Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Gorzów Wlkp.: bp Lityński prosi wiernych do modlitwę w intencji pokoju na świecie

2017-01-29 15:49

kk / Gorzów Wielkopolski / KAI

Ks. Adrian Put
Bp Tadeusz Lityński

Do Zielonej Góry na dwa tygodnie trafi ołtarz „Światło Pojednania i Pokoju”, przy którym modlił się papież Franciszek. Do modlitwy o pokój wzywa bp Tadeusz Lityński w specjalnym komunikacie, który jest dziś odczytywany w kościołach całej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

„Ołtarz „Światło Pojednania i Pokoju” trafi do kościoła Ducha Świętego w Zielonej Górze 31 stycznia i zostanie tam do 13 lutego. Codzienne czuwania przy ołtarzu poprowadzą poszczególne zielonogórskie parafie.

Do wspólnej modlitwy przed ołtarzem „Światło Pojednania i Pokoju” wezwał wiernych diecezjan bp Tadeusz Lityński. „Na codzienne czuwania, prowadzone przez zielonogórskie parafie zapraszamy wszystkich pragnących modlić się o pokój na świecie, w Ojczyźnie, w rodzinach i w ludzkich sercach” – napisał bp Lityński w specjalnym komunikacie, który jest dziś odczytywany we wszystkich kościołach całej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Codzienne czuwania będą rozpoczynać się o godz. 15.00, a kończyć o 21.00. W programie czas na indywidualną i wspólnotową modlitwę, spowiedź św. i Msza św.

Reklama

Biskup diecezjalny zapowiedział również, że podczas modlitewnych wieczorów będą zbierane ofiary, które za pośrednictwem diecezjalnej Caritas trafią do ludzi dotkniętych tragedią wojen na świecie.

Ołtarz „Światło Pojednania i Pokoju” został zaprojektowany w gdańskiej pracowni artystycznej „Drapikowski Studio”. Poświęcił go Ojciec Święty Franciszek.

Sanktuarium w Kibeho w Rwandzie, gdzie docelowo trafi ołtarz, jest miejscem objawień Matki Bożej.

Tagi:
modlitwa pokój bp Tadeusz Lityński

Mam świadomość dzieła wielkich Poprzedników

2018-07-10 14:48

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 28/2018, str. III

Z bp. Tadeuszem Lityńskim, ordynariuszem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, rozmawia ks. Robert Gołębiowski

Archiwum prywatne ks. Roberta Gołębiowskiego
Bp Tadeusz Lityński

Minęło już trzydzieści lat, odkąd święcenia kapłańskie w trzech diecezjach tworzących obecnie metropolię szczecińsko-kamieńską przyjęli ówcześni diakoni, którzy swą formację duchowo-intelektualną rozpoczynali w 1982 r. w murach Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu. Wśród nich byli także ks. Tadeusz Lityński, obecnie biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, oraz mający zaszczyt przeprowadzić tę rozmowę. Jubileuszowe dziękczynienie miało miejsce w Koszalinie i tam poprosiłem o kilka refleksji obecnego Pasterza diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Ks. Robert Gołębiowski: – Czy wstępując do seminarium, a tym bardziej podczas święceń 5 czerwca 1988 r. neoprezbiter ks. Tadeusz miał świadomość, że stanie się następcą sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty?

Bp Tadeusz Lityński: – Pan Bóg potrafi zaskoczyć. Należałoby zacząć od tego, że wstąpienie do seminarium było dla mnie zaskoczeniem, pytałem się, dlaczego? To, że ukończyłem seminarium, graniczyło po ludzku z cudem. Przecież to sześć lat formacji w naszym paradyskim seminarium, to naprawdę długi czas weryfikacji. Przełożeni pozytywnie zaopiniowali. A potem lata pracy kapłańskiej, które nie wskazywały na jakieś nadzwyczajne traktowanie, czy inaczej mówiąc, nie były one wypełnione wielkimi dziełami, którymi mógłbym się pochwalić. Dlatego powołanie na biskupa pomocniczego, a tym bardziej diecezjalnego, przyjąłem z wielkim niedowierzaniem i lękiem. Mając świadomość wielkości moich poprzedników, a szczególnie sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty, kandydata na ołtarze. W dniu święceń byłem wdzięczny Bogu za dar kapłaństwa i pragnąłem służyć w Kościele jako wikariusz, widząc docelowo swoją pracę w przyszłości jako wiejski duszpasterz, bo pochodzę z niewielkiej miejscowości i klimat społeczności wiejskiej jest mi bardzo bliski.

– Wróćmy na chwilę do kształtowania powołania. Jakie były decydujące motywy, aby dać pozytywną odpowiedź na zaproszenie do służby Bogu i drugiemu człowiekowi?

– Pochodzę z rodziny wielopokoleniowej. Mieszkałem razem z moimi dziadkami, ludźmi bardzo głęboko wierzącymi, którzy mieli wpływ na moją pobożność. Nie bez znaczenia była również moja formacja ministrancka, lektorska i szczęście spotkania dobrych i gorliwych kapłanów. W okresie młodości uczestniczyłem także w pielgrzymkach warszawskich, a także brałem udział w rekolekcjach oazowych. Dlatego sądzę, że moje powołanie to taka wypadkowa klimatu wiary, która mnie kształtowała w rodzinie i w kościele.

– Ziemie Zachodnie, na których posługujemy, są terenem niezwykłym pod względem podejmowanych działań duszpasterskich. Jak można scharakteryzować główne nurty posługi chociażby na ziemi lubuskiej?

– W okresie powojennym większość mieszkańców musiała podjąć wyzwanie tworzenia nowej małej lokalnej ojczyzny. Dużą rolę odegrał Kościół. Uważam, że oprócz misji duszpasterskiej, formacji religijnej, bardzo ważnym czynnikiem na Ziemiach Zachodnich był czynnik integrujący, co przełożyło się na budowanie trwałych więzi społecznych.

– A co to znaczy być biskupem tak ważnej historycznie diecezji wyrosłej na gruncie administracji gorzowskiej?

– Kościół nie jest muzeum. Oczywiście, wielką odpowiedzialnością jest troska o zabytki, które są wpisane w życie naszych wspólnot parafialnych. Jednak istotne jest to, aby pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu. Mamy wiele nowych wspólnot parafialnych, mamy też wiele wspólnot duszpasterskich, modlitewnych. To w nich jest ogromny potencjał Kościoła.

– W archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej od I niedzieli Wielkiego Postu trwa nieustanna 24-godzinna adoracja, parafia po parafii, w intencji nowych powołań kapłańskich i zakonnych. Jak wygląda obecnie stan ilościowy powołań w Paradyżu i co obok daru modlitwy może wpłynąć na zwiększenie liczby alumnów?

– Każda diecezja ma obowiązek troski o powołania. Inwestycja modlitewna w dzieło powołań ma ogromnie ważne znaczenie. Bardzo podoba mi się ta inicjatywa modlitwy w sztafecie parafialnej. W naszej diecezji akcentujemy modlitwę w pierwsze czwartki miesiąca, jest organizowana trzydniowa piesza pielgrzymka do Rokitna, ostatnio zgromadziła 450 osób, które podjęły ten trud. Bardzo cennym wsparciem są w parafiach istniejące grupy Przyjaciół Paradyża, które dbają o modlitwę w intencji powołań, a także pielgrzymka służby liturgicznej do Paradyża, połączona z finałem ligi ministranckiej, jak również finałem konkursu liturgicznego. Zagraża nam w diecezji deficyt powołaniowy. Na dzisiaj po wyświęceniu 6 diakonów pozostało w seminarium ok. 30 alumnów. Myśląc odpowiedzialnie o przyszłości duszpasterstwa, potrzebujemy mocnego wsparcia. Oprócz modlitwy potrzebne jest też chrześcijańskie świadectwo życia, które może w istotny sposób wpłynąć na decyzje o pójściu drogą powołania.

– W październiku odbędzie się Synod Biskupów na temat „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”. Jaka jest kondycja duchowa polskiej młodzieży?

– Przeżyliśmy wspaniały czas doświadczenia młodego Kościoła w czasie ŚDM. To był mocny powiew Ducha Świętego. Na niwie duszpasterstwa młodzieżowego powstaje wiele cennych inicjatyw. Jednak siląc się na wnikliwszą analizę kondycji duchowej młodego pokolenia, trzeba zauważyć pewien kryzys duchowy, którego wyznacznikiem jest słaba frekwencja na katechezie oraz w życiu wspólnot parafialnych. Może w codzienności nie dostrzegamy, poza bierzmowaniem, szerszego zaangażowania młodych ludzi w życiu Kościoła, ale są też radosne zjawiska pięknego świadectwa udziału młodych w ruchu pielgrzymkowym, czy chociażby w ekstremalnych Drogach Krzyżowych. Na duchowe oblicze naszej młodzieży ma wpływ kondycja duchowa naszych rodzin, a tu, niestety, kryzys rodziny jest bardzo widoczny. Temu nie może przeciwdziałać tylko zwiększona pomoc materialna dla rodziny, potrzeba wiary i wartości duchowych. Nie bez znaczenia jest tez silna ekspansja lewicowych i liberalnych poglądów, które podważają ewangeliczne wartości.

– Dramatem dla całej metropolii był ubiegłoroczny lipcowy pożar katedry w Gorzowie. Dzięki ogromnej rzeszy ludzi dobrej woli trwa misterna odbudowa szczególnie wieży. Na jakim etapie są obecne prace?

– Odnosząc się do tego pytania, pragnę podziękować za gesty solidarności i pomoc materialną, także z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Na dzisiaj można powiedzieć, że trwają prace nie tylko w wieży kościoła, która uległa zniszczeniu, ale także podejmujemy remont całej katedry, w tym prospektu organowego. Czyszczone są cegły, wymieniane fugi, nowa instalacja elektryczna itd. Cała posługa sakramentalna przeniosła się do gmachu pobliskiego kiedyś banku, gdzie sprawowane są Eucharystie, ale jest to oczywiście trudna sytuacja tymczasowa. Mamy ogromną nadzieję, że w listopadzie wrócimy do wnętrza katedry, z radością dalej oddając hołd Bogu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Niemcy: meczet w byłym kościele w Hamburgu

2018-09-21 23:10

ts (KAI/KNA) / Hamburg

W Hamburgu, w przebudowanym kościele, zostanie w najbliższych dniach otwarty meczet. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy była świątynia ewangelicka Niemiec zmieni swoją funkcję na dom modlitwy muzułmanów. Projekt, o którym informowano już w 2013 roku, wywołał w Niemczech poruszenie.

BOŻENA SZTAJNER

Zbudowany w 1961 roku w dzielnicy Horn luterański kościół Kapernaumkirche był do niedawna drugim największym tego typu obiektem w mieście. W 2002 został zdesakralizowany i sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. W 2012 wykupiła go uważana za umiarkowaną wspólnota islamska Al-Nour.

Przebudowa trwała niemal sześć lat, a termin otwarcia, przewidywany początkowo na październik 2013, wielokrotnie przesuwano, podała niemiecka agencja katolicka KNA. Wspólnota twierdzi, że koszt przebudowy w wysokości ok. 5 mln dolarów sfinansowano ze składek, natomiast 1,1 mln euro podarował rząd Kuwejtu. Krzyż na wieży kościelnej zastąpił napis „Allah”.

Oczekuje się, że w oficjalnym otwarciu 26 września wezmą udział liczni przedstawiciele życia politycznego i wspólnot religijnych. Ze względu na naprawę szkód wyrządzonych przez wodę wspólnota wprowadzi się do obiektu prawdopodobnie pod koniec roku. Na piątkowe modlitwy w meczecie Al-Nour przybywa regularnie ok. 2,5 tys. muzułmanów. Modły odbywają się w garażach podziemnych w dzielnicy Sankt Georg. Miejsce to pozostanie nadal ośrodkiem modlitewnych spotkań, zapowiedział przewodniczący wspólnoty Daniel Abdin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dni Majdanka

2018-09-25 07:23

Anna Artymiak

Katarzyna Artymiak
Modlitwa na Majdanku

Piękna, słoneczna niedziela. Mała garstka ludzi, głównie osoby, które przeżyły obóz wraz z najbliższymi oraz osoby związane z wydarzeniem i parafianie. Oprócz kilku pocztów sztandarowych byłych więźniów oraz harcerzy z chorągwiami, żadnych innych. A jeszcze kilka lat temu była obecna młodzież ze szkół, która przy tej okazji uczyła się historii, słuchając świadków, których pozostało już tak niewielu. Tak obchodzony był Dzień Modlitwy za Ofiary i byłych Więźniów, który kultywuje niestrudzenie parafia św. Maksymiliana Kolbe w Lublinie wraz z dyrekcją i uczniami Szkoły Podstawowej nr 32 z Oddziałami Integracyjnymi im. Pamięci Majdanka pod patronatem Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej oraz Państwowego Muzeum na Majdanku. Ta symboliczna obecność powinna być wyrzutem sumienia, że tak łatwo zapomina się o ludziach i trudnych kartach naszej historii. Lublin był pierwszym miastem w Europie, gdzie powstało muzeum upamiętniające ofiary II wojny światowej; właśnie na Majdanku.

Obchody 16 września rozpoczęła Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił oddany sprawie ks. prof. Edward Walewander. W uroczystej Eucharystii wzięli udział uczniowie, którzy wraz z panią dyrektor Ewą Joanną Gęcą zaangażowali się w Liturgię Słowa oraz przygotowali dary ołtarza. Swoją obecnością zaznaczyli również harcerze oraz dyrektor muzeum Tomasz Kranz. Następnie zainteresowani w sali konferencyjnej Domu św. Jana Pawła II mogli wysłuchać wykładu dr Ewy Kurek nt. „Majdanek – niemieckie zbrodnie wobec polskich dzieciˮ; temat o tyle wymowny, że spośród byłych więźniów, którzy pozostali, są już jedynie ci, którzy byli wtedy dziećmi. Część z nich, choć przeżyło tę tragedię, zna ją jedynie z opowiadań rodziców, gdyż miało wtedy zaledwie 2 lata. Na zakończenie goście i zebrani udali się na teren byłego obozu koncentracyjnego, dziś Państwowego Muzeum na Majdanku, by złożyć wieńce i odmówić modlitwę „Anioł Pańskiˮ pod Mauzoleum ofiar. - Tutaj bardziej niż gdzie indziej uświadamiamy sobie na nowo ogrom zła, jakie człowiekowi zgotował człowiek. Do tak strasznych nieszczęść, wielkiej tragedii doszło dlatego, że wcześniej człowiek odrzucił Boga i siebie postawił na Jego miejscu - słowa pouczenia i przestrogi wypowiedziane przez Księdza Profesora wracały w wykładzie i w krótkiej refleksji po modlitwie pod Mauzoleum.

Katarzyna Artymiak
Ks. prof. Edward Walewander

Odwołując się do słów pierwszego czytania z Księgi Izajasza i Ewangelii wg św. Jana, ks. prof. Edward Walewander wskazał, jak bardzo odnoszą się one do przeżywanej uroczystości. Podobnie jak św. o. Maksymilian Kolbe, który się „nie cofnął i nie zasłonił twarzy przed zniewagami i opluciem”, także wiele innych osób więzionych na Majdanku godnie przeżyło czas upodlenia. „Wystąpmy razem!” - te słowa z proroka Izajasza są wezwaniem, by mówić o tym doświadczeniu i upomnieć się o sprawiedliwość i pamięć historyczną. „Ci, co tyle zrabowali i przez to między innymi wzbogacili się, mogą również nam zadośćuczynić zadane straszne krzywdy i wyrządzone okrucieństwa”.

Nawiązując do Ewangelii, gdzie Jezus pyta Apostołów za kogo uważają Go ludzie, Ksiądz Profesor podkreślił, że warto, by człowiek stawiał sobie te pytania, także w kontekście pracy nad sobą i rozrachunku nad przeszłością narodową. „Szczera odpowiedź może być pomocna w naszej pracy nad sobą. Również poszczególne narody nie powinny uciekać od własnej oceny. Mają obowiązek dopuszczać słowa prawdy dotyczące swojej przeszłości. Nie powinny się jej wypierać, a zwłaszcza kierować się kłamstwem, fałszowaniem historii. Winą za swe zbrodnie nie powinny obarczać innych, zwłaszcza naród, który w czasie wojny ucierpiał najwięcej. O tym trzeba wyraźnie mówić, bo to należy także do programu Dni Majdanka”. Odniósł się tu do powracającego nadużycia w mediach, zwłaszcza niemieckich, fałszywego określania niemieckich obozów koncentracyjnych na terytorium Polski jako „polskich obozówˮ oraz niewrażliwości Niemców na krzywdę wyrządzoną w przeszłości Polakom i innym narodom. „Z bólem przyjmujemy do wiadomości, że na przykład niemiecka telewizja ZDF nie chce przeprosić więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz za takie bolesne dla niego i dla nas wszystkich określenia”.

Ks. Edward Walewander podzielił się osobistymi wspomnieniami. Choć należy do jednego z pierwszych powojennych pokoleń, to w jego domu rodzinnym i sąsiedztwie ciągle powracano do tragicznych, niedawnych zdarzeń, uczono także szacunku i wrażliwości dla tych, którzy wycierpieli. Ksiądz Profesor wspomniał swoją sąsiadkę, która przeżyła dramat obozu i w jej obecności nigdy nie śpiewano kolędy „Cicha noc”, gdyż to przypominałoby wspomnienia z wielogodzinnych apeli na mrozie w okresie Bożego Narodzenia, kiedy przez megafon puszczano tę kolędę. „Zapadało mi to głęboko w pamięci. Wszystkim, którzy bronili wtedy Ojczyzny i cierpieli dla niej, należy się pamięć i wielka wdzięczność. Nawet ofiarą własnego życia, swoimi czynami kreślili historię epoki”.

Po Mszy św. podczas 45-minutowego wykładu dr Ewa Kurek nie tylko wspomniała dramat Dzieci Zamojszczyzny, o którym niestety tak niewiele się przypomina i nawet część historyków nie zna, ale również wskazała na historyczne i kulturowe podwaliny okrutnych działań Niemców wobec polskich dzieci. Osiedlenie Lubelszczyzny przez Niemców, a co z tym się wiązało okrutne wysiedlenie polskich rodzin z tych terenów, wiązało się z próbą realizacji powstałego już 1000 lat wcześniej zamierzenia zdobycia wschodu, tzw. Drang nach Osten. Dzieci, które spełniały cechy tzw. rasy aryjskiej, były wywożone na germanizację do Niemczech, a najsłabszych poddawano eksterminacji w obozach koncentracyjnych. Część z żyjących jeszcze tych osób, które jako dzieci znalazły się w obozie na Majdanku, była obecna na sali. Historyk przy tym przypomniała bohaterstwo polskich kolejarzy, którzy informowali ludzi o transporcie dzieci, co pozwoliło wykupić po drodze część dzieci, oraz wzruszającą postawę warszawskich kobiet, które na dworcu odbiły Niemcom pozostałe dzieci z transportu. Pozwoliło to uchronić część dzieci od germanizacji. U podstaw tych okrutnych zachowań Niemców leżało m.in. przyjęcie filozofii Nietzschego, w tym jego odrzucenia Boga, a co z tym się wiązało odrazę do religii i jej przejawów.

Na zakończenie zgromadzeni udali się na teren Państwowego Muzeum na Majdanku, by pod Mauzoleum złożyć kwiaty i odmówić modlitwę „Anioł Pańskiˮ w intencji zmarłych. Ks. Walewander jeszcze raz przypomniał, iż los pomordowanych w obozie na Majdanku jest przestrogą, do czego prowadzi odrzucenie Boga i postawienie w Jego miejsce człowieka.

Historia jest nauczycielką życia, czasem trudną i bolesną, ale na pewno inaczej ją się odbiera, gdy przed nami staje świadek historii. Warto, by szkoły wróciły do tradycji obecności na uroczystościach Dni Majdanka, by uczyć się historii i spotkać ostatnich żyjących jeszcze świadków. Pięknym komentarzem są słowa papieża Franciszka, które wypowiedział do młodzieży w Wilnie: „Chciałbym wam powiedzieć, byście nie zapominali o korzeniach swojego narodu. Zastanówcie się nad przeszłością, porozmawiajcie o tym ze starszymi: rozmowa z osobami starszymi nie jest nudna. Idźcie poszukajcie starszych i poproście, by wam opowiedzieli o korzeniach waszego narodu, o radościach, o cierpieniu, o wartościach. W ten sposób, poznając korzenie, poprowadzicie do przodu wasz naród, historię waszego narodu, by wydała jeszcze większy owoc. Drodzy młodzi, jeśli pragniecie narodu wielkiego, wolnego, wyciągnijcie z korzeni pamięć i poprowadźcie go do przodu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem