Reklama

Mój kościół w Rakówce

Jadwiga Paluch
Edycja zamojsko-lubaczowska 15/2004

Kościół filialny w Rakówce w sposób szczególny ukochała Maryja, która w wizerunku Częstochowskiej Pani jest jego patronką i gromadzi na wspólnej modlitwie wiernych już od 21 lat. Jednak historia mojego kościoła jest o wiele dłuższa. Wcześniej gromadziliśmy się przy kapliczce, która ma dla nas szczególne znaczenie.
Na początku XIX w. w miejscu kapliczki była studnia, z której okoliczni mieszkańcy czerpali wodę. U jednego z sąsiadów na służbie była uboga dziewczyna, sierota. Bardzo pracowita. Nigdy nie narzekała i posłusznie nosiła wodę. Kiedyś, gdy nabierała wodę, obok na wysokim drzewie w świetlistych promieniach ujrzała postać Jasnogórskiej Pani. Dziewczyna się przeraziła. Z przekazu ustnego dowiadujemy się, że Matka Boża kilkakrotnie ukazywała się oczom ubogiej służki, która długo skrywała ten sekret. Gdy jednak odważyła się o tym opowiedzieć, powstało zamieszanie. Reakcje były różne. Jedni nazwali ją pomyloną, inni byli ustosunkowani bardzo pozytywnie. Jedni wierzyli, drudzy nie. Niedowiarkiem okazał się ówczesny proboszcz parafii Łukowa. Przyjechał na miejsce bryczką. W nic nie uwierzył, a studnię kazał zasypać i sam ją zadeptał. Jak mówi przekaz, źle zrobił, ponieważ woda z tego źródła miała cudowne działanie na różnego rodzaju schorzenia. W niedługim czasie bardzo poważnie zachorował i stracił władzę w nogach. Gdy długie leczenie nic nie pomagało, zrozumiał swój błąd i poprosił o wodę ze studzienki z Rakówki. Chyba nie był godny, bo wody nigdy nie otrzymał; nie została mu przyniesiona. Studnię odkopano na wyraźne polecenie księdza. Jednak on sam nigdy zdrowia nie odzyskał. Obok studni postawiono w tym czasie krzyż.
W późniejszym okresie Rakówka i okoliczne wsie zostały przyłączone do parafii w Księżpolu. W latach stalinowskiego terroru z lękiem i obawą postawiono na miejscu studzienki kapliczkę. Gromadzono się w niej na nabożeństwach majowych, na Msze św. z racji poświęcenia pól, a także nieco później na niedzielnej Mszy św. Wtedy też coraz częściej wspominano słowa Maryi z prywatnego objawienia: „Tu, na tym miejscu, niech kościół stanie”. Komunizm dawał się we znaki, a ludzie wciąż się modlili. Pewnej wiosny sąsiedzi się zmówili i postanowili coś zrobić. Z drewnianych słupów postawili wiatę. Wszyscy się z tego cieszyli. Niestety, niedługo. Nocą Służba Bezpieczeństwa wspólnie z ORMO zabrały tę wiatę. Przyjechał samochód-platforma, dźwig i wszystko zniszczono. Była to dla nich pracowita noc, a dla okolicznych mieszkańców - noc spędzona na modlitwie.
Ten incydent ze strony SB rozjuszył mieszkańców na tyle, że postanowili swoje plany o budowie kościoła zacząć realizować. Oczywiście, nic nie działo się z dnia na dzień. Wykupiono plac pod planowaną budowę od pana Bździucha, wykarczowano drzewa, wyrównano teren. Powoli wylano fundamenty. Z drewnianych bali zaczęły powstawać ściany. W tym czasie w kraju nastąpiła długo oczekiwana przez wszystkich odwilż. Budowę kontynuowano już nieco spokojniej.
Z tamtego okresu utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna Msza św. Było to zimową porą. Pod nogami piasek, dla starszych osób ludzie przynieśli z domów krzesła. Zgromadzeni siedzieli, stali, niektórzy opierali się o słupy i pamiętam, że płakali. Być może ze wzruszenia. Przy prowizorycznym jeszcze ołtarzu przeistoczenie dokonywało się z udziałem śp. ks. kan. Józefa Podkula.
Tak powstał „mój kościół”. Chociaż to tylko budynek, to jednak wszystkim był bardzo potrzebny: do wspólnej modlitwy, do oddawania czci Najświętszej Maryi Pannie Częstochowskiej, by być jedną rodziną Bożą. Kościół nas zjednoczył, scalił.
Już ponad 20 lat czujemy się Kościołem w swoim kościele. Ze strony naszej Rady Parafialnej padła propozycja budowy nowego, murowanego kościoła i prawdopodobnie nasze marzenia się spełnią. Wszyscy mamy wspólne plany i organizujemy zbiórki ofiar na ten cel. Jeśli taka jest wola Matki Bożej, to tak będzie. Bo czym jest człowiek w porównaniu do planu Bożego. My się modlimy i mamy nadzieję, że Najświętsza Maryja Panna Częstochowska nigdy nas nie opuści. W marcu rozpocznie się w naszej parafii czwarta peregrynacja cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Chronologia tzw. małej peregrynacji kopii cudownego obrazu Matki Bożej w naszej parafii, w rodzinach, przedstawia się następująco: Pierwsza peregrynacja - 1965 rok, w mojej rodzinie powitano Matkę Bożą 27 lutego 1966 r. Moja rodzina, czyli domowy Kościół, w tym czasie to moi dziadkowie, rodzice i ja. Druga peregrynacja to rok 1978. Matkę Bożą powitaliśmy w rodzinie na Wielkanoc 12 kwietnia 1979 r. Ta peregrynacja najbardziej utkwiła mi w pamięci. Pamiętam ogólne poruszenie wśród ludzi. Przeżywali radość, że: „Matka Boża po domach chodzi”, jak śpiewano w jednej z pieśni. Procesjonalnie przenosiliśmy obraz z jednego domu do drugiego, z wioski do wioski. Mieszkańcy wychodzili na spotkanie, każdy trzymał zapaloną świecę. Było dużo modlitwy. Razem śpiewano pieśni religijne i patriotyczne, gdy źle działo się w naszej Ojczyźnie. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że nie co dzień widzi się tak rozmodlony naród. Trzeci raz witaliśmy Matkę Bożą 28 lutego 1988 r. Już wtedy założyłam własną rodzinę. Niestety, dziadkowie już nie żyli. Teraz oczekujemy z nowymi nadziejami na zbliżające się nawiedzenie.
W obecnych czasach człowiek nie przejawia troski o bliźniego. Ludzi nie interesuje to, co dzieje się wokół. Stajemy się obojętni na krzywdę ludzką. Chciałabym, by ta peregrynacja naszej Matki wniosła w naszą parafię zgodę, miłość bliźniego, chęć pomocy potrzebującym, byśmy umieli się zrozumieć, by sąsiad był przyjacielem a nie wrogiem, by starsi uczyli rozpoznawać Chrystusa i kroczyli Jego drogą ze swymi dziećmi i wnukami. Byśmy wszyscy byli bardziej ludzcy.
Maryjo, Matko, spraw, by Twoje nawiedzenie rozpaliło serca, by dało nadzieję, by Twoje dzieci zawsze trwały przy Tobie, a z Twoją pomocą przy Chrystusie.

Reklama

OŻYWICIEL!

2019-02-18 23:50

Agata Pieszko

Dziś (18.02) o godz. 20:15 w Duszpasterstwie Akademickim "Wawrzyny" odbyło się spotkanie księży przewodników Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę. Duszpasterze wraz ze służbami zgromadzili się po to, by rozpocząć etap organizacji 39. pielgrzymki, a przede wszystkim wybrać jej temat. Nad tradycyjnym spotkaniem "przy kanapkach" czuwał główny przewodnik, ks. Stanisław "Orzech" Orzechowski.

Agata Pieszko
Grupa XII na Jasnej Górze w 2018 r.

OŻYWICIEL-oto hasło, które będzie przyświecało pielgrzymom w sierpniowej wędrówce do Maryi. Księża przewodnicy asekurowali się przy swoim wyborze hasłem nowego roku duszpasterskiego, które brzmi: W MOCY BOŻEGO DUCHA. Uznali także, że w czasach, w których niebezpiecznie wzrasta liczba samobójstw, a społeczeństwo pogrąża się w marazmie, warto przypomnieć o szczególnej mocy Ducha Świętego, mocy dawania życia, mocy ożywiania tego, co umarłe, pozbawione nadziei. Podstawą rozważań na czas pielgrzymowania ma się zatem stać CREDO, czyli wyznanie wiary. Rozmawiając o organizacji i programie pielgrzymki, przewodnicy zaproponowali m.in. odnowienie sakramentu bierzmowania, koncert z modlitwą uwielbienia oraz wprowadzenie krótkich momentów ciszy przed rozpoczęciem Eucharystii oraz po przyjęciu Komunii Świętej.

Kolejne spotkanie zaplanowano na 29.04. Już dziś prosimy o modlitewne wsparcie dzieła PPW oraz proponujemy rozważenie swojej obecności na pątniczym szlaku. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzech księży zabitych w ciągu kilku dni na świecie

2019-02-19 15:08

pb (KAI/Il Sismografo) / Rzym

W ciągu kilku dni zamordowano na świecie trzech księży katolickich: jednego na Madagaskarze, jednego w Burkina Faso i jednego w Kolumbii.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Malgaski duchowny, ks. Nicolas Ratodisoa zmarł 14 lutego w wyniku ran zadanych mu podczas napadu rabunkowego, do którego doszło pięć dni wcześniej. Zaatakowali go uzbrojeni mężczyźni, którzy zatrzymali go na drodze, gdy jechał na motorze w miejscowości Mahitsy, 30 km od stolicy kraju Tananarywy. Sprawcy zażądali od niego pieniędzy, których jednak nie miał przy sobie, więc zaczęli do niego strzelać.

Dzień później w Burkina Faso w zamachu terrorystycznym zginął hiszpański misjonarz, o. Antonio César Fernández. 72-letni salezjanin został zabity, gdy dosięgły go co najmniej trzy strzały z pistoletu. Wraz z duchownym zginęło czterech celników z mobilnego punktu kontroli na granicy między Burkina Faso i Togo. Zbrodnia przypisywana jest miejscowym dżihadystom.

Trzeci duchowny, 65-letni ks. Carlos Ernesto Jaramillo został zamordowany ciosami noża 18 lutego w Kolumbii. Do zdarzenia doszło na przedmieściach Bogoty. Mordercą był nastolatek pochodzący z Wenezueli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem