle we mnie jest ta chrześcijańska tożsamość na miarę św. Wojciecha, bł. ks. Jerzego, na miarę każdego uznanego przez Kościół świętego? Czy jest we mnie ten heroizm wybrania Jezusa Chrystusa w każdych okolicznościach i we wszystkim? – pytał proboszcz parafii św. Stanisława Kostki.

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że ważne jest czy w przyszłości będą chrześcijanie żyjący Ewangelią, a nie pozorem tradycji, przyzwyczajeń, rutyny. - O to dziś pyta nas św. Wojciech, bł. ks. Jerzy. Czy ofiara ich życia jest przez nas dziś rozumnie i w wolnej woli wybrana, przyjęta i zrozumiana? Ofiara ich życia nie może pójść na marne. Ich świętość nie może być tylko aureolą na obrazku. Ma być przykładem do podjęcia przez każdego z nas w tych, a nie innych okolicznościach historii świata – powiedział ks. Brzeziński i dodał, że nie mamy innej drogi prócz drogi świętości, której uczą nas św. Wojciech i bł. ks. Jerzy.

Pod koniec Mszy św. krótkimi wspomnieniami związanymi z błogosławionym Męczennikiem podzielili się jego bliscy i przyjaciele. Po Eucharystii odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego. Była też możliwość oddanie czci jego relikwiom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Kielce: manifestacja w obronie prof. Bogdana Chazana i postaw pro-life

2018-04-24 19:30

dziar / Kielce (KAI)

Ci wszyscy, którzy chcą wyrazić swoje poparcie wobec prof. Bogdana Chazana – znanego obrońcy życia dzieci nienarodzonych i propagatora postaw pro-live, są zaproszeni do udziału w manifestacji w obronie każdego życia, która rozpocznie się jutro 25 kwietnia przed urzędem wojewódzkim w Kielcach o godz. 13.

Piotr Drzewiecki

Organizatorem manifestacji w obronie prof. Chazana jest Fundacja Pro – prawo do życia.

Jak zapowiada Adam Kulpiński, prezes fundacji, manifestacja ma być reakcją na protest aborcjonistów, którzy negując zasługi prof. Chazana dla medycyny, domagają się odwołania go z funkcji konsultanta wojewódzkiego ds. ginekologii i położnictwa w woj. świętokrzyskim. Stanowisko to profesor 10 kwietnia 2018 r. otrzymał z nominacji Agaty Wojtyszek – wojewody świętokrzyskiego.

Jutrzejsza organizacja manifestacji w obronie prof. Chazana to reakcja na planowane pikiety pod hasłem "Stop Chazanowi". Najbliższa odbędzie się jutro pod Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim. Jej początek zaplanowano na godzinę 14. Dzień później od godziny 11 przeciwnicy prof. Bogdana Chazana będą protestować przed Wydziałem Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego przy alei IX wieków Kielc, gdzie lekarz ma zajęcia ze studentami.

Bogdan Chazan to lekarz, profesor ginekologii i położnictwa. W czasach PRL dokonywał zabiegów aborcji, której później został przeciwnikiem i propagatorem naprotechnologii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem